Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 22 grudnia 2006, 19:27

autor: "Redakcja GRYOnline.pl"

Myśli nieprzemyślane - Troika

Wszystkie największe gry RPG tego roku zostały już wydane. Wszystkie trzy. W marcu Oblivion, w połowie października Gothic 3, a w ostatnim dniu tego samego miesiąca Neverwinter Nights 2.

Wszystkie największe gry RPG tego roku zostały już wydane. Wszystkie trzy. W marcu Oblivion (u nas w lipcu), w połowie października Gothic 3 (u nas 3 tygodnie później), a w ostatnim dniu tego samego miesiąca (u nas dwa tygodnie temu) Neverwinter Nights 2. Wszystko tytuły bardzo głośne, długo i niecierpliwie wyczekiwane. Jednak ostateczny werdykt, czy był to dobry rok na erpegi, czy zły, zależy od indywidualnych upodobań – jak mało kiedy. Dla porównania: Morrowind rzucił na kolana swoim rozmachem i bezkonkurencyjną podówczas grafiką, Gothic 2 zawładnął sercami bodaj wszystkich miłośników gier fabularnych – swobodą, jaką dawał graczowi i wciągającą po koniuszki włosów fabułą właśnie, pierwsze Neverwinter Nights dorobiły się zaś miana gry kultowej oraz niesamowitej społeczności fanów i modderów.

A w tym roku...

Myśli nieprzemyślane - Troika - ilustracja #1

Oblivion, i owszem, spodobał się – jest bardzo ładny, bardzo dopracowany technicznie, bardzo wygodny w obsłudze. Ponadto doczekawszy się niemałej liczby mniej lub bardziej płatnych dodatków okazał się bardzo odporny na upływ czasu. Ale. Ale co to za frajda dla hardcore’owego gracza (a ci lubujący się w erpegach przeważnie nie biorą się z szeregów nowicjuszy), jeśli całą ścieżkę fabularną mogą przejść praktycznie nie przejmując się rozwojem swojej postaci, gdyż niebezpieczeństwa, które napotkają, będą w pełni skalowalne – dopasowane swoim poziomem do aktualnych możliwości postaci gracza. Przecież to zaprzeczenie podstawowej idei RPG-a – konstrukcji postaci, zmyślnej i odpowiadającej właściwemu sobie stylowi gry, a następnie stopniowemu, przemyślanemu jej rozwojowi. Tak by w miarę postępów w grze być w stanie sprostać coraz większym wyzwaniom. Lordareon pisząc poradnik do Obliviona, najpierw podesłał opis przejścia fabuły, a dopiero potem zabrał się za wykonywanie sporej liczby questów pobocznych – już wtedy dzwonknęło, że coś jest z tą, piękną przecież, grą nie tak. Coś jakby dotyk konsolowy każący grę tak zaprojektować, by zagrać w nią mogła jak największa rzesza graczy.

Myśli nieprzemyślane - Troika - ilustracja #2

O trzecim Gothiku napisałem już tyle, że aż za dużo. Kto czytał, ten wie, że jest to mój niekwestionowany faworyt, któremu potrafię wybaczyć i poziom zapluskwienia, i niepoprawny balans player vs. environment, i spapraną mechanikę walki wręcz, i sakramenckie wymagania sprzętowe. Zresztą nie tylko ja, bo dość rozejrzeć się choćby po naszym forum, by zobaczyć, jak wielkie rzesze grają w Gothika – płaczą, zgrzytają zębami, restartują komputery, parzą herbatę w oczekiwaniu na załadowanie stanu gry, ale grają. Bo Gothic wciąga. Daje graczowi olbrzymią swobodę poczynań, stawia przed nim wymagania, do których musi się przygotować, i nade wszystko oferuje mu świat piękny i różnorodny. A przy tym nie odsłaniający swoich sekretówza darmo. Jednak ‘ale’ w przypadku Gothica jest tak wielkie, że Amerykanie rzucają grę do dołu ‘craps’ i kamieniują. I te niekończące się dyskusje z UV-em o tym, czy gra, w którą można grać bez irytacji na co dziesiątym komputerze, w ogóle powinna mieć ocenę. O ocenie wyższej od 20 procent za dobre chęci, nie wspominając.

Myśli nieprzemyślane - Troika - ilustracja #3

W Neverwinter Nights 2 zdążyłem pograć, z zegarkiem w ręku, 12 godzin. Będę grał dalej – zapewne aż do końca oficjalnej kampanii, gdyż gra to całkiem ładna i klimatyczna (zwłaszcza jak na podstarzały engine), fabułka intrygująca, a dialogi doskonałe. Przy tym wykonanie i mechanika maksymalnie oldschoolowe, czyli sentymenty budzą się do życia, a jeden z moich ulubionych systemów erpegowych – Dungeons & Dragons 3.5 – raz jeszcze pokazuje, dlaczego jest super. Ale. Ale znowu znak czasów, globalistyczny syndrom wszystkiego dla wszystkich. Po 12 godzinach rozgrywki ani razu nie wczytałem sejwu z innego powodu niż uruchamianie gry. I nie, nie dlatego, że taki ze mnie wymiatacz – dlatego, że łatwiejszej gry fabularnej chyba jeszcze nie było. A przy tym równie liniowej. Niby mamy tu questy poboczne, niby nie do wszystkich obszarów koniecznie musimy zajrzeć, ale robimy wszystkie te questy i zaglądamy w każdy zakamarek, bo NWN2 prowadzi gracza za rączkę z troskliwością dobrej a mocno przewrażliwionej babci. Ale i tak nic nie pobije mechaniki znajdywania interaktywnych elementów otoczenia – ot, wchodzimy do nowej lokacji, wciskamy „Z” i podświetlone zostają wszystkie skrzynie i szafki, które nie stanowią li tylko tła. Wszystkie dwie, albo wszystka jedna. Zdecydowanie nie jest to zabawa dla graczy, którzy mają już w swoim dorobku kilka ukończonych erpegów. A przynajmniej nie byłaby, gdyby nie ciekawa historia tudzież pełne werwy i humoru pojedynki słowne naszych podopiecznych. Reszta w rękach społeczności graczy – jeśli toolset chwyci, NWN2 zawiera drzemiący w D&D 3.5 potencjał. Aczkolwiek Świątynia Pierwotnego Zła (pierwszy cRPG wykorzystujący edycję 3.5) pod względem mechaniki gry była cokolwiek bardziej dopracowana.

Nie bez powodu moje okołoerpegowe myśli zeszły w końcu na produkcję Troiki. Kolejny to bowiem rok, w którym nie ma ani Troiki, ani gier, w których maczali palce jej trzej założyciele. Takich gier jak Stonekeep, Fallout, Fallout 2, Arcanum, Świątynia Pierwotnego Zła, Vampire The Masquerade: Bloodlines... Dobry to więc był rok, czy nie za bardzo? Trzy niby niezłe erpegi, a każdy kryje minusa jak pas startowy. A może to nam, starym graczom, się już w głowach poprzewracało i oczekujemy niewiadomo czego, albo czegoś, co miało rację bytu dziesięć lat temu...? Tymczasem przed nami kolejny rok i kolejne erpegi: Two Worlds, Wiedźmin, Jade Empire zmierza na PC, Mass Effect i Fable 2 na 360-kę... To jak, dobry to będzie rok?

Borys „Shuck” Zajączkowski

Powiązania do myśli