Nigdy nie rozumiałem, jak można godzinami siedzieć przed telefonem- w sensie- kto, z własnej woli, czyni telefon głównym urządzeniem do konsumowania treści? Przecież to kompletnie bez sensu... Telefon to mały ekran, konieczność poruszania się po mobilnych wersjach stron, utrudnienia w nawigacji, problematyczny multitasking i pisanie znacznie mniej wygodne niż na fizycznej klawiaturze...
Telefon służy mi do komunikacji. Jako, że jest zawsze na wierzchu i zawsze włączony, szybciej mi na nim sprawdzić pocztę, komunikator, czy popatrzeć na przypięty do ekranu głównego widżet z np pogodą, czy notowaniami giełdowymi. Ale przecież wszystko inne znacznie wygodniej zrobić na tablecie/komputerze. Średnio telefonu używam mniej niż godzinę dziennie, a są dni gdzie jest to bliżej 0,5 h.
Her Pietrus-> No właśnie nic szczególnie wymyślnego. Łazienka 7,6m^2, z rzeczy które faktycznie podnoszą cenę, to gresy 120x280. Bo podświetlane półki, czy podtynkowe baterie i wylewki były już poprzednio.
Serio, człowiek wykańcza mieszkanie i się zastanawia czy nie rzucić wszystkiego i nauczyć się kłaść płytki… :)
3,5k / m2 realne?
Mniej więcej tyle płaciłem... 8 lat temu.
Rok temu wyszło już ok 5k/m2. No ale... W 2018 robocizna za łazienkę to było 8k, a rok temu, ta sama ekipa- 25k... Teraz ceny są chore...
No ale- zamiast zakładać ile PLN/m, policz sobie szacunkowo: podłogi, drzwi, klimę (IMO nie potrzebujesz w każdym pokoju- załóż sobie w salonie + sypialni, albo gabinecie- bo tam zwykle się siedzi z zamkniętymi drzwiami, więc jednostka "ogólna" ci nie chłodzi), AGD+RTV, łazienkę i umeblowanie ka każdy pokój, dolicz 20-25% buforu i będziesz widział ile wychodzi. W ten sposób szacując od razu widzisz gdzie możesz oszczędzić, a gdzie możesz dołożyć.
stąd poszli w narracje o bezpieczeństwie kraju, racji stanu, wzmacnianiu wojska itd. Dzięki temu mogą dziś dość mocno walić w tego gangusa/ćpuna.
Nie chodzi o to żeby walić, tylko, żeby rezonowało. Tak, można było się spodziewać weta. Ale pozwolono Nawrockiemu ubrać się w pióra idealisty - może twierdzić że zagłosował zgodnie z przekonaniami - jakby postawiono sprawę jasno - ustawa to kwestie techniczne wdrożenia SAFE, które i tak weźmiemy, to walenie w Nawrockigo w przypadku weta było by znacznie skuteczniejsze, bo od początku było by wiadomo że nie zatrzyma to SAFE, a weto ma jedynie na celu zrobienie "na złość" rządowi.
Koalicja w wyborach za dwa lata, musi pociągnąć za sobą "normalsów". te ok 9% które w sondażu "czy przyjąć SAFE" odpowiadali- "nie wiem/nie mam zdania". Grupa niezaangażowanych politycznie ludzi, którzy zgodnie z psychologią tłumu idą za zwycięzcą- tacy ludzie zwykle głosują na kogoś, kto wygrywa w sondażach. Dlatego w tym temacie nie jest takie istotne "na kogo wyszedł Nawrocki", ani to, że z SAFE i tak skorzystamy. Znacznie istotniejsze jest dosponowanie sprawczością, a tutaj rząd- domyślam się, że świadomie- oddał pole Nawrockiemu - dał mu możliwość wygłoszenia orędzia i nimb podjęcia ważnej decyzji, oraz sporowowanie, że to rząd musi dostosować swoje plany. Przy decyzji o podpisaniu lub wecie ustawy technicznej która ustanawia kontrolę antykorupcyjną i regulującej sposób wydawania pieniędzy z SAFE które i tak bierzemy, Nawrocki nie miał by możliwości zrobienia takiej szopki. Jest to o tyle głupie ze strony rządu, że przecież właśnie tym ta ustawa była.
A Tusk wyszedł na zbawcę i patriotę.
No nie, Tusk wyszedł przede wszystkim na kogoś komu Nawrocki skutecznie przeszkadza i kto musi ponosić konsekwencje tego, że nie potrafił "wygrać" praktycznie wygranych wyborów prezydenckich.
Ci idioci z rządu od początku zrobili błąd, wchodząc w retorykę, że ważą się losy SAFE i prezydent może zdecydować czy bierzemy, czy nie. I w konsekwencji, że teraz musimy mieć plan "B" i coś omijamy. To nie wygląda dobrze, dla ludzi nie interesujących się polityką.
Trzeba było od razu przedstawić sprawę, że polska SAFE weźmie, na podstawie istniejących przepisów i nic tego nie zmieni, a przegłosowana ustawa tworzy regulacje, które umożliwią jak najbardziej efektywne wydanie tych pieniędzy i kontrolę nad nimi (mechanizmy antykorupcyjne).
Poszli w retorykę, że prezydent może się zachować słusznie, albo niesłusznie, ale tym samym napompowali wrażenie większej sprawczości Nawrockiego, niż ma i jednocześnie ograniczonej sprawczości własnej. Teraz retoryka jest taka, że to Batryr stawia warunki a oni muszą się dostosować i reagować. Zamiast od początku komunikować, że nie ma on wpływu na to czy SAFE weźmiemy, czy nie- co nie nadało by mu całej aury "dziejowej decyzji od której wiele zależy", a weto w oczywisty sposób było by nie "obroną przed złym SAFE" ale działaniem na złość rządowi i uniemożliwienie służbom cywilnym skorzystanie ze środków które "i tak weźmiemy".
Naprawdę nie mogę zrozumieć jakim cudem taka polityczna miernota bez intuicji jak Tusk, przez tyle lat może być główną postacią po tej stronie politycznej... To tylko pokazuje jak mierne jest tam zaplecze polityczne skoro Tusk jest uważany za najostrzejszą kredkę...
Mianolito -> Ehh... Myślałem, że świadomie kłamiesz i manipulujesz, a ty rzeczywiście nie rozumiesz materii którą komentujesz... Zdałem sobie sprawę, że nie spieram się ze zmanipulowaną ocenę faktów, ale z interpretacją faktów, których nie znasz, lub nie rozumiesz...
No dobra- moje uczucie głębokiej pogardy dla manipulatora ustąpiło uczuciu politowania dla dyletanta- w takim przypadku od początku cierpliwie wytłumaczę :)
pokazali tablice z projektami i słowem nie wspomnieli, że nasz przemysł nie jest wstanie tego sam wyprodukować na 100% i musi kooperować co przecież też jest warunkiem tego kredytu.
Nie. Żadna kooperacja nie jest warunkiem kredytu, a żaden z przedstawionych projektów nie jest wynikiem kooperacji polskiego przemysłu z podmiotem zagranicznym.
Ewidentnie coś gdzieś przeczytałeś nic nie zrozumiałeś i teraz stawiasz chochoła z którym walczysz.
Założeniem programu SAFE jest finansowanie wspólnych zakupów uzbrojenia. Tzn takich, w których uczestniczy więcej niż jeden kraj. Na m.in. Polski wniosek, do maja ten warunek jest wyłączony, dzięki czemu możemy kupić w ramach SAFE np. BWP Borsuk, czy AHS Krab, bez oglądania się na innych. Ale jeżeli umowę na Borsuki chcielibyśmy podpisać w, dajmy na to, czerwcu, to aby sfinansować ta umowę z SAFE, musielibyśmy znaleźć na te BWP przynajmniej jednego innego klienta. Dlatego tak pilne jest, by z podpisaniem umów na polski sprzęt zdążyć do maja. Inne zakupy, jak np samoloty MRTT możemy podpisać później, bo są na nie inni chętni, i nie będzie problemu ze spełnieniem wymogu wspólnych zakupów.
Omawiany warunek nie ma niczego wspólnego z kwestiami przemysłowymi- tego gdzie i przez kogo jest sprzęt produkowany.
Teraz juz rozumiesz jakie głupoty wypisywałeś wyżej?
To raz. Dwa- udostępniona lista precyzyjnie wskazuje, które projekty obejmują zakup polskiego produktu- a więc firma zarejestrowana w Polsce, z polskim kapitałem jest integratorem, właścicielem praw i własności intelektualnej, a za produktem stoi polskie R&D (i tutaj sztandarowymi przykładami są Borsuk, Jelcz, ZSSW-30, systemy łączności, system SAN, a z pewnymi ograniczeniami Krab) oraz te produkowane przez polski przemysł na licencji (np Rosomak), a które będą realizowane z udziałem polskiego przemysłu i lokalnych kooperantów (i tu przykładem jest program zakupu śmigłowców szkolno-bojowych, gdzie prawdopodobnie kupimy AW109, z montażem końcowym w PZL Świdnik)
Jeżeli chciałbyś, by na takiej prezentacji ktokolwiek wymieniał dostawców poszczególnych podzespołów, to jesteś niespełna rozumu :)
nigdzie nie napisałem, ze należy rezygnować z zakupów i wymagać 100% naszej myśli technicznej i produkcyjnej.
Dokładnie to napisałeś. Wprost stwierdziłeś, że finansując zakupy uzbrojenia w inny sposób niż z SAFE, "nie będziemy musieli finansować niemieckiego przemysłu", poprzez kupowanie Krabów lub Jelczy (bo przecież zawierają zagraniczne komponenty. To są wyłącznie twoje idiotyczne tezy.
Dalej nie doczekałem się odpowiedzi, co w takim razie chcecie kupić z tych pieniędzy dodrukowanych przez NBP, skoro już wiemy, że na pewno nie wspomniane Kraby, Jelcze i Borsuki. Może Kolejne K9, zamiast Kraba (tutaj silnik od MTU nie przeszkadza?)? Zamiast Borsuka, amerykańskie Bradleye?
do maja to my nie wydamy tych 85% na "nasz przemysł"
Nie musimy. Na podstawie powyższego wyjaśnienia, zapewne sam już widzisz, jaka kolejną głupotę walnąłeś...
My do maja mamy wyłącznie podpisać umowy. Kilkadziesiąt umów, negocjowanych od prawie roku. Sam więc widzisz, że w tym kontekście przeciąganie decyzji Nawrockiego, poprzez wykorzystanie do maksimum ustawowego czasu 20 dni na podpis, lub weto, test działaniem sprzecznym z Polską racją stanu. Już lepiej by było, żeby choćby jutro zawetował, bo to pozwoliłoby od razu zacząć procedowanie przyjęcia pieniędzy za pośrednictwem FWSZ na podstawie ustawy "O Obronie Ojczyzny z 2022 roku, i zminimalizowało ryzyko, że nie zdążymy podpisać umowy w projekcie w którym nie mamy żadnego potencjalnego klienta, by spełnić warunki obowiązujące później.
Tyle dzisiejszej lekcji. Czegoś jeszcze nie rozumiesz "w tym całym SAFE"? Możemy wytłumaczyć, będziesz o tyle mądrzejszy.
Mianolito ->
Ile razy trzeba wam tłumaczyć, że ta kasa ma być wydawana w kooperacji z minimum jednym europejskim podmiotem
Nie, ignorancie. Po raz kolejny udowadniasz, że nie masz pojęcia o czym mówisz. Zakupy dokonywane do maja 2026- w ramach "pierwszej fazy" SAFE są wyłączone z warunku wspólnych zakupów. To był nasz polski wniosek, wylobbowany w KE, która uwzględniła zaproponowane przez Polskę rozwiązanie, w zasadzie słowo w słowo. Dlatego z SAFE finansujemy Borsuki, których żaden inny kooperant nie zamawia. Dlatego z SAFE finansujemy program SAN, który jest w całości naszym opracowaniem. Zanim zaczniesz coś komuś "tłumaczyć" upewnij się że przez własną niewiedzę nie wyjdziesz na głupca.
na przykładzie kraba, albo jelcza, ile masz tam polskich komponentów? czyje są silniki, czyja armata? czyja elektronika?
No ile, ich jest? Wiesz? Czy błaznujesz, nie wiedząc tego?
Po raz kolejnych chcesz się ośmieszać, wykazując że ze względu na obecność zagranicznych komonentów nie powinniśmy kupowac Polskiego sprzętu? Bo przecież dokładnie o tym piszesz, prawda?- Nie będziemy brać SAFE i nie będziemy musieli "finansować przemysłu niemca" - czyli nie weźmiemy SAFE i nie kupimy Krabów, Borsuków, Jelczy, Rosomaków i dzięki temu nie będziemy "finansować przemysłu niemca". Co w takim razie chcesz kupić za "Polski SAFE", żeby nie finansować "przemysłu niemca"? A może uważasz, że kupując dokładnie te same Kraby spoza SAFE, nagle ich silniki przestają być niemieckie (A w zasadzie to brytyjskie, produkowane w DE- bo MTU jest własnością Rolls Royce'a)? Bo chyba nie chodzi o to, żeby za "Polskie SAFE" zamiast polskich Krabów kupić uzbrojenie 100% made in USA, prawda?
Wymień te programy, które realizując z finansowaniem innym niż SAFE, będą bardziej "polskie".
Widzisz jak się ośmieszasz? Naprawdę jesteś w stanie bez zażenowania patrzeć w lustro? :)
Mianolito -> I znowu, ignorancie piszesz o "finasowaniu przemysłu niemieckiego" - lista projektów które chcemy realizować z SAFE jest dostępna - które konkretnie obejmują zamawianie sprzętu z Niemiec? Widziałeś w ogóle tą listę?
Przyzwoitemu człowiekowi było by wstyd. Tobie nie jest?
Po raz kolejny wypisujesz brednie o blokowaniu kolejnych transz w "zależności od humoru" - Eltair wyjaśnił jak wyglądają przepisy które umożliwiają zablokowanie wypłat. Przeczytałeś to? Jeśli nie zrozumiałeś, to napisz wprost, żeby użyć prostszego języka. Nie musisz się wstydzić, że czegoś nie rozumiesz. Wstydzić się powinieneś wypisywania bredni.
O proszę... Mianolito udowadnia, że SAFE trzeba odrzucić, bo produkty polskiej zbrojeniówki które chcemy nim sfinansować zawierają zagraniczne komponenty...
A te zagraniczne komponenty przeszkadzają nam tylko przy finansowaniu z SAFE? Jak kupujemy z budżetu MON to nie przeszkadzają, czy tak samo przeszkadzają? Bo to prowadzi do prostego wniosku, że ze względu na interes polskiego przemysłu obronnego, żadnych Krabów, Rosomaków czy Borsuków kupować nie powinniśmy. Przecież nie może być tak, że kupujemy Borsuka a na silniku zarabiają niemcy... (a amerykańskie przekładnie Allisona i armaty Bushmaster są koszerne, czy też dyskwalifikują taki produkt?)
Pozwolę sobie rozwinąć ten argument, bo przy zaprezentowanej Mianolitowej logice w prostej drodze dochodzi się do poważniejszych wniosków: Otóż wszystkie polskie zakłady zbrojeniowe oparte są o... zagraniczne wyposażenie linii produkcyjnych. Jeżeli więc rząd mówi że będzie rozwijał przemysł i zwiększał zdolności produkcyjne zakładu X, to znaczy nie mniej, nie więcej, że Tusk chce od Niemców kupić automatykę przemysłową- obrabiarki, roboty spawalnicze, laserowe wycinarki, ciągi technologiczne, itd... Jest to więc wprost działanie antypolskie i należy je z całą mocą zwalczać. Tak samo jak ten SAFE w ramach którego niby zamówimy polski BWP i haubice a i tak będą tam niemieckie silniki. Podsumowując, w głębokim interesie państwa jest nie zamawiać takich produktów, i nie rozwijać fabryk, bo to by oznaczało, że coś kupimy od niemców. Jak chcemy haubice, to lepiej kupmy więcej koreańskich K9 (które mają te same niemieckie silniki).
Absurd, ale przecież ci zaczadzeni ludzie właśnie to próbują udowadniać... Najpierw- SAFE zły bo "cała kasa pójdzie do niemców na niemiecki złom", a jak ujawniono listę projektów, to- "SAFE zły bo w polskich produktach są zagraniczne i-o zgrozo- niemieckie, części".
Jeśli dorożki są zastępowane przez samochody, to woźnice też powinni dostawać jakąś kasę, a nie że tylko najbogatsi na tym korzystają...
A masz w ogóle publiczny adres IP, żeby ogarnąć dostęp spoza swojej lokalnej sieci?
Najprostsze rozwiązanie zapewniające udostępnianie multimediów na wiele urządzeń (w tym smart TV), to wydajny router z szybkim USB 3.0 i postawienie na nim serwera DLNA. U mnie przez długi czas to się sprawdzało.
A jak pojawiła się potrzeba by używać dysku sieciowego do automatycznych backupów, to kupiłem NASa Synology DS223j i wystarcza do wszystkiego co sobie wymyślę.
Co w tym ciekawego? USA (podobnie jak Rosja) utrzymują ciągłą obecność atomowych okrętów podwodnych na patrolach, jako cześć swojej triady nuklearnej. Cały czas kilka okrętów operuje w obszarach z których ma w zasięgu potencjalne cele dla broni "A". W tym kontekście opowiadanie o "wysłaniu okrętów w pobliże granic" to pierdoły typowe dla ignoranta jakim jest Trump.
Jeśli państwo stosuje takie same metody jak organizacja terrorystyczna, to jest to państwo terrorystyczne. I to jedyne wnioski do wyciągnięcia.
Jak się nie wie, jak takie przechwycenie i potencjalne zestrzelenie wygląda, to może być dla kogoś ciekawe...
Polska nie jest w stanie wojny- obowiązują przepisy ruchu lotniczego- każdy niezidentyfikowany obiekt, który narusza przestrzeń powietrzą, i z którym nie ma komunikacji radiowej, należy zidentyfikować wzrokowo, dla potwierdzenia czym jest. Na tym etapie następuje klasyfikacja czy stanowi potencjalne zagrożenie (np. jest obiektem wojskowym), i czy stanowi zagrożenie (np kieruje się nad tereny zamieszkane). Jeżeli jest decyzja, że ma zostać zniszczony, to ma to być zrobione tak, by minimalizować potencjalne szkody i zagrożenie na ziemi. Nikt nie będzie strącało drona przelatującego właśnie nad miasteczkiem lub wsią. Czasami samolot SP może taki obiekt eskortować przez kilkadziesiąt kilometrów aż warunki do zestrzelenia będą optymalne (a czasami w ogóle lepiej dać obiektowi opuścić polską przestrzeń powietrzną, niż do niego strzelać ryzykując szkody na ziemi).
Tutaj nawet ustawienie samolotu- z której strony i w jakim kierunku będzie odpalana rakieta ma znaczenie. Dla systemów OPL bardzo ciężko uzyskać optymalne warunki na zestrzelenie, minimalizując ryzyko, więc jeśli się da, to się ich do tego nie używa.
Napisał głupotę, typową dla ignoranta i populisty, który nie ma pojęcia o czym mówi, ale mówi co mu się wydaje, i co się może wydawać rozsądne większości laików- jak typowy ignorant i populista.
Odnoszę wrażenie, że ci co piszą o "gorszej immersji" na "dużym ekranie" (czyli w większości przypadków- telewizorze) po prostu mają... zbyt mały ekran jak na odległość z której na niego patrzą. Przez to, mniejszy monitor, ale na znacznie mniejszej odległości, daje wrażenie większego zatopienia w obrazie, bo po prostu siedząc przy biurku, te 50cm od niego, monitor 24-27" wypełnia więcej pola widzenia, niż tv 55" z 3m.
Bo generalnie, taka jest reguła- im większe pole widzenia wypełnia ci obraz, tym większa immersja.
Publiczność ogłosiła- "przychojrakował", "brawura", chciał zaszpanować... A przecież program akrobacji jest zaplanowany co do sekundy- precyzyjny plan określa w którym dokładnie momencie, przy jakiej prędkości, na jakim pułapie jest wykonywana sekwencja manewrów. Wszystko co pilot zamierza robić w powietrzu wymaga wcześniejszej akceptacji kierownika lotów. Slab dokładnie ten manewr wykonywał dziesiątki razy na różnych pokazach- ostatnio bodaj tydzień temu we Francji. Dlatego tak ważne jest żeby wyjaśnić co dokładnie się stało, że tym razem doszło do tragedii. Może to faktycznie być błąd ludzki- o sekundę spóźniona reakcja; może to być błąd w obliczeniach- przy różnej temperaturze powietrze ma inną gęstość i generuje inną siłę nośną, a więc plan lotu zawsze jest "przeliczany" przez panujące warunki; a może to być usterka techniczna. Na ten moment nic nie wiemy, więc spekulowanie i wydawanie opinii i wyroków jest co najmniej nie na miejscu.
Wydawalo by sie ze te samoloty powinny miec rowniez jakies systemy zapobiegajace takiemu czemus i przejmujace kontrole
Oczywiście, że są systemy wyciągające samolot z lotu nurkowego, gdy np pilot straci przytomność. Tylko co ci da taki system, jak po prostu nie masz miejsca na wyciągnięcie maszyny?
Daruj sobie komentarze o "pokazywanie światu jaka jest kondycja naszego wojska" - Tiger Demo to jeden z najlepszych- najbardziej utytułowanych zespołów lotniczych na świecie- to wizytówka naszych Sił Powietrznych.
"nieprzypominam sobie by w innych krajach zdarzały się takie sytuacje i tak często jak u nas." - przecież otwarcie twierdzisz że się tym nie interesujesz, więc nie masz pojęcia ile takich przypadków było w naszych zespołach a ile w innych krajach...
Tak jak strata najlepszego z najlepszych- pilota-instruktora, skłania do przemyśleń, czy musiał robić pętle na jak najmniejszej wysokości, by była efektowna dla publiczności, tak lamenty o jakiejś "kompromitacji", to ględzenie laików...
No o to mi chodzi... Tak, ci piloci to elita- w Tiger Team mają najwięcej nalotu ze wszystkich pilotów w naszym lotnictwie bojowym- to dla nich też szkolenie, a same pokazy lotnicze to święto. Ale może zastanowić się nad ograniczeniem programu akrobacji?
Najprawdopodobniej pilotował Maciej "Slab" Krakowian- uznawany za najlepszego polskiego pilota F16...
Niesamowita strata... Uwielbiam Radom Air Show, gdzie jeżdżę regularnie, ale w takich chwilach człowiek się zastanawia nad sensem takich pokazów i ponoszeniem ryzyka :(
Gram na ok 150 calach z projektora, z odległości ok 3,5-4m. Gra się dobrze, jest fajna immersja. Wolę tak, niż na 34 calach Ultrawide przy biurku.
Gdy szykowaliśmy się do wykańczania mieszkania znajomi polecili "swoją" ekipę. Na szczęście mogliśmy sobie obejrzeć jej pracę w łazience tychże znajomych. Dla nas pewne niedoróbki były dyskwalifikujące, oni zupełnie szczerze i w dobrej woli polecali.
Co z tego wynika? Różni ludzie mają rożne oczekiwania i na inne rzeczy zwracają uwagę. Jeden będzie zadowolony, a drugi na tę samą robotę powie- fuszerka. Polecania mają więc sens, jak sam możesz obejrzeć przedmiot polecenia, albo wiesz, że masz podobne oczekiwania co polecający.
Jak już wiele osób pisało- zarówno Pepsi, jak i Cola popsuły się po wprowadzeniu podatku cukrowego- bo producenci zaczęli zamieniać cukier słodzikiem. I w efekcie "zwykła" wersja smakuje tak gównianie jak wersje "zero".
Jednocześnie mam wrażenie, że Pepsi pojechało mocniej niż Coca Cola. Choć od kilku lat, takich napoi prawie nie piję, więc to może złudzenie.
Kolejny argument za tym jaką rolę pełnią teraz drony.
Nie. To mówi o tym jaką rolę pełni force protection i z jakimi wyzwaniami teraz ma się mierzyć. A nie o roli dronów.
Dwa- sytuacja w której podczas kryzysu bezpieczeństwa w regionie i braku stabilności na arenie międzynarodowej mamy prezydenta zwalczającego rząd, być może paraliżującego jego prace (bo przecież nikt nie ma żadnych wątpliwości, że zadaniem Nawrockiego jest wykolejenie rządu i doprowadzenie do wcześniejszych wyborów- "im gorzej tym lepiej"), będzie oddziaływać negatywnie na bezpieczeństwo naszego kraju.
Trzy- Polska konstytucja jest wadliwa- rozmywa odpowiedzialność za zwierzchnictwo nad armią przydzielając kompetencje zarówno prezydentowi, jak i ministrowi nie precyzują zakresów i nie stawiając granic tych kompetencji. Duda z Kosiniakiem jakoś się dogadywali- czy ze strony Nawrockiego będzie taka wola? Obecnie mamy sędziów uznających KRS i nieuznających. Prokuratorów lojalnych wobec ministra sprawiedliwości jako prokuratora generalnego, i lojalnych wobec prokuratora krajowego (nieuznających jego odwołania). Wyobrażasz sobie co będzie, jeżeli takiemu podziałowi zostaną poddane Siły Zbrojne? Że będziemy mieć jednostki lojalne wobec ministra obrony narodowej i rządu, oraz takie lojalne wobec prezydenta?
Cztery- już kompletnie ignorując zagrożenia i potencjalne konsekwencje dla polityki krajowej i stabilności jakie niesie prezydentura takiej osoby jak Nawrocki, w bardzo skomplikowanej sytuacji międzynarodowej- w głowie nie mieści mi się, że ktoś mógł bez żenady zdecydować że osoba o takim życiorysie, z którego dowiadujemy się coraz to nowych rzeczy (jestem przekonany, że to nie koniec), która "wyłudziła mieszkanie"- de facto "śliski typ" - jest właściwym kandydatem na prezydenta prawie 40-milionowego kraju mającego aspiracje być poważnym graczem w regionie...
Przecież te podpisy się kupuje... Wystarczy odpowiednio duża baza imion, nazwisk i PESELi. Myślisz, że ktoś sprawdza, czy to ty się podpisałeś? W jaki sposób ktokolwiek miał by to robić? Jedyna weryfikacja polega na sprawdzeniu peseli, czy taki kod istnieje i czy taka osoba żyje. Bo jeśli nie, to nie mogła się podpisać. W ten sposób kilku chętnych do kandydowania odpadło. Na czarnym rynku podpisów poparcia, tak jak z narkotykami- jeden diler ma lepszy towar (nowsza baza peseli mniejsze ryzyko wpadki), a inny gorszy (np baza sprzed 10 lat- i może się pojawić istotna liczba "nieaktualnych" popierających).
Przestawienie się na automat to 15 minut. Dosłownie. Choć to nie gwarantuje, że nawet po kilku miesiącach przy rozkojarzeniu i nagłej sytuacji na drodze nie będziesz chciał wcisnąć sprzęgła i zaryjesz lewą w hamulec.
Pytanie o elektryka chyba nie jest zbyt poważne, bo są dziesiątki czynników które decydują o tym, czy to dla kogoś dobry wybór, czy nie. A ty nie napisałeś nic.
Nigdy nie dostałem mandatu.
Nigdy nie miałem złamanej żadnej kości.
Nigdy nie byłem w szpitalu (hospitalizowany).
Pokusiłbym się o tezę, że im słabszy kanclerz niemiecki tym lepiej dla Polski- Przy beznadziejnym Scholzu więcej stolic wolała rozmawiać z Warszawą, niż z Berlinem... I to był dla naszej polityki zagranicznej świetny czas. Można było walić w Niemcy jak w bęben, wespół z innymi krajami.
Na wstępie trzeba podkreślić dwie kwestie:
1. Opona to jedyny element w pojeździe który bezpośrednio odpowiada za jego połączenie z podłożem- idiotyzmem jest oszczędzać na tym elemencie.
2. Dzisiejsze wielosezonówki to olbrzymi przeskok w stosunku choćby do takich sprzed zaledwie kilku lat
I mając te dwa powyższe na uwadze, trzeba zauważyć, że każdy ma inne oczekiwania i eksploatuje samochód w inny sposób- co za tym idzie, w różnych przypadkach, różne rozwiązania będą lepsze.
Jeśli ktoś jeździ dużo, to opony całoroczne, wcale nie muszą być oszczędnością, ze względu na szybsze zużycie.
Podobnie, jeżeli ktoś regularnie jeździ po górach, lub drogach gdzie średnio est z odśnieżaniem- opona zimowa będzie lepsza od całorocznej, i tu nie ma o czym dyskutować. Nie ma też co dyskutować z tym, że w miarę nowa opona całoroczna, będzie w każdych warunkach lepsza od 6-cio letniej opony letniej/zimowej. Dlatego robiąc mniejsze przebiegi taki zestaw opon zyskuje kolejny argument, poza oszczędnością pieniędzy na wymianie/drugim komplecie felg czy miejsca na przechowywanie drugiego kompletu kół/opon- po prostu częściej kupujesz nowy komplet więc statystycznie jeździsz na młodszych kapciach.
Robiąc mniejsze przebiegi, np głównie po mieście, nie ma żadnych argumentów za dwoma kompletami sezonowymi.
Odnośnie samych całorocznych- wśród nich też jest wybór- od opon "w zasadzie letnich" ale z certyfikacją zimową, które nie będą próbowały nas zabić w niższych temperaturach i jak spadnie trochę śniegu, po opony "w zasadzie zimowe", z bieżnikiem lepiej zoptymalizowanym do odprowadzania wody i twardszą mieszanką.
O ile w oponach sezonowych, już średnia półka zapewnia bardzo przyzwoite właściwości, to w przypadku całorocznych, gdzie naprawdę trzeba się postarać by wypracować odpowiednie rozwiązania i wypośrodkować parametry by uzyskać optymalne właściwości w skrajnych warunkach, szedł bym w półkę premium. Zwłaszcza w ciężkim samochodzie.
Sam na hatchbacku, używanym jako wozidło do rozbijania się po mieście, mam założone Klebery Quadraxer 3 i "są ok". Dają radę zarówno w lecie jak i w zimie nawet gdy jeszcze pług nie przejedzie po osiedlu, ale to tylko miasto- małe prędkości, do tego nieduża moc, no i wymagania nie za duże. W drugim aucie- SUVie mającym ponad 200 koni, założyłem jeszcze przed wyjazdem z salonu, Pirelli Cinturato SF3 - i opony dają radę- na razie co prawda mają niecałe 3k przebiegu, ale w lecie prowadzenie było na poziomie solidnych, średniopółkowych opon letnich, a teraz, przyjeżdżając na święta do rodziny w Bieszczady, bez problemu dały radę na nieodśnieżonym kawałku podjazdu, pod górę.
Jeśli świadomie decydujesz się na całoroczne, będąc przekonanym że przy twoich potrzebach to będzie dobry wybór, to w zasadzie każdy model premium powinien być co najmniej "ok":
Pirelli Cinturato, Michelin CrossClimate 2, Goodyer Vector 4season, Bridgestone Turanza...
Czy ja właśnie przeczytałem, że w opinii niektórych, Trzaskowski ma charyzmę, a Sikorski nie?
w początkowej fazie wojny zasadniczym celem było odebranie Japonii inicjatywy (co udało się w bitwie o Midway).
Bzdura. Pierwszą akcją zaczepną ze strony USA na Pacyfiku, była operacja Watchtower i lądowanie na Guadalcanalu w Grudniu 1943. Wcześniej, Japończycy bezkarnie zajmowali kolejne wyspy praktycznie bez przeciwdziałania ze strony USA. Sama bitwa o Midway zastała zaplanowana jako wywabienie US Navy do obrony jakiegoś celu który będzie dla niej wystarczająco ważny.
POwtórzę jeszcze raz to, co jest odpowiednio udokumentowane - W styczniu 1942 Roosevelti Churchill zgodzili się co do tego, że do czasu pokonania Hitlera w Europie, na Pacyfiku USA będzie się utrzymywać w defensywie.
Maverick0069 - To masz potężne braki z zakresu historii- USA przystępując do drugiej wojny przyjęły strategię "europe first" - świadomie przyjmując bierną postawę na Pacyfiku, godząc się z tym, że przez pierwszy etap wojny będą musiały oddać Japonii inicjatywę.
Nie ma to jednak żadnego znaczenia dla dzisiejszych wydarzeń. Świat wygląda inaczej, USA są innym państwem i mierzą się z innymi wyzwaniami. Nie wiem więc co chciałeś udowodnić tym nietrafionym wtrętem.
Z padami na uszy nie ma zwykle problemu. Ale gorzej właśnie z wykonaniem pałąka, bo tego łatwo się nie wymieni :)
Dzięki za odpowiedź :)
Długość kabla nie jest problemem- w Momentum jest taki sam- 1,2m i mi wystarcza, a w razie czego, można dokupić dłuższy.
Powiedz mi jeszcze- pałąk od strony głowy wyściełany jest takim samym materiałem co od zewnątrz (skóropodobny)?
Czy tak jak model HD559, welurem? Bo po zdjęciach ciężko powiedzieć. Po moich poprzednich Shure SRH840 trochę obawiam się skóropodobnego wykonania, bo po 2 latach strasznie zaczęły się łuszczyć.
Hej,
Fora tematyczne praktycznie umarły, więc zapytam tutaj :)
Potrzebuję słuchawek nausznych (wokółusznych) o otwartej konstrukcji, nie izolujących od otoczenia. Źródłem dźwięku będzie Shanling UA1 Pro, który jest dość jasny.
Słuchane będzie głównie rock i muzyka filmowa (symfoniczna). Shanling świetnie zgrywa mi się z ciemnymi Sennheiserami Momentum on-ear, więc szukam zbliżonego brzmienia- ciemniejszego, dociążonego na dole, o co jak się domyślam w otwartych konstrukcjach raczej ciężko.
Po wstępnym researchu widzę, że przyjdzie mi wybierać między:
Sennheiser HD599 SE
HiFiman HE400se
Audio-Technica ATH-AD500X
Wszystkie są praktycznie w tej samej cenie.
HD599 Se (jeśli od HD599 różnią się tylko kolorystyką) zbierają entuzjastyczne recenzje, choć głównie za zbalansowanie i neutralność. Nie wiem czy w połączeniu z Shanlingiem na kościach Sabre nie będzie za jasno.
Najbliżej mi chyba do AT, bo wg opinii grają bardzo funowo i mają zadziorny basik zaskakujący jak na konstrukcję otwartą- więc chyba to czego szukam.
Do HE400se mam dystans - ponoć grają dosyć lekko i nie jestem pewien czy mały dongle prawidłowo wysteruje planary, które choć mają niedużą impedancję, to również mała efektywność. Ale może się mylę?
Co myślicie? Ktoś porównywał te nauszniki bezpośrednio?
W kuluarach krążą całe historie o "wyczynach" pijanego Kamińskiego- np o próbie wyrywania broni funkcjonariuszom SOP "żeby sprawdzić czy są dobrze przygotowani do swojej roli". Kilku "insiderów" twierdzi że Morawiecki kilkukrotnie rozmawiał z Kaczyńskim, żeby Kamińskiego wysłać przymusowo na leczenie. To w ogóle jest skandal możliwy tylko w pisowskim kraju, że alkoholik zajmował takie stanowisko, z dostępem do informacji niejawnych- przecież bo dowolna organizacja mogła go szantażować kompromitującymi materiałami, bo skoro opinia publiczna wie takie rzeczy, to obce służby tym bardziej.
A to PIS rzadzil po raz pierwszy aby nie mozna bylo przewidziec takiego cyrku? Lol. Jesli poprzedni rzad PIS nic wyborców PISsingu nie nauczyl to i 10 kolejnych by tego nie zrobilo
Kompletnie się nie zgadzam.
PiS z 2006 roku, z Zytą Gilowską, Pawłem Kowalem, Kluzik-Rostkowską, Pawłem Poncyliuszem, Ludwikiem Dornem i Lechem Kaczyńskim (lepszym bliźniakiem), to był kompletnie inny PiS niż PiS z 2015 roku.
A PO przez 8 lat swoich rządów naprawdę wkurzyło ludzi. Sam, jak pamiętam w 2015 z premedytacją nie poszedłem na wybory. Że PiS wygra (takie były przewidywania)? "To co? Przecież raczej nie będzie gorzej".
Ale przecież do PiSu najlepiej będzie jak K i W pójdą siedzieć. Będą mieli swoich "więźniów politycznych" i będą opowiadać o totalitarnym systemie. Jedyne ryzyko jest taki, że K i W, którym chyba nie uśmiecha się zostać męczennikami, zaczną współpracować ze śledczymi, bo przecież wiedzę mają olbrzymią. Dlatego zakładam, że pójdą siedzie na nie dłużej niż kilka tygodni a później wyjdzie Duda i ogłaszając, że ze względu na ich rodziny, dzieci, stan zdrowia wyjątkowo wydaje akt ułaskawienie po raz drugi aby "rząd się opamiętał" i "przestał łamać konstytucje".
Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Cały czas mówimy o sprawie sprzed kilkunastu lat. A choćby za takiego pegasusa panowie dostaną znacznie wyższe wyroki, które do tego zapadną już po zmianie prezydenta :)
wyobraź sobie, że tą samą metodą PIS ignoruje weta Prezydenta Trzaskowskiego, łamie konstytucję, prawo i przejmuje tefałpe rozporządzeniami. Ciekawe jak byście na to zareagowali?
Jeżeli wcześniej PO przez 8 lat robiło by gnój w kraju, to zapewne większość z nas by tylko przyklasnęła, tak jak przyklaskujemy teraz.
To PiS odpowiada za syf ustrojowy jaki teraz mamy- za to, że mamy spór kompetencyjny SN i TK. Za to że mamy sędziów uznawanych i nieuznawanych. Za to że mamy dualizm prawny i każdy sąd może stosować linę orzecznictwa według własnego uznania. Za to że instytucje międzynarodowe mają podstawy żeby kwestionować kompetencje krajowych organów. Taki jest obecny stan rzeczy- mamy syf- syf w prawodawstwie, kryzys konstytucyjny i ustrojowy. KO przejęła władzę i w tym syfie musi się poruszać- i to nie jest wina KO tylko PiSu który ten syf stworzył. To PiS odpowiada za to, że dowolne działania obecnej władzy każdy może interpretować zarówno jako legalne, jak i nielegalne, w zależności od poglądów. Sami zbieracie dzisiaj polony tego gnoju jaki wprowadzaliście przez 8 lat. To jest chora sytuacja i trzeba ją naprostować- najlepiej by było przy współpracy wszystkich ośrodków władzy, ale skoro jeden z ośrodków tej władzy reprezentuje interesy ekipy odpowiedzialnej za robienie tego gnoju i manifestuje brak chęci współpracy, to nie da się tego zrobić inaczej niż radykalnie. I my wszyscy- obywatele którzy chcą mieć w kraju porządek, a nie syf, takie radykalne działania możemy wyłącznie poprzeć- bo po prostu gorzej niż było, nie będzie- może być tylko lepiej.
Dwa- podaj te przykłady "ignorowania weta prezydenta i łamania konstytucji" przez obecny rząd?
Pontosy są mega dobrze wykonane, ale jednak nie dałbym 12K za ML. Jeżeli marka i jej historia ma dla Ciebie znaczenie, to też powinieneś patrzeć w nieco innym kierunku.
Szukając casualowej klasyki kierował bym się pewnie w stronę TAG Heuer'a Carrera na pasku. Albo może Zenith Elite? Już z werkiem in-house.
Zaproponowany IWC Portofino też super.
Minas Morgul -> Grand Seiko są dla ludzi którzy nikomu, niczego nie muszą już udowadniać :)
Ogląda ktoś nowe wiadomości "bez nazwy"? Jak na razie drętwo i topornie :)
TV Republika, poza trzema miastami, jest tylko u operatorów cab/sat. Mam przeczucie że spora część widowni ma wyłącznie sygnał TV naziemnej, bo "po co im więcej, jak oni tylko TVP oglądają?"
Polsat bedzie chciał przejąć starą widownię TVP. Zwykła strategia biznesowa. Wcześniej pozycjonowali się jako ci „spoza konfliktu, obiektywni” celując w widownię „umiarkowaną”. Teraz jako „obiektywna” będzie się starała wypromować TVP a Polsat ma do zgarnięcia publiczność sympatyzującą z PiS, bo ta, wyboru wielkiego mieć nie będzie.
Udajesz głupiego, czy naprawdę nie widzisz żadnej różnicy między TVP przed i po 2015?
Abstrahując od decyzji o wstrzymaniu się od głosu Bosaka w sprawie szura Brauna w prezydium Sejmu, to zachowanie dziennikarki na poziomie debila z TVP który lazł przez kilkaset metrów za Nitrasem. Wymagajmy takich samych standardów od wszystkich.
Jak na razie to KO realizuje głównie program PiS.
Kolejny matoł który chce rozliczać z realizacji programu rząd, przed jego powstaniem.
Myślę, że na tym można zakończyć dyskusję. Nie odpowiada mi jej poziom :)
Widzisz. osiołku- w polityce chodzi o to, żeby realizować swój program. Nie zrealizujesz swojego programu, jeśli nie rządzisz. Żeby rządzić musisz zdobyć poparcie i tutaj każdy 1% głosów jest na wagę złota.
KO uzyskało 30,70%. głosów. PiS 35,38%. Gdyby PO zapowiedziało zlikwidowanie "500+" Pewnie zabraliby z 1-1,5% poparcia Konfederacji, ale w ogólnym rozrachunku zapewne straciliby z 3-3,5% na korzyść PiSu co już mogłoby dawać PiSowi trzecią kadencję. Rozumiem, że bardzo chciałbyś sprowadzić wnioski do prymitywnego "wyborcy PO to taki sam motłoch jak wyborcy PiSu i chcą socjalu", natomiast nawet największy ignorant rozumie, że walka zawsze toczy się o te kilka procent wyborców "niezaangażowanych" którzy są języczkiem u wagi. I tak- wyborcy "świadomi" którzy przyklasnęliby likwidacji 500+ w pełni zaakceptują utrzymanie tego programu, jako "mniejsze zło", w zamian dostając:
1) rozliczenie złodziei i szkodników którzy od 8 lat rozwalali każdą dziedzinę funkcjonowania państwa
2) miły dla oka obraz pisowców i symetrystów dostających sraczki.
Pozdrawiam.
Ale "eksperta" sobie znaleźli... Fiszer swojego czasu znany był jako "ekspert do wynajęcia" który na odpowiednich warunkach lobbował dowolną narrację. Wyjątkowo śliski typ...
GDDiKA planując rozwój sieci drogowej, prowadzi badania generalnego pomiaru ruchu- szacuje dobowy ruch na różnych odcinkach, tworzy prognozy zapotrzebowania na przepustowość na kolejne lata. Gdyby istniało rosnące zapotrzebowanie na połączenia lokalne, zamiast rozwijać sieć dróg ekspresowych między dużymi aglomeracjami, pakowalibyśmy miliardy w drogi wojewódzkie.
IMO jest kompletnie odwrotnie niż twierdzisz- komunikacja lokalna nie jest dzisiaj problemem, bo niemal każdy ma samochód (w Polsce przypada średnio prawie dwa samochody na gospodarstwo domowe) - nawet jeśli jest to gruchot, to te 50-100km do miasta wojewódzkiego się dotoczy. Lokalnie działają też prywatne firmy transportowe, które z każdego miasteczka wożą studentów do miasta wojewódzkiego będącego zwykle regionalnym ośrodkiem akademickim. Uważam, że to właśnie podróże na większe odległości są problemem- właśnie dlatego, że do tej pory jesteśmy skazani na powolne, stare i mało punktualne pociągi, albo podróż samochodem (do niedawna jeszcze po drogach krajowych, bo autostrad i ekspresówek było jak na lekarstwo). To tutaj widzę największy potencjał do zwiększenia mobilności społeczeństwa. Skrócenie sześciogodzinnej podróży o 20% daje większą korzyść, niż skrócenie o te same 20% godzinnej podróży w obrębie województwa.
Zaraz, zaraz... Dlaczego oczekujesz "ekspertów z branży lotniczej", skoro CPK to przede wszystkim projekt związany z koleją (4/5 wszystkich kosztów projektu to rozbudowa infrastruktury kolejowej)? Port lotniczy to tylko mniejszy z elementów. Rozumiem, że taka percepcja ciężko się przebija do świadomości laików, ale jeśli chcemy dyskutować, to jakieś podstawy merytoryczne na temat przedmiotu dyskusji, chyba powinniśmy mieć, czyż nie? A podstawy są takie: projekt CPK to ~200mld zł na kolej (w tym koleje dużych prędkości) i kolejowy port przeładunkowy + ~50 mld zł na lotniczy port przesiadkowy.
Czy w kontekście kolejowego komponentu CPK, taki Andrzej Banucha ma kompetencje byś go uznał za eksperta, czy nie ma?
i jednego popierającego moje stanowisko.
Bądź poważny, albo zakończ dyskusję, żebym nie tracił swojego czasu.
Obecnie nie ma w dyskursie publicznym eksperta który zadeklarował by: "Polska nie potrzebuje nowego lotniska przesiadkowego pod Warszawą, ani rozwinięcia sieci kolejowej zbiegającej się w podobnym miejscu". Ty również nie jesteś w stanie takiego wskazać, choć deklarujesz że jest ich pełno.
Dyskusja w środowisku eksperckim nie dotyczy konieczności powstania takiej infrastruktury- zasadność jej powstania była już analizowana zarówno w 2003 roku przez SLD, jak i w 2010 roku za PO. Na tym w zasadzie można by zamknąć temat- "CPK: za czy przeciw" bo wszyscy, od prawa do lewa, są za- czy projekt nazwiemy CPL, CPK, CPK 2.0, czy podzielimy na kilka mniejszych projektów, panuje powszechny konsensus, że te inwestycje są potrzebne. I przywołany Mikosz, deklarujący wprost, że "CPK musi powstać, bo jest potrzebny", jest pierwszym z brzegu przykładem.
Dyskusja jaka się dziś toczy w środowisku eksperckim dotyczy tylko i wyłącznie tego, co zrobić z CPK jako projektem politycznym, zawłaszczonym przez PiS i w jaki sposób kontynuować projekt jako przedsięwzięcie infrastrukturalne. Powszechnie wiadomo, że pisowcy wszystko potrafią spieprzyć, i wszędzie wepchnąć swoją rodzinę, dlatego w opinii większości, obecny stan projektu należy dokładnie zaudytować. Nadal- nie ma tu żadnych kontrowersji.
Niestety społeczeństwo ma tendencje do upraszczania przyswajanych wiadomości i w swojej ignorancji, toczącą się dyskusję nad formą kontynuacji projektu, sprowadza do: "budować CPK, czy nie budować"- dokładnie tak jak ty, twierdząc, że trzeba wybrać między "anulowaniem projektu a ograniczeniem skali" bo "tak twierdzą eksperci domagający się audytu... "
Czyli klasyczne pierdololo- "Nie ma ekspertów którzy popierają, bo ja o takich nie słyszałem". W ogóle to "mój punkt widzenia reprezentują WSZYSCY eksperci, ale żadnego konkretnego nie przywołam. Poszukaj sobie na stronie, na której czytałem artykuły o temacie. Nie wiem kto je pisał".
Siła argumentacji potężna. Dziękujemy za cenny głos w dyskusji.
Są Teatry i teatry. Najczęściej większość publiczności jest ubrana casualowo, lub smart casual. I sam też się tak zwykle ubieram- jeansy/chinosy + marynarka. Ale już np idąc na sztukę do teatru Słowackiego, czułbym się niekomfortowo w czymś innym niż garnitur.
Filip Lamański
Sebastian Mikosz
Andrzej Banuch
Daniel Radomski
Teraz ty wskaż tych, którzy wykazują że inwestycję należy porzucić.
Od zbudowania lotniska cargo się nie pojawi; inaczej dawno mielibyśmy wielkie przeładunki w Katowicach czy Rzeszowie.
Ale zdajesz sobie sprawę, że w większości cargo lata samolotami pasażerskimi, jako fracht w lukach bagażowych? Jeżeli nie ma ruchu pasażerskiego, nie ma też cargo.
Mikosz też jest obrońcą PiSu?
https://www.youtube.com/watch?v=-XgiG7ldjaI
Dalej czekam na te autorytety które wykazały zasadność porzucenia inwestycji.
I dokładnie tak- jadąc z Krakowa do Gdańska, czy z Warszawy do Poznania będziesz korzystał właśnie z infrastruktury rozwijanej na potrzeby CPK. Ostatnio jechałem Kraków-Gdańsk, Pendolino- 6h. Dlaczego tyle? Dlatego że większość slotów na CMK jest zajęta przez przewozy cargo. Powtórzę jeszcze raz- do 70% szacowanych kosztów to modernizacja infrastruktury kolejowej, co jest w naszym kraju dramatycznie potrzebne i ma wpływ... choćby na wielkość przeładunku w portach Gdańsk-Gdynia - nigdy byś nie wpadł na taki związek, prawda?
Koncepcja CPK jako węzła komunikacyjnego z lotniskiem i kolejową bazą przeładunkową powstała w latach 70-tych - pierwszym etapem była budowa Centralnej Magistrali Kolejowej, a potem przyszedł kryzys lat 80-tych. Opinia- "Megalomańskie wymysły karła"- jest wyrazem ignorancji.
Wszelkie analizy pokazało jasno, że taki port nie jest Polsce potrzebny i nie jest opłacalny. - przedstaw którąś z tych analiz.
Ja wiem, że PiS wszystko potrafi obrzydzić, każdą koncepcję ośmieszyć i każde przedsięwzięcie położyć, ale generalnie- sprzeciwianie się koncepcji budowy wielkiego hubu logistycznego w Polsce może być wyłącznie przejawem ignorancji, wyrażanej poglądem- a kto będzie przez to wielkie lotnisko pod Łodzią latał?
Zanim podejdziemy do dyskusji, należy zdać sobie sprawę z kilku faktów:
- Polska nie ma żadnego istotnego lotniska cargo - Okęcie rocznie przeładowuje ok 70tys ton towarów, podczas gdy np Frankfurt- 2,089 mln ton, a całe Niemcy- 4,6 mln ton - co to znaczy? Że Niemcy zarabiają dziesiątki miliardów € na cle i VATcie, bo są pierwszym krajem w UE do którego trafia taki import.
- Okęcie nie ma już żadnych możliwości rozwoju- od 2015 roku blokuje przewoźnikom otwieranie nowych połączeń, bo zwyczajnie brakuje im slotów- jest zapchane.
- CPK to nie lotnisko, a przede wszystkim rozwinięcie infrastruktury komunikacyjnej kraju, która ma się zbiegać w tym punkcie- ponad 70% zakładanych kosztów to koszt nowych i modernizowanych szybkich połączeń kolejowych, które mają zapewnić dostanie się w 2h pod warszawę z dowolnego miejsca w Polsce. Nowe szybkie ciągi komunikacyjne, zwiększenie mobilności ludzi to impuls rozwojowy.
- CPK to między innymi olbrzymi HUB przeładunkowy dla kolejowego cargo- obecnie kolejowy port przeładunkowy w Małaszewiczach obsługuje rocznie 222mln ton cargo i daje "na czysto" 5mld zł wpływów do budżetu z tytułu ceł rocznie. Do 2027 roku wielkość przeładunku ma się podwoić- obecnie jesteśmy krajem tranzytowym, ale nie jesteśmy krajem hubowym i często transporty jadą do niemieckiego Lehrte żeby stamtąd po przeładunku na pociągi operatorskie wracać się do wschodniej i południowej Europy- po prostu, tam jest taka infrastruktura, a u nas nie. Ponownie- Gdyby była taka infrastruktura u nas, to my byśmy na tym zarabiali, a nie ktoś inny.
Dlatego nie ma co się obrażać na "pisowską megalomanię" bo sam projekt nie ma wiele wspólnego z PiSem- koncepcja istnieje od dawna, bo biznes widzi potrzebę istnienia takiej infrastruktury i ma dokładnie policzone że się to opłaci.
Bo infrastruktura, ciągi komunikacyjne, są wymagane do rozwoju, w tym inwestycji. Jak na razie w tym całym CPK, znacznie istotniejsze od samego lotniska są inwestycje w infrastrukturę kolejową- możliwość dostania się do Warszawy w ciągu 2h z dowolnego miejsca w Polsce to bardzo duży booster do rozwoju.
Człowiekowi wolne się należy, ale nikt nie powinien mu narzucać kiedy ma to wolne mieć. Tak jak nie należy kogoś zmuszać do pracy w niedzielę, tak nie można kogoś zmuszać żeby nie pracował. Wniosek- praca w niedzielę dla chętnych, na warunkach uzgodnionych między pracownikiem i pracodawcą- np za 200% dniówki. Nie sądzę żeby w takim wypadku brakowało chętnych, a kto chce mieć wolne, będzie miał wolne.
W wojsku służy kilka tysięcy kobiet- wyposażenie nie jest aż takim problemem. Ale nawet w sytuacji bezpośredniego zagrożenia państwa nikt nie zdecydowałby się na pobór kobiet, ze względu na uwarunkowania społeczne. W Polsce to by było nie do pomyślenia żeby kobiety wciągać do wojska i potencjalnie na front, bo w naszym kręgu kulturowym, kobiety, dzieci i osoby starsze, są otoczone szczególnym mirem.
Nie ma obecnie żadnych szans na przywrócenie poboru. Partia która to zrobi, straci władzę (dlatego PiS teraz będzie cisnął nowy rząd, żeby pobór przywrócić, bo "300tysięcy armii trzeba!!" - choć sami przez 8 lat tego nie zrobili). Ale nie ma też wątpliwości, że jeżeli środowisko bezpieczeństwa w regionie gwałtownie się pogorszy, to szybciutko pobór odwieszą, nie pytając społeczeństwa o opinię. I to jest olbrzymie wyzwanie stojące przed nowym MONem- stworzyć odpowiednie zaplecze logistyczne i szkoleniowe na taką ewentualność.
Najwyraźniej sympatie polityczne nie pozwalają ci wyciągnąć innych wniosków.
~210-220 tys osób to nie jest mała armia, i wbrew temu co sugerują różne matołki- jest to deklaracja zauważalnego zwiększenia obecnej liczebności (~180tys).
150tys zawodowych, 40 tys ochotników, i 30tys WOT brzmi sensownie i przede wszystkim REALNIE, biorąc pod uwagę potencjał finansowy i demograficzny. Cieszy to, że wyznaczane są cele możliwe do osiągnięcia, a nie abstrakcyjne, których realizacji nikt nie oczekuje.
jeśli Ukraina przegrałaby wojnę, a Białoruś weszła dalej w orbitę Rosji, Polska musiałaby uznać, że ograniczenie wydatków na obronność do 5 proc. produktu krajowego brutto i stała armia licząca 300 tys. żołnierzy nie wystarczy
Pełna zgoda z generałem, ale co to ma do rzeczy? Jak na razie warunki takiego scenariusza są dalekie od materializacji. Nawet najtwardsi ruscy propagandyści nie mają już nadziei, że wyrwą Ukrainie coś więcej niż te 15% terytorium. Obecna sytuacja nie daje żadnych podstaw, żeby zadusić gospodarkę zbrojeniami i wyciąganiem z niej ludzi do wojska. Jeżeli środowisko bezpieczeństwa się zmieni to i plany zostaną do tego dostosowane, z przywróceniem poboru łącznie.
Wraca "armia mała, ale za to słaba"
Czyżbyś czytał tylko nagłówki?
Jeszcze przez 2,5 miesiąca jest aktywnym oficerem, co wyklucza przejęcie teki ministerialnej. Poza tym wątpię, by gen chciał zostać MONem.
To tak nie działa. Najważniejsze konsekwencje- gospodarcze, są konsekwencjami długoterminowymi. Każdy rząd mierzy się głównie z konsekwencjami decyzji poprzedniego rządu.
Przecież to było do przewidzenia. Wygrał i... stracił władzę.
Krótko mówiąc- tak wygrał, że przegrał :)
Gratulacje, dla nas wszystkich!
Generalnie- Niszczenie karty do głosowania, lub jej wyniesienie z lokalu wyborczego jest karalne.
Poprzednie takie przypadki kończyły się uniewinnieniem, ale lepiej się z takim gestem nie obnosić, żeby później nikt nie zawracał głowy.
Bardzo dużo zależy od tego jak w komisjach wyborczych wydawane będą karty do głosowania. Jestem pewien, że będą przypadki gdzie ktoś powie że "nie chce karty do referendum" już po podpisaniu się na liście.
Jestem też pewien że będzie masa ludzi wrzucająca do urn puste karty z przekonaniem, że tym samym bojkotują referendum.
Przy wysokiej frekwencji wyborczej, obawiam się że ta farsa może się prześlizgnąć nad progiem ważności.
Owszem- kwestie kulturowe, nawet w przypadku narzucenia obu stronom rozwiązań kompromisowych, nie dadzą gwarancji na trwały spokój, ale obecnie mamy sytuację w której zaostrzenie konfliktu jest na rękę obu stronom, a cierpią cywile.
I zamiast się śmiać z porównań do metod zbrodniczych totalitaryzmów posłuchaj wypowiedzi członków knesetu i wchodzących w skład izraelskiego rządu. Nie- nie tych obecnych, po ataku, ale z ostatniego roku. Posłuchaj ministra który deklaruje że "jego prawo do poruszania się po drogach zachodniego brzegu jest nadrzędne nad prawem do poruszania się jakiegokolwiek araba", albo rzecznika prasowego pewnej parlamentarzystki, który po zatrzymaniu za zastrzelenie przed kamerami palestyńczyka, i następnie wypuszczeniu przez izraelski sąd, zadeklarował, że zrobiłby to jeszcze raz...
A, i nie należy zapominać, że sam Hamas powstał z olbrzymim wsparciem finansowym samego Izraela... Miał to być ruch który zwalczał skłonny do kompromisu, świecki Al-Fatah- ugrupowanie z dużym poparciem na zachodzie, które wprowadziło do ONZ Palestyńskiego obserwatora i omal nie doprowadziło do uznania państwa "Palestyna" na arenie międzynarodowej. To w żadnym wypadku nie było w interesie Izraela, więc sami wyhodowali sobie potwora.
Dlatego o ile zbrodni na cywilach i zbydlęcenia Hamasu nie da się w żaden sposób usprawiedliwiać, to do Izreala jak do nikogo innego pasuje powiedzenie- jak se pościelesz, tak się wyśpisz.
Opinia zachodu nie ma dla nich żadnego znaczenia, bo za tą opinią nigdy nie szło żadne wsparcie. Izrael od dziesiątek lat robi co chce na ziemiach do których zgodnie z prawem międzynarodowym i uchwałą ONZ, nie ma żadnych praw, i co z tego wynika? Nic. Dlaczego więc Palestyńczykom miało by zależeć na "sympatii" zachodu? Hamas gra o wsparcie od krajów arabskich- to bardzo materialne, a nie o moralne wsparcie zachodu, wyrażane krytyką polityki Izraela- ale taką nie za głośną, żeby się nie narażać na ostentacyzm
W zasadzie tak. Światłowód przechodzi przez tą skrzynkę (jak wszystkie kable, np antenowe TV), ale często jest dodatkowo wypuszczony w salonie (bo modem często jest dekoderem TV) I w takim wypadku trzeba kombinować, żeby pozostałe gniazda LAN z nim podłączyć. Najczęściej właśnie dodatkowym switchem w skrzynce.
W sumie, jak ma się więcej miejsca (np ma się tą skrzynkę schowaną w szafce) to można w ogóle w tym miejscu podłączyć modem operatora, bo tam też zwykle przechodzi światłowód, i zamiast switcha, gniazda we wszystkich pokojach podłączyć bezpośrednio do niego.
W nowszych mieszkaniach standardem jest sieć LAN z gniazdem w każdym pokoju. Kable powinny się zbiegać przy skrzynce z bezpiecznikami. Jeżeli w salonie, przy gniazdach RTV masz złącze ethernet, to wepnij tam router. W skrzynce z kablami połącz przelotką kable ethernet oznaczone "salon" i "biuro", i tym sposobem do gniazda w biurze możesz podłączyć drugi router.
Ostatecznie możesz też kupić range extender- podłączasz do gniazdka w miejscu gdzie zasięg jest jeszcze akceptowalny a on tworzy drugą sieć. Tylko ping rośnie dramatycznie, no i musiało by to być coś z wyższej półki żeby osiągnąć choć 300Mbps
Sam przerabiałem obie opcje, bo też na etapie projektowania mieszkania nie przyszło mi do głowy, że na 50m^2 może być problem z zasięgiem WiFi.
- USA jest zainteresowane wykorzystaniem technologii Pioruna do budowy nowej generacji Stingerów;
Raczej konkretnych elementów- fotodiod, z wznowieniem produkcji których USA ma problem, a program przejścia na głowicę matrycową zarzucono ze względu na koszty.
- skuteczność na Ukrainie wyższa niż się spodziewali (też przeciwko rakietom);
- część krajów które już zamówiły Pioruna jest nadal utajniona;
Wielkie brawa dla MESKO, za to, że konsekwentnie rozwijali swój produkt. Naprawdę, należy się cieszyć, bo produkujemy absolutnie TOPOWY MANPADS dostępny dzisiaj na rynku :)
- do CAMM-x będziemy robić "całość elektroniki";
To niestety pierdololo. Datalinka robić nie będziemy, bo GB nie jest jedynym właścicielem i nie może udostępnić nam technologii. Aktywnego seekera robić nie będziemy, bo nie mamy takich możliwości- te elementy (nie tylko na potrzeby CAMM) powstają tylko w jednym miejscu w europie. W Polsce jeszcze długo nie będzie podmiotu który byłby w stanie wchłonąć ew transfer technologii, zapewnić odpowiedni reżim produkcyjny, itp. Okazuje się więc że "cała elektronika" to tak naprawdę układy wykonawcze i wektronika. Żeby nie było, że narzekanctwo- to naturalne, że do pewnych rzeczy będziemy bardzo długo dochodzić, a na pozyskanie innych w inny sposób niż krajowe B&R nie ma szans, ale po co w takim razie puszczać takie bąki...tfu! bańki o produkcji "całości elektroniki"?
- "wiele lat pracy" trwało uzgodnienie produkcji Javelin;
Co do tego raczej nikt nie ma wątpliwości :) Wszyscy oglądaliśmy jak przez lata usiłowano wepchnąć Javeliny do SZ :)
- Javeliny mają być produkowane "w całości" w Polsce;
Pożyjemy- zobaczymy. Zamiast popadać w niezdrową ekstazę, warto najpierw dopytać o jakiej wersji FGM-148 w ogóle jest mowa, bo chyba nigdzie nie zostało to powiedziane?
No i w tym kontekście nie można nie postawić pytania- co z krajowymi PPK Pirat i PPK Moskit?
- są już 2 pierwsze zamówienia na elementy do Javelinów w MESKO z USA;
A to ciekawe. Czyżby na potrzeby naszego zamówienia na 180szt?
- produkcja rakiet dla Homara jest już zaplanowana, w tym na ścianie zachodniej;
- "będziemy otwarci na zatrudnienie młodych i ambitnych techników z Niemczech";
Rakiet dla Homara-K, czy dla Homara-A? Zresztą- takie plany, dla jednych i drugich, powinny być sformalizowane w momencie już na etapie przygotowania oferty. Liczę na to, że to zrobiono. W tym samym zakładzie, najlepiej przy dużym mieście wojewódzkim na zachodzie polski, powinny być produkowane CAMMy. MESKO nie ma większych możliwości rozwoju ze względu na niewystarczającą bazę wykwalifikowanych pracowników. Z tym muszą się mierzyć zakłady zlokalizowane "pośrodku niczego". Uwaga o pozyskiwaniu pracowników z Niemiec świadczy o tym, że mamy świadomość tego problemu na poziomie organizacji produkcji. To oczywiście cieszy i dobrze rokuje.
- umowy offsetowe na Wisła II nie są jeszcze wszystkie podpisane, czeka nas więcej;
- MESKO skupia się na dobieraniu brakujących technologii w ramach offsetu;
No i super :) Czekamy na ostateczną listę podpisanych umów i podanie do publicznej wiadomości wartości offsetu wraz z mnożnikami. Bardzo kibicuję MESKO i trzymam kciuki, żeby udało się wykorzystać szanse jakie stwarzają tak bezprecedensowe zakupy :)
Brzmi ździebko inaczej niż Caracale Wyklęte, Zabili Kraba, Grot Rdzewieje, etc nieprawdaż?
A co wspólnego mają powyższe tematy z kwestią śmigłowców, armatohaubic czy broni strzeleckiej?
not2pun - Masz wyżej wytłumaczone. Wszystko jak najbardziej działa, tak jak ma działać. Wpływy do rosyjskiego budżetu pochodzące z eksportu surowców drastycznie spadają. I to jest miara skuteczności sankcji, a nie to, ile surowców rosja eksportuje.
Zobacz sobie na datę pierwszego artykułu i sprawdź, kiedy zostały wprowadzone sankcje na rosyjskie surowce, w tym limit cenowy.
Jak to wygląda teraz? Ano tak:
https://www.bankier.pl/wiadomosc/MAE-Dochody-Rosji-z-eksportu-gazu-i-ropy-spadly-o-prawie-40-proc-8497914.html - na marzec 2023.
https://energia.rp.pl/surowce-i-paliwa/art38459341-kreml-przyznaje-ze-sie-dusi-dochody-rosji-z-surowcow-gwaltownie-spadly - na maj 2023 - strata rośnie
https://dnarynkow.pl/wplywy-rosji-ze-sprzedazy-paliw-spadly-juz-ponad-50-procent/ - na lipiec 2023 - strata na razie się stabilizuje.
Znaczy to tylko tyle, że nie ważne ile ropy i gazu rosja sprzedaje (wolumen nie zmniejszył się znacząco), zarabia na tym o połowę mniej niż przed rokiem.
Sankcje nie służą temu, żeby wyeliminować z rynku rosyjski gaz/ropę. Wszak, to nie jest w interesie krajów rozwiniętych. One służą temu, aby zyski ze sprzedaży tych surowców nie trafiały do Rosji. I to jak najbardziej działa- co z tego że kupowana przez nas ropa, oficjalnie "kazachska" jest w rzeczywistości rosyjską? My kupiliśmy ją za cenę taką samą, lub niższą niż wcześniej, a kazachski, czy indyjski pośrednik zarabia na tym pokaźną marże. To znaczy że Rosja, choć sprzedaje swoje surowce, to na nich praktycznie nie zarabia.
rosja bije rekordy w zyskach ze sprzedaży surowców de UE
Jakieś źródło tego bzdurnego stwierdzenia? Nawet wg oficjalnych danych rosyjskiego ministerstwa finansów, zyski z eksportu zauważalnie spadły w ujęciu rocznym.
Asmodeus - On po prostu powtarza dwa, najczęściej spotykane w runecie, wytłumaczenia obecnej sytuacji, które choć wzajemnie się wykluczają, są przez rosjan używane zamiennie, w zależności od sytuacji.
Pierwsze opiera się na micie oblężonej twierdzy-"Konflikt Ukraiński został rozpętany przez zachód. USA zależy na tym, żeby Słowianie się nawzajem zniszczyli- rosjanie zabijają rosjan i USA robią wszystko, aby to trwało jak najdłużej" W tej narracji rosja jest ofiarą, która po prostu się broni.
Drugie opiera się na wierze w wielki plan kremlowskich elit- "Mocarstwo takie jak rosja, zmiotło by całą Ukrainę jeśli tylko by chciało. Skoro do tej pory tego nie zrobiło, to znaczy że ma w tym jakiś cel. Najwyraźniej na tym Polega plan Putina- widocznie jest to dla rosji korzystne".
W końcu każde wytłumaczenie jest lepsze niż przyznanie się- "chcieliśmy podbić sąsiedni kraj, by przypieczętować swój mocarstwowy status, ale nam nie wyszło, bo okazaliśmy się za słabi". Żaden rosjanin nie przyzna tego nawet przed samym sobą, bo w sposób naturalny wiązało by się to nieuchronnym wynikiem moralnej samooceny- "jesteśmy tymi złymi". To zresztą nie dotyczy wyłącznie rosjan. To jest ludzka natura, że usprawiedliwia się własne działanie większym dobrem, lub mniejszym złem.
Ale skąd w krajach ościennych, bierze się tyle błaznów, którzy tak bezrefleksyjnie przyjmują narrację rosyjską skierowaną na ich potrzeby wewnętrzne, to ja nie wiem...
MTM to dzisiaj raczej od 600-700 w górę :)
Jak 5 stów, to kosztują koszule RTW od Osovskiego.
Znaczy- serie z tymi metkowanymi tkaninami są naprawdę warte uwagi, a Wółczanka/Vistula to często najtańszy sposób na wejście w posiadanie koszuli z takiej jakości materiału- regularnie mają duże promocje, w stylu- "trzeci produkt -90%" itp.
Możesz też popatrzeć na dość niszową markę- poszetka.com (mam od nich jedną koszulę z materiału Canclini, i jestm zadowolony), albo popularnego, ale dość drogiego- Osovskiego.
W temacie koszul, nie ma co się przywiązywać do marki, bo jest pełno małych, praktycznie nierozpoznawalnych szwalni, lub też marek, zamawiających w chinach, ale z bardzo dobrych materiałów.
Jak chcesz coś powszechnie dostępnego, to może Lantier/Lambert z serii z "markową" tkaniną (np. Albiate, lub Getzner)? Lambert (marka premium Wółczanki) chyba nawet jest jeszcze szyty w Polsce, bo Lantier, razem z niemal całą produkcją Vistuli, już w Chinach.
Też kompletnie nie rozumiem zachwytów nad Skyfall. Jak dla mnie, jeden ze słabszych nowych Bondów. Wiadomo, że Bonda ogląda się z przymrużeniem oka, ale zapamiętałem, że tam mimo to kilka scen mnie zażenowało.
No, to jest chyba stan posiadania, do którego każdy dąży- mieszkanie w centrum dużego miasta + dom pod miastem.
tylko że te upodobania, potrzeby itd. biorą się głównie z tego co widzimy na zdjęciach czy filmach
A co mają zdjęcia, czy filmy do tego, czy chcę mieć wielki ogród dla dzieciaka, miejsce do hobbystycznej uprawy grządek, lub 100m do głównej ulicy z restauracjami i klubami?
Pytanie kompletnie bez sensu, bo to gdzie nam będzie lepiej zawsze zależy od naszych upodobań, oczekiwań i potrzeb. Te zaś, zmieniają się w zależności od tego, na jakim etapie życiowym się znajdujemy.
Inne potrzeby ma student, inne młode małżeństwo, inne rodzina z dziećmi, i jeszcze inne para emerytów. Większość z nas przejdzie przez wszystkie te etapy, a na każdym z nich inne czynniki są dla ciebie decydujące.
Nieee.... "Folowowanie" oznacza tylko, że widzisz czyjeś wpisy na swojej stronie startowej. W przypadku osób publicznych, zwłaszcza polityków, pewnie 1/4-1/3 to są boty, zbierające dane. Kolejne 1/3, do nawet 1/2 to mogą być "wykupieni followersi". To jedna z pierwszych usług które wykupuje osoba z marketingu politycznego, żeby napompować osobę którą reprezentuje. Pakiet 10 tys obserwujących kosztuje od kilku stów. W droższych pakietach masz często zagwarantowaną interakcję, czyli np 10tys obserwujących, generujących kilkaset odpowiedzi miesięcznie.
I to jest jedna strona.
Druga strona jest taka, że większość docelowej grupy wyborców Agrounii zapewne nie korzysta z twittera.
"bezwzględniejszy" - Stopniowanie przymiotników jest elementem programu nauczania dla trzeciej klasy szkoły podstawowej.
Korzenny i na zimę, to od razu nasuwa się jedna odpowiedź- Burberry London
Tylko jednocześnie jest to raczej zapach dla eleganckiego pana po 50-ce, a nie dwudziestolatka ;)
Poza tym Spicebomb, może D&G The One...
Sam na chłodniejsze dni noszę Terre d'Hermes, tylko on jest zdecydowanie bardziej drzewny (cedrowy), niż korzenny, ale możesz powąchać- może ci przypasuje.
Powtórzę jeszcze raz słowo klucz- "horyzont radiolokacyjny". Wygooglał byś w 10 minut i nie musiałbyś brnąć w te bzdury.
Ale brawo- znalazłeś w internetach radar, z anteną na 20m maszcie, który ma możliwość wykrywania celów na wysokości 25m, z odległości 30km (teraz już widzisz jak śmiesznie brzmi to "200km"?)
No to teraz czekam, aż odkryjesz, że to zdolności teoretyczne. Lot na wysokości <50m, to już jest lot NOE - nap of the earth - z wykorzystaniem rzeźby terenu, co oznacza, że wykorzystujesz naturalne przeszkody terenowe/elementy infrastruktury żeby chować się w ich cieniu radiolokacyjnym. Horyzont radiolokacyjny wyliczony z wysokości i krzywizny ziemi, może mieć zastosowanie 1:1 na morzu (a i tu nie w 100%) a nie nad lądem gdzie masz masę wzniesień, górek, lasów, czy zabudowań, które zwyczajnie w świecie na tak małej wysokości ZASŁANIAJĄ namierzany cel.
Jakiego zagęszczenia takich radarów byś w takim razie potrzebował, żeby monitorować 420km granicy Polska-białoruskiej?
No? oczywiście informuję, bo pewnie tego też nie wiesz, że zasięgi wykrycia sąsiadujących posterunków radiolokacyjnych muszą na siebie nachodzić, żeby nie tworzyć martwych stref.
Jeszcze raz podkreślę- by skutecznie wykrywać takie cele, musisz mieć radar wyniesiony na kilka km, w postaci AWACSa w powietrzu.
I nie ma możliwości robić tego stale.
Okres eksploatacji do pierwszego remontu 18k godzin.
To znamienne, że nie zwróciłeś uwagi na inny podawany parametr: MTBF, który w tym wypadku, wg deklaracji producenta wynosi 500 godzin - zapewne dlatego że nie wiesz co on znaczy, prawda?
No to wyjaśniam- Mean Time Between Failures- po naszemu: średni czas między awariami.
Plus tej dyskusji jest taki, że dużo nowych rzeczy się dzisiaj dowiesz :)
Ale żebyś się tak nie spinał, odeślę jeszcze raz do mojego posta 8.7 - gdzie wyraziłem swoją opinię na temat skandalicznego zaniedbania MONu, która nie odbiega znacząco od twojej. Różnica taka, że ty w swojej krytyce oburzasz się, że nie zrobiono czegoś co i tak jest nie możliwe do realizacji, a ja się oburzam że nie zrobiono tego, co jak najbardziej można było zrobić. Pozdrawiam :)
Wiesz w ogóle co to jest horyzont radiolokacyjny? Konstrukcja i typ radaru nie ma tutaj kompletnie znaczenia. Wykrycie "celu niskolecącego" (czyli na jakim pułapie?) z odległości 200km jest fizycznie niemożliwe, sprzętem innym niż radar pozahoryzontalny, gdzie wykorzystuje się efekt odbicia fal radiowych od jonosfery- jednocześnie precyzja takiej metody absolutnie nie pozwala określić współrzędnych celu do dokładnej geolokalizacji. Horyzont radiolokacyjny można zmniejszać wynosząc antenę na większą wysokość, ale nawet stawiając antenę na maszcie 15m, horyzont radiolokacyjny zwiększa się "tylko" do ~80km - i to wyłącznie teoretycznie, bo obiekt lecący na wysokości <50m, może wchodzić w cień radiolokacyjny naturalnych przewyższeń, czy przeszkód terenowych/urbanistycznych. Nie- nie ma możliwości stałego monitorowania przestrzeni powietrznej na niskim pułapie. Można ustalać takie strefy kontroli, na ograniczonym obszarze i w ograniczonym czasowo zakresie- nawet monitoring AWACSem nie jest stały.
Znowu bzdury. Naruszenia tureckiej granicy zdarzały się wcześniej kilkukrotnie, więc całą akcję dokładnie zaplanowali. Przede wszystkim, mieli w powietrzu własną parę samolotów do przechwycenia. 10km od granicy zaczęli nadawać ostrzeżenia dla SU-24, na częstotliwości alarmowej, że zbliża się do tureckiej przestrzeni powietrznej i wezwania żeby zmienił kurs- co trwało ok 5min.
Jakie tutaj widzisz przełożenie na opisywaną sytuację?
Wszystkim którzy ochoczo krzyczą- "zestrzelić!"- pragnę przypomnieć że ok 2 lata temu był odwrotny incydent- polski śmigłowiec wojskowy naruszył białoruską przestrzeń powietrzną. Jak rozumiem, nie ma wątpliwości, że zrobił to specjalnie i powinien zostać zestrzelony?
Na wszystko są odpowiednie procedury. Nie ma prawa które pozwalało by strzelać do czego się chce, bo "po moim niebie lata". Także w tym przypadku nie było podstawy, ani możliwości do otwarcia ognia.
To, że aby procedury zadziałały, trzeba je najpierw uruchomić, a więc przede wszystkim- wiedzieć o zaistniałej sytuacji, to kompletnie odrębna kwestia.
To nawet radarów nie mamy? Przecież radar do wykrywania i śledzenia obiektów powietrznych wykrywa niskolecące obiekty w zasięgu do 200km.
Kto ci naopowiadał takich bzdur?
Policz sobie horyzont radiolokacyjny dla radaru umieszczonego na wysokości 3m. Cel lecący na wysokości ~30m jest wykrywany max z 35km.
Monitorowanie przestrzeni powietrznej jest regulowane przez odpowiednie przepisy i normy międzynarodowe. Polska ma zapewnioną ciągłą obserwację przestrzeni powietrznej od pułapu 1500m. Jednocześnie wojska rozpoznania i radiolokacyjnego deklaruje zdolność ustanowienia utworzenie strefy wykrywania od pułapu 100 m w maksymalnie dwóch rejonach o wymiarach 110x70 km.
Nikt- absolutnie nikt, w czasie pokoju nie monitoruje przestrzeni powietrznej poniżej tego pułapu, bo zwyczajnie nie jest to możliwe- wymagało by zaangażowania absurdalnych środków.
Ale jest inna kwestia- Białoruś poinformowała nas wcześniej o planowanych manewrach tuż przy granicy. Nasza władza uznała to za prowokację. Ale mimo tego, że wiedzieliśmy że coś będzie się działo, w jakim dokładnie rejonie i kiedy nasze wojsko kompletnie nie zainteresowało się tym żeby na ten okres rozstawić w przygranicznym rejonie taką liczbę radarów, by nie tylko zabezpieczyć polskie terytorium, ale również by obserwować, co dzieje się na niskiej wysokości w białoruskiej przestrzeni powietrznej. Najwyraźniej ktoś zdecydował, że mimo głośnego opowiadaniu o zagrożeniu i prowokacjach, to nie jest na tyle istotna kwestia, żeby trzeba było ją monitorować.
To trochę jak wybór, co powiesić w pokoju na ścianie- malowany obraz, czy wydrukowany plakat. To oczywiste, że plakat będzie tańszy, znacznie bardziej szczegółowy, z lepszymi kolorami, będzie idealnie przedstawiał swoją treść niezależnie co to będzie- zdjęcie, grafika komputerowa, itp...
Ręcznie malowany obraz, będzie nieidealny, będzie miał niższą szczegółowość i znacznie niższą paletę barw, ale nawet jeśli to tani obraz malowany przez nieznanego autora, jest jednak czymś znacznie bardziej wyjątkowym niż zadrukowany kawałek papieru.
Oczywiście- to kompletnie nie jest półka przy której można mówić o jakimś prestiżu, ale mimo to co innego posiadać dodatek do stylizacji z chińskim mechanizmem na bateryjkę za kilka $, a co innego posiadać skomplikowane urządzenie mechaniczne- wybredne i nie idealne, ale "jakieś".
Nie- mail z oczywistych względów nie jest wiążący i nie jest korespondencją formalną.
Nie bardzo wiem z czego tutaj robić aferę- ów abonent najwyraźniej się wkurzył i stwierdził że nie zostawi tej sprawy tylko dowali matołkom z telekomu- bardzo słusznie. Ale co w zasadzie miał? Z czym poszedł na policję/do UODO? Z tym, że jakaś anonimowa osoba z adresu mailowego xxxx wysłała mu taką informację, uprawdopodabniając ją danymi osobowymi z umowy.
Co ma policja? Zeznania tej osoby, i adres mailowy z którego poinformowano klienta o wycieku.
A więc żeby cokolwiek zrobić ze sprawą, muszą mieć zupełnie oficjalnie świadka zaistnienia wycieku, który powie "tak, firma XX wysyłała mi dane osobowe innej osoby i nic z tym nie zrobiła mimo zgłoszenia faktu złego adresata".
Bez osoby która oficjalnie, jako "świadek" - pod imieniem i nazwiskiem tego nie poświadczy, sprawa nie ruszy i nikt nie będzie mógł niczego telekomowi zarzucić.
A skoro z tym klientem skontaktowałeś się mailowo, i jak rozumiem- nie zostawiłeś mu innych danych kontaktowych", to naturalnie policjant który się tym zajmuje, kontaktuje się właśnie używając tego maila.
Jasne- wysyłanie swoich danych tą drogą nie jest fajne, dlatego najlepiej jest po prostu zadzwonić i pogadać. I najlepiej nie na numer podany w mailu, ale na numer komendy w której ma tenże policjant pracować i poprosić o kontakt do niego w związku ze sprawą YYY.
Wtedy będziesz miał pewność że to nie scam i zapewne uda się ustalić najbardziej odpowiadającą Ci formę złożenia zeznań.
Oczywiście- będziesz musiał poświęcić trochę swojego czasu, ale raczej nikt nie będzie wymagał od ciebie podróży do innego miasta.
Tak czy inaczej, opowiadanie o jakimś staniu się podejrzanym, można włożyć między bajki.
FullHD na 27" to już jest widoczna kasza z tych 50-60cm.
Czego nie zrozumiałeś?
Nie mówiąc już o tym, że czcionki przy tej rozdzielczości są brzydkie z każdej odległości.
Jaki cel ma wyjeżdżanie z bezsensownym argumentem o TV?
Jeśli nie pracowałeś na omawianych rozdzielczościach w tym rozmiarze, to naprawdę nie mamy o czym dyskutować- tak jakbym rozmawiał ze ślepym o kolorach.
FullHD na 27" to już jest widoczna kasza z tych 50-60cm.
Jakbyście poużywali chwilę 1440p to nigdy byście do FHD nie wrócili. Dlatego to nie jest kwestia że "sobie chwalicie" tylko po prostu nie macie żadnego porównania.
Odpal sobie na full screenie obraz z jednolitym kolorem- niebieski, czerwony lub fiolet.
Jak będą wyglądały gry na monitorze 4k w rozdziałce 1440p?
Gorzej niż na monitorze 1440p
Monitor OLED to dla mnie nieporozumienie. Technologia cały czas jest podatna na powstawanie powidoków. W przypadku TV problem jest ograniczony- wypalają się loga stancji, czy paski informacyjne, ale na monitorach gdzie większość wyświetlanych treści jest obrazem statycznym, musi być katastrofa...
Nie. To nie jest kwestia tego, gdzie się mieszka, bo samochód może być potrzebny w dowolnej chwili i w dowolnym miejscu.
Czy to potrzeba pilnego dostanie się na pogotowie/do szpitala, czy większe zakupy, czy transport wyposażenia, czy dojechanie gdziekolwiek poza miasto. Po prostu brak samochodu, to brak niezależności w przemieszczaniu się- to bardzo poważne ograniczenie.
https://www.youtube.com/watch?v=nLg1PW_L3Ng
Naprawdę dobry, autorski soundtrack średniego serialu. Brzmienie trochę w stylu Fleetwood mac.
Różnie.
Póki były zniżki studenckie, to wiadomo- się jeździło. Nawet specjalnie się przedłużało ważność legitymacji tylko po to :)
Później nadal miałem miesięczny i jeździłem, zwłaszcza, że na "stałych trasach" miałem świetne połączenia i wszędzie dostawałem się szybciej komunikacją, niż samochodem.
Ale już od dawna, do biura jeżdżę raz w tygodniu- i zwyczajnie nie chce mi się dostosowywać czasu wyjścia z domu, ro rozkładu. Na zakupy i tak jeżdżę samochodem, bo przecież nie będę się z siatami tarabanił tramwajem... Więc kupowanie biletu miesięcznego mija się z celem. Owszem- raz na jakiś czas zdarzy się jeszcze gdzieś podjechać autobusem/tramwajem, ale obecne ceny komunikacji w Krakowie są takie, że jadąc gdzieś choć w dwie osoby, podobnie kosztowo, a o wiele wygodniej, jest zamówić ubera.
Więc ostatecznie jeżdżę w zasadzie tylko samochodem, lub uberem.
Jeśli musiałbym zjawiać się w biurze codziennie i połączenie było by znośne, to najpewniej wróciłbym do komunikacji, natomiast nawet w takim wariancie uważam, że posiadanie samochodu to dzisiaj must have- bez niego ma się znacznie ograniczoną mobilność i możliwości.
Całe mieszkanie mam wymalowane szarym Flügger'em Flutex i jest ok. Sprawdza się nawet na ścianie przy zmywarce, którą łatwo zapaskudzić i często trzeba czyścić. W sumie to pierwsza farba o której faktycznie mogę stwierdzić, że można ją zmywać, nie powodując jasnych plam.
Sufit malowałem białą Tiqurillą i też jest spoko.
Mamy z partnerką własne konta i do tego konto wspólne. Mamy zlecenia stałe które co miesiąc przelewają cześć naszych wypłat na konto wspólne używane do utrzymania „miru domowego”.
I tak, zakupy codzienne, rachunki, utrzymanie samochodu, wyjścia z przyjaciółmi, czy wyjazdy urlopowe finansujemy z wspólnego konta.
Ale już na jakieś ciuchy, zachcianki, czy wydatki związane z hobby, wydajemy „własne” pieniądze.
Oboje zarabiamy i cenimy sobie niezależność finansową. Nie musimy się czaić chcąc kupić drugiemu prezent, czy tłumaczyć z kosztownej zachcianki.
Pomijając trolling autora, to też nie mogę tego pojąć. Ludzie szyfrują bitlockerem dyski komputerów stacjonarnych, a pendrive'y które noszą wszędzie, z danymi osobowymi, czy hasłami, nijak nie zabezpieczone...
Lodówki Samsunga są spoko. Moja działa bezproblemowo 3 lata, polecili ją znajomi, którzy używają takiej od 5 lat- również zero problemów.
Edit: no i dałem się wciągnąć w 5 letni wątek :(
Też szukałem zmywarki specjalnie z szufladą na sztućce, a finalnie sztućców i tak nie myjemy w zmywarce, bo nawet te wg producenta "do zmywarki" szybko się niszczą, a przez szufladę przestrzeń między dolnym a górnym koszykiem jest za mała na większe talerze.
Ale z podwójnym "śmigłem" to prawda - moja indesit z pojedynczym, czasem nie domywa.
"No Time for Caution" na żywo robi niesamowite wrażenie- https://www.youtube.com/watch?v=kottjfEd7Zw
Miałem okazję być w 2017 roku na Hansie Zimmerze w Krakowie. A później drugi raz w 2022 roku... I jeszcze mnie kusiło żeby iść kolejny raz w tym- gra 30.05 w Tauron Arenie :)
Jprld to nie jest nowe auto ja zrobiłem 1000km, a przebieg jest 170k.
a standardowo wytrzymują 200tys.
No to proponuję zwrócić się do producenta, że wtrysk wytrzymał 15% mniejszy przebieg niż powinien.
A co to jest "klasyczne piwo"?
Czy klasyczne piwo jest górnej, czy dolnej fermentacji? Jakich słodów używa się do produkcji "klasycznego piwa"? Ile IBU powinno mieć piwo, żeby być piwem "klasycznym"?
Mam kino domowe z projektorem, oraz zewnętrzne rolety kompletnie nieprzepuszczające światła. I co z tego? Nie mam ochoty w ciągu dnia siedzieć po ciemku. O odpaleniu czegoś żeby sobie leciało podczas wykonywania normalnych, domowych czynności też nie ma mowy.
Owszem- fajnie się ogląda filmy, albo gra na konsoli z obrazem 200 cali, ale to jest cały seans na który się muszę nastroić.
Następnym razem wziął bym duży TV, zwłaszcza że duże rozmiary mocno potaniały od czasu kiedy się urządzałem.
Czemu jak śmiecia? Spytał tylko, czemu nie była z nim szczera :)
.|
\/
Według opisu, autor nawet nie usiadł, ale po przybyciu dziewczyny zamienił z nią dwa zdania i wyszedł.
jarekao - Ale to nie jest kwestia brania krytyki do siebie, lub nie. Według opisu, autor nawet nie usiadł, ale po przybyciu dziewczyny zamienił z nią dwa zdania i wyszedł. Potraktował ją jak śmiecia.
To przecież oczywiste, co powinien zrobić. Poświęcić jej choćby te 10 minut i wyrazić swoje rozczarowanie w sposób który nie byłby dla niej lekceważący.
Najwyraźniej ty masz z tym problem, skoro muszę powtórzyć- gdzie wyczytałeś że przyszła na spotkanie z bratem?
Poza tym- skoro nawiązało się znajomość, i już i tak poświęciło czas na przyjście na spotkanie, kultura nakazywałaby poświęcenie komuś przynajmniej tych 10 minut by wyrazić mu rozczarowanie i rozminięcie oczekiwań w sposób, który nie będzie dla niego lekceważący.
Brak szczerości jednej osoby nie usprawiedliwia braku taktu i ogłady drugiej.
Naturalnie zachowania owego brata również nic nie usprawiedliwia.
Wzięła brata, bo się umawiała z obcym facetem i jak rozumiem nie przyszła z nim, ale pewnie chciała go mieć w pobliżu. I co z tego?
Natomiast sam fakt, że zdesperowana dziewczyna nie chciała wcześniej "się zdradzać" ze swoją prezencją, w żaden sposób nie zmienia faktu że autor zachował się nieelegancko. Szkoda mi jej.
Jak już zostało powiedziane- Kobiety lubią SUVy bo ich masywność i wysoka pozycja za kierownicą dają poczucie bezpieczeństwa, a dla płci pięknej, to często jest ważniejsze niż jakiekolwiek inne cechy. Czy z tego powodu SUV to kobiece auto? Idiotyzm...
Równie dobrze ktoś może wybrać SUVa bo się łatwiej wsiada, bo maja większy prześwit więc prościej dojechać polną drogą do domu letniskowego, albo dlatego bo maja dużą dopuszczalną masę przyczepki, więc można przed sezonem samemu przewieść jacht na mazury zamiast brać firmę. Powodów może być tysiąc i nie jest to sprawa nikogo poza właścicielem.
Sam przy kolejnej zmianie samochodu będę brał pod uwagę SUVa, bo jednak potrzebuję czegoś bardziej praktycznego niż hatchback a jestem zbyt młody i zbyt piękny żeby jeździć kombi :P
No ale tu nie ma sprzeczności. Po prostu kupowanych Abramsów nawet nie pomalujemy w kraju- przyjmujemy je na stan w malowaniu amerykańskim- takim w jakim wyjechały z Limy.
To co jest na zdjęciu, to nie są taktyczne kutasy, tylko amerykańskie malowanie.
Polskie wygląda tak -> https://ocdn.eu/images/pulscms/NGQ7MDA_/b0de7c2d-0a49-48cb-b44e-836a52099f0a.jpeg
Historia zatoczyła koło i samochód który wyjeżdża z salonu od razu zyskuje na wartości, bo fizycznie istnieje :)
Gratulacje :)
Mnie odstrasza obecna sytuacja na rynku moto. Już normą staje się brak gwarancji ceny, z chwili zamówienia pojazdu do produkcji... Takie warunki usłyszałem u dealerów Hondy i Cupry, co dla mniej jest chore, więc na razie wstrzymuję się ze zmianą.
Co wziąłeś? Corolle? :)
Kielecki ma zdecydowanie najlepszy skład na rynku. Smakowo zawsze wolałem Winiary, ale w ramach bojkotu Nestle, zacząłem eksperymentować, i okazało się, że bardzo dobry jest Pudliszki i.... Kania, z Lidla - oba smakowo podobne do Winiary, i oba mają od niego lepsze składy.
Poza tym- z tych co próbowałem- Wielkopolski ujdzie, choć skład goryszy, a Madero z Biedry kompletnie bez smaku.
Już nic z tym nie zrobisz. Twój adres IP poszedł już w świat. Patrz- nawet ja go znam: 192.168.1.1
Eric Clapton, David Gilmour, Mark Knoofpler, Stevie Ray Vaughan, John Mayer...
Lubię też styl Toma Morello.
ogólnie mam na jednych i drugich wyjebane
Ludzie popisują się różnymi rzeczami, ale żeby popisywać się ignorancją?
Wojna na Ukrainie kompletnie przemeblowuje europejski system bezpieczeństwa, którego Polska jest częścią- a więc dotyczy nas bezpośrednio. Mało tego- w zależności od wyniku tego konfliktu, Polska może albo sporo zyskać- poprzez wzrost znaczenia na arenie międzynarodowej, zwiększenie wpływów w regionie poprzez stanie się dawcą bezpieczeństwa dla innych, mniejszych krajów, oraz wypchnięcie Rosyjskiego zagrożenia poza obszar płaszczyzny środkowoeuropejskiej zapewniając sobie swobodę rozwoju i realizacji interesów w regionie, albo może sporo stracić- poprzez spotęgowanie zagrożenia militarnego na całej rozciągłości wschodnich granic, konieczność długotrwałego podporządkowania wszystkich planów rozwojowych i wydatków budżetowych polityce bezpieczeństwa, ryzyko głębokiego uzależnienia od zachodnich krajów- dawców bezpieczeństwa, aż po groźbę stania się przedmiotem, pozbawiony podmiotowości, jakiegoś układu między krajami zachodniej europy a rosją.
Skoro więc konsekwencje tej wojny bezpośrednio nas dotyczą, mamy w tej wojnie coś do wygrania, lub przegrania, a ponadto możemy na jej przebieg w pewnym stopniu wpływać, to znaczy że jak najbardziej jest to nasza wojna, mimo że nie bierzemy w niej udziału bezpośredniego, a jedynie pośredni.
Tylko skończony dyletant może twierdzić, że nie powinniśmy wpływać na przebieg tego konfliktu, skoro pożądany jest przez nas konkretny wynik.
Jadę na narty- pewnie ostatni raz w tym sezonie. A wieczorem na miasto, na jakąś dobrą kolację.
Jak zaczynasz przygodę z fantasy i podobał ci się Wiedźmin, to przeczytaj Trylogię Husycką Sapkowskiego.
A Pieśń lodu i Ognia to warto przeczytać. Nic nie stracisz na tym, że wcześniej obejrzałeś serial.
Rowniez w moim srodowisku znajomych i przyjaciol uchodze za dziwaka z tego powodu.
Znajomi to pewnie nie sprzątają sami w swoich łazienkach, zgadłem?
Cienko musi tam u was być, skoro postawiliście na prymitywny marketing szeptany na forum o grach...
Udajesz głupiego?
Tak, zakup 516 wyrzutni, jaki deklaruje MON, to szaleństwo.
Ilość wyrzutni nie ma znaczenia. Znaczenia ma ilość efektorów.
Obecnie deklarowana liczba efektorów >300km zakrawałaby na nieśmieszny żart, nawet przy zakupie wyrzutni 80% mniejszym niż deklarowany.
Czego nie zrozumiałeś?
Przypomnę tylko ignorancie, że założenia programu homar yo było pozyskanie czterech dywizjonów MRLS - po jednym dla każdego pułku artylerii. To jest 72 wyrzutnie. Ot- ktoś policzył że na tyle nas stać i taka ilość zaspokoi podstawowe potrzeby. Docelowo, kiedyś chcieliśmy mieć po dwa DAR w PA, czyli 144 wyrzutnie jako plan optimum i maksimum zarazem.
Po wnioskach z przebiegu działań na Ukrainie wyartykułowano potrzebę posiadania dodatkowego pułku/brygady artylerii samodzielnej- w dyspozycji naczelnego dowództwa. To są kolejne dwa DARy- weźmy nawet opcję full-wypas i policzymy dwa takie związki taktyczne - to nadal daje nam 12 dywizjonów- 216 wyrzutni - ilość która czyniła by naszą artylerię najsilniejszą w europie. Wszystko co powyżej to są chore urojenia.
Nie ma znaczenia ile. Powyżej pewnego pułapu kolejne wyrzutnie nie zwiększają już potencjału. To co ma znaczenie, to ile pocisków dalekiego zasięgu będziemy do nich mieć, bo na razie mówi się o śmiesznej liczbie (75szt ATACMS razem z tymi zamówionymi w 2019).
Mam tylko nadzieję, że wynika to z chęci kupna większej ilości PrSM jak tylko będą dostępne. W przeciwnym wypadku ten zakup to będzie jakiś sabotaż...
smc77 -> Nie da się, bo nie pozwala na to logistyka, a nikt nie próbował, bo to głupie. To nie jest kwestia doktryny. To jest kwestia zdolności- logistyki, rozpoznania i wyznaczania celów- efektywności całego kill chain. A opowiadanie o jakichś salwach 500 wyrzutni, jakby to były niekierowane BM-21 rażące obszarowo, a nie precyzyjna broń do rażenia wartościowych celów, świadczy o tym, że nie masz pojęcia o czym mówisz.
desintra -> DSCA zatwierdziła LOA na sprzedaż do Polski 18 gotowych wyrzutni HIMARS w standardzie amerykańskim- na podwoziach Oshkosh, i 478 modułów wyrzutni, do integracji na naszych podwoziach (Jelcze). Błaszczak już zadeklarował że chcą zamówić wszystko co obejmuje LOA, co łącznie z 20-stoma już kupionymi wyrzutniami w standardzie amerykańskim, dałoby 516 pojazdów-wyrzutni.
To o czym ty mówisz, to "ammunition package" których potencjalnie możemy kupić 1514 sztuk (w każdym 6 rakiet, a więc łącznie trochę ponad 9tys rakiet GMLRS/GMLRS-ER) i 45 ATACMS (zasięg 300km)
smc77 -> Bzdury. Nie ma czegoś takiego jak "wyrzutnie w każdej chwili gotowe do odpalenia salwy", bo każde użycie tej broni musi być dokładnie zaplanowane- od miejsca w którym do takiego odpalenia może dojść, zaplanowane i rozpoznane inżynieryjnie drogi do natychmiastowego opuszczenia pozycji po odpaleniu rakiet. Z tego samego powodu nie ma też czegoś takiego jak "jednoczesna salwa z 500 wyrzutni", a nawet choćby "jednoczesna salwa z 50 wyrzutni". I już kompletnie nie chodzi o możliwość zgrupowania kilku/kilkunastu dywizjonów przypisanych do pułków/brygad artylerii działających setki kilometrów od siebie (a ktokolwiek kto by coś takiego planował musiałby być idiotą), ale zwyczajny brak możliwości symultanicznego użycia więcej niż kilku baterii.
I- tak, to jest szaleństwo, zwłaszcza jak się doda podpisaną umowę ramową na 288 K239.
Wskaźnik PKB w przypadku rosji o niczym nie mówi. Nie tylko dlatego, że wszelkie wskaźniki gospodarcze są utajnione, ale dlatego, że prowadząc wojnę, kompletnie zmienia się struktura gospodarki rosyjskiej. PKB jest wskaźnikiem, określającym wielkość danej gospodarki na podstawie wartości wszystkich dóbr i usług wytworzonych przez nią. I tutaj zauważ, że każdy jeden nabój wyprodukowany dziś w rosji, każdy uszyty mundur, każdy wyremontowany czołg, jest wytworzonym dobrem, a każdy zmobilizowany świadczy usługę na rzecz rosyjskiego rządu. Przy przymusowym zaangażowaniu setek tysięcy ludzi do świadczenia usług, i masowym zwiększaniu produkcji na potrzeby prowadzonej wojny, PKB z powodzeniem może rosnąć.
Tylko że wtedy przestaje już odzwierciedlać realną siłę gospodarki, bo jej struktura jest postawiona na głowie.
Znacznie lepszym wskaźnikiem w tym wypadku jest siła nabywcza rosjan, lub przychody netto budżetu centralnego.
Jak mam ochotę, to biorę sobie takie jeszcze ciepłe z lokalnej, tradycyjnej pączkarni. Nie muszę z tym czekać na "tłusty czwartek". Dzisiaj za to ochoty nie miałem.
Ja świętuję często raz w tygodniu.
+1
W tej chwili mój numer jeden to pizza neapolitańska- najlepiej z krakowskiego "Nolio". Jedyne miejsce gdzie pizza mogła się równać to warszawska "Spacca Napoli".
Czasami jednak mam ochotę na taką typową "osiedlową" pseudo-włoską pizzę w dowozie (tak jak czasami macie ochotę na chamskiego "burgera" z budy na dworcu), a czasami na PizzaHut i typowo amerykańską PanPizze.
A w ogóle to po latach przekonałem się do pizzy domowej- takiej jak robi mama, na grubym drożdżowym cieśnie, przykryta grubą warstwą składników pod serem na całej powierzchni :) Nie rozumiem, jak kiedyś mogłem kręcić nosem, że "pizza musi być na cienkim cieście!"
Wiem, że wygląd to sprawa indywidualna, ale chciałem dowiedzieć się tutaj jakie marki z tych "tańszych" są godne uwagi, żeby zegarek za 500zł nie przestał działać po kilku tygodniach
O to nie musisz się raczej martwić, bo zegarkowy mechanizm kwarcowy to bardzo proste urządzenie w którym nie ma się za bardzo co zepsuć. Bardziej zwrócił bym uwagę na wykonanie- jakość nadruku indeksów, czy to, czy wskazówka sekundowa trafia w nie, czy ląduje pomiędzy nimi. Warto też poszukać czegoś ze szkiełkiem szafirowym- jest znacznie wytrzymalsze od mineralnego, dzięki czemu zegarek dłużej zachowa się w dobrym stanie.
Dlatego sam musisz zdecydować co ci się podoba, najlepiej po obejrzeniu na żywo.
Dzisiaj, wskazywanie godziny nie jest podstawowym zadaniem zegarka. To po prostu męska biżuteria/akcesorium modowe.
W rozważanym budżecie ciężko oczekiwać prestiżu, renomy, czy historii marki- traktowanie zegarka za kilka stówek jak biżuterii to tak jakby elegancka kobieta założyła plastikowe kolczyki. Dlatego zegarki marek masowych, to po prostu akcesoria modowe mające uzupełniać twój outfit i to tobie mają się podobać. Z tego powodu bardzo ciężko powiedzieć "który lepszy", czy "co myślimy". Weź taki który ci się podoba. Według mnie, grunt, to nie wydać na taki modowy dodatek kwoty, za którą można oczekiwać czegoś więcej.
Najtańsze na rynku marki zegarków, nazwijmy to- ukierunkowanych na konesera, masz wymienione wyżej- Seiko, lub Orient.
Jeżeli chcesz po prostu dobrze dobrze wykonanego, "solidnego" czasomierza, to popularne Casio, Lorus (marka należąca do Seiko), czy Citizen, będą ok. Jeżeli szukasz ładnego dodatku do stylizacji, weź cokolwiek, co ci się spodoba. Serio- nawet te, pogardliwie nazywane "majtkowcami", zegarki marek modowych- Diesel, Armani, Daniel Wellington, CK, Hilfiger, itp... - mogą cieszyć użytkownika, o ile traktuje je właśnie jako ozdobę do stylizacji, mając świadomość że to w istocie chiński mechanizm za kilka $, a nie żaden wyrafinowany dodatek.
W tej cenie wolał bym jednak coś swiss made, zamiast made in china. Owszem- werk Miyota, ale trochę słabo, że mimo dumnego "made in poland" na tarczy, nie tak dawno temu można je było kupić prosto od chińczyka na ALiexpress. Ale jeśli się zdecydujesz, to- niech się dobrze nosi :)
Powielają funkcje smartfona + rozbudowują funkcje fitness. Liczenie kroków, pokonanego dystansu, przewyższenia, tętna, spalonych kalorii, monitor snu...
I tak naprawdę to właśnie w sporcie/treningach widzę najwięcej sensu, i w taki sposób używam Xiaomi Watcha.
To wygodne, że np będąc na nartach nie musisz wyciągać telefonu głęboko z kieszeni, ale masz wszystkie funkcje smartfona i powiadomienia na nadgarstku.
Casualowo noszę Orisa ProPilot Big Date na pasku NATO.
Do ubioru smart casual- Certinę DS1 Day-Date na brązowym skórzanym pasku. Do mniej formalnego "sportowego" garnituru też ją zakładam, ale myślę o jakimś typowym garniturowcu.
M1 nie mają w ogóle SKO pierwszą wersją jaka miała SKO zainstalowana to T-72B.. w Polsce nigdy nie produkowana. U nas SKO w rodzinie 72 dostały tylko PT-91 w ramach modernizacji (a tam i tak był bajzel bo były modernizacje zarówno M i M1) a tak to tylko był przelicznik balistyczny w celowniku
Ależ ja doskonale o tym wiem :) Od siebie jeszcze dodam, że Drawa, instalowana na PT-91 to system z najniższym MTBF spośród wszystkich komponentów tych maszyn.
A z dobrych informacji, to Ruskim kończą się kamery Thalesa- widocznie Białoruś nie jest w stanie ich dłużej produkować, ze zmagazynowanych, importowanych części.
https://topwar.ru/209703-novejshie-modifikacii-rossijskih-tankov-stali-poluchat-bolee-prostye-pricely.html
Oficjalnie twierdzą, że ten ich 1PN96MT-02 ma 3km "zasięgu wykrycia" (bez precyzowania), w porównaniu do 5km dla Catherine FC, mniejszą rozdzielczość i połowię mniejsze przybliżenie. Trafia do wszystkich obecnie "rewitalizowanych maszyn", ciekawi mnie, czy zostawili jakiś zapas dla T-90M.
Wolski o tym mówił, że to nie jest dosłownie amerykański BMS
Oczywiście, że nie jest jak "amerykański BMS", bo amerykanie na swoich wozach używają duńskiego SitaWare.
Mianolito -> Nie, to tak nie działa. T72M1R mają GPS i cyfrową łączność, ale to nadal nie żaden BMS, a ubogi ersatz.
Asteria oczywiście robi robotę, ale wozy nadal nie mają nowoczesnego SKO, i olbrzymie ograniczenia dotyczące ciśnienia maksymalnego armaty oraz jej stabilizacji (brak łożyska bezluzowego). O różnicach w pancerzu zasadniczym między T72M, a T72B już nie wspominając.
Dlatego ochłońcie, bo widzę, że zaraz pękniecie od tej podniety.
Yaca Killer -> W Polsce dorabiane jest ok 30% części potrzebnych do bieżących remontów Leopardów 2A4. Po resztę stoimy w długiej kolejce do producenta. Co się stanie jak ich nie dostaniemy? W sytuacji gdy 60-70 wozów stoi rozbebeszonych w Bumarze?
W przypadku 105 posiadanych przez nas Leo 2A5, 90% części idzie z niemiec.
To macie odpowiedź co, jeśli przekażemy czołgi komukolwiek bez zgody kraju-producenta. I te przekazane, i te pozostające u nas, po kilku tygodniach staną się bezużyteczne.
Serio. Jeśli w jednym 4-gwiazdkowym hotelu masz np. oryginalne likiery- Cointreau, Baileys, Malibu, itp a w innym 5-gwiazdkowym tańsze zamienniki, to możesz być rozczarowany.
Warto z góry dopłacić do dobrego pokoju żebyście nie wylądowali z oknem na główną ulicę albo na daszek z tuzinem wyjących klimatyzatorów.
Uwaga co do pokoju bardzo słuszna, ale w krajach jak Egipt, zamiast bulić za odpowiednią opcję, można po prostu na recepcji wrzucić w paszport 10-20$ - efekt często lepszy, niż wybierając w biurze opcję deluxe za kilka stów :)
Nie bardzo rozumiem pytania, czy warto, bo sami najlepiej powinniście wiedzieć jaką formę wypoczynku najbardziej lubicie.
Są ludzie którym wystarczy, że przez ten tydzień nie muszą się nawet zastanawiać "co na obiad" - mają jedzenia w opór, alkoholu w opór, ciepło, basen i nie muszą nic robić. I o ile w żaden sposób nie krytykuję takiej formy wypoczynku, to takim wypadku nie ma znaczenia czy jedziesz na Bahamy, do Egiptu, czy do Bułgarii. Wystarczy znaleźć odpowiednio dobry hotel. No chyba że chcesz łechtać swoje ego, lub popisać się przed znajomymi, na jakiej egzotyce nie byłeś...
Jeżeli poza dolce far niente chciałbyś coś zobaczyć, poznać, albo nastawiasz się na konkretne aktywności, to nawet przed ofertą AI musisz postawić większe wymagania- odnośnie lokalizacji, komunikacji, czy zaplecza np sportowego.
Sam najczęściej jeżdżę na AI ale planując sobie spędzanie czasu- wypożyczamy samochód na kilka dni żeby odwiedzić zaplanowane miejsca- nie tak sztampowe jak z oferowanych wycieczek fakultatywnych.
Jeśli chcecie ponurkować, to sprawdź sobie gdzie w Egipcie są najlepsze do tego miejsca, sprawdź dostępność centrów/wypożyczalni sprzętu i wybieraj spośród kurortów w danych lokalizacjach.
Polska Winnica Zamojska robi świetne, lekkie w smaku wina owocowe. Jak ma być dla kogoś kto nie gustuje w winach wytrawnych, to IMO najlepszy wybór- zwłaszcza że to coś nietuzinkowego, a nie "chamskie" Carlo Rossi. Do dostania w Auchan za ok 30 złociszy.
https://winiarniazamojska.pl/
Niestety wszystko wskazuje na to, że ta "współpraca" została sprowadzona do relacji klient-sprzedawca. Szkoda.
Taaak... Sauvage jest dla mnie kwintesencją ciężkiego, duszącego zapachu. Jeśli już, to szedłbym w stronę podobnego, ale lżejszego Prada Luna Rossa Carbon.
Ale skoro piszesz że nr.1 jest dla ciebie YSL L'Homme to dlaczego przy nim nie zostaniesz? To rzeczywiście bardzo sympatyczny zapach.
Ależ nikt nie twierdzi że ktoś tam wyjdzie na ulice :) Na to jeszcze długo szans nie będzie.
Ale w bagnie wielkoruskiego szowinizmu zaczynają sobie zdawać sprawę jak bardzo władza, z Putinem na czele ich okłamywali i jak gówniany mają kraj. I strasznie ich to boli :)
Jakby się ktoś zastanawiał jak reagują ruscy na niedawny filmik gdzie ginie 12 sałdatów bo przy poddawaniu się jeden z nich zaczyna strzelać to... największy ból dupy mają nie mogąc zrozumieć, jak 12 ruskich żołnierzy mogło się poddać 3 Ukraińcom :)
https://topwar.ru/205557-tri-protiv-dvenadcati-pochemu-sluchilos-tak.html
Polecam też sekcję komentarzy- tam w społeczeństwie naprawdę zaczyna coś pękać. To jest propagandowy portal związany z ministerstwem obrony, a nawet tam w komentarzach już równo jadą po Putinie. Od jakiegoś czasu można tam przeczytać wypowiedzi, które jeszcze w marcu-czerwcu były usuwane a konta banowane.
A jak chcecie więcej wycia ruskich, którzy zadają sobie sprawę, że przegrywają, to tutaj sam miód:
https://topwar.ru/204747-zapad-horonit-mif-o-russkom-medvede.html
O! To, to!
Osobiście jestem całym sercem za nauką przez portfel- w pełni popieram podwyżkę mandatów i surowe karanie bezmyślności, lub nawet chamstwa na drogach. Ale jednocześnie doskonale widzę gównianą infrastrukturę, która zwyczajnie jest bardzo daleko od poziomu na którym należało by wszelkie działania legislacyjne skupiać wyłącznie na karaniu kierowców. Jest cała masa miejsc które nie dają kierowcy szans na uniknięcie niebezpiecznych sytuacji.
Ale przecież znacznie łatwiej zmienić stawki mandatów niż przebudować kilka tysięcy przejść/skrzyżowań...
To taki odpowiednik postawienia znaku "uwaga- wyboje", na drodze w stanie "księżycowym", zamiast przeprowadzenia jej remontu.
Paaanie... ja 3,5 lenie studia inżynierskie robiłem 7 lat. Powtarzanie, skreślanie, wznawianie- życie. Nie czuję się przez to gorszy. Pracowałem z gościem który od dziesięciu lat co roku ponownie się rekrutował, żeby na koniec semestru zostać skreślonym bo "już mu się nie chciało". Ale "za rok to sobie ogarnę". I był świetnym specjalistą w tym co robił :)
Więc studia to ostatnia rzecz którą warto się tak panicznie przejmować.
To wbrew pozorom całkiem rozsądna kalkulacja.
Samolot AWACS zdolny do śledzenia celów poruszających się na niskim pułapie z dużej odległości kosztuje ok 1,5 mld zł. Półtora miliarda za jeden samolot. Żeby zapewnić sobie możliwość ciągłego nadzoru trzeba mieć przynajmniej 4 takie samoloty.
Jednocześnie zakładamy (a Ukraina to potwierdziła) że takie zdolności będą rzeczą najłatwiejszą do zapewnienia przez NATO. W związku z tym, przy ograniczonym budżecie, wyższy priorytet nadaliśmy na pozyskanie zdolności których sojusznicy już nie będą w stanie tak szybko dostarczyć.
Po prostu- w razie kryzysu bezpieczeństwa NATOwskie AWACSy pojawią się nad naszym niebem niemal natychmiast, a na niemieckie, francuskie, brytyjskie czy amerykańskie czołgi trochę sobie poczekamy (o ile w ogóle się doczekamy).
Ciężko jest spekulować co to było, bo głowica nie wybuchła- jakby to był pocisk manewrujący z traktora i przyczepy nic by nie zostało, a jak pocisk OPL, to wszystko było by posiekane odłamkami. A tak- nie ma fragmentacji głowicy- więc nie da się określić co to było, po zdjęciach.
Trzeba poczekać na ekspertyzę szczątek rakiety. Sprawa jest o tyle złożona, że takich 5W55 od S-300 używa zarówno Ukraina, jak i ruscy do atakowania celów naziemnych. Więc trzeba odtworzyć zarejestrowany przebieg lotu pocisku, a tutaj w całości wisimy na rozpoznaniu amerykańskim- czekamy więc co oni nam powiedzą. No i trzeba uzgodnić retorykę. W sumie to nie wiem w którym przypadku (rakieta rosyjska/ukraińska) będzie to trudniejsze i dłużej zajmie...
A społeczeństwo zaczyna panikować, rząd musi pokazać działanie. Stąd zachowawcze- "pocisk produkcji rosyjskiej".
"Pocisk produkcji rosyjskiej" - bardzo zręczny komunikat o niczym nie przesądzający. Nie podejrzewałbym naszego MSZ o taką roztropność. Miłe zaskoczenie.
jednym z argumentów który to mówi jest to, że Putin potrzebował tłumacza podczas spotkań z Angelą Merkel gdy ten znał język niemiecki perfekcyjnie będą agentem w NRD.
To żaden argument. obecność tłumacza podczas oficjalnych spotkań jest wymagana przez protokół dyplomatyczny. Poza tym- w dyplomacji z tłumacza korzysta się zawsze- nawet jeśli znasz język interlokutora- dzięki niemu masz więcej czasu na zastanowienie się nad odpowiedzią.
Jeśli ktoś chce obecnością tłumacza cokolwiek argumentować to jest zwyczajnym dyletantem.
Podłącz soundbar do źródła sygnału- laptopa/tv boxa. Na projektor będzie szedł tylko obraz a dźwięk a soundbar. To też jedyna opcja by wyprowadzić audio 5.1 (o ile soundbar obsługuje).
Obadaj Philipsa 805/806. Porównywałem z LG serii "C" i lepsze odczucia miałem przy Philipsie. Już nawet nie chodzi o ambilight, który mam wyłączony, ale IMO przyjemniejszy system i znacznie lepszy dźwięk- co było dla mnie o tyle istotne, że w sypialni gdzie miał trafić TV nie planowałem robić nagłośnienia czy montować soundbara.
A jeśli TV ma być używany w jasnym pomieszczeniu, to w ogóle rozejrzyj się za miniLED, zamiast OLEDa.
Od siebie polecę jeszcze: An Inquiry into the Nature and Causes of the Wealth of Nations - Adama Smitha.
Jest dostępne polskie wydanie: "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów"
A czym w ogóle jest według ciebie "wyszkolenie według standardu NATO" które tak fetyszyzujesz, jako jedną z naszych olbrzymich przewag nad wschodnią dziczą?
Tak- w powszechnej opinii zachodni oficerowie są lepiej wyszkoleni, co jednak nie wynika z jakichś tajemnych metod- "wojskowi go nienawidzą! Odkrył sekret doskonałego szkolenia!" - a zwyczajnie z faktu znacznie większych wydatków na to szkolenie w krajach zachodnich. Rozwinięte kraje NATO po prostu stać na to by wydać więcej kasy na wyszkolenie oficera, które jest dłuższe, bardziej intensywne, angażujące więcej osób, instruktorów i korzystające z zaawansowanej infrastruktury. Polska jest w NATO 23 lata. Bułgaria i Rumunia 18 lat, Niemcy 70 lat, a USA były w nim od początku. Czy to znaczy że poziom szkolenia kadr oficerskich jest jednakowy w tych krajach, bo przecież "standard NATO"? Nie, bo każde z tych krajów wydaje inne kwoty na szkolnictwo wojskowe, mają inne modele awansu, itp. Czy polscy generałowie nominowani przez Macierewicza po przyspieszonych 3 tygodniowych kursach (i ominięciu kilku pośrednich stanowisk dowódczych) spełniają standardy NATO? Czy ogólnie, polscy oficerowie spełniają taki standard? No właśnie- to nie jest żaden standard- a więc coś ujednoliconego. Na pewno najlepsi, nie ustępują niczym swoim zachodnim kolegom- w końcu wysyłamy kadry na zagraniczne szkolenia. Niestety liczba miejsc na takich szkoleniach jest ograniczona więc dostaje się na nie niewielki procent- najlepszych- w ramach nagrody, albo... największych głąbów których dowódca chce się pozbyć (albo raczej nie chce się pozbywać na pół roku tych najlepszych, najbardziej ogarniętych ludzi których ma do dyspozycji) - selekcja negatywna. Mimo 23 lat w NATO cały czas mamy duuużo do zrobienia w kwestii szkoleń i jestem daleki od opowiadania że nasi oficerowie "wyszkoleni według standardu NATO" to jakaś nowa jakość wobec ukraińskich- z doświadczeniem bojowym, czy rosyjskich.
Zresztą- jak sam w końcu zauważyłeś kwestia dowodzenia w kontekście przywoływanych przez ciebie polskich możliwości mobilizacyjnych jest kompletnie nieistotna, bo kadra oficerska jest etatowa. Oficerem stajesz się po szkole/studium oficerskim, a to ma się nijak do poboru i "3 miesięcznego szkolenia" o którym opowiadasz.
Więc mówisz, że tych oficerów będziemy szkolić "wg NATOwskich standardów" z poborowych w 3 miesiące?
I nie- Jarek nigdy nie powiedział niczego takiego co insynuujesz. Podejście typowego ignoranta- coś gdzieś usłyszał, nic nie zrozumiał i teraz opowiada brednie, powołując się na jakiś autorytet.
nasze siły zbrojne mogą być zasilone z marszu liczbą około 200 000 rezerwistów (ogólną liczbę rezerwistów szacuje się na 1,7miliona, a te 200 000 to minimalny i najwartościowszy komponent z tej liczby)
nasi rezerwiści też przechodzą szkolenie
w 3 miesiące da się wyszkolić
wyszkoleni według standardów NATO są bardziej wartościowi niż weterani po ATO
Ja...
Po co ludzie zabierają głos w tematach o których nie mają pojęcia?
No i co wynika z paragrafu który przytoczyłeś?
Oczywistym jest, że jak zrobi się gorąco, to pobór natychmiast zostania "odwieszony". Ale o ile ktoś nie ma za sobą "zetki" to nie ma żadnej mowy o Dowiadujesz się że za pare dni będziesz przymusowo pobrany i posłany na front.
Po prostu "nie ma takiego trybu". Na dzisiaj tacy ludzie bardziej by przeszkadzali niż pomagali i tak jak mówiłem- prawo międzynarodowe uznaje taki przypadek za zbrodnię wojenną.
Jak lubisz ostre musztardy to tylko "Angielska" od Roleskiego. Dobry skład i naprawdę pali- wszelkie Dijon się chowają.
A zamiast keczupów to spróbuj ostrych sosów- niekonicznie scorpiona, ale np chili, lub habanero.
Pytanie o tyle bez sensu że prawo międzynarodowe zabrania angażowania cywili do działań wojennych- jest to traktowane jako zbrodnia wojenna.
A jako że w Polsce od 2008 roku pobór jest zawieszony, praktycznie wszyscy <32 lat (a w rzeczywistości większość <40 lat) nie stanowią rezerwy, więc ew. mobilizacja ich nie obejmuje. Kategoria wojskowa nie jest przydziałem mobilizacyjnym. Określa jedynie zdolność do odbycia służby wojskowej, w przypadku zorganizowania poboru. Poboru- a więc odbycia szkolenia wojskowego, zakończonego złożeniem przysięgi wojskowej, nadaniem przydziału mobilizacyjnego i odesłania do cywila- nie mobilizacji, która polega na powołaniu rezerwistów, zgodnie z ich przydziałami.
Już to robią. Cały runet krzyczy że to Polacy (oczywiście na polecenie amerykanów) i nawołuje żeby w odwecie wysadzić dzisiaj uruchomiony Baltic Pipe.
Z czego nic nie wyniknie? Bo przecież "Ofensywa na Chersoń" zgodnie z przewidywaniami- albo kompletnie nie wyszła, albo nigdy nie miała być ofensywą, a tylko manewrem pozorującym. To co się dzieje na kierunku Charkowskim to zupełnie inna operacja.
Co wy ludzie macie z tą Słodką Anią?
To jeden z najgorszych jakościowo ketchupów na rynku... Chyba jedyny mi znany rozcieńczany wodą (o później zagęszczany skrobią i błonnikiem), i jedyny gdzie nie podają ilości pomidorów.
Skład: koncentrat pomidorowy, woda, cukier, skrobia modyfikowana, sól z mikroelementami, błonnik, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, przyprawy, substancja konserwująca – benzoesan sodu.
i dla porównania Roleski Premium Pikantny:
Skład: Pomidory (232g na 100g ketchupu), cukier trzcinowy, ocet jabłkowy, sól himalajska, przyprawy.
Dokładnie, a najlepiej ten premium w słoiku.
Deklasuje w zasadzie całą konkurencję.
Jest ok, ale jeszcze lepszy jest np. Roleski Premium. Ma w składzie wyższej jakości ocet jabłkowy zamiast spirytusowego, jak w Madero :)
Spokooojnie, nie ma co angażować CSI. Jak nie masz skrobi w składzie, to nie ma. Po prostu sięgając pamięcią do tych szczególnych momentów wyboru ketchupu w sklepie mam przed oczami skrobię na butelce Dawtony.
https://czytamyetykiety.pl/produkt-spozywczy/dawtona-ketchup-lagodny-560-g/
Zapewne firma ta ma w swojej ofercie kilka/kilkanaście różnych produktów o nazwie "ketchup", różniące się od siebie składem :)
W Dawtonie na bank skrobi nie ma. Do tego 100 gram ze 170 gram pomidorów. Ale zapomniałem, że to forum prezesów fantastów i ortorektyków
Marka kupowanego keczupu za kilka zł, raczej nie jest wyznacznikiem statusu... A przynajmniej ja nigdy nie oceniałem kto wygląda na Heinza, a kto na Tortexa ;)
Ale o ile większość majonezów czy musztard trzyma podobny poziom, to badziewnych keczupów jest cała masa. Powszechnie dostępna Dawtona na pewno ma skrobię w składzie. Ale może jest jakaś wersja bez. Np Włocławek różni się składem w zależność czy jest w słoiku czy plastikowej butelce (w plastiku ma konserwanty, w słoiku nie). A co ciekawe- "badziewny" nie zawsze znaczy najtańszy na półce... Np Kotlin, czy Słodka Ania, składy maja fatalne. Ten drugi w ogóle najpierw jest rozcieńczany wodą, a później zagęszczany skrobią, żeby pomidorów mniej poszło. O całej masie konserwantów nie wspominając.
Dawtona, Międzychód albo Hellman's
Wszystkie zagęszczane skrobią... Przecież obok dobrych ketchupów to to nie stało...
Nawet jeśli wypożyczalnia ma AC, to sprawdź ile wynosi maksymalny udział w szkodzie- może on wynosić od 500, do nawet 2 tys €.
Obfotografuj auto przy odbiorze. Na Majorce chcieli mnie naciągnąć na naprawy lakiernicze (to podobno standard w całej Hiszpanii) i dopiero wysłanie dokumentacji zdjęciowej z fakiem sprawiło że się odczepili.
No pewnie- po co czytać dzieła doceniane na całym świecie za dotykanie kwestii istotnych- prowokowanie do wysiłku intelektualnego, analizę wartości, kształtowanie postaw społecznych... Co tam że książki rozwijają wyobraźnię i poszerzają horyzonty- komu to potrzebne?
Tylko czemu później się dziwić, że nasz kraj coraz bardziej popada w ruinę mając takie elity, jakie ma- w końcu elity i klasa polityczna są odbiciem społeczeństwa. Tępy motłoch który w życiu przeczytał kilka książek na krzyż, wybiera spośród siebie takich samych tumanów, żeby nim rządzili.
Kiedyś się zakładałem ze sam zjem 50-tkę.
Jadłem godzinę, strasznie męczyłem ale zjadłem. 70cm nie ma szans.
O co się założymy że w czajniku był znacznie mniej wody niż wskazane minimum, bo teściowa stwierdziła że "przecież nie będzie gotować pół czajnika wody dla jednej osoby"...
... Perun, Browar Za Miastem, Wrężel, Brokreacja, Widawa, Piwojad...
Polaka kraftami stoi.
Wiem że nie to samo, choć dużo osób używa tych określeń zamiennie :) Natomiast w smaku, podobne- co jest dobre z boczkiem, będzie też dobre z bekonem.
Com-Com Zone, ale nie ten na Prokocimiu, tylko ten na Kozłówce. W pierwszym tłumy, w drugim pusto.
Szparagi i boczek to królewskie połączenie. A najlepiej jak się je łączy w towarzystwie tagliatelle, sosu śmietanowego i parmezanu.
chyba powinno się jednak szkolić juniorów żeby w przyszłości wyrośli z nich seniorzy
Oczywiście, ale "niech to robi inna firma niż nasza. My mamy projekt za kilka baniek do dowiezienia do końca Q3 i potrzebujemy kogoś kto z miejsca będzie wartością dodaną do zespołu".
Tak to działa. Junior nie dość że zwykle nic nie potrafi, to jeszcze absorbuje czas innych. Poza tym- rynek pracy się zmienia- teraz niemal każdy potrafi przynajmniej czytać kod. Mini-tickety które kiedyś dawało się juniorom, żeby się przyuczali, dzisiaj ogarnie Project Manager z minimalnym wsparciem Dev Ops/wdrożeniowca.
Po prostu firmy sobie policzyły że nie opłaca im się zatrudniać początkujących, przez rok ich uczyć programowania i narzędzi, przez rok traktować jako "połowę programisty" w zespole, tym samym zmniejszając pulę story pointów na sprincie, żeby po tym roku taka osoba odeszła.
Znacznie bardziej opłaca się zatrudnić seniora, nawet za 3-4 razy większe pieniądze, który po dwóch tygodniach wdrożenia i poznawania systemów firmy, jest pełnowartościowym pracownikiem któremu można powierzyć realizację projektów.
Po prostu dzisiaj to czas i efektywność jest ważna, a nie oszczędności na umowach.
Dodam jeszcze- płk. Płatek oficjalnie twierdzi, że kupowane 180 K2, ma zostać w przyszłości zmodernizowanych do K2PL, a więc, jak już pisałem- "pierwotna koncepcja" K2PL, jako mocno zmodyfikowanego wozu, z przedłużonym kadłubem, dodatkową parą kół nośnych umarła.
K2PL, to będzie coś w stylu K2NO- wzmocniony pancerz, polskie bebechy, ASOP. To co było pokazywane jako K2PL, teraz jest sprzedawane jako K3/K3PL, mający powstać "kiedyś" jako owoc współpracy PL/Kor.
Oficjalnie się już mówi że FA50 które przylecą pierwsze, to będzie bieda block10, a "kiedyś tam" się je dociągnie do lepszego standardu. AU też nie mówi już o block20, tylko o FA-50PL - a więc wg. rzecznika- wersji ze zintegowanymi zasobnikami celowniczymi, Zintegrowanym sidewinderem X, i radarem AESA- ale nadal bez AIM-120, którego ma przenosić Block20. - Czyli de facto kupujemy beznadziejne FA50 Block 10, chcąc je przerobić na takie "block15". Nadal nie block20, które tak fajnie wyglądają na ulotkach, a które mają przed sobą kilka lat badań.
Ciekawsza jest informacja o dostawach- pierwsze FA-50 jakie ponoć odbierzemy w tym roku to ma być 12szt.
tak sobie patrzę na struktury po migach i sukach, i wychodzi mi że chcemy wrócić do eskadr 12-sto samolotowych (obecnie 16 maszyn).
W ten sposób magicznie z 3 eskadr F-16, zrobi nam się 4 eskadry, a politycy będą migli opowiadać że "pozyskali nową eskadrę F-16!!".
Przecież rolą tego samolotu mają być misje bombowo-szturmowe
To fajnie że nie ma zintegrowanego żadnego uzbrojenia precyzyjnego, zasobników celowniczych, zasobników WRE, a udźwig jest dwukrotnie mniejszy niż F16.
Krab jest tylko składakiem obcych technologii.
Wieża jest w tej chwili bardziej polska, niż brytyjska. Cała masa oryginalnych komponentów została zastąpiona naszymi, ponad połowa dokumentacji została odtworzona/zmieniona przez nas. No i przede wszystkim- to my jesteśmy integratorem. Czyli mamy pełną dowolność w ingerencji w konstrukcję. Jakiś poddostawca robi problemy? To go zastępujemy innym. Niemcy ograniczają eksport powerpacka? To tworzymy wersję z innym powerpackiem. Nikt nas przy tym nie ogranicza.
Mając licencję na produkt, wygląda to zgoła inaczej.
I nie- HSW ma gotowy projekt automatu ładowania amunicji- analogicznego jaki jest używany w K9. Pełen automat również dla ładunków miotających to byłaby nasza praca rozwojowa. No ale po co budować kompetencja, jak można zapłacić za zagraniczne rozwiązanie?
masztyrozum -> Czyja to jest wina, że lata temu nie zadbano o odpowiednie zwiększenie mocy produkcyjnych HSW- mało tego - nie wykorzystywano nawet tych dostępnych- wojsko chciało dostawać nie więcej niż pół dywizjony (12 haubic) rocznie, bo twierdziło że więcej nie jest w stanie zaabsorbować. HSW już od 5 lat starało się kogoś zainteresować wdrożeniem automatem do ładowania ich projektu, i co? I jajco. Wszyscy to mieli w dupie, a teraz po ukrainie nagle- "O! To mi się po doba! Automatyzacja! Kto ma takie coś? Korea?"
Dzisiaj jesteśmy z ręką w nocniku, przez PiSowców, którzy przez 7 lat udawali że coś robią.
Nie rozśmieszaj mnie z tym FA-50. W istniejącej wersji- Block 10 on nawet nie jest zintegrowany z AIM120C. Dopiero wersja Block20 ma mieć takie możliwości. Ale ta wersja nie istnieje. Więc albo wcale nie będzie szybko, albo będzie szybko, i będzie gówno, o możliwościach mniejszych niż Migi.

Ktoś kto to obserwuje i ma choć trochę pojęcia o temacie, ma wrażenie, że żyje w jakimś krzywym zwierciadle...
To co wyprawia MON da się usprawiedliwić TYLKO zakładając że za jakieś 5-6 lat będziemy brać udział w wojnie. Jeśli nie ma ku temu realnych przesłanek (a wszystko wskazuje na to że nie ma- Rosja z konfliktu na Ukrainie wyjdzie słabsza niż była, i zajmie jej lata, odbudowanie gotowości, do tego co było przed inwazją), to to co wyprawiają zakrawa na zdradę...
Przez lata, kosztem kilkudziesięciu milionów opracowywaliśmy armatohaubicę Krab. Stworzyliśmy i wdrożyliśmy do uzbrojenia w pełni konkurencyjny na rynku wyrób, jako integrator posiadaliśmy pełnie praw do konstrukcji, dowolnych modernizacji, sprzedaży, i w chwili gdy KRAB osiągnął swój największy sukces, a więc został zawarty pierwszy kontrakt eksportowy- największy we współczesnej historii polskiej zbrojeniówki, kiedy zaczął odnosić głośne sukcesy w realnej wojnie, PiS zdecydował się zaorać ten program, spuścić w kanale ten produkt i zamówić ponad 600 haubic K9, które są konkurencją dla naszego produktu...
Najpierw kilkaset gotowych K9 "z półki" (wyprodukowanych w Korei) a później produkcja w Polsce na licencji "K9PL" - i taką przyszłość dla Huty Stalowa Wola ogłasza na TT rzecznik Agencji Uzbrojenia.
Prezes HSW o tych planach dowiaduje się z twittera właśnie:
https://twitter.com/i/web/status/1550868308622282752
Ogłaszają kupno "myśliwców" FA-50 wciskając "suwerenowi" kit, że to taki mniejszy i tańszy F-16, opowiadają o możliwościach żywcem skopiowanych z ulotki producenta o wersji block 20, i zapowiadają dostawy już w kolejnym roku... Tylko że wersja block 20 jeszcze nie istnieje, jeśli dobrze pójdzie to w ciągu 4 lat zostanie certyfikowana, a obecnie dostępny block10 nie jest nawet namiastką myśliwca- nie przenosi żadnego kompatybilnego z F16 uzbrojenia.
To jest kompletna paranoja...
Od 3 lat używam Epsona TW-5650, głównie właśnie do PS4. Wybrałem go ze względu na dostępność i koszt lamy, którą po jakimś czasie trzeba wymienić, oraz stosunek projekcji- czyli parametr, który określa jakiej wielkości obraz masz z danej odległości- projektor mam powieszony pod sufitem a obraz wyświetlam na przeciwległej ścianie oddalonej o 4,5m, i trochę musiałem się naszukać modelu, z którego obraz zmieści się na ścianie. Dlatego przede wszystkim zmierz sobie odległość i przekątną jakiej potrzebujesz, żeby nie było zaskoczenia.
Sam projektor jest ok, choć wiem że są modele z cichszym chłodzeniem. No i dzisiaj już bym poszedł w projektor 4k, albo... w duży TV.
Serio- salon projektowałem pod kątem kina z projektorem, a w praktyce okazało się że jak mam obejrzeć film, to wolę to zrobić w sypialni na TV, zamiast bawić się z projektorem, amplitunerem, android-boxem... Pewnie częściej bym go używał, jeśli nie wymagało by to zaciemniania salonu. Okazało się, że nie lubię w środku dnia siedzieć po ciemku, zwłaszcza, że czasami chcę po prostu żeby coś leciało w tle, robiąc inne rzeczy- do tego projektor się nie nadaje, więc głównie na nim gram wieczorami (i to też mnie irytuje, że zimą mogę sobie grać od 17:00, a latem czekam do 21:00 :p), ew od wielkiego dzwona z kobietą zrobimy sobie seans filmowy.
Duże rozmiary TV kosztują dziś tak mało, że serio- w tej chwili powiesił bym na ścianie 75" OLEDa/MiniLEDa. Wiadomo- to nie to samo, co 200 cali z projektora ale znacznie bardziej uniwersalne.
Jeśli chcesz projektor tylko do grania, a nie jako uniwersalny ekran, to spoko. Fajnie się gra z obrazem na całą ścianę.
Kolejny tydzień, kolejne wieści:
- Potwierdziły się doniesienia o programie Otokar-Brzoza - kupujemy "tatrosany" (Czeskie podwozie+rama+silnik z polską budą, które mają niby powstawać w sanockim Autosanie). Uzbrojenie to brytyjskie pociski Brimstone. I to jest bardzo fajny zakup. Dobry wybór pocisku, dobre podwozie- nie ma tutaj znaczących ryzyk, a sprzęt bardzo potrzebny, bo obecnie nasycenie bronią p.panc jest u nas na żenującym poziomie.
Kontrakt na 32 pojazdy-wyrzutnie, dla 14. Suwalskiego pułku przeciwpancernego. Domyślnie każda dywizja ma mieć taki pułk, czyli będzie ich min. 128 szt.
Z zastrzeżeń- płk. Płatek potwierdził, że na razie nie ma mowy o produkcji pocisków w Polsce, choć "będą do tego dążyć". Biorąc pod uwagę że pojazdów ma być min. 128, do tego brimstone ma być przenoszony przez- ha tfu!- AW149, to robi się zapotrzebowanie na tyle duże, że brak produkcji w kraju był by głupotą.
Z zapowiedzi Błaszczaka (o zasięgu 12km) może też wynikać że na początek dostaniemy Brimstone 1- nie produkowane od 2012 roku- British Army sobie wyczyści magazyny.
- Wydają się potwierdzać moje przypuszczenia, że żadnego K2PL nie będzie. Już oficjalnie mówi się że kupimy 180 czołgów K2- w koreańskim standardzie- z półki. Oczywiście w imię "szybkiego czasu dostaw". Mało tego- słychać pobąkiwanie o licencji na oryginalnego K2- czyli już nawet rezygnujemy ze standardu Norweskiego... I to jest tragedia...
- Przez 7 lat, Huta Stalowa Wola produkowała mniej krabów niż mogła produkować, bo wojsko sobie zażyczyło że nie chce dostawać więcej niż pół dywizjonu rocznie, bo nie będzie w stanie szybciej szkolić załóg. Nie dano pieniędzy na wdrożenie automatu ładowania, choć było to całkowicie w zasięgu HSW. A teraz okazuje się że mając własny produkt, z którego jesteśmy dumni i który promujemy na innych rynkach, mamy kupić gotowe koreańskie haubice K9, bo "nie ma czasu, musimy szybko zwiększyć ich ilość", a w przyszłości kupić licencję na K9A2 z automatem ładowania, bo to takie fajne jest... Serio- to co robimy to po prostu pogrzebanie araba- najważniejszego produktu naszego przemysłu obronnego, od lat 90-tych- powiesił bym kogoś za to za jaja.
- Błaszczak potwierdza zakup 48szt. FA-50 o których pisałem w poście 32. Opisałem już dlaczego to idiotyczny pomysł, więc nie będę się powtarzał. Szkoda nerwów...
Nie jestem w stanie ci nic polecić, bo jedyne na czym jeździłem to hulajnoga Bolta. Natomiast zwracam uwagę na fatalne podejście, zakładające od razu, że chcesz ściągać ograniczenie- łamać prawo, które akurat jest bardzo sensowne i realnie wpływa na poprawę bezpieczeństwo- i Twojego i innych użytkowników przestrzeni publicznej.
Kup najlepsze co jest na rynku- pewnie społeczność golowiczów pomoże w wyborze. ale miej na tyle odpowiedzialności by nie stwarzać zagrożenia dla siebie i innych.
Ograniczenie jest po to, żebyś nie pędził jak matoł po chodniku, między ludźmi na tych małych śmiesznych kółkach, a nie po to żebyś je ściągał.
Mam XIAOMI Mi Robot Vacuum Pro i sprawdza w mieszkaniu ~50m, choć odnoszę wrażenie że po którejś aktualizacji pogorszyły się algorytmy omijania przeszkód, i gorzej sobie radzi np z firaną.
Sam odkurzacz automatyczny oczywiście nie zastąpi "zwykłego" odkurzacza, ale pozwala normalne odkurzanie i mysie podłóg ogarniać raz na tydzień a nie częściej. Zwłaszcza wiosną/latem jest to widoczne, jak okna są pootwierane, drzewa pylą i tak naprawdę wypadało by odkurzać codziennie, żeby móc chodzić na boso, bez wrażenia piachu pod stopami. Odkurzacz odpala się wg harmonogramu raz dziennie i pozwala zachować względną czystość cały czas.
Celowo wybrałem model bez mopowania, kierując się opiniami znajomych, że funkcja jest niewarta zachodu, bo po prostu kiepsko działa, zostawiając mokre plamy.
Ale tutaj wszyscy rozgadani, a jednak "wątek militarny" się kompletnie nie przyjął...
wilqu -> Zupełnie odwrotnie - pojawiają się pomysły kupna "z półki" gotowych K2 w "nadzwyczajnym trybie", bo Abramsów będzie mniej niż zakładaliśmy.
Bjorn1990 -> Nie nie oczekiwał. Duda mówił to co miał powiedzieć. Niemcy choćby chcieli, to mi mogą dostarczyć Leopardów, bo ich zwyczajnie nie ma. To co byli zmuszeni zaproponować po aferze, czyli dwie kampanie trupów, to wszystko co mają. My doskonale o tym wiemy, Niemcy wiedzą, że my wiemy, ale jak tak pięknie się wkopali z deklaracją "nie wyślemy sprzętu na Ukrainę ale uzupełnimy braki sojusznikom którzy to zrobią", to żal było tego nie wykorzystać cynicznie ogłaszając że "Niemcy oszukali swojego sojusznika". I dobrze- udało się przeforsować ten przekaz w niemieckich mediach.
Nikt nie oczekiwał jakichkolwiek czołgów z niemiec, których zresztą wcale nie chcemy. Oskarżenia w ich kierunku były tylko taką pałką, którą sami nam dali do ręki- i bardzo dobrze. Aż zdziwiony byłem że ludziom o których nie mam dobrego zdania, tak dobrze udało się to rozegrać.
Dwa- 250 nowych Abramsów nie ma być "w zamian" za T72. Kupowaliśmy je, jak o pozbywaniu się T72 nikt nie myślał, i miały zostać wprowadzone OBOK Leopardów, Pt-91 i T-72 - po prostu takie sobie tworzymy struktury, że tyle batalionów czołgów jest potrzebne.
Od miesiąca była mowa o pozyskaniu używanych Abramsów w ilości ok 300szt- o takich ilościach rozmawialiśmy z USA, ale widocznie coś poszło nie tak. Tym że "kupujemy" a mieliśmy "dostać" się nie wypowiadam, dopóki nie ma umowy. Było oczywiste że poniesiemy pewne koszty- tak działa LL, ale jeśli to będzie taki zakup jak używanych Cougarów, to nie ma co płakać. Raczej martwić się jak będzie w przyszłości wyglądał ich serwis.
Na razie jest za mało informacji żeby stawiać jednoznaczne oceny- wiadomo że coś poszło nie tak i pozyskamy ich mniej niż chcieliśmy i potrzebujemy. No i na koniec może się okazać że daliśmy się wydymać, i niepowodzenie w negocjacjach Błaszczak postanowił zasypać kasą- bo jest i taka możliwość.
Ale jak to? Przecież to właśnie dla tego, że mamy olbrzymie złoża węgla, Niemcy tak zaciekle z nim walczą! Żebyśmy nie mogli wykorzystać naszego bogactwa!
Fani piwa bez problemu potrafią wymienić kilkanaście rodzajów słodów w tym z innych zbóż niż jęczmień, a ty tu o jakimś syropie glukozowym...
No chyba że mówisz o fanach trunków typu Harnaś.
W chłodniejsze miesiące- aloesowe bezzapachowe psikadło jakiejś "eko/bio" firmy. Nazwy nie pamiętam, kupuję przez internet szukając wzrokowo etykiety.
W cieplejsze miesiące muszę używać blokerów- takich co używa się wieczorem po kąpieli a rano trzeba zmyć i działa kilka dni.
HETRIX22 - Nie, to co linkujesz to kompletnie inne urządzenie- przedłużacz USB który ze względu na odległość przesyłania sygnału (10m) wymaga aktywnego wzmocnienia by w ogóle taka przedłużka zadziałała. Nie ma niczego wspólnego ze wzmacnianiem sygnału audio, bo przecież USA jest interfejsem cyfrowym.
Mikrofon/słuchawki podłączane przez USB mają własną wbudowaną dźwiękówkę. Jak jakość jest kiepska, trzeba zmienić mikrofon/headset.
Zaraz- czyli podpinasz mikrofon po USB, a więc OMIJAJĄC kartę dźwiękową na płycie, i chcesz kupić zewnętrzną dźwiękówkę bo jesteś niezadowolony z jakości?
Sprawdź czy nie masz czasami mikrofonu podpiętego do "line-in", zamiast "mic". TO nie to samo. Złącze mikrofonowe zwykle ma przedwzmacniacz w swoim torze.
Nie ma systemu którego nie da się przeciążyć choćby samą ilością celów. Jedna bateria to 3-4 wyrzutnie, a na każdej 8-16 efektorów. W najbardziej "bieda wersji" wystarczy symultaniczny atak 25 rakiet, żeby nawet przy 100% skuteczności ta ostatnia- dwudziestapiąta doleciała do celu, bo zwyczajnie na wyrzutniach OPL/OPR skończyły się gotowe do strzału pociski.
Dlatego tak ważna jest implementacja i możliwości które niesie C2 IBCS- pełną sieciocentryczność i wymianę danych. System będzie klasyfikował "wartość" celu i używał odpowiednich środków w celu jego zniszczenia- nawet jeśli cel zostanie wykryty przez radar baterii Patriot, to system może świadomie puścić go dalej, żeby po kilkudziesięciu kilometrach odpalić do niego tańszą rakietę CAMM- nawet jakby radar tej konkretnej wyrzutni CAMM nadal celu nie widział- będzie naprowadzany dowolnym innym radarem który w danym momencie widzi cel, dopóki sam nie uchwyci go swoją głowicą.
To są obecnie unikatowe zdolności.
Niezależnie od wszystkiego, należy pamiętać, że w razie "W" nie zestrzelimy wszystkich rakiet. Nie ma takiej możliwości. Nie da się stworzyć szczelnej obrony przeciwrakietowej w sytuacji gdy rakieta którą może na nas wysłać przeciwnik kosztuje ~1mln $, a przeciwrakieta której używamy do obrony kosztuje 8 mln $.
Ale te systemy mają zamknąć nasze niebo dla nosicieli tanich pocisków, wypychając je poza zasięg ich uzbrojenia
Kierować możesz się czymkolwiek chcesz. Im większy założony budżet, tym więcej kryteriów możesz brać pod uwagę.
Szukając zegarka do 500zł, będziesz zapewne patrzeć na to czy ma szkiełko szafirowe. Szukając zegarka za 1-2 tys, już będziesz mógł rozważać, jaki mechanizm ma mieć zastosowany, a mając do wydania 10-15k, jednym z ważniejszych kryteriów stanie się to, czy zastosowany werk to in-house, czy jakaś ETA/Sellita.
Nie, no- trzymajmy się faktów. Ani rządzące ugrupowanie NIGDY nie brało pod uwagę jakichkolwiek uwag innych ugrupowań w swojej polityce, ani inne ugrupowania- poza jakimś marginesem- nigdy nie podnosiły jakiejś wielkiej krytyki dot polityki zakupowej, nawet tam gdzie o taką krytykę, wzbudzenie zainteresowania mediów i innych instytucji państwowych (CBA, NIK) aż się prosiło, bo pachniało przewałem na kilometr (no chyba że akurat trwała kampania wyborcza to do spółki z lobbystami, rozkręcano niesamowitą gównoburzę- najpierw o Leopardy, potem o Caracale- w każdym przypadku kończyło sie to źle dla naszej obeonności).
Obecnie od największego opozycyjnego ugrupowania to najczęściej było słychać krytykę, że najważniejsze (obiektywnie najważniejsze- tu był konsensus ze wszystkich stron) programy były praktycznie zamrożone przez ostatnie 7 lat. A tutaj proszę- w miesiąc po wybuchu wojny za naszą granicą udało się zrobić krok milowy w programie Narew, który przez 7 lat tkwił w fazie "analityczno-koncepcyjnej".
Więc proszę zachowajmy powagę i nie opowiadajmy, że to przez opozycję rząd nie mógł modernizować armii. Po prostu nie było takiej woli- do przodu posuwały się wyłącznie te najbardziej medialne programy i te w których interes mieli związkowcy i spółki skarbu państwa, obsadzone oczywiście "swoją kadrą".
Do 2015 roku armia była kosztem, który ciążył społeczeństwu na dorobku. Po 2015 roku armia stała się projektem polityczno-społecznym realizującym potrzeby społeczeństwa w zakresie wypełniania dumą, i potrzeby rządu w zakresie PRu, pozyskiwania elektoratu i wydawania pieniędzy w odpowiednich miejscach. A po 24.02 2022 - stało się- "O Boże! O kurwa! Ruskie ido! Armia faktycznie by się przydała!". No i mamy zakupy noszące wszelkie znamiona paniki- jak student, który nie był na ani jednym wykładzie, a dzień przez egzaminem pyta wszystkich o notatki, i czyta byle co, byle więcej z losowych stron podręcznika.
Tak. Po raz kolejny można mieć dużo zastrzeżeń do formy, ale sam fakt że po kilkunastu latach analiz udało się podjąć decyzję, wybrać granatnik i go zamówić, to święto. Serio- można świętować- zakończyła się pewna epoka :)
Sam M72 przez długi czas był promowany z licencyjną produkcją w Polsce. Z tego co mówi płk. Płatek te kilkanaście tys szt ma być kupione od producenta- mam nadzieję że kolejne będą już produkowane na miejscu, bo tego typu granatników potrzebujemy ~50 tys szt.
BTW: Na dniach ma być jeszcze podpisany "tatrosan" z Brimstone.
Fakty jest taki, że cała masa ludzi decyduje się na pierwsze (i często ostatnie) dziecko po trzydziestce, bo wcześniej chce sobie utworzyć odpowiednie zaplecze finansowe i materialne.
Mało która młoda para może sobie na początku kariery zawodowej pozwolić na 2tys miesięcznie za opiekę nad dzieckiem, plus często raty za mieszkanie.
Dlatego decyzja o potomstwie zapada dopiero kiedy osiągnie pułap zarobków przy którym dodatkowe wydatki związane z dzieckiem nie wiążą się z drastycznym obniżeniem standardu życia do którego przywykli.
Albo kariera, albo czekanie aż rodzice pójdą na emeryturę, by dziadkowie mgli się zająć dzieckiem.
Naprawdę uważasz że zwiększenie dostępności publicznej opieki nad dziećmi nie ułatwiło by tej decyzji? Albo może uważasz, że takie koszty na wczesnym etapie życia nie są czynnikiem który może powodować odkładanie decyzji o dziecku na później?
Nie.
Nie widzę powodu dla którego mógłbyś mieć wrażenie rozciągnięcia obrazu- masz ustawioną natywną rozdzielczość? W windzie cały interface i czcionki możesz dowolni powiększać.
ilość żłobków, przedszkoli itp tu nic za bardzo nie zmieni.
Wiesz ile wynosi miesięczne czesne w prywatnym żłobku, w dużym mieście?
Celowałbym w patelnie z powłoką tytanową. Znacznie wytrzymalsza niż teflon, lepsza "nieprzywieralność" niż kamień.
Sam używam Tefal Ingenio, ale dla jednej patelni nie potrzebujesz odpinanego uchwytu- tefal ma chyba jeszcze jedną serię "tytanową", i powinieneś się zmieścić w powyższej kwocie z pokrywką, za rozmiar 28-29cm.

Wśród piw kraftowych jest cała masa ciekawych etykiet. Mi najbardziej podobają się browaru Trzech Kumpli -->
No i piwo przednie.