Szef Epic Games, Tim Sweeney, postanowił skomentować kryzys w branży gier i zamknięcie BioWare. Jego porównanie upadających studiów do wymierających dinozaurów wywołało jednak oburzenie wśród internautów.
Zamknięcie BioWare przez Electronic Arts przyniosło prawdziwą burzę w branży gier. Decyzję amerykańskiego giganta komentują nie tylko gracze, ale również znani deweloperzy. Niektórzy, jak Warren Spector, twórca Deus Ex, nie szczędzą ostrych słów pod adresem EA i osób zarządzających wielkimi korporacjami. Inni próbują spojrzeć na sytuację z bardziej ekonomicznego punktu widzenia. Do tej drugiej grupy należy Tim Sweeney, szef Epic Games, którego wypowiedź wywołała jednak kolejną falę oburzenia.
Wszystko zaczęło się od wpisu na X, w którym Sweeney odniósł się do obecnego kryzysu w branży, przywołując swoją wypowiedź sprzed ponad 26 lat. Dotyczyła ona upadku Looking Glass Studios, legendarnego zespołu odpowiedzialnego m.in. za Thiefa i System Shocka.
Obecny krach w branży gier jest pierwszym dla nowego pokolenia graczy, ale tylko jednym z wielu w historii gier. Oto moje przemyślenia z 2000 roku, kiedy upadł producent uwielbianych, ale od dawna nierentownych gier – napisał.
W przytoczonej wiadomości z początku XXI wieku Sweeney przekonywał, że bankructwo Looking Glass nie powinno być powodem do rozpaczy, lecz okazją do wyciągnięcia wniosków. Jego zdaniem studio tworzyło ambitne, nowatorskie produkcje, które nie znajdowały jednak wystarczająco wielu nabywców, by zapewnić firmie stabilność finansową.
To nie jest smutny dzień, tylko dzień, w którym trzeba spojrzeć na rzeczywistość ekonomiczną. Looking Glass wydało mnóstwo pieniędzy na tworzenie nowatorskich gier, które nigdy nie sprzedawały się dobrze – stwierdził wówczas Sweeney.
Deweloper tłumaczył, że nie ma nic złego w tworzeniu niszowych gier, pod warunkiem że koszty ich produkcji odpowiadają potencjalnym przychodom. Jako przykład dobrze zarządzanego studia wskazywał PopTop Software, znane z Railroad Tycoona 2. Looking Glass miało natomiast popełnić błąd, łącząc stosunkowo niewielką grupę odbiorców z wysokimi wydatkami.
Najwięcej emocji wzbudził jednak fragment, w którym Sweeney porównał zamykanie nierentownych firm do naturalnej selekcji:
To moment, w którym kometa uderza w Ziemię i giną dinozaury, ale tor zostaje oczyszczony, by mogły ewoluować fajniejsze formy życia.
Co istotne, szef Epic Games nie ograniczył się do przypomnienia archiwalnej wypowiedzi. W kolejnym komentarzu podkreślił, że jego zdaniem te same mechanizmy obowiązują również dzisiaj. Nawet najlepsze pomysły i uznanie graczy nie wystarczą bowiem, jeśli studio nie potrafi na siebie zarobić.
Czasami kreatywnej magii, dzięki której gra zyskuje uznanie niektórych, nie towarzyszy ekonomia rentownego biznesu – zauważył.
Sweeney przekonywał, że kluczem do przetrwania jest tworzenie świetnych gier w sposób efektywny, z budżetem dostosowanym do liczby potencjalnych klientów. Pozytywnie odniósł się również do technologii, które mogą pomóc deweloperom osiągnąć ten cel – jak wiemy, jest on zwolennikiem wykorzystywania AI przy produkcji gier.
Choć argumenty Sweeneya trudno całkowicie zignorować, sposób, w jaki przedstawił swoje stanowisko, nie przypadł do gustu wielu internautom. W obliczu zamknięcia BioWare i kolejnych masowych zwolnień część komentujących uznała jego wypowiedź za wyjątkowo bezduszną.
Jedną z osób, które postanowiły zakpić z miliardera, była deweloperka posługująca się na X pseudonimem LanesArt_.
Tim próbuje być głęboki i intelektualny: wyobraź sobie, że kometa uderza, dinozaury znikają, a pojawiają się ludzie (ludzie są mądrzy) (właśnie to mam na myśli) – napisała ironicznie.
Sweeney nie pozostawił tej zaczepki bez odpowiedzi:
Celem tych wpisów nie jest zdobycie popularności; oczywiście najpopularniejszym rozwiązaniem byłoby ubolewanie nad problemami w branży gier niczym nad smutnymi zjawiskami natury i niejasne obwinianie „systemu”.
Szef Epic Games przekonywał dalej, że osoby zajmujące kierownicze stanowiska powinny otwarcie rozmawiać o ekonomicznych realiach. Ostrzegł również, że nadchodzący rok może okazać się decydujący dla przetrwania wielu firm.
Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest to, by decyzje te były podyktowane popularnymi, antykorporacyjnymi i antytechnologicznymi hasłami, mającymi na celu przyciągnięcie uwagi, a nie racjonalną analizą. To tak, jakby spalić łodzie ratunkowe – podsumował.
Jego wyjaśnienia nie uspokoiły jednak nastrojów. Pod wpisem pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy, z których część była znacznie bardziej dosadna.
Aha, więc zawsze byłeś dupkiem. Dobrze wiedzieć. Niekoniecznie „w błędzie”. Po prostu zachowujesz się jak dupek – stwierdził jeden z użytkowników.
Puste i pozbawione znaczenia słowa od faceta, który zwolnił programistów w liczbie odpowiadającej 30 studiom Looking Glass – napisał kolejny.
Dzięki za podzielenie się tym. Teraz już wiem, że zawsze byłeś dupkiem – dodał inny internauta.
Na te komentarze Sweeney nie zdecydował się już odpowiedzieć.
Warto tutaj przypomnieć, że Epic Games samo ma na koncie masowe zwolnienia, które gracze wytknęli Sweeneyemu. W kwietniu tego roku firma pożegnała około 1000 pracowników. Nic więc dziwnego, że słowa jej szefa o konieczności ekonomicznej selekcji mogą budzić szczególnie negatywne emocje.
Cała dyskusja pokazuje zresztą, jak bardzo podzielona pozostaje branża w kwestii przyczyn obecnego kryzysu. Z jednej strony trudno zaprzeczyć, że nawet najbardziej utalentowane studia muszą liczyć się z finansowymi realiami. Z drugiej jednak sprowadzanie zamknięcia zasłużonych zespołów i utraty pracy przez setki ludzi do naturalnego procesu, który ma zrobić miejsce „fajniejszym formom życia”, nie wszystkim wydaje się odpowiednim sposobem komentowania sytuacji.

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.