Titanguar

Titanguar ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

27.10.2025 20:33
1
odpowiedz
Titanguar
80

To odwieczny problem nauk humanistycznych. Nauki przyrodnicze podlegają stałym prawom Natury (np. 2+2 zawsze będzie 4), zaś podstawą nauk o człowieku (jak socjologia pana doktora habilitowanego) są tylko tezy, które potrafią zmieniać się nawet pod wpływem mód i koniunktury intelektualnej (np. pojęcie dzikości w dziejach ludzkości czy brzemię białego człowieka - intelektualne standardy epoki kolonializmu, które przeżyły się niczym wylewanie nieczystości na ulice)

12.10.2025 21:17
odpowiedz
Titanguar
80

Nie ma potrzeby wskrzeszać starych serii, gdy "Dungeons and Dragons" ma tyle settingów. Relacji między nimi nigdy nie dopracowano głównie dlatego, że wyszły za dość specyficznej kadencji Lorraine Williams

08.10.2025 20:56
odpowiedz
Titanguar
80

Najbardziej intrygujący element tej serii to... szpilki u wojowniczek. Pokazuje absurdalne poczucie humoru Niemców i jest kpiną z fali fantasy powstałej po "Dungeons and dragons" i "Red Sonji" z dekoltami w zbrojach płytowych, bikini z kolczugi i innych kostiumach kąpielowych z karaceny :)

01.10.2025 21:39
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

Literacka sci fi dawno poprzewidywała połowę interakcji między społeczeństwem a technologią, głównie z perspektywy technofobicznej. Wiele pomysłów trafia do filmów, seriali, czy gier video nawet dekady później. Pomysł wirtualnej celebrytki sięga co najmniej 1996 roku ("Idoru" Williama Gibson), a sztucznego celebryty to aż 1955 roku ("Model Yancy'ego" Philipa K. Dicka)

30.09.2025 21:45
odpowiedz
Titanguar
80

Problemy pani Curry to dowód na teorię generacji. Co 8-16 lat zmienia się ogólna mentalność ludzi i dlatego wartości jednej generacji są niezrozumiałe dla innych

12.09.2025 20:22
1
odpowiedz
Titanguar
80

Ach, jak taki rodzaj SI przyda się różnej maści humanistom, filozofom i innym historykom. Sokrates jako osoba pojawia się w bezpośrednich źródłach do swojej epoki, ale już jego poglądy znamy tylko z drugiej ręki (i. e. Platon mógł wtrącić coś od siebie albo przemilczeć coś z czym się nie zgadzał)

02.09.2025 20:40
odpowiedz
Titanguar
80

Ale krytyczne myślenie zawsze było towarem deficytowym. Cywilizacja zachodnia wręcz zbudowana jest na obsesji, że całe ideologie się "wycina" (np. pojęcie herezji) lub "wkleja" (np. klasycyzmy, historyzmy, ewolucja/degeneracja greckich i łacińskich pojęć okołohumanistycznych). Krytyczne myślenie raczej przychodzi w pewnym wieku, gdy życiowy wiatr w oczy porysuje różowe okulary młodości, albo nauczy osłaniać oczy końskimi klapkami :)

29.08.2025 20:34
odpowiedz
Titanguar
80

Żyjemy w czasach, gdy postulat historii "o których nikt inny nie mówi, w niezapomniany sposób" najłatwiej spełnić. Wystarczy wyrzucić do kosza modę na remake'i (odgrzewany kotlet nigdy nie będzie świeży) i poprawność polityczną (Hollywood nie ma pojęcia o życiu społecznym)

26.08.2025 21:15
odpowiedz
Titanguar
80

Dziennikarka SI to tylko nowa wariacja starej patologii nauk humanistycznych. Co jakiś czas pojawia się megaloman z poczuciem władzy nad odbiorcą przez przekazywaną informację.

11.08.2025 22:26
2
odpowiedz
Titanguar
80

Swoje trzy grosze do upowszechnienia znaczników wtrąciła komercjalizacja medium - im wydawca gier bardziej skupia się na zarobku tym bardziej boi się wysilać szare komórki graczy

07.08.2025 10:31
Titanguar
80

Podejrzewam, że to pokrętna logika korporacji dla ocieplenia wizerunku na czasy wojny celnej Trumpa z Chinami. Parę lat temu spróbowała tego Poczta Polska (jakiś marketingowiec wymyślił miski z wodą dla psów w każdym urzędzie) - bez efektu (pomysł rozwścieczył tylko związki zawodowe, bo spółka planowała wówczas duże zwolnienia)

24.07.2025 22:15
odpowiedz
Titanguar
80

Zrobiliby coś nowego. "Ranczo" to typowy serial czasów swojej premiery (pierwszej dekady Polski w Unii)

09.07.2025 20:04
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

1 września. Dla zneutralizowania okropności tego dnia

07.07.2025 09:02
odpowiedz
Titanguar
80

Rolnictwo zawsze polegało na szukaniu kompromisu między uzyskaniem plonów, które zwrócą koszty produkcji a niewyjałowieniem gleby. Czasem ludzie wynajdują rozwiązania problemu (np. wpadli na pomysł płodozmianu w trakcie feudalizmie), a czasem to się nie uda i upadają cywilizację (np. teoria, że Majowie porzucali miasta, gdy pola wokół nich się wyjaławiały). To może być szokujące dla tych dwóch naukowców, ale ludzie osiągali to bez naukowców i bez symulatorów farmy

23.05.2025 21:12
odpowiedz
Titanguar
80

David Gaider nigdy nie stworzył duchowego spadkobiercy dla "Dragon Age". Czyżby sam nie wierzył w ten niewykorzystany potencjał serii?

13.05.2025 20:38
odpowiedz
Titanguar
80

Pani Redaktor, proszę zamienić słowo "wirus" na "patogen". Czynnikiem wywołującym epidemię zombie w TLOU był grzyb, nie wirus. Wirusy nie tworzą zarodników, bo nie są organizmami komórkowymi (to wręcz kod genetyczny w otoczce z białka) i są tak małe, że przenoszą się w całości

24.04.2025 21:12
odpowiedz
Titanguar
80

System levelowania "Obliviona" był zbyt prosty, żeby irytował. Więcej kombinowania i uwagi gracza wymagały gry z lat 1990-tych typu "Might & Magic" albo adaptacje "Dungeons & Dragons" na silniku Infinity

14.04.2025 21:07
odpowiedz
Titanguar
80

Jest prostsza odpowiedź: "Dragon Age" próbował pakować problemy społeczne współczesności ze scenerię w stylu "Dungeons & Dragons" i nie wyszło, bo Północnoamerykanie mają zbyt krótką historię, by potrafili myśleć humanistycznymi odcieniami szarości, jak to robią mieszkańcy Starego Świata

10.04.2025 23:07
odpowiedz
Titanguar
80

Fabuły oparte na kontrowersjach nie są tak szkodliwe jak tabloidyzacja mediów informacyjnych. Dziennikarstwo z wałkowaniem tematu dopóki jest kontrowersja i w ciągu 24 godzin pojawia się coś nowego jest atrakcyjniejsze dla psycholi i świrów, bo daje im mnóstwo danych i poczucie, że dla udanego odtworzenia akcji wystarczy uniknąć błędów poprzedników (jest jeszcze kwestia dokładności przekazu informacyjnego)

07.04.2025 22:47
odpowiedz
Titanguar
80

Bidulka obudziła się z ręką w hollywoodzkim nocniku. Fabryka Snów jest w fazie depresji w cyklu koniunkturalnym - mamy wysyp chałtur z powodu konkurencji gier video (w poprzednim cyklu depresję wywołała konkurencja telewizji, ale wtedy Hollywood uratowało kino Nowej Fali). Jeśli Nia chce łączyć wolność artystyczną z wymarzonym budżetem to musi albo przeczekać trudny okres (choć jako Afroamerykanka będzie laleczką producentów dla udawania progresywności), albo ocalić artystyczną duszę wracając do kina niezależnego

21.03.2025 21:08
odpowiedz
Titanguar
80

To odwieczny cykl życia mediów, że są lata twórcze i odtwórcze. Chyba nie da się go obejść na skróty, skoro dzieła każdej epoki wyrabiają w przyszłych twórcach przekonanie, że zrobiliby coś lepiej

17.03.2025 21:33
odpowiedz
Titanguar
80

Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy to czytacie - to zbyt poważna fabuła dla dzisiejszego Hollywoodu

24.02.2025 21:15
odpowiedz
Titanguar
80

Sumienie pani Nowak jest czyste, bo "realizm" w historii to często tylko stylistyka. Źródła z przeszłości podlegają selekcji naturalnej: czas eliminuje większość z nich w niepamięć, a te ocalałe są czytane przez pryzmat czasów współczesnych odbiorcy

post wyedytowany przez Titanguar 2025-02-24 21:16:17
22.02.2025 09:30
Titanguar
80

Link
Proszę spojrzeć w komentarze tej osoby - wezbracielage jest bardzo cięty/a na KCD. Forma ataku tezą (pytanie retoryczne z podkreśleniem zaimkiem krytykowanego elementu) wskazuje na świadomość autora, że mody przyjmą wszystko, więc próbował ugryźć (kąsać?) temat z innej strony - sugerując dysonans jakościowy między dwiema grami

17.02.2025 21:59
odpowiedz
Titanguar
80

Są złe, bo wielu scenarzystów próbuje wrzucić do fabuły jak najwięcej wątków kosztem przejrzystości struktury narracji

12.02.2025 22:47
Titanguar
80

kalevatar Może się Pani spodobać. Styl pisania Carda i typ postaci Alvina bardzo przypomina Endera, tylko sceneria zupełnie inna

11.02.2025 21:23
odpowiedz
2 odpowiedzi
Titanguar
80

Porównanie losu do przędzenia tkaniny to starszy i powszechniejszy motyw amerykańskiego folkloru. W "Opowieści o Alvinie Stwórcy" O. S. Carda, cyklu opartym na folklorze Stanów w 1 poł. XIX w., mocą czytania losu z przędzonej materii dysponują "żagwie", np. w jednym z początkowym tomów "żagiew" Peggy odkrywa na tkanym materiale losu kołtun zwiastujący katastrofę dla wielu wątków/postaci i bohaterowie powieści muszą to udaremnić (bo tak nakazuje sztuka budowania fabuły z happy endem).
Pani Redaktor, w ramce "American gothic" jest błąd. Amerykanie mają Sasquatcha/Bigfoot/Wielką Stopę, a nie "yeti"

07.02.2025 21:56
odpowiedz
Titanguar
80

Swój swego poznał. Obaj panowie dorobili się na cudzych pomysłach, bo własnych nie miewają (postacie Liefelda to wariacje istniejących, tak jak filmy Feige'a to ekranizacje)

04.02.2025 21:16
Titanguar
80

No to proszę poroczarowywać się resztą obsady. Robot obok Thinga to H.E.R.B.I.E. - zastępstwo Human Torcha z kreskówki z końca lat 1970-tych. Galactusa zagra stereotypowy Anglik (najpierw pomyślałem o starym amerykańskim zwyczaju obsadzania Brytyjczykami ról złoczyńców, ale równie dobrze Ineson mógł dostać rolę jako rekompensatę za uraz na planie filmowym, o który procesuje się z Disney'em). Na koniec - Silver Surfer grany przez aktorkę... po co? Przecież istnieje żeński Herold Galactusa - Nova

02.02.2025 10:03
1
odpowiedz
Titanguar
80

Chude lata Bioware mają stary morał: oczekiwanie, że twórca słynny z poprzednich dokonań powtórzy ich jakość w kolejnych (filmowa teoria autora) zwykle okazuje się pobożnym życzeniem fanów. Lepiej od razu sprawdzić autora scenariusza (filmowa teoria schreibera), bo to ta persona nadaje ostateczną postać dziełu

29.01.2025 22:17
Titanguar
80

Głośne nazwisko ułatwia marketing, ale psuje innowacyjność, bo oczekiwania docelowych odbiorców są zaszufladkowane doświadczeniami z poprzednimi dokonaniami danego twórcy

29.01.2025 21:43
odpowiedz
Titanguar
80

Świat jest mały. Michael G. Wilson to jedyny syn Lewisa, pierwszego filmowego odtwórcy Batmana.

21.01.2025 22:59
Titanguar
80

6. Ekspansja zainteresowań gracza na inne media. Odbiorca, który przyjemnie spędził czas z jednym medium naturalnie zaczyna rozglądać się za okazją do "skoku w bok" w inne media, np. książki

20.01.2025 09:51
1
odpowiedz
Titanguar
80

Połowa z was komentuje swoje wrażenia z lektury nagłówka. Artykuł jest o wspomnieniach Tima Caina, którego naszła refleksja, że gracze mówią czego nie lubią w projektowanej grze, a nie potrafią zaproponować czym to zastąpić. Swoją drogą - sami twórcy wszelkich mediów też nie wiedzą czego chcą, bo zwykle pomysł jest przewspaniały, dopóki nie zacznie się go realizować. Widać to w postawie twórców dystansujących się po sukcesie jakiegoś dzieła, bo o co innego chodziło autorowi, a co innego zobaczyli odbiorcy, np. J. D Salinger i "Buszujący w zborze"

10.01.2025 09:35
Titanguar
80

Gracze unikną wielu rozczarowań nad grami od studiów z minioną świetnością jeśli będą zwracać uwagę KTO napisał scenariusz (filmowa Schreiber theory). Marketing gier video kopiuje ten filmowy w przedstawianiu utworów swojego medium jako autorskich dzieł danego twórcy (studia lub reżysera). Studio lub reżyser odgórnie wrzuci parę motywów dla sztucznej charakteryzacji (patrz - jak scenariuszy napisał taki stylizator jak Tim Burton), ale scenarzysta to zawsze taki wilk, którego Natura ciągnie do lasu (wzorców fabularnych, wśród których ma wydeptane ścieżki)

07.01.2025 21:59
odpowiedz
Titanguar
80

Seriale (sandboksy to ich growy odpowiednik) są potrzebne do [m]nie[j_]wymagającego obcowania z danym medium. Im wręcz nie wolno mieć zbyt inteligentnej fabuły, żeby odbiorca mógł "przewijać" dłużyzny i/lub nawet porzucić utwór, jeśli się znudzi

26.12.2024 23:10
Titanguar
80

Pseudo-gry (jeśli ma Pan/i na myśli te fabularno-growe potworki prowadzące gracza od przerywnika do przerywnika) pokazują raczej kompleksy pisarskie scenarzystów (niespełnienie człowieka chcącego być jak Hemingway, a "zmuszonego" do pisania do gier video, żeby zarobić pisaniną do pierwszego)

19.12.2024 21:38
odpowiedz
Titanguar
80

Superman pluje krwią. Lois nosi się w stylu dziennikarki gazety, a nie aktorki. Krypto jest za mały i zbyt kudłaty (to taki Miluś od Tintina z peleryną). Powinien być LEXCORP, a nie LUTHORCORP. Za to Luthorowi tak dobrze z oczu patrzy, czyli ZŁEM/ZŁOŚCIĄ/ZŁOŚLIWOŚCIĄ. W sumie to się może udać jako film

17.12.2024 23:12
odpowiedz
Titanguar
80

Wychowanie na Zachodnim Brzegu pozwala połudzić się nadzieją, że może Druckmann uchwyci niuanse działania prawdziwych ideologii (nacisk na religię wśród osadników na Zachodnim Brzegu ma powód polityczny). Mnóstwo fikcyjnych "złych" ideologii jest tylko nazwami do odznaczenia antagonistów utworu, tymczasem w prawdziwym świecie miarą sukcesu każdej ideologii jest liczba zwolenników, których potrzeby spełnia (bez poparcia zwykłych ludzi żaden Hitler przenigdy nie doszedłby do władzy)

13.12.2024 21:04
odpowiedz
Titanguar
80

Ciekawe jak twórcy z Naughty Dog ożywią taki sztampowy świat? Planeta z której bardzo trudno uciec to był świeży pomysł w czasach "Zakazanej planety". <"Burza" Szekspira w kosmosie> przemycała niepokoje zimnej wojny - izolowanie się i nieufność wobec siebie dwóch bloków militarnych zdolnych zniszczyć świat. Kosmiczni łowcy nagród byli atrakcyjni w czasach pierwszej trylogii "Gwiezdnych wojen". Wymierzanie sprawiedliwości "poza prawem" było echem lęków fali przestępczości trapiącej amerykańskie miasta w latach 1970-80-tych. Oba filmy zostały klasykami, bo pokazywały światy zrodzone z wyobraźni twórców, ale w których widzowie nie czuli się zagubieni właśnie przez nawiązania do otaczającej ich rzeczywistości. W zapowiedzi "Intergalactica" jedynym nawiązaniem to rzeczywistości jest tylko wyłączność gry na Playstation 5 (koncern Sony musiał się czymś pokazać na TGA 2024)

07.12.2024 21:32
odpowiedz
Titanguar
80

Facet ma rację - krótsze utwory łatwiej zaskakują odbiorcę przez prostszą, lepiej wyważoną konstrukcję i nie męczą dłużyznami jeśli autor nie trafił z przekazem. No i chytra sztuczka krótkich utworów tkwi w niedopowiedzeniach - one dłużej zasilają wyobraźnię odbiorcy niż długie fabuły, które podały pod nos wszystkie szczegóły, skutki, interpretacje wydarzeń

02.12.2024 23:21
Titanguar
80

Rekvu
Wykorzystanie scenariusza "Black Hounda" w "Pillars of Eternity" nie byłoby problematyczne, bo obie gry toczą się w podobnych sceneriach tego samego podgatunku fantasy w stylu "Dungeons and Dragons". Wystarczyło podmienić nazwy i imiona oraz frakcje na analogiczne między światami i gotowe

27.11.2024 21:19
odpowiedz
Titanguar
80

Podejrzewam, że proponowane światy były zbyt sztampowe, żeby zainteresować inwestorów. Hudson reklamował się ogólnikiem, że "z kolegami pracuje nad czymś niesamowitym", zaś Walters - że "chce zrewolucjonizować segment gier opartych na narracji". Trwa kryzys w branźy gier video, więc głośne nazwisko projektu to już za mało, żeby ryzykować pieniądze

23.11.2024 22:06
1
odpowiedz
Titanguar
80

Strach Ridley'a był potrójnie zrozumiały: film miał oczekiwania powtórzenia komercyjnego sukcesu po "Obcym", był adaptacją mało znanego wówczas pisarza Philipa K. Dicka (autor kibicował filmowi, ale nie dożył premiery, podobnie jak sukcesu swoich dzieł - obie kwestie pomściła historia), zaś Pauline Kael była mocnym nazwiskiem wśród krytyków filmowych XX wieku (unikała trendów, mód, ideologii i deklarowała osobiste podejście do każdego filmu, a że publikowała to "swoje zdanie" w opiniotwórczym "The New Yorker" to mogła wpływać na bardziej odtwórczych krytyków)

15.11.2024 21:25
odpowiedz
Titanguar
80

Cenzury to walka z wiatrakami, bo ich autorzy nie rozumieją, że świadomością zbiorową rządzą emocje, a nie idee

05.11.2024 22:16
Titanguar
80

Jeśli czytuje Pan/i wyłącznie komiksy Marvela i DC to Pańskie zdanie jest zrozumiałe, bo to marki w posiadaniu koncernów chcących podtrzymać dochody

04.11.2024 10:20
odpowiedz
Titanguar
80

Dr Shadi Bartsch też jest pośrodku prawdy. Byłoby dziwne, gdyby Rzymianie nie znali rekinów, bo Morze Śródziemne było centrum ich cywilizacji (Mare Nostrum), żarłacze białe (standardowy rekin ludojad) występują aż po wybrzeża Azji Mniejszej (dziś: Turcji), a żarłacze tygrysie (drugi na podium ludojad) występują w Morzu Czerwonym (no i Egipt był spichlerzem Rzymu, więc Rzymianie musieli pilnować także tego akwenu). Fikcją są rekiny w naumachiach: naumachia to były zwykłe doki do rozgrywania bitew morskich, a rekiny wymagają dość specjalistycznej opieki zoologicznej (ze źródeł wiadomo, że Rzymianie rzucali niewolników murenom, ale to powolne rybiska, więc Hollywood nie miałoby co pokazać) :)

04.11.2024 09:56
Titanguar
80

Rozwinięcie mojego pomysłu.
Gry video jako poligon doświadczalny drobnych teorii pokroju eutanazji wśród Fenicjan w rekonstrukcjach epoki z twardych źródeł. Laik zadowoliłby się ciekawym ujęciem epoki, hardkorowiec - wgrywał w niuanse jak teoria mogła współgrać z realiami epoki, a zawodowy historyk miałby społeczność dla przetestowania teorii, czy nie jest zbyt odklejona (siedzącym po archiwach i bibliotekach akademikom naprawdę umyka mnóstwo zjawisk społecznych oczywistych dla reszty ludzi)

03.11.2024 21:03
1
Titanguar
80

Wszystkie fabuły historyczne powstają w pewnej strefie komfortu autorów z powodu samej natury historii. Im dalej w przeszłość tym mniej źródeł (przetrzebione w międzyczasie przez różne propagandy, niedbalstwa przechowywania i zęby upływającego czasu), a więcej domysłów (wtręty propagandowe, teorie dla łatania niejasności związków między nimi i to romantyczne marzenie o monumentalnej, spójnej historii). Np. fenickie posążki starych osób z uśmiechem Jokera. Ich duża ilość wskazuje, że ilustrują jakiś powszechny obyczaj z tamtych czasów. Brakuje jednak źródeł samej cywilizacji z powodu wymazywania jej śladów przez Rzymian (ogromna trauma po Hannibalu). Na razie jedyną sensowną propozycję zaoferował jakiś włoski kryminolog: uśmiech Jokera to objaw zatrucia śródziemnomorskim gatunkiem nawłoci (rośliny wodnej), więc Fenicjanie mogli mieć zwyczaj eutanazji starców. Nigdy nie poznamy prawdy... :)

03.11.2024 19:55
Titanguar
80

@ Smalec
Gra "Heroes of Might and Magic III" miała dla mnie syndrom jeszcze jednej tury, a gra "Disciples 2" - już nie. I graficznie - odwrotnie (w "D2" oglądałem portrety jednostek jak stereotypowy bywalec galerii sztuki). Co do archaiczności - zwykła kwestia gustu

02.11.2024 21:14
odpowiedz
5 odpowiedzi
Titanguar
80

Obie gry miały braki względem siebie. Grając w obie utwierdzałem się w przekonaniu, że ideałem byłaby stylistyka graficzna z Disciples 2 (Nevendaar to bardzo klimatyczna kraina) z mechanikami Heroes of Might and Magic 3 (z taką grywalnością to zrozumiałe, dlaczego gracze o niej nie zapomnieli, a wszystkie późniejsze odcinki były w jej cieniu)

01.11.2024 12:00
odpowiedz
Titanguar
80

A jeśli ten Gaider to jakaś postać tragiczna, którą zabolało odsunięcie od produkcji gry? Mnóstwo twórców gier video wypowiada się o markach, w których produkcji już nie uczestniczy, ale robi to okazyjnie, Jeden tylko Gaider regularnie publikuje swoje wypowiedzi o Dragon Age, w których przedstawia je jakby to było dzieło kultowe, a fani nie mieli nic innego do roboty niż wyszukiwanie ukrytych smaczków

31.10.2024 22:06
1
odpowiedz
Titanguar
80

Hollywood pokazuje środkowy palec ilekroć ekranizuje dzieła innych mediów. Produkcja filmu to inwestycja ekonomiczna, więc producenci chwytają się pomysłów z zewnątrz, żeby zmniejszyć ryzyko klęski. Dalej ta desperacja osiągnięcia zysku powoduje, że marketing ekranizacji sugeruje jej wyższość nad pierwowzorem (przecież gniotu by nie ekranizowali). Widać to np. w zwiastunach, gdy wzmianka o pierwowzorze jest ograniczona do podania tytułu lub autora, a cała "soczystość" fabuły zawiera się w klipach z filmu :)

27.10.2024 21:59
Titanguar
80

rpg-7
Ma Pan/i rację. "Model nr 2" (zaawansowane serie maszyn bojowych myślących przypominają żywych ludzi) i do tego "Śniadanie o zmierzchu" (rodzina przenosi się w zawirowaniach czasu w środek przyszłej wojny jądrowej) pozwoliłyby spadkobiercom praw do dzieł Dicka (zmarło mu się na 2 lata przed premierą "Terminatora") poprzeć roszczenia Ellisona przeciwko Cameronowi :)

26.10.2024 21:24
odpowiedz
3 odpowiedzi
Titanguar
80

Historia inspiracji "Terminatora" to dowód jak śpiący mózg sampluje obrazy, dźwięki i wspomnienia, by tworzyć sny. Jednak na świadomy plagiat to za mało, bo Cameron zaczerpnął z "Soldiera" tylko początek (dwóch wrogich żołnierzy z przyszłości przenosi się w czasie do teraźniejszości) i rozwiązanie (żołnierze zabijają się w pojedynku), a pominął środek (filolog rozpracowujący jednego z żołnierzy odkrywa, że ma do czynienia z osobą wychowana do życia na polu bitwy). Równie dobrze Harlan mógłby pozwać o podobieństwo wątków Paula W. S. Andersona ("Soldier - Żołnierz przyszłości" o ludziach wychowywanych tylko do wojaczki) czy Dennisa Villeneuvego ("Arrival - Nowy początek" o rozpracowywaniu motywu sci fi za pomocą nauki o komunikacji)

19.10.2024 22:00
Titanguar
80

makaronZserem
"Gloryfikacja militaryzmu" raczej wyszła przypadkiem, skoro Heinlein oparł książkę na wspomnieniach ze służby w wojsku (służył w latach 30-tych, więc do premiery książki mentalność odbiorców się zmieniła). Satyra w filmie to typowe lata 90-te: narracja mediami jak w "RoboCopie" Verhoevena, komiczna cenzura newsów to pewnie wpływ "Człowieka demolki" albo serialu "Gwiezdna eskadra" (była tam scena, gdy bohaterowie oglądali adaptację "Hamleta" z... cenzurą obrazu na czas pojedynku postaci)

18.10.2024 20:54
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Titanguar
80

Film jest dowodem na to, że poza treścią i wykonaniem trzeba jeszcze trafić z premierą w ducha epoki. Heinlein pisał "Żołnierzy kosmosu" w czasach zimnej wojny, a Verhoeven zrobił z książki film w czasach względnego pokoju, gdy nie było odniesień w rzeczywistości (faszyzm i zimna wojna były wspomnieniami dziadków, ludobójstwo było problemem Rwandy i byłej Jugosławii). Chwała Verhoevenowi, że próbował ratować film elementami satyry, ale to było za mało

16.10.2024 11:22
odpowiedz
Titanguar
80

Czy narzekanie Salima nie jest zbyt idealistyczne? Jako aktor, który posiada studio produkcji gier video (a więc ma doświadczenie w dwu mediach), potrafi szerzej spojrzeć na medium niż wspomniani "kierownicy, którzy nie mają kontaktu z medium", ale chciałby zbyt wiele zmienić od razu. Wszystkie media fabularne przerabiały etap taśmociągu produkcyjnego i zawsze to był tylko szczebel w ich ewolucji. Pewnego dnia sztampa przestanie zarabiać, zamilkną ludzie ze stanowisk komercyjnych, a do głosu dojdą ci ze stanowisk artystycznych i nastanie okres Nowej Fali

09.10.2024 20:49
odpowiedz
Titanguar
80

To normalne, że puryści istniejącej marki nerwowo/histerycznie/paranoicznie reagują na próby jakichkolwiek zmian, bo mogą być na gorsze. To raczej twórcy FBOS-sa równie dobrze mogli wydać swoją grę pod nową marką i mieć spokój od ataków fan/atyk/ów istniejącej, choć wtedy koszty marketingu świeżynki poszłyby w górę

04.10.2024 21:21
1
odpowiedz
Titanguar
80

Prościej byłoby Konami zrobić duchowego spadkobiercę, bo seria MGS jest zbyt przesiąknięta Hideo Kojimą (dla sympatyków stylu będzie to "osobowość", a dla przeciwników - "ego"), by jakikolwiek reboot, remake i inny sequel wyszedł z jego cienia

02.10.2024 21:31
odpowiedz
Titanguar
80

Ta śmieszna i straszna obsesja, że jednym dekretem prawnym da się zaraz naprawić zło świata - niestety - jest wpisana w europejską mentalność

post wyedytowany przez Titanguar 2024-10-02 21:32:26
24.09.2024 22:17
1
Titanguar
80

Klasyka ZAWSZE potrzebuje czasu na zapisanie się w świadomości masowej. Bez zostawienia śladu w wyobraźni zwykłych odbiorców dzieło ginie w niepamięci

18.09.2024 21:35
odpowiedz
Titanguar
80

Ciekawe jak powstają nazwy robocze/kodowe gier? Nazwy typu "Projekt Orion" i powyższy "Cyber Slash" są zupełnie nijakie. Nie budzą głębszych emocji, ani skojarzeń niż potrzeba odwiedzenia kuchni lub łazienki podczas posiedzenia przed kompem :)

04.09.2024 22:59
odpowiedz
Titanguar
80

Może Ortega ma ambicje zawodowe? Zbyt dokładne klony rozpoznawalnych marek (mało zmian schematu, np. zmiana płci lub pochodzenia etnicznego głównej postaci) rzadko wychodzą z cienia pierwowzoru, a aktorzy męczą się, bo producenci wymagają naśladownictwa kolegów po fachu

22.08.2024 21:28
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

Brak diabłów w "Olden Era" może wynikać z dwóch powodów:
1. po prostu nie było ich w świecie Enroth przed Nocą Spadających Gwiazd (wydarzenie przedstawione w RPG "Might and Magic VI: The Mandate of Heaven");
2. toporna próba przypodobania się starym fanom (frakcja Inferno z "trójki" jest częstym obiektem memów i żartów na forach internetowych)

21.08.2024 20:59
odpowiedz
Titanguar
80

Może to kwestia niedoboru (lub nawet braku) aktorów dubbingowych potrafiących mówić dialektem sycylijskim? Geografia (rozwinięta linia brzegowa, wyspy) i historia (długotrwałe rozbicie terytorialne) Włoch powodują, że niektóre dialekty są dla siebie ledwo zrozumiałe, a zdaniem niektórych językoznawców język sycylijski jest odrębnym od języka włoskiego

19.08.2024 11:11
odpowiedz
2 odpowiedzi
Titanguar
80

pieterkov
Zawsze było tak, że odbiorcy każdego medium dzielili się na oświeconą swoim gustem mniejszość i ciemne masy goniące za trendami

14.08.2024 23:44
odpowiedz
Titanguar
80

Propaganda sugerująca poczucie zagrożenia wobec moralności jej odbiorcy jest zupełnie nieskuteczna w czasach portali społecznościowych, bo każdy przekaz, który zainteresuje odbiorców generuje setki różnych ujęć tematu

08.08.2024 00:15
1
odpowiedz
Titanguar
80

Ten styl nawiązuje do prerafaelitów, a nie impresjonistów. Prerafaelici nawiązywali do historii i legend (impresjoniści malowali tematykę współczesną - im wówczas)

23.07.2024 11:05
odpowiedz
Titanguar
80

Facet zwraca uwagę na problem, który jest ezoteryczny dla "władców" Hollywood. Każda mniejszość etniczna i religijna ma zupełnie różne doświadczenia społeczne i polityczne, dlatego pakowanie ich przedstawicieli w role "etnicznych pomagierów" lub przebieranie za postacie stworzone domyślnie jako biali ludzie nie działa poza satyrą

19.07.2024 23:55
2
odpowiedz
Titanguar
80

Ciekawa taktyka marketingowa z robieniem hype'u przez rebooty newsa. Pierwszy domysł o tym, że "The Elder Scrolls VI" będzie się toczył w Hammerfell, krainie Redgardów, pojawił się zaraz po premierze zwiastunu z 2018 roku, gdy fanatycy gry zasugerowali, że kontur gór na filmiku to odwrócenie linii horyzontu widzianej ze skyrimowego Markarthu. Pierwszym rebootem był news o zmaganiach Bethesdy z jakimś pisarzem postapokaliptycznym o zarejestrowanie znaku handlowego "Redfall" - sugerującego nawiązanie do Redgardów. Teraz to. Na koniec pewnie okaże się, że chodziło o Elweyr :)

12.07.2024 23:09
2
Titanguar
80

Lepiej zostawić stare marki na pastwę nostalgii, bo pięknych wspomnień nie da się popsuć tak jak to robią adaptacje i kontynuacje

04.07.2024 11:51
1
Titanguar
80

Rozszerzę zagadnienie: cała historia chodzi na smyczy statystyki. O pełniejszym (ale proszę zapomnieć o dokładności - historia to nauka humanistyczna!) obrazie epoki X w świadomości odbiorcy Y decydują jej "data ważności" (dopóki żyją świadkowie da się określić prawdę o wydarzeniach, a potem zaczyna się budowa wyobrażenia, bo kolejne źródła padają ofiarą zębów czasu i trendów minionych epok) oraz związki kulturowe otoczenia (bez powiązań dziejowych mało kogo obchodzą dzieje innych miejsc i czasów). "Czarny samuraj" jest taką wtopą twórców gry, bo postać zgrzyta z wyobrażeniami o epoce: jest ciekawostką historyczną (postać pojawia się na marginesie źródła do epoki, ale nie ma wzmianek o tym, czy i co postać po sobie zostawiła w jej kształtowaniu) i jest zbyt egzotyczna jak na epokę dziejów w izolującym się kraju bez zainteresowań kolonialnych (chociaż to dzięki tej izolacji kultura samurajska trwała tak długo).

26.06.2024 21:32
Titanguar
80

xan11pl Chomikowanie to najbardziej naturalna forma obcowania z wytworami kultury. Sugerwał to ś.p. Umberto Eco, który nauczał, że w posiadaniu książek nie chodzi o to, by je wszystkie przeczytać, tylko dlatego, że dana książka może się kiedyś przydać w potrzebie szukania informacji, albo tylko dla zabicia nudy umysłu głodnego ciekawostek w temacie oferowanym przez książkę. To pokazuje, że gracza w gry video od czytelnika książek odróżniają tylko techniczne aspekty ich mediów :)

24.05.2024 18:16
1
Titanguar
80

Lepiej zostawić chałtury w spokoju. Normalny odbiorca każdego medium umie wyszukiwać interesujące go tytuły w szumie informacyjnym, więc ich kijem nie ruszy, a samo chałturzenie to pożyteczna przechowalnia starych i kuźnia nowych talentów jak kino klasy B w filmie

13.05.2024 15:58
odpowiedz
Titanguar
80

Fani danej marki mogą sobie narzekać, ale to właściciel praw do marki jest najlepszym decydentem jak ją rozwijać. Doszedłem do tej prawdy życiowej na komiksie "X-Men" - najlepszym okresem serii były odcinki autorstwa Chrisa Claremonta (superhero soap opera), późniejsi scenarzyści zrobili z mutantów alegorię rasizmu (ci słabsi po prostu wklejają mentalność sprzed stulecia w przedstawienie świata XXI wieku), ale odcinki sprzed Claremonta też były słabe (jakby Stan Lee i Jack Kirby zostawiali lepsze pomysły na inne serie)

22.04.2024 21:18
odpowiedz
Titanguar
80

Jest jeszcze jedna opcja: Hasbro tworzy dział do produkcji gier video. Jako właściciel licencji do wielu marek będzie najbardziej kompetentnym zarządcą

07.04.2024 21:28
1
odpowiedz
Titanguar
80

Skoro odbiorcy rozpoznają dane utwory jako klasykę to znak, że gry video stały się DOJRZAŁYM medium. Klasyka służy za szablon późniejszych dzieł; większość naśladownictw nigdy nie wyjdzie z jej cienia, dzieła odtwórcze będą przez nią miażdżone jak mucha na szybie samochodu, ale będą też prace z ambicjami i to one będą powoli drążyć skałę pod klasykami, by z czasem zająć ich miejsce

04.04.2024 18:22
Titanguar
80

Seria ma jeszcze mnóstwo materiału do inspiracji w postaci historii XX wieku w egzotycznych miejscach. Dotychczas "Far Cry" przedstawiało scenerie geograficzne znane na Zachodzie ze stereotypów i folderów turystycznych, zaś przeszłość skrywa mnóstwo małych regionalnych epok, które umknęły uwadze głównego nurtu historii skupionej na konfliktach wielkich mocarstw. Oczywiście, Ubisoft da ich ugrzecznioną wersję, ale to wystarczy do wyznaczenia drogi do nowych miejsc do eksploatacji przez popkulturę

29.03.2024 10:15
2
Titanguar
80

Jerry_D
Bezpośrednio Polacy nie zetknęli się z samym Comic Code. Jego argumenty bezmyślnie kopiowały media i "eksperci" epoki PRL-u w próbach stworzenia rozdziału między sztuką wysoką a masową (paradoksalnie - według wspomnień Papcia Chmiela - to dodruki "Tytusa" ratowały wydawnictwo przed stratami z publikacji niszowych czasopism, których publikacje nakazywała odgórnie Partia). Gdybyś dorwał "Komiks-Fantastykę" 1/88 (albo 3/88 - któryś z pierwszymi "Yansami") to tam był artykuł jak wyglądał komuszy stosunek do komiksu (poziom zakutego łba jak stosowanie terminu "hentai" jako synonim japońskiej animacji). Gdy na polski rynek weszło wydawnictwo TM-Semic system cenzury był już mocno nadwerężony, a w dziurach w nim grasowali m.in. Chris Claremont w "X-Menach" (wyraźnie fascynował się BDSM i bondage'm - chyba tylko "Bond villain stupidity" złoczyńców zamykało oczy cenzorom Comic Code) i twórcy epoki Dark Age (golizny nie było, ale przemoc osiągała absurdy "ciała o konsystencji arbuza").
HappyTeaEnjoyer
Bo z recenzjami jest jak ze źródłami historycznymi - to nie jest obiektywna prawda, tylko subiektywne odczucia autora. Przy premierze filmowego "Władcy pierścieni" czasopismo "Science fiction" zebrało kilka najdziwniejszych recenzji powieści, m.in. że droga do Góry Przeznaczenia to alegoria inicjacji seksualnej, Gollum rzucający się za pierścieniem to wybór seksualności, którą hobbici odrzucają ze swej natury. Dzięki Stwórcy, że dał człowiekowi wolną wolę, która pozwala kształtować indywidualny gust :)

28.03.2024 10:28
2
Titanguar
80

HappyTeaEnjoyer
Znam tą historię, bo siedzę w komiksach i to ona pierwsza mi pokazała nonsens cenzury (dopiero potem były "te okropne gry uczące zabijania" i źródła historyczne "poprawiające" wersje wydarzeń z innych relacji). Comic Code Authority jak każda cenzura potykał się o własne nogi, np. debata, czy scenarzysta Marv Wolfman może się podpisywać własnym "wilkołaczym" nazwiskiem. Co do mangi i anime - ich krytycy i cenzorzy często nie mają pojęcia o japońskim zapleczu kulturowym (np. kategorie wiekowe w miejscu zachodnich gatunków fabularnych) i stosują miarę zachodniej kultury (np. urojenia o animacji jako medium dla dzieci). Około epoki covidowej czytałem artykuł jakiejś pedagożki o szkodliwości japońskich animacji - ciągłe nazywanie "anime" per "hentai" wskazywało, że autorka nie miała większego pojęcia o zjawisku poza tym, że to "import z Japonii" :)

post wyedytowany przez Titanguar 2024-03-28 10:29:02
27.03.2024 21:21
3
odpowiedz
5 odpowiedzi
Titanguar
80

Cenzura gier video, podobnie jak animacji, przypomina mi objawy zastępczego syndromu Munchhausena, gdy opiekun (=> cenzura) znęca się nad dzieckiem (=> medium gier video) wymyślając mu dolegliwości do wykrycia przez kogoś z zewnątrz (=> rzekoma ochrona odbiorców przed kontrowersjami, które filmy fabularne i książki popełniały już dawno i z premedytacją), zaś próby zwrócenia choremu uwagi na jego problemy psychiczne kończą się reakcją histeryczną (=> np. ten dziadowski slogan o "grach uczących zabijania", w który niestety uwierzyło mnóstwo nie-graczy, bardzo często zdolnych do obiektywnej oceny, gdyby nie atrakcyjność użycia sloganu w roli skrótu myślowego)

27.03.2024 09:00
1
Titanguar
80

To się nazywa "gaslighting" - technika psychologiczna wmawiania rozmówcy błędów i wad, żeby zachwiać jego przekonaniami

25.03.2024 17:17
odpowiedz
Titanguar
80

Marka "Dungeons and Dragons" ma pecha do zarządzających nią osób. Niby jest mnóstwo materiału do adaptacji (bo multiversum), marka ma w zapleczu nostalgię i jest klasyką w swoim medium, ale zawsze coś idzie nie tak

19.03.2024 10:05
odpowiedz
Titanguar
80

Myślę, że jest jeszcze inna strona problemu: epoka blockbusterów spowodowała pojawienie się przekonania, że utwory muszą być uniwersalne i "dla każdego". Normalny odbiorca mediów wie, że to bzdura: jeśli dany utwór (film, książka, gra video, muzyka) mu podejdzie - to fajnie, a jeśli nie - to trudno, bo tego kwiatu jest pół światu

11.03.2024 23:45
odpowiedz
Titanguar
80

Mogło pójść o różnice między europejskim a amerykańskim podejściem do symboliki, znaczeń wyrazów i historii. "Dla Europejczyka tysiąc mil to szmat drogi, a dla Amerykanina 1000 lat to szmat czasu", więc Europejczycy ze swoją długą historią bywają bardzo drobiazgowi w kwestii odwołań i zapożyczeń, zaś Północni Amerykanie ze swoimi długimi odległościami często wrzucają motywy do jednego worka, jakby to były obrazy mijanych miejsc za oknem samochodu (np. toporność pomysłu feudalnej przyszłości u Herberta)

09.03.2024 18:07
1
odpowiedz
Titanguar
80

Bez nerwów. Artykuł w stylu lifestyle to tylko fajne urozmaicenie do gameplay'ów i zapowiedzi. Portal jest niszowy (bo tematyczny, a nie ogólnoinformacyjny), więc takie artykuły zawsze będą w cieniu głównej tematyki

07.03.2024 17:49
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Titanguar
80

Historia opiera się na cyklach pokoleniowych dziejów (pokolenie Silnych Ludzi tworzy Wspaniałe Czasy, które tworzą Słabych Ludzi, którzy tworzą Okropne Czasy, które tworzą Silnych Ludzi i tak dalej, w nieskończoność) i dlatego konflikt o inkluzywność to tylko kolejna wariacja wojen ideologicznych. Termin "inkluzywności" to nowotwór językowy powstały na określenia zwalczania tworzenia się zamkniętych grup społecznych, bo one mają powodować dyskryminację, co - paradoksalnie - pokazuje, że w wojnach ideologicznych zmienia się tylko nazewnictwo, a niezmienna pozostaje psychika ideologów przekonanych, że ich urojenia są drogą dla zbawienia reszty świata (jak w tym memie: "Komunizm - zawsze tylko jedno morderstwo dzieli cię od utopii")

05.03.2024 09:34
odpowiedz
Titanguar
80

Cywilizacja nie cofa się w rozwoju, tylko stoi w miejscu, bo próby cenzurowania kultury (i religii - jakby nie patrzeć to satelita kultury) były ZAWSZE. Minus, że mądrale, którzy ubzdurają sobie, że wiedzą coś lepiej to zjawisko naturalne ludzkiej natury. Plus, że próby cenzury zawsze prowokują próby ich rozpracowywania

28.02.2024 20:31
1
odpowiedz
Titanguar
80

Nikłe szanse na powodzenie rebootu TAKIEGO serialu. Fabuła, klimat, nawet sposób stworzenia bohaterów "Z Archiwum X" to owoce specyficznej sytuacji politycznej lat 90-tych, jaka zakończyła się na zamachach 11 września. Zmieniły się też trendy w miejskich legendach i badaniu zjawisk paranormalnych. Może coś zmieniłaby zabawa w anachroniczną stylizację świata serialu, tak jak w filmach Tarantino są wieczne lata 70-te, a u Lyncha - 50-te

28.02.2024 10:15
odpowiedz
Titanguar
80

Problem z nowymi markami jest taki, że korpy chcą klonować bestsellery z pominięciem etapu budowy charakteru serii. Jak tak patrzę na historie marek, które odniosły sukces to ogromna większość rozwijała się jak w dowcipie o prowadzeniu wykładu: "przez pierwszą połowę mówię o czym będzie wykład, a przez resztę - co chciałem przez to powiedzieć". Etap "o czym będzie wykład" to otwarcie serii, czasem parę odcinków zanim się rozkręci. Etap "co chciałem przez to powiedzieć" następuje, gdy marka stała się rozpoznawalna, korpy mają oczekiwania sprzedaży, a fanatycy - oczekiwanie powtarzalności i nietykalności pewnych elementów poprzednich odcinków

25.02.2024 10:51
Titanguar
80

Ostatnia propozycja redakcji i już nie przeszkadzam: zamiana zwrotu "wyzwoliwszy się spod panowania Związku Radzieckiego" na "po upadku komunizmu"

24.02.2024 19:57
Titanguar
80

Draugnimir W obu artykułach (powyższym i pełnym opisie gry) zbędne są fragmenty o Związku Radzieckim. Wpływy radzieckie zakończyły się w 1989 roku po upadku muru berlińskiego, a rozpad Czechosłowacji w 1993 roku dokonał się jako wewnętrzna sprawa samodzielnego państwa. Obyło się bez politycznych ingerencji z zewnątrz, bo Czesi i Słowacy dogadywali się o wiele sprawniej niż ówcześni Jugosłowianie, a ówczesny Zachód miał jeszcze zimnowojenne odruchy "nie drażnienia niedźwiedzia" w jego niedawnej strefie wpływów

24.02.2024 17:02
2
Titanguar
80

Draugnimir Zwracam uwagę na uproszczenie związków między dwoma wydarzeniami historycznymi jako humanista. Dla laika to oczywiście pierdółka, najwyżej ciekawostka.
xittam Zwrot "Panie Redaktorze" jest grzecznościowy, bo nie znam autora artykułu, żeby zwracać się do niego imiennie. Może brzmi staroświecko, ale nie ma tu ironii

24.02.2024 08:51
odpowiedz
10 odpowiedzi
Titanguar
80

Panie Redaktorze, w opisie "Vivat Slovakia" jest błąd. Bratysława została stolicą Słowacji po rozpadzie Czechosłowacji, a nie Związku Radzieckiego. Rozpad tego drugiego nastąpił wcześniej i miał tylko pośredni wpływ na przemiany w Słowacji

19.02.2024 18:26
Titanguar
80

Paradoksalnie formy cenzury i inne reguły publikacji wytworów kultury pokazują ogrom kompleksów ich propagatorów

14.02.2024 20:39
odpowiedz
Titanguar
80

Argument ZA - Ryan Gosling ma pewne doświadczenie z rolami przygodowymi, bo świat usłyszał o nim, gdy zagrał "Młodego Herkulesa" (po tym jak Kevin Sorbo rzucił "dorosłą" rolę). Argument PRZECIW - typy eskapizmu postaci granych przez Goslinga i Stallone należą jednak do bardzo różnych dekad: Rocky - lata 1970-te ze zmęczeniem zimną wojną i zwróceniem uwagi na zwykłych ludzi; Rambo - ewolucja "problemu" lat 1970-tych (ww. zmęczenie zimną wojną sprawiło, że zauważono problemy psychiczne weteranów wojen) w bohatera lat 1980-tych (skoro zabija "złych" to już jest "dobry"); młody Herkules - próba reaktywacji bohatera lat 1990-tych, gdy nie było już zimnej wojny, więc świat mógł się rajcować "Słonecznym patrolem" w wersji fantasy

14.02.2024 17:07
1
odpowiedz
Titanguar
80

Inne media też miały okresy cenzorskiego szaleństwa. Rozwój komiksu uratowały komiksy podziemne poczynając od Tijuana bibles. Rozwój filmu uratowało wydzielenie się kina klasy B i pornograficznego, które potem ewoluowało w exploitation i wróciło do głównego nurtu w ramach ruchu New Wave. Rozwój gier ratują indyki, a może już istnieje coś bardziej krwistego i bez ratingowego pieprzenia? :)

13.02.2024 10:32
odpowiedz
Titanguar
80

To musi być honorowy człowiek. Wziął tylko 200 euro za robotę przy ilustrowaniu urojeń pseudo-obrońców moralności, a mógł tych świrów naciągnąć na więcej

07.02.2024 17:27
3
odpowiedz
Titanguar
80

Święta prawda. I zarazem truizm dla każdego gracza (widza, czytelnika, słuchacza i odbiorcy popkultury) z doświadczeniem odkrycia czegoś fajnego po czasie, bo dziełko przegrało walkę o jego uwagę z marketingiem rywali

02.02.2024 17:32
odpowiedz
Titanguar
80

Żadna strata z brakiem romansów. Biologia i psychologia oferują dziesiątki opcji relacji między osobami. Fajnie by było zobaczyć drużynę bohatera i towarzyszy, gdzie relacje są nieodwzajemnione (romans, gdy jedna postać najzwyczajniej nie jest w jego/jej obiektu westchnień) albo nawet toksyczne (gdy rywalizacja postaci osiąga takie poziomy obsesji, że gra odblokowuje psychotyczne możliwości)

01.02.2024 10:33
Titanguar
80

Myli się Pan/Pani, GARON. Twórcy dzieł dla szerokiego odbiorcy są równie ważni jak stylizatorzy (Kojima), których albo się lubi, albo nienawidzi. Minusem pierwszych jest to, że czasem trafia się gniot i część fanów udaje kiboli, że nic się nie stało. Minusem drugich jest to, że czasem trafia się utwór-dziwoląg i część fanów udaje artystyczną bohemę, że niby rozumie przekaz (jeśli twórca jest stylizator z kręgu abstrakcjonizmu lub surrealizmu to żadnego przekazu NIE ma - są tylko wrażenia odbiorcy) :)

28.01.2024 20:36
odpowiedz
Titanguar
80

Deklaracja pani Walther: "Jak już mówiłam w wielu wywiadach, wszyscy spodziewaliśmy się, że tak będzie, więc bylibyśmy mile zaskoczeni, gdyby było inaczej" sugeruje gotowy plan B. No i gotycyzm ma parę innych odmian niż wiktoriański neogotyk znany z "Bloodborne'a"

11.01.2024 09:37
Titanguar
80

xittam, jako kino akcji są spoko, ale jako adaptacje wyglądają jakby scenarzyści nie czytali pierwowzoru

10.01.2024 20:39
Titanguar
80

Czemu nie. Egranizacja Dredda wymaga jednak scenarzysty operującego ostrzem satyry niczym Zorro, bo obie ekranizacje filmowe zawaliły na tym polu

08.01.2024 19:57
odpowiedz
Titanguar
80

Naturalna radocha człowieka piszącego fabułę, gdy raz na jakiś czas trafi się dzień bez blokady twórczej, bez wewnętrznego krytyka i bez złych pomysłów, więc endorfiny przyprawiają oczy autora o różowe okulary :)

22.11.2023 20:53
1
odpowiedz
Titanguar
80

Gry video nie są pierwszą branżą, która robi widły z igły prywatnej opinii Andrzeja Sapkowskiego. Wiele lat temu w "Nowej Fantastyce" był artykuł kpiący z mentalności polskich wydawców z przełomu wieków, którzy byliby gotowi przedstawić załamanie się Sapka przy lekturze miernoty w formie "Andrzej Sapkowski płakał nad tą książką"

19.11.2023 11:49
1
odpowiedz
Titanguar
80

Wyrafinowana kultura pracy, jakiej w krajach postkomunistycznych ze świecą szukać: "Miura [...] podkreślił, że nie żywi żadnych złych emocji wobec Nintendo. [...] stałe działanie w środowisku osób niezwykle utalentowanych [...] okazało się na dłuższą metę nie być dla niego"

12.11.2023 10:37
Titanguar
80

To nie jest ogólnopolska mentalność tylko nakładka z mazowieckiego rozumienia patriotyzmu. Polacy w zaborze rosyjskim przejęli z Rosjan ten okropny fetyszyzm męczeństwa i defetyzmu, a PRL (jako satelita rosyjskojęzycznego ZSRR) rozpropagował toto w oficjalną formę wyrażania tożsamości etnicznej :)

28.10.2023 22:27
1
Titanguar
80

Cieszę się, że nie tylko ja mam wrażenie, że dobra opowieść (sedno fabuły) wymaga odpowiedniego bohatera

28.10.2023 12:06
odpowiedz
6 odpowiedzi
Titanguar
80

Gry umożliwiające przejście wszystkich zadań za jednym podejściem to relikt z czasów, gdy gry tworzyli wyłącznie informatycy. Te fabuły popełniały najczęstszy problem debiutantów w mediach narracyjnych - pakowanie do jednego worka wszystkiego, co wydało się fajne autorowi

03.10.2023 20:47
odpowiedz
Titanguar
80

Na początku stulecia gatunek apokalipsy zombie był prawie na śmietniku historii, więc Robert Kirkman nakłamał w propozycji wydawniczej złożonej Image Comics, że pojawienie się zombie w "The Walking Dead" to sprawka kosmitów

28.09.2023 20:38
1
Titanguar
80

Według IMDB Arnold został zmanipulowany przez producenta. Aktor miał zagrać postać drugoplanową, ale gdy tylko postawił nogę na planie Dino De Laurentis nagle wydłużył zdjęcia do jakiś dwóch tygodni, a dopiero na premierze okazało się, że Arnold zagrał jednego z bohaterów

26.09.2023 22:11
Titanguar
80

Ja bym jeszcze dodał sztuczne rozbuchanie fabuły kosztem grywalności. Gra video NIE MUSI mieć fabuły godnej Oscara

20.09.2023 21:50
odpowiedz
Titanguar
80

Prościej. Cykl życiowy marki Marvel Cinematic Universe dobiega końca

18.09.2023 21:29
odpowiedz
Titanguar
80

Jednak dobrze się stało. Źródłem scenariusza "Cobry" była powieść "The Running Duck" (AKA "Fair Game") Pauli Gosling, którą w połowie lat 1990-tych znowu zekranizowano (Stallone zrezygnował z roli, gdy plan zdjęciowy przeniesiono do Miami, w rolach głównych obsadzono Williama Baldwina i Cindy Crawford, a powstałe dziełko próbowało podebrać po piętach "Cobrze" w walce o Złote Maliny i... przegrało ten wyścig z "Showgirls")

15.09.2023 23:34
Titanguar
80

"Codex Seraphinianus", Kodeks z Rohońca i Manuskrypt Voynicha

31.08.2023 20:37
odpowiedz
Titanguar
80

Dziwnie brzmi wyznanie projektanta gry o konsultacjach z jezuitą, żeby określić rolę religii w inspirowaniu ludzi do podróży międzygwiezdnych, skoro podstawą ekspansji terytorialnej Stanów Zjednoczonych w XIX wieku była ideologia Objawionego Przeznaczenia (Manifest Destiny) :)

29.08.2023 22:57
odpowiedz
Titanguar
80

Nigdy nie rozumiałem fenomenu "Gwiezdnych wojen". Amerykańska literatura sci fi stworzyła mnóstwo lepiej napisanych światów, które można rozkręcić w marketingowe molochy

20.07.2023 21:53
odpowiedz
Titanguar
80

Scenariopisarstwo SI sprawdzi się w niskobudżetowej części kina komercyjnego typu cheapquele i kino klasy B (pisane z użyciem przycisków CTRL+SHIFT dla oddania poczucia jego ego). Do wszystkich rodzajów kinematografii ambitniejszej niż Michael Bay jednak potrzeba człowieka do nadania filmom osobowości

20.07.2023 20:58
odpowiedz
Titanguar
80

Pomysł jest wiele starszy niż jakieś "Black Mirror". W noweli "Jasna zielona gwiazda" Luciusa Sheparda narrator-bohater wspomina wrażenie sztuczności reakcji awatarów jego dziadków zapisanych po śmierci w cyberprzestrzeni

09.07.2023 21:56
Titanguar
80

Po prostu rzemiosło aktorskie też musi się adaptować do każdego nowego medium. Około stulecia temu okazało się, że sposób grania z desek teatru nie sprawdza się na srebrnym ekranie (np. na scenie aktor musi utrzymać się w roli przez cały czas pobytu na scenie, a w filmie - ten czas zamyka się w nagrywanym ujęciu, które można jeszcze powtórzyć). Dziś jest podobna debata nad aktorstwem wobec technologii green screenu i motion capture

05.07.2023 21:37
odpowiedz
Titanguar
80

Będę szczery. W 1175 roku po Ciszy nie było żadnego Rozliczenia! To propaganda Gryphonheartów dla ukrycia faktu eksterminacji Kreegnan oraz istnienia świata Antagarich przed odwetem ich rodaków, a także wzrokiem niepowołanych (graczy) :)

28.06.2023 22:44
odpowiedz
Titanguar
80

Bardzo zdrowe podejście biorąc pod uwagę trudne doświadczenia Moore'a z samą tylko branżą komiksową. Czytałem, że prawa do "Watchmenów" mają wrócić do niego, gdy DC Comics przez rok nie wyda żadnej pozycji z tej marki

25.06.2023 23:18
1
odpowiedz
Titanguar
80

Jak na złość Gaiderowi idea multiversum trafiła nawet do nauki historii. Przecież źródła do tych samych wydarzeń opisywane są z różnych punktów widzenia (są "skażone" emocjami i poglądami kronikarza), dalej - ich opracowania historiograficzne zawędrują czasem do rzeczywistości równoległych (bo to autorskie interpretacje źródeł, napisane "po swojemu"), zaś historyczny bohater grupy X często bywa złoczyńcą lub drugoplanowcem w historiografii grupy Y :)

28.05.2023 21:57
Titanguar
80

Każda kinematografia ma swoje przypały. W Stanach zbyt wyrazista rola może skończyć się dla aktora zaszufladkowaniem i zatrzymaniem w rozwoju kariery

post wyedytowany przez Titanguar 2023-05-28 22:00:45
06.05.2023 22:15
odpowiedz
Titanguar
80

Z Gaidera przemawia niespełniony literat, który chciałby za jednym przysiadem napisać wiekopomne dzieło. Tworzenie gier video to kompromisy między scenarzystami, programistami, grafikami i producentami. Każdy z nich chciałby dać popisu swoich umiejętności, ale musi liczyć się z ograniczeniami charakteru pracy i poziomu umiejętności pozostałych, żeby nie psuć ich pracy i całości

06.05.2023 21:10
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

Snyderowi umknął wielki szczegół z historii DC. Większość superbohaterów zaczynała kariery we własnych światach przygód, dopiero moda na drużyny superbohaterów spowodowała łączenie tych światów w universa

08.04.2023 20:37
1
odpowiedz
Titanguar
80

Aż pofatygowałem się sprawdzić, czy producentami Monster Energy Drink nie są przypadkiem Amerykanie... No cóż... W tej chwili bardziej zaskakuje mnie, że już jutro Wielkanoc :)

25.02.2023 20:51
1
odpowiedz
Titanguar
80

Z perspektywy odbiorcy kultury: prawem fabuły jest łamać wszelkie zasady rządzące światem odbiorcy tak długo, jak służą one rozwojowi pierwszej i rozrywce drugiego. Z perspektywy humanisty: średniowiecze miało reguły Treuga Dei, które miały regulować konflikty między feudałami, współczesność ma konwencje genewskie, które mają "cywilizować" prowadzenie wojen, więc za kilkadziesiąt/kilkaset lat ludziom znowu się odmieni i będą kolejne reguły pakowania wojen w jakieś zasady, które będą obchodzone przez cyników i podtrzymywane przez idealistów

23.02.2023 20:55
odpowiedz
Titanguar
80

sasuke284
Giants nie muszą wysilać się na większe innowacje, bo jak dotąd nie mają poważnej konkurencji w niszy, którą zapoczątkowali. No i poza Europą, Ameryką Północną, Brazylią i Australią nie ma innych światowych graczy w branży rolnictwa przemysłowego (temat gier)

14.01.2023 20:45
odpowiedz
Titanguar
80

"UFO" to bezpieczne słowo amerykańskich służb na wszelkie zjawiska na niebie, jakich nie dało się rozpoznać w czasie ich wystąpienia. Kilkanaście lat temu te właśnie służby przygotowały raport na temat metod pacyfikowania wewnętrznych rozruchów, w którym buntowników określono terminem "zombie" na wypadek jego wycieku. Takie zmniejszenie kontrowersji przez nomenklaturę zadziałało w pokrętny sposób, bo połowa histerycznych obrońców demokracji jacy mogli i zareagowali na wyciek raportu zasugerowała się, że dokument przygotowuje na prawdziwą apokalipsą zombie, a armia Stanów jest w posiadaniu środków do produkcji żywych trupów :)

17.12.2022 11:28
5
odpowiedz
Titanguar
80

To tylko polityk ustroju demokratycznego. Musi wziąć na warsztat jakiś temat, że niby coś tam robi za pieniądze podatników. Oczywiście temat jest oklepany (znany docelowym wyborcom) i wybrany przez speców od marketingu politycznego, żeby nie zgrzytał z wizerunkiem

15.12.2022 16:25
odpowiedz
Titanguar
80

Nowa technologia, ale problem bardzo stary. Sięga co najmniej początków XX wieku, gdy dadaiści wymyślili robienie sztuki z istniejących przedmiotów (tzw. ready made). Komiksiarze z kolei mają żal do Roy'a Liechtenesteina, który dostał się na artystyczne salony przez kopiowanie w obrazach kadrów z komiksów innych autorów

30.11.2022 12:11
odpowiedz
Titanguar
80

W przeliczeniu sumy na liczbę wpłacających wyszło mi 664,45 zł od osoby. Amerykańcy obrońcy moralności mieliby powód do uznania gry za satanistyczną :)

27.11.2022 11:05
odpowiedz
Titanguar
80

Komedia może uratować film. "Dungeons & Dragons" z 2000 roku było mdłe, bo twórcy bali się nawrotu kontrowersji wokół gry z lat 1980-tych, a w 2000 roku nie było jeszcze filmowego "Władcy pierścieni" i połowy marek fantasy do skopiowania (a zwłaszcza - do SPARODIOWANIA)

23.11.2022 23:35
1
Titanguar
80

Charakter pokolenia odbiorców decyduje o wyznawanych przez nie modach. Czytałem, że wraz z wejściem kina dźwiękowego producenci filmowi po cichu liczyli na śmierć gatunku westernu, bo dzielne zdobywanie Dzikiego Zachodu (świadkowie jeszcze żyli) kłóciło się z imprezową beztroską lat 1920-tych. Ale wtedy na ratunek westernom przyszła ponura trójca Wielkiego Kryzysu, II Wojny Światowej i totalitaryzmów, więc nostalgiczna karykatura przeszłości zapewniała bezcenną odskocznię od szarej codzienności (to co, że na prawdziwym Dzikim Zachodzie nigdy nie padło słowo "gunslinger" - "rewolwerowiec", bo strzelał "shootist" - "strzelec", a kapelusze Stetson nie popularne, bo nie trzymały się tak dobrze głów tak jak meloniki). Tak samo jest z falą kina superbohaterskiego. To karykatura postaci z komiksów (na papierze miewali dojrzalsze przygody, bo komiks jest tańszy w produkcji niż film, więc autorom łatwiej eksperymentować) dla ludzi z epoki wojny z terroryzmem

05.11.2022 11:29
4
Titanguar
80

Kinem trzęsą producenci, i to oni decydują CO i JAK kręcić (dlatego mnóstwo filmów ląduje w "piekiełku produkcyjnym", a twórcy z resztkami godności twórczej mają instytucję "Alana Smithee'go" do podpisywania artystycznych bękartów)

28.10.2022 10:34
odpowiedz
Titanguar
80

Może to i dobrze. GRRM może mieć słomiany zapał, bo przyznał w jednym wywiadzie, że nie dokończył połowy rozpoczętych cykli opowiadań (z cyklu można potem sklecić powieść; to tzw. fix-up)

24.10.2022 18:10
Titanguar
80

Niestety tak, bardzo trudno. Scenarzysta serialu musi przede wszystkim umieć pisać na czas, by wyrobić się na termin oddania scenariusza na plan zdjęciowy, a reszta umiejętności to mu sama przyjdzie z czasem

20.10.2022 09:23
Titanguar
80

Ten policjant został potem królem Julianem :)

17.10.2022 10:20
4
Titanguar
80

Ma Pan/i rację, mój błąd w zdawaniu się na ulotną pamięć. Przysiągłbym, że gdzieś czytałem, że źródłem stworzenia postaci Mickey'a był konflikt Disney'a z Iwerksem, ale nie potrafię znaleźć źródła tej informacji. Możliwe, że po prostu źle zrozumiałem czytany tekst. Przepraszam

16.10.2022 16:10
odpowiedz
Titanguar
80

To taka wątpliwa "tradycja" tej firmy. Walt Disney miał już kiedyś kłopot, gdy twórca pierwszej ikony jego kreskówek - Królika Oswalda - postanowił odejść z prawami do postaci, więc Walt kazał przerobić znaną już postać na mysz imieniem Mortimer (dopiero potem żona go naprostowała, że lepiej brzmi Mickey)

14.10.2022 09:59
odpowiedz
Titanguar
80

Dobry horror to właśnie puenta. Komiks przypomina anegdotę o najkrótszym opowiadaniu grozy świata: "Ostatni człowiek na świecie spędzał wieczór w domu. Nagle usłyszał pukanie do drzwi"

11.10.2022 21:56
1
Titanguar
80

Hollywood stoi zbyt wielką kasą i blichtrem, by ryzykować duże inwestycje w coś oryginalnego. Łatwiej wykupić prawa do ekranizacji, bo licencję można kisić na wypadek, gdyby na dane wątki pojawiła się moda (np. komiksy o superbohaterach)

18.09.2022 22:14
odpowiedz
Titanguar
80

Teorie spiskowe o popkulturze to niewyczerpalne źródło pomysłów dla twórców komercyjnych. Po co robić "płaskiego" klona czegoś, co się sprzedało dla odcinania kuponiki (jak uczą spece od marketingu), skoro można tego klona doposażyć w pomysły z teorii spiskowych i uzyskać coś świeżego?

10.09.2022 22:44
Titanguar
80

To stan umysłu producentów z Hollywood. Mniejszości etniczne od dekad uczestniczą w tworzeniu popkultury i mają własne dokonania w niej, ale dla producentów filmów często nie są one dość "uniwersalne", bo podstawy współczesnej popkultury stworzyli biali autorzy, jak Stevenson, Stoker, Verne, czy Wells

21.08.2022 20:07
Titanguar
80

MANTISTIGER Pierwszym Predatorem był osobnik zagrany przez Jean-Claude'a van Damme'a :)

06.08.2022 11:38
Titanguar
80

Jeszcze zabawniejsze jak łatwo skompromitować takiego mądralę prosząc, żeby zdefiniował czym według niego jest "ambitne kino". Najwięcej szkody "obrońcy jakości" spowodowali w czytelnictwie, bo inteligencki snobizm nadal odstrasza od książek czytelników z doskoku ("po co mam sięgać po książkę X, skoro nie zrozumiem jej tak wspaniale jak krytyk Y")

19.07.2022 10:09
Titanguar
80

Pasek życia, pasek many i ...? Jakieś odporności? :)

10.07.2022 20:37
odpowiedz
Titanguar
80

Nadal pozostaje nadzieja, że Martin już dawno napisał całą sagę i od lat tylko doi kasę i testuje cierpliwość fanów. Przyczynkiem do takiego pomysłu jest fakt, że autor pracował kiedyś nad serialami dla telewizji, gdzie śmiertelnie poważną kwestią jest oddawanie scenariusza w terminie ("Strefa mroku", "Piękna i bestia", opowiadanie "Piaseczniki" posłużyło za pilota wznowienia serialu "Po tamtej stronie", a serial "Doorways" mógł zostać czymś na wzór "Slidersów", gdyby nie skończył się na pilocie)

04.07.2022 10:57
odpowiedz
Titanguar
80

Na przeszkodzie monopolizacji rynku mediów fabularnych przez produkcyjne molochy stoi zwykły ludzki gust. Molochy mogą sobie produkować papkę, ale pewnego dnia ona się znudzi i odbiorca pójdzie szukać doznań kulturowych gdzie indziej. Zauważyłem to podczas poszukiwań muzycznych - przez marketing typu listy przebojów, klasyka i promowanie danych artystów człowiekowi umyka twórczość bardziej mu przyswajalnej niż jakikolwiek mainstream

01.07.2022 10:22
odpowiedz
Titanguar
80

Niestety, w przypadku kontynuacji istniejącej marki konflikt twórcy i odbiorcy dochodzi do tego krytycznego stanu, że obie strony mają swoje racje: autor ze swoją wizją rozwoju (często miał ją od początku tworzenia serii) i odbiorca ze swoim wyobrażeniem o utworze (bo się żył z postaciami i/lub światem)

30.06.2022 09:36
Titanguar
80

Komuszy hymn leciał tak: "Wyklęty, powstań ludu ziemi!"

20.06.2022 16:40
odpowiedz
Titanguar
80

Wybryki celebrytów to świetny argument za likwidacją systemu gwiazd. Koszty produkcji filmów w Hollywood tylko rosną wskutek przegrywanej konkurencji z grami video, więc gwiazdy i czerwone dywany to coraz częściej tylko łabędzi śpiew za czasami świetności

15.06.2022 12:26
1
odpowiedz
Titanguar
80

Przypomina sytuację z opowiadania Kira Bułyczowa "Wspólna wola narodu radzieckiego". W czasach Breżniewa kosmici skontaktowali się z największymi mocarstwami Ziemi (oczywiście: Stany, ZSRR i ChRL) z ofertą użyczenia im kabin do wskrzeszenia jednej postaci historycznej, jaką najbardziej wielbią mieszkańcy danego państwa. Propagandowo zaplanowano wskrzesić Abrahama Lincolna w Stanach, Marksa w ZSRR oraz Mao w ChRL, niestety świat człowieka od światu polityka dzieli otchłań: w Stanach do życia wróciła Marylin Monroe (i żyła sobie długo i szczęśliwie), w Chinach z martwych powstał Konfucjusz (zmarł po miesiącu wskutek zgryzot życia w komunizmie), zaś u Sowietów - szef KGB Jurij Andropow zabezpieczył się przed wolą ludu i wysadził w powietrze osobę wychodzącą z kabiny - okazało się, że zamiast Marksa z kabiny wyszedł muzyk Włodzimierz Wysocki :)

13.06.2022 10:08
odpowiedz
Titanguar
80

Gwiazda filmowa i nieśmiertelność? Brzmi jakby inspiracją był odcinek "Queen of the Nile" z serii "Strefa mroku", gdzie dziennikarz udaje się na wywiad z gwiazdą filmową, odkrywa anachronizmy w jej życiorysie (np. jej portret datowany na ćwierć wieku wcześniej, a na którym wygląda tak samo jak w czasie wywiadu) i kończy jako dawca energii życiowej - w puencie pojawia się wzmianka, że to sama Kleopatra :)

02.06.2022 10:35
odpowiedz
Titanguar
80

RipRoy
Myślę, że ideologie w grach video nie mają takiego wpływu propagandowego jak filmy, telewizja, czy prasa, bo odbiorca tego medium wchodzi w interakcję z nim, a nie biernie odtwarza przekaz

28.05.2022 11:08
Titanguar
80

Takie różne branże (Putin z polityki, Bethesda z tworzeniagier video), a taka mało różnic między nimi. Oboje używają tej samej propagandy chodzenia w zaparte, przejściowych problemów, po których ma być sukces (już zaraz, czeka za rogiem!) i oboje mają pod sobą wielki obszar (Putin - terytorium Rosji; Bethseda - teren sandboksa) w zagospodarowaniu którego sobie nie radzą :)

25.05.2022 10:30
odpowiedz
Titanguar
80

Selen
Taka uroda Amerykanek. Ameryka w dokumentach i reality shows jest jak ponura rzeczywistość równoległa względem Ameryki z fabuł :)

19.05.2022 20:34
odpowiedz
Titanguar
80

Świetny temat wziął na film, ale znając Uwe Bolla to może być tylko próba zaklepania tematu przed konkurencją. Historia Eliotta Nessa, pogromcy Ala Capone, który NIE poradził sobie z rozwiązaniem sprawy seryjnego zabójcy w Cleveland, została już podjęta w komiksie "Torso" B. M. Bendisa z 1998 roku, a próba jego ekranizacji dała autorowi wgląd w dziwaczny świat Hollywood ("kto ma prawa do Eliotta Nessa"), więc zrobił o tym komiks :)

16.05.2022 15:13
odpowiedz
Titanguar
80

To tylko ogłoszenie jakiś naukowców, żeby się pokazać z badaniami i zdobyć trochę grantów na ich rozwój. Samo odkrycie nie oznacza, że da się je przerobić na jakikolwiek komercyjny proces technologiczny

02.05.2022 17:24
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

Głównym wyznacznikiem życia rozumnego we Wszechświecie powinno być unikanie wszelkiego kontaktu. Popatrzcie na ludzkość: standardowe wyposażenie jej jednostek to zaburzenia psychiczne (powikłanie życia społecznego np. mają skłonność do różnych mitologii tłumaczących świat, ich indywidualność kształtują natręctwa i lęki niezrozumiałe postronnym jednostkom, piorą mózgi swojemu potomstwu w ramach procesu "wychowywania"), po wyeliminowaniu naturalnych drapieżników ze środowiska ludzie sami zajęli wolną niszę. W zasadzie podsumowaniem ludzkości byłyby słowa wampira skierowane do reszty członków tytułowego "Klubu potworów" (1981): "Can we truly call this a monster club if we do not boast amongst our membership a single member of the human race?" :)

27.04.2022 11:17
odpowiedz
Titanguar
80

Presja społeczna to fundament działania społeczeństw, bo reguluje je i regeneruje (utrwala pozycje jednych jednostek i idei kosztem drugich - w końcu "wspólny wróg" to bardzo ważny czynnik jednoczący). Na szczęście istnienie konformizmu (maskowania się przed tym "co ludzie powiedzą") pokazuje, że presja nie działa jednak tak bezwzględnie, jak by chcieli jej propagatorzy. Bo przecież ludzi gadających człowiekowi jak ma ŻYĆ jest przesyt, ale gdyby człowiek szukał kogoś kto miałby za niego UMRZEĆ - to okazuje się, że jest głęboki deficyt :)

24.04.2022 21:21
Titanguar
80

Rozumiem. Użyłem przymiotnika "wysokobudżetowe", bo część budżetu serialu szła na efekty specjalne.
Być może fatalne warunku pracy na planie dla telewizji były smutną normą w tamtych latach. Zaskoczyła mnie relacja Jasona Priestley'a o szczurach na planie serialu "Beverly Hills 90210", bo przecież Aaron Spelling zbudował swoją markę producenta na serialach o luksusie, blichtrze i z obsadą pięknych ludzi :)

24.04.2022 13:39
Titanguar
80

OK, dziękuję. Znałem inną wersję wydarzeń, gdy twórcy woleli się dogadać zamiast dorżnąć konfliktem dwa (wysokobudżetowe przecież) seriale :)

24.04.2022 10:29
odpowiedz
Titanguar
80

W przypadku "Z Archiwum X" widać cały katalog problemów tworzenia seriali. Niespodziewany sukces - serial trafił w odpowiedni czas społeczeństwa po zimnej wojnie (np. to rząd był tym "złym", odwrotnie niż w zimnej wojnie, gdy wpieprzano politykę gdzie się dało). Widzimisię zarządu stacji telewizyjnej - Chris Carter zaplanował serial na 5 lat, a pozostałe 4 sezony to decyzja "z góry" (pokrętną logiką można to uznać za sukces, bo serial leciał na kanale Fox, największym "zbrodniarzu" w kasowaniu dobrych seriali). Scenarzysta ma wszelkie ludzkie ograniczenia - może go dotknąć wypalenie zawodowe (zrozumiałe po pisaniu dwusetnego odcinka z tymi samymi postaciami i w tej samej formule) i brak kompetencji (tworząc relację Muldera i Scully Carter inspirował się serialem "Na wariackich papierach" - myślę, że na rozwój romantycznej relacji scenarzyście zabrakło zdolności pisarskich i rozumienia tego aspektu fabuły). Atak klonów - konkurujące stacje na bieżąco planują odcinanie kuponików od cudzego sukcesu, czasem uda się zrobić godnego rywala ("Star Trek: Stacja kosmiczna" i "Babylon 5" - skopiowania pomysłu nie udało się potwierdzić, a autorzy obu podali sobie rękę na zgodę, żeby nie niszczyć swojej pracy), a czasem wychodzi... hmm... obejrzyjcie NA WŁASNE RYZYKO dowolny odcinek drugiego sezonu "Nocnego patrolu" ("Baywatch Nights"), gdy serial zaczął kopiować styl Archiwum X :)

20.04.2022 20:46
1
Titanguar
80

Ważniejsze, że dzięki postąpieniu w zgodzie ze sobą facet może stać przed lustrem i spoglądać w swoją twarz bez ciężarów na duszy. W pewnym wieku to większe bogactwo niż dobra materialne

13.04.2022 11:35
1
odpowiedz
Titanguar
80

Bardzo dobry kierunek artystyczny, bo styl Saturday Morning Cartoons jest już nieco zapomniany, a dobrze rozegrana nostalgia pozwoli zaoszczędzić na marketingu. Cała reszta zależy od mechanik tej gry

05.04.2022 10:43
odpowiedz
Titanguar
80

Często jest tak, że producenci z mediów wysokobudżetowych przychodzą do twórców mediów niszowych i się szarogęszą z ich dziełami. W ten sposób latami psuto ekranizacje komiksów ("Kaczor Howard" i "Captain America" z lat 1980-tych) i gier fabularnych ("Dungeons & Dragons" z 2000 roku). Gry video mają dziś świetne szanse, by unikać widzimisiów filmowców, bo jako medium przebiły dochodowością film

03.04.2022 12:27
odpowiedz
Titanguar
80

Pierwsze seriale były antologiami i to jest najlepsza forma tego medium. Nie terroryzują widza "drogą bez powrotu" (przerwiesz oglądanie = zgubisz wątek), nie męczą aktora mrocznym widmem tej jednej roli (Patrick Stewart zaczynał grać Jean-Luc Picarda jako uznany aktor szekspirowski), nie grożą efektami ubocznymi życia na planie (aktor chce odejść lub umarł, więc scenarzyści muszą naprędce skombinować zakończenie wątku odgrywanej postaci) i serial nie skończy się wielkim kolapsem (zamykaniem wielu wątków w ostatnim odcinku), ani wielkim cliffhangerem

02.04.2022 09:40
odpowiedz
Titanguar
80

Widziałem kiedyś program przyrodniczy o rysiach. Otóż, weszły one do kultury za sprawą futra. Wilcze ma to do siebie, że szybko linieje i żadne garbowanie mu nie pomoże, a lis to nie jest godny drapieżnik na kołnierz dostojnika, więc się rysiom dostało.
Z drugiej strony jest jeszcze średniowieczna symbolika z bestiariuszy (https://legacy.bestiary.ca/beasts/beast135.htm):
- samica rysia rodzi tylko jedno młode w życiu (ma to odbicie w przyrodzie - rysie przegrywają konkurencję z wilkami);
- ryś ma tak dobry wzrok, że widzi przez ściany;
- mocz rysia na powietrzu twardnieje w rodzaj klejnotu o kolorze płomieni (bursztyn?); rysie mają wydalać go do gruntu/na piasek (według Pliniusza Starszego - żeby w ziemi szybciej stężał w klejnot; według Izydora z Sewilli, żeby ukryć cenny klejnot przed ludźmi).

26.03.2022 10:52
odpowiedz
Titanguar
80

Zdzichsiu
Czytałem kiedyś felieton, w którym autor-pisarz zwracał uwagę na przykry los literatów z listy kandydatów do Nobla. Mają to być ludzie zgorzkniali, którym co roku rośnie żal do świata, gdy nagroda trafia do kogoś innego. Patrząc na wiek i regionalizm wielu literackich noblistów (zwykły czytelnik dowiaduje się, że taki gość istnieje dopiero, gdy ten dostanie nagrodę) - to dość wiarygodny domysł

22.03.2022 21:17
Titanguar
80

Co do odbiorcy traktowanego poważnie - jest nadzieja, bo Humanoid Studios to jednak NIE komercyjny wyrobnik jak dwa samogłoskowce. Co do jakości - widzę duży problem, bo na liście ofert pracy jest lead writer, kluczowe stanowisko dla stworzenia fabuły

18.03.2022 11:54
odpowiedz
Titanguar
80

Mam żal do "DA:I", że uwierzyłem w markę Bioware. Piękne grafiki i animacje postaci i NIC poza tym. Męczyłem kilkadziesiąt godzin i fabuła nie zaskoczyła (cały czas była sterylna jak w jakimś tutorialu). Z postaciami się nie zżyłem i olałem ich rozwój (jestem wdzięczny za opcję Auto-awansu w karcie postaci, no chyba, że to wyraz wątpliwości twórców nad własnym dziełem)

17.02.2022 10:35
1
odpowiedz
Titanguar
80

Śródziemie jest bardzo mocną marką. To dobrze dla fanów i właścicieli praw autorskich, bo zepsuta adaptacja spłynie po nich jak po kaczce. Ale to też źle dla ekranizatorów, bo znowu niczego się nie nauczą z klęski (że wszelkie adaptacje to po prostu twórczość wtórna, ich miejsce w kulturze jest między filmami klasy B a pornosami).

04.02.2022 10:44
odpowiedz
Titanguar
80

Bardziej pasowałaby do czegoś z "X-Menami".
Powód 1. Fantastyczna genealogia pani Johnson. To wnuczka Tippi Hedren ("Ptaki") oraz córka jej dwukrotnego zięcia - Dona Johnsona ("Chłopiec i jego pies", ponoć także miał być Michaelem Knightem w serialu z lat 80-tych).
Powód 2. Chris Claremont, który stworzył stylistykę X-Menów jako alegorii "uciemiężonych mniejszości", notorycznie używał elementów BDSM. Postacie w jego fabułach miały wysokie prawdopodobieństwo bycia ofiarą jakiejś formy unieruchomienia lub wyłączenia supermocy (na czas pitolenia złoczyńcy), wykonywania scen akcji nago i poddania praniu mózgu (a wszystko to - BEZ SEKSU).

26.01.2022 20:04
odpowiedz
Titanguar
80

Faktycznie będzie survival - łazić w dziczy z takim toporem (zbyt szeroka głownia na użytek praktyczny) :)

20.01.2022 11:30
odpowiedz
Titanguar
80

"Magia Bioware" to tylko slogan marketingowy, żeby studio było rozróżnialne od "szeregowych wyrobników". Marvel Comics ma frazę "House of Ideas", której znaczenie również zmienia się po amplitudzie od symbolu do memu

30.12.2021 10:40
2
odpowiedz
Titanguar
80

Przypadki "Z Archiwum X" i "Pogromców duchów" pokazały, że wiele marek nie da się uwspółcześniać, bo oferowana tematyka tych dzieł trafiła w nastroje danej epoki (odpowiednio: niepokoje po zakończeniu zimnej wojny i złoty wiek stylu camp w latach 80-tych)

29.12.2021 10:07
odpowiedz
Titanguar
80

Najobiektywniej decyzje wydawcy osądzą portfele konsumentów. Jeśli gra będzie dobra - to część krytyków może nawet będzie skłonna pozaciskać zęby na te zmiany. Jeśli gra będzie zła - to rynek gier jest tak nasycony, że każdy znajdzie dla niej substytut, a konkurencja zyska trochę danych "jak NIE robić gier video"

20.12.2021 21:10
odpowiedz
Titanguar
80

Czemu nie Scott Caan? Komiksowy Wolverine był przedstawiany jako kurdupel z nieco diaboliczną mimiką (jak go rysowali John Byrne i Jim Lee), w scenach zbiorowych zawsze był najniższym z facetów, a w jednym z zeszytów TM-Semic pada nawet słowo "karzeł". Dopiero po sukcesie roli Hugha Jackmana pierwowzór zyskał na wzroście i na urodzie

15.12.2021 17:04
Titanguar
80

Właśnie mrok i depresja odstraszą producentów z Hollywood, którzy myślą kategoriami "Gwiezdnych wojen". No i reżyser musiałby mieć umysł Christophera Nolana, który potrafił wydobyć esencję z wielkiego bogactwa źródeł do Batmana (które bywały sprzeczne, np. niekanoniczność komiksu "Powrót Mrocznego Rycerza")

02.12.2021 12:42
1
Titanguar
80

Marvel jest modny, więc zagranie w jego filmach może uczynić aktora rozpoznawalnym, choćby na poziomie Jacka Elama (anegdota o nim wymienia stadia kariery aktorskiej w Hollywood: "Who is Jack Elam?"=>"Get me Jack Elam"=>"I want a Jack Elam type"=>"I want a younger Jack Elam"=>"Who is Jack Elam?"). Z drugiej strony Adamczykiem mogła kierować postawa Sir Laurence'a Oliviera - wyznał kiedyś, że połowy ról nigdy by nie przyjął, gdyby nie obowiązek utrzymania rodziny :)

26.11.2021 11:32
Titanguar
80

Czemu nie. Ten mechanizm jest używany w universach seriali kryminalnych od dekad ("77 Sunset Strip", ostatnio "CSI" i "NCIS-y"). Zmiana miejsca akcji i aktorów (postacie już mniej, bo chodzi o odtworzenie konwencji, w której sprzedał się pierwszy serial) i wiśta wio - po oglądalność i forsę reklamodawców :)

23.11.2021 20:47
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Titanguar
80

Pasowałby Namor Submariner. Był już film z Aquamanem, który się zwrócił, więc robią sequel, więc filmowy Marvela może dać odpowiedź w postaci własnego władcy Atlantis. Namor to jedna z pierwszych postaci Marvela jeszcze z końca lat 30-tych, którą wydawnictwo komiksowe od dekad próbuje ulokować w universum postaci stworzonych przez Stana Lee (pierwotnie bywał super-intruzem w świecie ludzi jak to superbohaterowie epoki Golden Age, potem zrobiono z niego przeciwnika/sojusznika/poboczną postać w przygodach Fantastycznej Czwórki, a w pierwszej dekadzie - zepsuto robiąc jednego z mutantów Homo superior (X-Men i peryferie)

17.11.2021 17:49
odpowiedz
Titanguar
80

Pomysł ciekawy, ale bardziej na nową serię niż reboot. Pierwotnym pomysłem Iana Fleminga na Bonda była parodia powojennej literatury szpiegowskiej, ale z każdą nową ekranizacją w przygodach Bonda jest coraz mniej i Brytanii i jej poczucia humoru

12.11.2021 17:40
odpowiedz
Titanguar
80

Fajnie, gdyby scenarzysta "Midnight" potrafił tworzyć w stylu Southern Gothic (entropia zjadająca materię świetnej przeszłości i dusze mieszkańców regionu po zakończeniu wojny secesyjnej, ) zamiast jankeskiej propagandy zwycięzców. Jak to narzekała pisarka Flannery O'Connor - realizm mieszkańca Południa jest odbierany jako groteska przez resztę Amerykanów

02.11.2021 17:25
Titanguar
80

Może. "Moonfall" to toporna zbitka wyrazów. No, ale jej krótkość (tylko 8 liter) bardzo ułatwi marketing, wpada w ucho i jest wygodnym zastrzeżonym znakiem towarowym na wypadek kontynuacji.

02.11.2021 16:36
odpowiedz
2 odpowiedzi
Titanguar
80

Temat i tytuł podkradzione z książki Jacka McDevitta "Moonfall" z 1998 roku

17.10.2021 17:20
odpowiedz
Titanguar
80

Ja tam rozumiem zamysł autora, bo sam miewam podobne pomysły. Kilka tygodni temu gdybałem sobie jak wyglądałaby fabuła "Baldur's Gate" i " BG II" upchnięta w szablon fabularny "Metal Gear Solid" i "MGS II" :)

04.10.2021 20:06
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
Titanguar
80

Dziwnym trafem atak na Facebooka zbiegł się z ujawnieniem się autorki przecieków o szemranych praktykach w tej korporacji

29.09.2021 20:55
Titanguar
80

Podziel przez 2. Mnóstwo filmów i seriali to produkcje na utrzymanie zakupionych licencji w ręku producenta, więc pewnie połowa z nich sczeźnie w tzw. piekiełku produkcyjnym ("development hell")

17.09.2021 17:15
odpowiedz
Titanguar
80

W "Holistycznej agencji detektywistycznej Dirka Gently" (1987) Douglasa Adamsa była scena, gdy informatyk w rozmowie z postacią drugoplanową ostrzega go/ją, że pierwsza seria komputerów jego firmy to była atrapa, która za to świetnie sprawdza się w roli podpórki do drzwi. Ciekawe, czy autor (Anglik) jakoś nawiązywał tym dialogiem do ZX-ów (np. w formie odwrotności tego, co Adams sądzi o tej serii maszyn), albo nawet postacią informatyka (z własną firmą składającą komputery) do Sir Sinclaira?

17.09.2021 11:04
Titanguar
80

Mitsuki Dlatego zastrzegłem "na moją wiedzę". Widzę jednak zależność między ochroną praw autorskich marki a ciągłością jej dziedziczenia. Gdy marka od początku zarabia (jak Mickey Mouse) - ta ochrona jest bardziej skrupulatna. Marka Conana po śmierci Howarda został "osierocona", pamięć o nim podtrzymywały małe wydawnictwa jak Arhkam House (martwy autor nie żąda tantiem), ale rozpoznawalność zaczęła się dopiero w latach 70-tych na fali eksplozji popularności fantasy od serii komiksów Marvela, potem były filmy ze Scharzeneggerem i reszta jest historią

15.09.2021 12:42
Titanguar
80

Jeśli masz zaplecze do produkcji gier to droga wolna. Na moją wiedzę Conan Barbarzyńca i Solomon Kane jako postacie (i opowiadania o nich) nie są markami chronionymi prawami autorskimi, bo Robert Howard popełnił samobójstwo w 1936 roku (85 lat temu). Tylko musisz się wystrzegać podobieństw elementów do późniejszych adaptacji

12.09.2021 22:34
Titanguar
80

"A co mają do tego amerykanie?"

Chcą sprzedać film swojej produkcji na chiński rynek. Hollywoodzkie wytwórnie filmowe od pewnego czasu zatrudniają konsultantów, żeby już w trakcie produkcji dopasowywać powstające filmy pod chińskiego widza (jakich treści unikać, a jakie dodać).

"Dostosowujesz swój produkt do danego rynku i tyle."

Nie ma już specjalnie czego dostosowywać, bo produkt jest ukończony i miał swoją premierę. To Chińczycy strzelili focha, że odtwórca głównej roli znieważył ich kraj w prywatnej wypowiedzi (jako wolny człowiek - miał do niej prawo, a jako imigrant z ChRL - także kompetencje).

"Co do Twojej teorii to czy jestes absolutnie pewien, że teraz w chinach jest różowo i nikt nie głoduje i ogólnie jest spoko? [...] Myślę, że nie chodziło o czasy planu Mao lub rewolucji kulturalnej."

Sprawdziłem życiorys aktora i jednak obstawiam opowieści starszych członków rodziny o czasach Mao i Bandy Czworga. Simu Liu wyemigrował w wieku 5 lat, więc był zbyt młody, żeby interesować się światem poza domem rodzinnym.

12.09.2021 17:30
odpowiedz
2 odpowiedzi
Titanguar
80

Amerykanie tak gonią za wolnością, że ich popkultura ma chorobliwą skłonność do cenzur. Zawsze u podstaw wprowadzenia była jakaś forma masowej histerii (filmowy kodeks Haysa, komiksowy Comics Code Authority).
Z kolei Simu Liu najprawdopodobniej odwołuje się do wspomnień pokoleń swoich rodziców i dziadków, zwłaszcza planu Mao, aby ChRL została potęgą w produkcji stali. Mao nakazał chłopom w prowincji Anhui porzucić rolnictwo i postawić dymarki. Ilościowo - to był sukces, bo uzyskano dość materiału, by zmienić światowe statystyki, ale jakościowo - to była klęska, bo uzyskany metal można było łupać na kolanie, zaś świeżo upieczeni metalurdzy umierali z głodu, bo nie miał kto produkować żywności)

11.09.2021 17:54
Titanguar
80

Thor Marvela powstał w latach 60-tych, gdy superbohaterowie standardowo byli przystojni (The Thing z Fantastycznej Czwórki, a potem Hulk byli tylko eksperymentami wydawniczymi). Podejrzewam, że Stan użył gotowej mitologicznej postaci z lenistwa, bo to był okres taśmowej produkcji w jego karierze

10.09.2021 10:51
Titanguar
80

Zdecydowanie łatwiej byłoby zrobić grę z nowymi postaciami. Postacie na licencji są dość problematyczne do adaptacji - z jednej strony są znane z innych źródeł, ale z drugiej - wielu właścicieli licencji histerycznie reaguje na propozycje zmian.
Kapitana Amerykę próbowano już rozruszać w komiksie, ale to postać z żelbetu. Stan Lee przeniósł go do współczesności w "Avengersach" (dopiero po dołączeniu tej postaci seria komiksowa zaczęła się sprzedawać!). Innym razem Matt Gruenwald próbował zamieniać go w kobietę, wilkołaka, a gdy serum super-żołnierza stało się toksyczne - Cap został zamknięty w zbroi w stylu Iron Mana. Te historie są bardzo źle wspominane przez fanów. Pewnie dlatego, że Cap to ucieleśnienie amerykańskiego patriotyzmu, a za obrazę kobiety/religii/narodowości człowieka najpewniej można dostać po mordzie

post wyedytowany przez Titanguar 2021-09-10 10:52:46
02.09.2021 21:04
odpowiedz
Titanguar
80

Myślę, że porównywanie światów fantasy podziała na wielu ich fanów jak płachta na byka. To tak jakby pokazać komuś zdjęcie żyrafy i wyjaśnić na jego podstawie czym jest kosodrzewina. Dla laika - jest jakaś wiedza, ale dla osoby znającej te stworzenia - to absurd :)

29.08.2021 09:37
Titanguar
80

Bahal Ja się czepiam się złej formy marketingu. Zwiastun filmowy "Starfielda" krąży od 2018 roku, a ci wrzucają ruchome obrazki jakby projekt był dopiero w fazie koncepcyjnej

28.08.2021 22:56
Titanguar
80

Te opisy są bardzo skrótowe jak na nową markę, która ma się sprzedać, a strzałem w stopę całej prezentacji jest brak wizerunku bestii ashta, skoro mają być podstawowym elementem charakterystyki lokacji Akila

28.08.2021 12:57
odpowiedz
8 odpowiedzi
Titanguar
80

Wszystko w materiałach zbyt przypomina rzeczy, które już były w popkulturze, więc Bethesda nieźle się nagimnastykuje, żeby nadać im ciekawe ujęcia

17.08.2021 11:28
Titanguar
80

Podejrzewam, że w ChRL-u jest jak w PRL-u. Ludzie inwigilowani izolują się od administracji państwa i działa nawyk "określania" prawdziwych i domniemanych konfidentów, żeby żyć i pozwolić żyć innym w świętym spokoju

08.08.2021 22:21
odpowiedz
Titanguar
80

Mnóstwo seriali przegapia moment na zamknięcie fabuły z godnością dla postaci i widzów. "Strażnik Teksasu" (oryginał z Chuckiem Norrisem) w 5 sezonie zrobił się moralizatorski (odkąd pojawił się wątek dzieciaka będącego wcieleniem jakiegoś mistrza). "Z Archiwum X" miało się zakończyć na 5 sezonie, ale stacja zmieniła zdanie, a Chris Carter musiał coraz bardziej rozcieńczać fabułę dając swoje nazwisko niesławnemu "efektowi" oraz początek coraz dziwaczniejszym wątkom odcinków mitologicznych

27.07.2021 18:02
3
odpowiedz
4 odpowiedzi
Titanguar
80

Po prostu cykliczność dziejów. Niedawno zasugerowałem znajomemu, że Facebook też skończy jak NK w nieokreślonej przyszłości, to znajomy spochmurniał. A przecież w końcu pierwszej dekady bieżącego stulecia był czas, gdy kpiono, że jeśli ktoś nie ma konta na NK to dowód, że nie żyje. Dziś FB jest takim domyślnym medium społecznościowym :)

26.07.2021 18:03
1
odpowiedz
Titanguar
80

Ja widzę materiał tylko na jedną. Kolejne części "Ucieczek z..." powstawały w różnych epokach politycznych: "... Nowego Jorku" to schyłek zimnej wojny (filmowe Stany wobec bezsilności względem zewnętrznego wroga - Związku Radzieckiego - biorą się za wroga wewnętrznego - przestępców - zamykając ich na Manhattanie), zaś "... Los Angeles" to odwilż lat 90-tych (nieufność wobec własnego rządu, motyw wałkowany zwłaszcza przez serial "Z Archiwum X"). Więc idealnym środowiskiem dla powstawania "trójki" byłyby czasy wojny z terroryzmem

09.07.2021 16:56
Titanguar
80

Albo odwrotnie. Moim zdaniem filmy klasy g...o muszą powstawać, bo są nawozem dla lepszych. Jeśli człowiek nie pomęczy się oglądając słaby filmie, to skąd będzie wiedział jak powinien wyglądać dobry?

post wyedytowany przez Titanguar 2021-07-09 16:56:57
09.07.2021 11:43
odpowiedz
Titanguar
80

Kwestia "czarnych elfami" ma różną odpowiedź zależnie od natury fabularnych elfów. NIE - jeśli chodzi o istoty nadprzyrodzone z wierzeń, bo takie są mieszkańcami systemu znaczeń, zachowań i kultury danej grupy kulturowej. Każda kultura jest u podstawy etnocentryczna, bo pozwala grupie ustalać własną tożsamość i izolować się od świata poza nią. KWESTIA GUSTU - jeśli chodzi o "zmaterializowane" elfy z literatury fantasy (potrafią chorować, ginąć od ran), w sumie często są tylko hominidami ze spiczastymi uszami

30.06.2021 09:56
1
Titanguar
80

Napisy są potrzebne do wyjaśniania gier językowych oryginału, bo to na nich wykładają się tłumaczenia do dubbingu lub lektora. Np. "Good Moaning" żandarma z " 'allo, 'allo!" polega na zabawie podobieństwem oficjalnego pozdrowienia "good morning" ("dzień dobry") z "moaning" ("jęczenie") i zostało zepsute w tłumaczeniu na zupełnie nijakie "Dziń dybry"

28.06.2021 17:40
odpowiedz
Titanguar
80

Kiedyś wierzyłem, że GRRM już dawno napisał całość, żeby nic nie uleciało, bo pracował przy serialach telewizyjnych, a tam nie ma zmiłuj na terminy. Później trafiłem na jego wypowiedź o starych opowiadaniach, gdy narzekał, że wiele cykli po prostu porzucił, bo stracił zainteresowanie nimi. Być może nigdy nie przeczytamy końca "Pieśni Lodu i Ognia", bo cykl pisze się zbyt długo, więc artystyczna dusza Martina się zmienia. Pierwsze opowiadanie wydał w 1971 r., a pierwszy tom "Pieśni..." w 1996 r. - to dokładnie połowa jego kariery do dzisiaj

post wyedytowany przez Titanguar 2021-06-28 17:42:24
15.06.2021 22:05
odpowiedz
2 odpowiedzi
Titanguar
80

Todd z laniem wody jest w formie. Do przekazania treści wystarczyła wzmianka, że twórcom gier wygodniej robić grę na jedną platformę zamiast kilku naraz, ale musiał dowalić wtręt o "korzyściach" - to sugestia dla graczy, że jeśli chcą nowe gry Bethesdy to muszą się przestawić na konsole Xbox

05.06.2021 21:43
odpowiedz
Titanguar
80

Błąd nr 9 - ryzyko braku komunikacji między działami korporacji Disneya. Przygody postaci Marvela to fabuły połączone w shared universe. Wydawnictwo Marvel Comics zjadło zęby na problemach z tą techniką narracji (m.in. komiksowy czas, powroty postaci do pierwotnego stanu rzeczy, tudzież ze zmarłych, itd.). MCU to jednak branża filmowa, z wielkim budżetem i wielkimi dochodami, więc decydenci tego działu mogą nie chcieć/potrafić skorzystać z wiedzy kolegów

24.05.2021 12:07
Titanguar
80

Możliwe. Parę lat po pojawieniu się kina dźwiękowego w Hollywood pojawiła się cenzura "obrońców moralności" w postaci kodeksu Haysa, więc wytwórnie mogły rzucić się na robienie "ugrzecznionych" wersji własnych filmów

23.05.2021 10:33
Titanguar
80

Butryk89 Remake'i z lat 30-40-tych miały sens, bo były udźwiękowionymi wersjami historii opowiedzianych w kinie niemym. Współczesne adaptacje nie oferują takiego skoku jakości. Być może problem jest szerszy i dana fabuła ma wykop, jeśli trafi z premierą w odpowiedni czas i miejsce

22.05.2021 10:12
Titanguar
80

Jest jeszcze prostsze wyjaśnienie. Dzieciak mógł narobić w spodnie, jeśli babcia jest ze "szkoły" puszczania kury wolno po odrąbaniu głowy. To taki patent, żeby ciało "wypaliło" adrenalinę produkowaną wskutek szoku

11.05.2021 20:38
odpowiedz
Titanguar
80

Dokładnie te same oskarżenia pasują do kościoła scjentologicznego, którego Cruise jest twarzą (marionetką?) w mediach. Od założenia sekty w jej hierarchii zasiadają wyłącznie biali

09.05.2021 10:43
odpowiedz
Titanguar
80

To raczej eksperyment socjologiczny jak stanfordzki lub zabawa przez medium jak listy łańcuszkowe niż cokolwiek religijnego. Skoro "wyznawcy" posiłkują się symboliką chrześcijańską, to ikonografia samej gry musi być zbyt uboga dla równoważenia doktryny

06.05.2021 21:20
1
odpowiedz
Titanguar
80

Pierwszą Afroamerykanką w roli Catwoman była Eartha Kitt w serialu z lat 60-tych

28.04.2021 22:42
Titanguar
80

Krothul Laser nie zanieczyści środowiska tak jak chemia, która jest na cenzurowanym jako podejrzany o wymieranie pszczół

18.04.2021 20:06
odpowiedz
Titanguar
80

Seria "Mad Max" to w zasadzie remake do kwadratu. W odpowiedzi na uwagi dlaczego sceneria "Mad Maksa" różni się od "Mad Maksa 2" George Miller wyznał, że każda historia tej postaci jest pisana tak, jakby Max był prawdziwą osobą żyjącą sobie gdzieś w świecie postapokalipsy, zaś do filmowców trafiają zasłyszane opowieści ludzi, którzy go napotkali

16.04.2021 17:37
1
odpowiedz
Titanguar
80

Taki system wypłat tantiem pomaga wydawcom w utrzymaniu kontroli nad stworzonymi universami. Przez lata wiele małych wydawnictw próbowało konkurować z Marvelem i DC tworząć własne wspólne światy (shared universe) i do tego jeszcze zapewnić udział twórców w zyskach z postaci w nich występujących. W efekcie - żadne universum nie przetrwało dekady. Co ciekawe wiele tych inicjatyw zaczynało jako zemsta na Marvelu - Atlas Comics od wydawnictwa Seaboard, Image Comics, kolejne wydawnictwa Jima Shootera (Valiant Comics, Defiant Comics, Broadway Comics)

13.04.2021 12:20
Titanguar
80

Obsesja na punkcie obserwacji konfliktów to psychologiczny relikt z czasów życia w stadzie. Mechanizm świetnie działa w komunikacji bezpośredniej, żeby grupa szybko zorientowała się w sytuacji, gdy "naszych biją", ale wykłada się na łopatki w komunikacji zdalnej - to częsta technika manipulacji innymi

07.04.2021 16:49
1
Titanguar
80

Dilerzy nie biorą swojego towaru, bo wiedzą czym go "chrzcili"

25.03.2021 17:17
Titanguar
80

Cały gotycyzm to chyba ma bić z tej maski bohatera - ni to przyłbica późnośredniowiecznego hełmu, mi maska medyka zwalczającego zarazę

23.03.2021 10:49
odpowiedz
Titanguar
80

Niech Redzi robią mniejsze gry a więcej. Takie łatwiej dopracować i produkcja pozwoli kształcić i utrzymywać w formie pracowników do większych projektów

22.03.2021 16:34
odpowiedz
Titanguar
80

NASA dokładnie nad czymś takim pracowała ze 30 lat temu. Projekt miał postać robota i nazywał się Autonomic Space Processor for Orbital Debris (ASPOD). Wydaje się, że prace były dość zaawansowane, skoro w połowie lat 90-tych ASPOD pojawił się na ilustracji w "Świecie wiedzy" (dla osób 30< lat: to były takie zeszyty popularnonaukowych artykułów z dziurkami do wpinania w specjalne segregatory) :)

11.03.2021 18:04
Titanguar
80

Czemu nie. Krytyk musi czerpać skądś moc :)

11.03.2021 10:46
odpowiedz
2 odpowiedzi
Titanguar
80

Krytyk to takie tragiczne zajęcie. Chodzi taki "do roboty" tam, gdzie normalni ludzie szukają rozrywki, chce uchodzić za kulturowy gatunek wskaźnikowy (to takie żyjątka do wykrywania zmian środowiskowych i zanieczyszczeń), a w praktyce i tak odbiorca kultury "zagłosuje portfelem" po swojemu

09.03.2021 10:28
Titanguar
80

@ gnoll
Problemem w przedstawianiu prawdziwych wydarzeń jest ryzyko naruszenia czyjegoś dobrego imienia (lub zrobienie takiego wrażenia u uczestnika lub jego bliskich). Patrz - Manuel Noriega kontra Activision

07.03.2021 20:46
Titanguar
80

Miodowy
Tak, ale na konieczności spełnienia kategorii wiekowych ucierpi wymowa dzieła.

05.03.2021 22:41
1
odpowiedz
7 odpowiedzi
Titanguar
80

Cenzura to cena, jaką płaci kultura za to, że istnieją ludzie mający problem z rozróżnianiem rzeczywistości od fikcji

05.03.2021 10:31
odpowiedz
Titanguar
80

Ciekawe, jak im wyjdzie pakowanie motywów gotyckich we fantasy, bo oba gatunki fabularne mają swoje dość oklepane schematy. Miło by było gdyby postać gracza uchwyciła te odmienne stany świadomości z opowiadań Poego (obsesje jak z "Berenice" i "Metzengersteina"), bo ten typ gotycyzmu nie jest reprezentowany tak często jak motywy gotycyzmu wiktoriańskiego

25.02.2021 11:34
odpowiedz
Titanguar
80

Każdy normalny odbiorca mediów łapie się na gdybaniu, co by zmienił, gdyby to było JEGO dzieło. Takie twórcze podejście odróżnia zdrowego psychicznie odbiorcę od byle pętaka

19.02.2021 17:45
Titanguar
80

Martin jeszcze żyje. Skoro Martin pracował kiedyś dla telewizji to raczej umie wyrabiać się z terminami, więc może "Pieśń Lodu i Ognia" została ukończona już lata temu, a autor tylko testuje cierpliwość odbiorców na nieregularny cykl wydawniczy. Czarne chmury jednak w tym, że zanim Martin porzucał już stworzone światy, zaś wersje "Gry o tron" z kilku lat przed publikacją książki mocno różniły się od ostatecznej formy

16.02.2021 10:46
1
Titanguar
80

Surrealiści mieli taką zabawę artystyczną zwaną "trupem doskonałym". Zbierało się towarzystwo, każdy rysował fragment domniemanego obrazu, a na koniec składano te fragmenty w całość. Myślę, że autor zrobił podobnie - stworzył rysunki wszystkich rzeczy, które go niepokoiły/zaciekawiły (detale, tekstury, wzory, zdjęcia, wrażenia) i poskładał je ze sobą w najdziwniejsze kombinacje

13.02.2021 17:00
odpowiedz
Titanguar
80

Jeśli gra świń nie uwzględnia ich zdolności motorycznych to te badania na starcie są obarczone błędem. Ludzkie gry odbywają się w obrębie możliwości motoryki, ale bez przeciążania jej, w czym tkwi cała zabawa

11.02.2021 16:52
odpowiedz
Titanguar
80

Wykorzystanie miejskich legend jest na plus (Azjaci mają je odjechane), ale Elżbieta Batory jest przereklamowana. Nie była nudną postacią historyczną, ale to taka eksploatacja przez luźne podobieństwo do Vlada Palownika inspirującego Draculę

09.02.2021 17:35
odpowiedz
Titanguar
80

Ciekawe, dlaczego roli Wolverine'a nie proponowano scenarzyście ostatecznej wersji - Davidowi Hayterowi? Nie dość, że podkładał głos pod Snake'a w serii "Metal Gear Solid" (skąd mógł podpatrzyć parę pisarskich sztuczek Kojimy), to jeszcze miał doświadczenie w graniu superbohaterów z roli w "Guyver: Dark Hero" (skąd wyniósł imię postaci na pseudonim do dubbingu japońskich kreskówek)

07.02.2021 13:04
odpowiedz
Titanguar
80

Żadna strata, bo konkurencja podejmie tematy, z których Bioware się obawia i pewnie jeszcze zarobi na tym kasę

06.02.2021 17:59
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

Marvel to komiksy, a tam nie takie cross-overy przechodziły. W 1976 roku doszło do pierwszego spotkania Supermana ze Spider-Manem. W 1996 roku pojawił się cross-over DC i Marvela z pomysłem - do głównej miniserii opublikowano linię jednostrzałowców z bohaterami łączącymi cechy różnych postaci z obu wydawnictw (np. Dark Claw = Batman x Wolverine). W Polsce wyszły starcia Batmana z Predatorem I-III i Supermana z Obcym (omal nie "urodził" jednego). Na koniec - Conan B. wskutek przemijania praw autorskich do postaci i lat wydawania komiksów o nim przez Marvela stał się częścią tego Universum

02.02.2021 09:56
Titanguar
80

Oni już zapieprzają. Na profilu Juliana Le Fay'a na Wikipedii jest wzmianka: "In 2019, it was announced that Le Fay would be working on a new open world role-playing game with former Bethesda Softworks developers Ted Peterson and Vijay Lakshman", a strona gry została zarejestrowana w zeszłym roku

31.01.2021 23:49
Titanguar
80

@ kaagular, to nie jest studio z księżyca, bo tworzą je starzy wyjadacze z pierwszych „Elder Scrolls”. O koncepcje „The Wayward Realms” możesz być spokojny/a, bo twórcy gier video latami gromadzą niewykorzystane pomysły, na wypadek „pójścia na swoje”. Domysł z historii gry „Sleeping Giants” Warrena Spectora

25.01.2021 10:31
4
odpowiedz
1 odpowiedź
Titanguar
80

Od paru dekad medycyna kosmiczna to poważna nauka. Nie ma już powodu pakować jej nazwę w cudzysłów ani nazywać z angielska

21.01.2021 22:03
Titanguar
80

Nielsen latami grywał role dramatyczne, dopiero w wieku 54 lat został aktorem komediowym w "Czy leci z nami pilot?". Uroda "leading mana" mistrzowsko wspomagała wypowiadanie komicznych kwestii z poważnym wyrazem twarzy

21.01.2021 11:03
1
odpowiedz
Titanguar
80

Może jakiś duchowy następca serii "Icewind Dale"? Portrety postaci z widocznymi śladami pociągnięć pędzla nadawały "II" artystycznego posmaku (ponoć powstały w pośpiechu, bo autora portretów z "I" zwolnili). Tylko ten styrakozaur z zębami wszystko psuje!

19.01.2021 13:02
Titanguar
80

Umiejętna żonglerka znanymi motywami powoduje ich odświeżanie

17.01.2021 21:12
Titanguar
80

Sarmatyzm w kosmosie to byłby temat-samograj

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl