Grand Theft Auto 6 ma coraz mniej tajemnic dzięki obszernemu wywiadowi z twórcami tej wyczekiwanej produkcji.
Przez ostatnie kilka lat (by nie rzec: dekadę) studio Rockstar Games nie rozpieszczało swoich fanów informacjami o nowym GTA. Miało się to zmienić tego lata, ale dopiero pod koniec sierpnia pokazano obszerny materiał z gry. Wygląda jednak na to, że studio postanowiło nadrobić tracony czas, bo co chwila pojawiają się nowe informacje. Głównie dzięki wywiadom, których chętnie udziela m.in. Rob Nelson.
Współprezes Rockstara niedawno dał o sobie znać przy okazji rozmowy z redakcją magazynu Famitsu (via GTAVice.net). Rezultatem jest ogromny artykuł z wieloma ciekawostkami, głównie drobnymi, ale dla graczy czekających na „szóstkę” to istna kopalnia złota.
Oczywiście nie wszystkie z tych informacji są nowe. O sprawach związanych z przełączaniem się między bohaterami, profilu kryminalisty itd. słyszeliśmy już z wielu źródeł, podobnie jak o różnych przejawach większego realizmu w grze. Tak na przykład w GTA 6 co większe modele uzbrojenia będą cały czas na widoku, bez możliwości schowania ich do typowego magicznego ekwipunku. Co jest o tyle istotne, że postacie niezależne w grze nie będą zachwycone, jeśli Jason lub Lucia będą paradować z karabinem maszynowym.
Ta niechęć będzie mogła objawić się w różny sposób. Raczej nikt nie ucieknie w popłochu tylko dlatego, że gracz wyciągnął swoją „pukawkę”, ale na pewno będą patrzeć nieufnie na uzbrojonego bohatera. Ba, w skrajnych przypadkach sam widok broni w rękach może sprawić, że ktoś zadzwoni na policję albo wręcz wyciągną własne uzbrojenie i nawet go użyje. To samo może zdarzyć się, jeśli spróbujemy zmusić kogoś do opuszczenia pojazdu:
W poprzednich grach z serii GTA gracz był niezwykle potężną postacią, która w otwartym świecie mogła zachowywać się niemal jak bóg. Poza policją byłeś w zasadzie jedyną osobą posiadającą broń, mogłeś robić, co tylko chciałeś, a ludzie wokół ciebie po prostu się ciebie bali i uciekali. Ten świat jest inny. Jest niezwykle niebezpieczny. Inni ludzie mogą być uzbrojeni i czasami będą stawiać graczowi opór. Dla osób, które chcą grać ostrożnie, stworzy to wyjątkowe poczucie napięcia.
Ten względny realizm nie będzie tylko ograniczeniem. Tak choćby nie trzeba będzie strzelać w kogoś bezpośrednio: czasem wystarczy trafić w pobliże postaci, by ta przeraziła się lub zmusić do przemyślenia decyzji o, powiedzmy, aresztowaniu nas i schowania się za osłonę. Taki ogień zaporowy ułatwi bezkrwawą ucieczkę z miejsca zbrodni.
Innym przejawem realizmu będzie tycie na wskutek jedzenia, co może wymagać pójścia na siłownię w celu poprawienia kondycji w ramach specjalnej minigry. Nie będzie to tylko czystka estetyka: ukończenie pełnej serii ćwiczeń 3 dni z rzędu na stałe wzmocni statystyki, które będzie można też tymczasowo zwiększyć przez jedzenie i picie (np. napojów energetycznych).
Gracze będą też mogli wykazać się jako kierowcy na węższych drogach wirtualnego miasta (po części także z powodu systemu tankowania oraz uszkodzenia pojazdu, co wpłynie na jego wartość), aczkolwiek – podobnie jak w całej grze – to będzie raczej dodatek niż przymus. Jeśli ktoś woli jazdę bez trzymanki i bez pamiętania o zasadach ruchu drogowego, w GTA 6 nadal poczuje się jak w domu.
Oczywiście nie zabraknie też nawiązań, być może nawet do poprzednich odsłon serii (mimo ich „odrębnych” uniwersów), jak i współczesnej popkultury. Na ulicach znajdziemy streamerów transmitujących na żywo, a niewątpliwie niejedna firma lub celebryta dostąpią zaszczytu, jakim jest własna parodia w nowym Grand Theft Auto.
GTA VI trafi na konsole PlayStation 5 i Xbox Series X/S 19 listopada.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).