Rockstar Games ma coraz większy problem z wyciekami GTA 6. Cyberleek opublikował kolejny materiał z gry, ale Take-Two Interactive rozpoczęło już polowanie na jego autora. Co ciekawe, ubiec firmę mogą sami gracze.
Jeśli myśleliście, że haker, który od kilku dni sukcesywnie ujawnia kolejne materiały z GTA 6, w końcu trafił w ręce sprawiedliwości, byliście w grubym błędzie. Po ponad dobie ciszy Cyberleek ponownie dał o sobie znać, publikując kolejne nagranie z wyczekiwanej produkcji Rockstar Games. Szósty już materiał, zatytułowany „Hypercar Part I” (czyżby zanosiło się na drugą część?), ponownie przedstawia Jasona, który tym razem kradnie luksusowy supersamochód przypominający Bugatti, a następnie przemierza nim ulice Leonidy.
Tym razem Cyberleek nie pokazał żadnych scen fabularnych. Nagranie pozwala za to nieco dokładniej przyjrzeć się światu gry. Szczególne wrażenie robią gęsta zabudowa Vice City, spory ruch uliczny oraz liczba przechodniów. W pewnym momencie w mieście można również dostrzec tramwaj, którego obecność sugerowały już materiały wykradzione Rockstarowi w 2022 roku. Efektywności całemu materiałowi dodają także wysokiej jakości odbicia w kałużach oraz oświetlenie widoczne podczas zachodu słońca.
Co ciekawe, samochód użyty do przejażdżki to najprawdopodobniej Thrax, czyli model znany graczom z GTA Online, gdzie zadebiutował w 2019 roku. Film pokazuje również bardziej rozbudowaną kradzież pojazdu. Można na nim zauważyć, jak Jason próbuje wyciągnąć kierowcę z auta, ale ten stawia opór, przez co gracz musi wykonać prostą sekwencję z wciskaniem jednego przycisku. To niewielki detal, ale sugeruje, że przejmowanie samochodów może być w „szóstce” bardziej interaktywne niż w poprzednich odsłonach serii.
Warto zauważyć, że bohater po raz pierwszy występuje w innym stroju niż na pięciu wcześniejszych nagraniach, co część fanów interpretuje jako dowód na to, że Cyberleek może mieć sposobność dalszego przemieszczania się po świecie gry, a być może także popychania fabuły do przodu. Z drugiej strony wciąż nie pojawiły się żadne nowe sceny fabularne ani fragmenty rozgrywki Lucią, dlatego równie dobrze dostęp hakera do zawartości może być mocno ograniczony.
Według najnowszych doniesień Take-Two Interactive rozpoczęło polowanie na osobę lub osoby odpowiedzialne za ostatnie wycieki, ale przynajmniej na podstawie publicznie dostępnych dokumentów koncentruje się obecnie na Microsoftcie i Discordzie, a nie na kryptowalutowym śladzie odkrytym przez społeczność.
Firma zwróciła się do federalnego sądu w Nowym Jorku o wydanie wezwań na podstawie DMCA. Od Microsoftu domaga się m.in. danych użytkowników, adresów IP, numerów telefonów, informacji o powiązanych kontach i urządzeniach oraz zawartości OneDrive związanej z GTA, Rockstar Games i Cyberleekiem.
Podobne żądanie skierowano do Discorda. W tym przypadku Take-Two Interactive chce otrzymać informacje dotyczące kont i serwerów, które mogą mieć związek z rozpowszechnianiem wykradzionych materiałów. Obie firmy mają czas na przekazanie danych do 4 września.
Wygląda więc na to, że polowanie na Cyberleeka oficjalnie się rozpoczęło. Niewykluczone jednak, iż autora przecieków wcześniej namierzą sami gracze.
Paradoksalnie Cyberleek mógł znacząco ułatwić im to zadanie. Wykorzystuje on bowiem zainteresowanie GTA 6 do promowania własnego memecoina (początkowo przekonywał, że jego działania mają związek z walką o fizyczne wydania gier), sugerując, że kolejne materiały będzie publikował wraz ze wzrostem wartości kryptowaluty.
Użytkownik Vice Cit z GTAForums postanowił więc podążyć śladem pieniędzmi. Według jego ustaleń przepływ środków można prześledzić aż do giełdy KuCoin, która wymaga od klientów przejścia procedury KYC (Know Your Customer), czyli potwierdzenia swojej tożsamości.
Jeśli ustalenia internauty są prawidłowe, odpowiednie organy mogłyby wystąpić do giełdy o przekazanie danych właściciela konta. Tym samym kryptowaluta, na której Cyberleek chciał zarobić dzięki wyciekom, może stać się jednym z najważniejszych śladów prowadzących do jego prawdziwej tożsamości.
Według analiz społeczności autor przecieków miał zarobić już około 50 tys. dolarów, a w jego rękach mogą pozostawać niesprzedane tokeny o wartości około 391 tys. dolarów.
Nie oznacza to oczywiście, że gracze rzeczywiście wyprzedzili Take-Two Interactive. Publicznie wiadomo jedynie o działaniach firmy wymierzonych w Microsoft i Discorda, ale nie mamy informacji o wszystkich krokach podejmowanych przez jej prawników i specjalistów. Równie dobrze Take-Two Interactive może już analizować kryptowalutowy trop lub prowadzić równolegle inne działania, wiadomości o których nie przekazano do opinii publicznej.
Faktem pozostaje jednak, że społeczność GTA znalazła potencjalnie bardzo konkretny ślad. Jeśli okaże się on prawdziwy, gracze mogą ustalić, kto stoi za Cyberleekiem, zanim dane uzyskane przez Take-Two Interactive od Microsoftu i Discorda doprowadzą firmę do autora przecieków.
Byłby to zresztą dość przewrotny finał całej historii. Społeczność, która przez lata analizowała fazy Księżyca, układ gwiazd, pojedyncze piksele zwiastunów i inne wskazówki w poszukiwaniu informacji o GTA 6, mogłaby wykorzystać swoje detektywistyczne zapędy do rozwiązania znacznie bardziej realnej zagadki – ustalenia tożsamości człowieka, który od kilku dni uprzykrza Rockstarowi życie.
Jakby tego było mało, Cyberleek nie jest jedynym źródłem problemów Rockstar Games. W sieci pojawiły się informacje o drugim, niezależnym wycieku GTA 6, za którym ma stać inna grupa.
Tym razem nie chodzi o grywalny build, lecz plik Xbox Graphics Capture, czyli swoisty zrzut informacji przetwarzanych przez konsolę. Według osób analizujących jego zawartość znalazła się w nim znaczna ilość danych z gry, w tym modele 3D, tekstury mapy oraz dane telemetryczne. Społeczność, która zyskała dostęp do plików, miała już wykorzystać część z nich do odtworzenia map wysokości terenu oraz tekstury minimapy. Wstępne ustalenia wydają się sugerować m.in. to, że szczyt Mount Kalaga będzie wyższy od Mount Chiliad znanego z GTA 5 (i San Andreas, jeśli brać pod uwagę gry sprzed „ery HD”).
Co istotne, część wykradzionych danych ma również potwierdzać elementy widoczne na wcześniejszych filmach Cyberleeka. Oba przecieki najprawdopodobniej nie mają jednak ze sobą bezpośredniego związku. Według krążących w sieci informacji za tym najnowszym może stać grupa określana jako 808 Mafia, która miała zdobyć pliki w wyniku ataku phishingowego na pracownika Rockstar Games.
Więcej:Pozornie błahy przedmiot w Red Dead Redemption niemal wykończył tryb online
2

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.