Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 25 października 2008, 18:49

AgreGOLmat (18 - 24 października 2008)

To był dopiero tydzień na GOL-u! Zaczął się jak u Hitchcocka, międzykulturowym trzęsieniem ziemi, a potem napięcie zaczęło rosnąć. Od jakiegoś czasu rozpoczął się bowiem okres żniw dla wydawców i producentów gier, czego pokłosie w postaci sporej ilości nowych recenzji mieliście okazję przeczytać w naszym serwisie. A jeżeli nie, to zaraz postaram się Was przekonać, że jednak warto.

To był dopiero tydzień na GOL-u! Zaczął się jak u Hitchcocka, międzykulturowym trzęsieniem ziemi, a potem napięcie zaczęło rosnąć. Od jakiegoś czasu rozpoczął się bowiem okres żniw dla wydawców i producentów gier, czego pokłosie w postaci sporej ilości nowych recenzji mieliście okazję przeczytać w naszym serwisie. A jeżeli nie, to zaraz postaram się Was przekonać, że jednak warto.

Ale zacznijmy od wspomnianego wyżej trzęsienia ziemi. Okazało się bowiem, że w jednym z utworów muzycznych w grze LittleBigPlanet pojawiły się cytaty ze świętej księgi muzułmanów, czyli z Koranu. Afery by nie było, gdyby nie czujne ucho niejakiego solida_08, który jął pilnie wsłuchiwać się w to, co popłynęło z głośników jego zestawu kina domowego. A że jednym ze szczytowych osiągnięć rewolucji islamskiej jest zakaz łączenia muzyki ze świętymi słowami proroka, Sony wpadło w panikę i wycofało cały nakład gry, który w międzyczasie trafił do sklepów. Wariatów na świecie nie brakuje, więc od razu znaleźli się i tacy, którzy gotowi byli zapłacić w serwisach aukcyjnych nawet po 150 dolców za plastikowy krążek z nieocenzurowaną wersją. Pozostałym pozostaje żywy imam wyśpiewujący święte wersety w meczecie. Na przykład tym warszawskim, który być może powstanie za pieniądze podatników, do czego tak gorąco namawia czytelników pewnego poczytnego magazynu kształtowania opinii publicznej redaktor Terlikowski.

AgreGOLmat (18 - 24 października 2008) - ilustracja #1

Tylko bez paniki panowie, wycofa się nakład i sprawa przycichnie.

No dobrze, pozostawmy za sobą drażliwe tematy społeczne i zajmijmy się przyjemniejszymi rzeczami. Pecetowy wciąż czekają na nowego Burnouta i póki co muszą zadowolić się jedynie kolejną zapowiedzią. Tymczasem konsolowcy, którzy – (uwaga!) - nie nastawiali się na zylion godzin zabawy, wymagających przeciwników, szokującą Sztuczną Inteligencję i co tam jeszcze zwykle umieszcza się na tylniej okładce każdej gry, powinni zostać dosłownie powaleni sugestywnością przedstawionego w Fable II świata, jego atmosferą, oprawą audiowizualną i wszystkim tym, co większość hardkorowych graczy zbywa machnięciem ręki i pogardliwym uśmiechem. Bo najnowszy produkt Petera Molyneux to rzecz wyjątkowa w świecie gier video. Oczywiście nie każdy musi zgadzać się z takim odbiorem tego tytułu, czego dowodem może być chociażby recenzja Lordareona, którą znajdziecie w tym miejscu. Niemniej jednak, o ile nad samo granie dla grania przedkładacie celebrację każdej chwili spędzanej z nietuzinkowym produktem, to warto dać Fable II szansę.

Może to jeszcze nie klęska urodzaju, ale ilość wydanych w tym tygodniu dobrych gier gotowy jest przyprawić o zawrót głowy niejednego gracza. W konsolową podróż do Afryki zabrał nas Far Cry 2 (recenzja wersji PC też się u nas pojawi, bądźcie spokojni), w niezbadane rejony kosmosu polecieliśmy wraz z Verminusem, który ocenił Dead Space na 90%. Wyraźnie widać, że Electronic Arts wyciągnęło wnioski ze swojej wcześniejszej, dosyć niechlubnej przeszłości, dzięki czemu oferowane przez koncern gry ponownie trafiły do pierwszej ligi również pod względem poziomu oferowanej rozrywki. Czego najlepszym dowodem jest także odmieniony wizerunek serii FIFA, która w końcu stała się poważnym konkurentem dla Pro Evolution Soccer. Fanów tego ostatniego, zanim zaczną rozglądać się za kamieniem, który za powyższe zdanie poszybuje w moim kierunku, zapraszam do zapoznania się najpierw z recenzją najnowszej odsłony piłeczki od Konami.

Aby nie zrobiło się zbyt ckliwie, trochę sobie ponarzekam. Po pierwsze, zupełnie nie rozumiem po co Bioware i EA pchają się na rynek MMO z nowymi Gwiezdnymi Wojnami. To znaczy częściowo rozumiem, bo chodzi tu oczywiście o pieniądze. Modnie jest mieć teraz w katalogu przynajmniej jednego massive’a, słowami klasyka od kilku lat można mówić nawet o owczym pędzie. Czy obecna niewesoła sytuacja Galaxies nie sprowokowała nikogo do zastanowienia się, że może lepszym pomysłem byłoby zrobienie po prostu pełnoprawnej kontynuacji KotORa? W dużym skrócie przypomnijmy sobie co stało się przyczyną klęski Galaxies: zmiany w mechanice i dopuszczenie do sytuacji, w której co drugi gracz zaczął biegać z mieczem świetlnym. Tymczasem w zapowiedzianym w tym tygodniu Star Wars: The Old Republic „dżedajów będzie jak mrówków”! Jedi, Sithowie, pełno biegających ludzików z kolorowymi tubkami w dłoniach. Niczym na jakimś wiejskim odpuście (nie ubliżając oczywiście żadnej wsi). To ja już wolę Conana.

AgreGOLmat (18 - 24 października 2008) - ilustracja #2

Nie znasz potęgi wiewiórczej Szmocy!

Przez chwilę zrobiło się trochę strasznie, wróćmy więc do przyjemniejszych rzeczy. Pozytywnym zaskoczeniem ostatnich dni okazała się być premiera Sacred 2: Fallen Angel. Naszą recenzję znajdziecie w tym miejscu, od siebie tylko dodam, że naprawdę nie myślałem, iż Ascaron może wznieść się na takie wyżyny kunsztu programistycznego. Tylko dlaczego postacie, wzorem pierwszej części, wciąż poruszają się jakby połknęły kij?

Dla fanów dwóch kółek i wyczynów Valentino Rossi’ego przygotowaliśmy recenzję Moto GP 08. Pozostałych miłośników motoryzacji zapraszam zaś do zapoznania się z tekstem Dela, który specjalnie dla Was przetestował nową część Need for Speed. W trakcie tegorocznego Games Convention gra prezentowała się wręcz tragicznie, sprawdźcie więc czy od tamtego czasu coś się zmieniło. Osoby, które chętnie czytają wszelkiego rodzaju teksty wspominkowe zapraszam zaś do poczytania sobie o drodze do sławy Petera Molyneuxa i historii King’s Bounty i okolic. Teksty są dość długie, więc zawczasu przygotujcie sobie zapas kanapek.

Do przeczytania za tydzień, w kolejnym AgreGOLmacie.

PS. Acha, nie zapomnijcie dzisiaj w nocy cofnąć zegarków o godzinę.