Choć od premiery pierwszego Gothica minęło już 25 lat, jedna z najbardziej nietypowych zagadek serii wciąż rozpala wyobraźnię fanów. Gothic Remake dostarczył jednak najmocniejszego jak dotąd argumentu sugerującego, że w świecie Myrtany naprawdę istnieją konie.
Ćwierć wieku po premierze pierwszego Gothica społeczność wciąż nie rozstrzygnęła na dobre jednej z największych i jednocześnie najbardziej zaskakujących zagadek związanych z serią. Mowa o kwestii istnienia koni w świecie Myrtany. Choć przez lata fani mogli jedynie snuć domysły, Gothic Remake dostarczył najpoważniejszą poszlakę, sugerującą, że odpowiedź brzmi: „tak”.
Dyskusja o koniach towarzyszy serii praktycznie od jej narodzin. Już ponad 20 lat temu na forach World of Gothic, zwłaszcza przed premierą Gothica 3, gracze zastanawiali się, dlaczego w królestwie pełnym rycerzy, rolników i kupców nie można spotkać ani jednego wierzchowca.
Po premierze remake'u temat ponownie odżył za sprawą jednego z graczy, który swoim odkryciem postanowił pochwalić się na Reddicie. Okazuje się bowiem, że w starej górskiej fortecy, odwiedzanej wraz z Lesterem podczas poszukiwań kamienia ogniskującego, można znaleźć obraz przedstawiający zwierzęta wyglądające jak konie. Co istotne, wyposażone są one w siodła i uzdy.
To pierwszy tak wyraźny oficjalny trop sugerujący, że konie rzeczywiście istnieją w uniwersum Gothica. Wcześniej podobne zwierzęta pojawiały się wprawdzie w komiksach osadzonych w tym świecie, jednak ich kanoniczność od lat była przedmiotem dyskusji.
Oczywiście nie można całkowicie wykluczyć, że obraz jest jedynie wykorzystanym przez twórców gotowym elementem graficznym, który przypadkowo trafił do gry. Mimo to wielu fanów uznało go za najmocniejszy dotychczasowy argument w wieloletnim sporze.
Na tym jednak lista poszlak się nie kończy. W jednej z książek z uniwersum Gothica wspomniana została kawaleria podczas bitwy, w której sławę zdobył generał Lee. Nie pada tam wprawdzie wprost, że chodziło o oddziały konne, ale samo użycie takiego określenia stanowi poważny argument zwolenników teorii o istnieniu koni.
Niektórzy zwracają też uwagę na paladynów z Gothica 2, których nazwa historycznie wywodzi się od jazdy konnej. Warto też zwrócić uwagę na konstrukcję części pancerzy obecnych w grach z niezabudowaną dolną częścią z tyłu. Rozwiązanie to znane jest z rynsztunku przeznaczonych właśnie dla jeźdźców, ponieważ nie krępuje ono ruchów i daje znacznie większą wygodę niż inne zbroje.
Jeśli konie rzeczywiście istnieją w świecie Gothica, naturalnie pojawia się kolejne pytanie – dlaczego nigdy ich nie widzieliśmy? W przypadku „jedynki” i „dwójki” można to poniekąd tłumaczyć specyfiką Khorinis. Wyspa jest niewielka, towary transportowane są głównie statkami, a krótkie odległości można pokonać pieszo lub z wykorzystaniem prostych wozów. Niewykluczone też, że wszystkie konie mogły zostać zarekwirowane na potrzeby wojny z orkami.
Na kontynencie sytuacja wygląda jednak inaczej. Rozległe, rolnicze królestwo trudno byłoby utrzymać bez zwierząt pociągowych i transportowych. Ktoś przecież musiał ciągnąć pługi, przewozić towary między miastami czy dostarczać wiadomości na duże odległości. Niemniej w remake’u Gothica Bezimienny jest w stanie nauczyć się dosiadać ścierwojadów, więc teoretycznie rolę zwierząt transportowych mogłyby pełnić inne stworzenia zamieszkujące Myrtanę.
Co ciekawe, w czasach produkcji Gothica 3 twórcy rzeczywiście planowali wprowadzenie wierzchowców. W kodzie gry odnaleziono nawet ślady wskazujące, że miały to być właśnie konie, lecz z powodów technicznych pomysł ostatecznie porzucono.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.