Eric Barone pracuje 7 dni w tygodniu, dzieląc czas między Haunted Chocolatier i Stardew Valley, a także kontakty z „ludźmi biznesu” i fanami.
Twórca Stardew Valley wciąż ma problem ze skupieniem się na nowej grze i nawet nieco tęskni za czasami, gdy „był nikim”.
Eric „ConcernedApe” Barone zapowiedział swój nowy projekt ponad 4,5 roku temu, ale przez ten czas niespecjalnie mógł skupić się na Haunted Chocolatier. Najwyraźniej nawet teraz twórca musi poświęcić sporo czasu swojej poprzedniej produkcji, wbrew wcześniejszym obietnicom.
W wywiadzie dla serwisu Games Radar Barone przyznał, że pracuje przez cały tydzień, bo oprócz 5 dni w tygodniu poświęconych „Czekoladnikowi” deweloper wraca do Stardew Valley w weekendy. To bynajmniej nie jego „preferencja”, lecz „coś, co musi robić”.
Amerykanin dodał, że prace nad Haunted Chocolatier są dla niego o wiele większym wyzwaniem niż produkcja SV, niekoniecznie z przyczyn związanych z samymi pracami. Kiedy Barone tworzył swoje pierwsze dzieło, był de facto „nikim”, co oczywiście miało swoje wady (delikatnie rzecz ujmując). Teraz jest on twórcą jednej z ikon gier niezależnych, tytułu pozostającego jednym z najpopularniejszych na Steamie (tylko dziś w grze bawiło się prawie 80 tys. użytkowników jednocześnie) i wydanego zarówno na wszystkich kluczowych konsolach, jak i urządzeniach mobilnych.
To oczywiście powód do dumy dla samotnego twórcy, ale nieco utrudnia mu to skupienie się na obecnym projekcie. Po części dlatego, że nie może zupełnie zostawić za sobą Stardew Valley, które też ma otrzymać kolejną dużą aktualizację. Co prawda przy tej pomaga mu mały zespół, a on sam jest „tylko” niejako dyrektorem kreatywnym, ale koniec końców to Barone odpowiada za to, jaki kształt przybierze wersja 1.7. Stąd właśnie weekendowe dyżur przy SV.
Do tego twórca ma na głowie wiadomości i prośby zarówno od „ludzi interesu”, jak i od fanów. To wszystko sprawia, że trudno skupić mu się na Haunted Chocolatier tak bardzo, jakby sobie tego życzył i jak uczynił to w trakcie prac nad Stardew Valley. Nie mówiąc o tym, że SV początkowo nie miało trybu wieloosobowego, wielu wersji językowych i wersji na urządzenia mobilne.
Szczerze mówiąc, czasami ciężko jest mi się dostosować, ale po prostu muszę to zrobić. To po prostu kolejne wyzwanie, bo pracuję nad dwiema grami. Muszę to po prostu zrobić. Nie preferuję tego, ale tak po prostu trzeba. […]
Muszę po prostu zniknąć, zamknąć się w domku i pracować bez żadnych zakłóceń. Przyznam szczerze: Stardew Valley oraz otrzymywane listy od fanów bardzo utrudniają mi pracę i rozpraszają uwagę. Doceniam to, że ludzie tak bardzo kochają tę grę. Ale to prawda, że trudno jest pogodzić wszystkie te sprawy i w pełni się skupić. […]
W tamtych czasach [przy wersji 1.1 – przyp. red.] pracowałem zupełnie sam, a gra nie była jeszcze dostępna w wielu językach. Nie miała też wersji mobilnych. Praca nad aktualizacją była o wiele łatwiejsza. Wszystko wydawało się bardzo realne i świeże, a jeśli wpadłem na jakiś pomysł, mogłem go po prostu wdrożyć – i gotowe. Tamten okres produkcji sprawiał mi więcej radości. Teraz każde dodanie czegoś nowego do gry wiąże się z ogromnym nakładem pracy.
Niewątpliwie dochodzi do tego presja związana z nowym projektem oraz dalszym rozwojem Stardew Valley. Rolniczy symulator życia debiutował jako projekt niewątpliwie obiecujący, lecz tworzony przez nieznanego twórcę. Haunted Chocolatier raczej nie może liczyć na podobną taryfę ulgową, a przy tym (jak wielokrotnie podkreślał) nadal chce zadbać o graczy Stardew Valley.
Zapewne we znaki daje mu się też fakt, że HC ma być bardzo odmienną produkcją od SV. Na tyle, że Barone stanowczo zaprzeczył, by zawartość „Nawiedzonego czekoladnika” mogłaby trafić do Stardew Valley, nawet jeśli doszłoby o najgorszego (i mało prawdopodobnego) scenariusza, tj. skasowania projektu.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).