A ja kupiłem zasilacz ostatnio na X Kom i dawali 10 procent zniżki na karty graficzne. Poszedłem za ciosem i za niecałe 2800 pln mam 9070 XT.
No nie chciałem, ale muszę się napić. Adam w wersji He-Mana wygląda jakby dopiero zaczynał siłownię, zaimki oczywiście muszą być. Wysłanie na Ziemię jeszcze przeżyję, jako ukłon dla pierwowzoru z 1987 roku. Natomiast raceswapu Wojownika już nie, choćby na Idrisa Elbę.
Jeszcze jakby dwie pierwsze części Mytha wróciły, moje szczęście nie znałoby granic. Dobra robota GOG, gra oczywiście już grzeje dysk.
Niech zrobią pełen dubbing. Tego głównie brakowało w ich poprzednich grach.
Zrobiliby wreszcie pełen dubbing, szczególnie że w poprzednich grach ten połowiczny, który był, był naprawdę dobry.
Bardzo chcę, żeby ta gra mi się podobała, naprawdę bardzo. Ale jakoś nie czuję tego. Wygląda jak Elex. Drewno straszne. Rozumiem, że to pre-beta, więc liczę na poprawki.
Oj, Panie kolego, możesz się na swoich nadziejach przejechać. Gruntownie zmodowany Skyrim wymaga dużo większych nakładów sprzętowych niż niejedna nowa gra. Spójrz choćby na taki "Living Skyrim" i zobacz wymagania. Ze Skyblivionem zapewne będzie podobnie.
Ja bardziej przejmuję się wypowiedziami członków ekipy tworzącej grę, sugerującymi, że zaliczymy powtórkę z Veilguard niż brakiem płyty.
Przecież ta "reknown actress" to całkiem ładna dziewczyna. Dlaczego więc wzorowana na niej bohaterka ma ryj, jak hamulec od karuzeli? Kolejne SW: Outlaws się szykuje i zapewne jego sprzedaż będzie równie dobra.
W Warszawie polecam Skynet. Za 1GB płacę niecałą stówę, nie zepsuło mi się przez dwa lata jeszcze nic. Czasem muszę zresetować modem, ale to chyba bardziej kwestia laptopa żony, o którego nie dba, niż połączenia. Poza tym sztos. Router jest na tyle silny, że łapie prawie cały ogród, który do najmniejszych nie należy.
Wybitna rola w kasowym hicie. Ręce niech mu odbiją w alei gwiazd i wręczą statuetkę stosowną do wybitnego wkładu w sztukę. Doprawdy zasługuje na miano gwiazdora.
Świetny tekst o wybitnej grze. Szkoda, że tytuł nie ma większych szans na remaster. Mam obydwie części w oryginalnych pudełkach, niestety trzecia gdzieś mi przepadła na przestrzeni lat.
Nie rozśmieszajcie z tym "Assassin's Creed", bo erpega w tym tyle, co w "Tetrisie". Dodatkowo z pięknej kultury zrobią papkę dla mas, a głównym bohaterem uczynią murzyna. Japończyków ewidentnie zabrakło. Jedyną grą z Waszego zestawienia, na którą warto czekać to "Kingdom Come 2". Tam przynajmniej, jak zrobią czarnego rycerza, będzie to na 100 procent Zawisza Czarny.
30 milionów Japończyków (wtedy), a głównym bohaterem zrobili murzyna. Bajka. Dobrze, że "Ghost of Tsushima" wychodzi na PC. Już wiem, dlaczego nie ma nowego AC w średniowiecznej Europie. Wyobraźcie sobie tych pięknych templariuszy o cerze brązowej niczym pumpernikiel...
Czuję, że będzie na siłę inkluzywnie, a głównym bohaterem uczynią "silną i niezależną" kobietę. Obym się mylił.
Znalazłem prezent urodzinowy. Sony zbija kasę na "Shogunie", ale nie boli mnie to przesadnie. Obie produkcje to dzieła sztuki. Z radością zagram na PC.
Mam nadzieję, że autorzy pójdą za ciosem. "Tai pan" i "Gai jin" czekają w kolejce do ekranizacji.
Remaki... gratuluję. Trochę jak robaki. Zmieńcie, proszę na "remake'i", albo napiszcie po polsku, np.: odświeżone wersje.
Trzy słowa do księdza prowadzącego: Ghost of Tsushima! Innego portu na PC mi nie potrzeba.
Pytanie do znawców: czy Bethesda udostępniła już oficjalne narzędzia moderskie? Z tego co pamiętam, mieli zrobić to jakoś w styczniu...
Ja pewnie z grą się zmierzę dopiero, kiedy na Wabbajack pojawi się jakaś duża przeróbka pogłębiająca doznania (ang. overhaul).
Ja przyczepię się do autora o coś zupełnie innego. Z większością argumentów się zgadzam, wygląda to na razie jak prymitywne machanie cepem. Może do jesieni poprawią.
Mnie najbardziej w artykule przeszkadza język. Interpunkcja to raz, ale nie każdy musi być magistrem polonistyki. Ale co to jest ku... "worldbuilding"?! Czy w języku polskim nie ma czegoś takiego jak kreowanie/tworzenie świata? Czy może autor chce pokazać, że zna angielski lepiej niż nasz prezydent hobbysta?
"Wiedźmin" to jedyna gra po polsku, w którą grałem, więc przesadnie rozpaczać nie będę. Natomiast chowanie jedynych w miarę ciekawych materiałów za paywallem to... tak jakby w "Wiedźminie" polski dubbing zabrali. Żałosne.
100 razy bardziej wolałbym "Ghost of Tsushima", ale wybrzydzać nie będę.
Ja bym wolał, żeby gra wyszła nawet i za rok, ale miała pełen dubbing. Angielski znam biegle, ale czytanie ścian tekstu w 2023 roku trochę słabo wygląda. Szkoda, bo drugi Pathfinder miał doskonale dobrane głosy postaci. Niestety było ich jak na lekarstwo.
Żadna nowość. W GTA 5 było to samo, tylko że tam dało się literalnie podbić związanego człowieka na śmierć, wyrwać mu zęby, itp. W Wieśku 3 za to słuchaliśmy, jak zza drzwi torturują Triss.
Czy ktoś zmusza Was do miłości "na misia"? Nie. Czy fajnie, że dali taką możliwość? No pewnie, że fajnie, bando zniewieściałych dewot. Poza tym nie takie rzeczy się w turlanym RPGu robiło... A tu widzę, że niektórzy bardziej święci od papieża.
No to będzie czym dopakować sequel. Marzy mi się taki prawdziwy RPG w tym świecie. Legacy dało namiastkę, teraz czas na coś z pazurem :)
Rozwiązanie jest proste... nie chrzcić dziecka i nie posyłać do komunii ;)
Polecam zainteresować się overhaul''ami, które oferują nieco bardziej kompleksowe podejście do kwestii modów. Ja, dla przykładu, wbiłem jakieś 400 godzin w Living Skyrim, który zmienia grę nie do poznania. Literalnie zostaje tam tylko historia, reszta jest od nowa :)
Zawsze grałem w trzeciej osobie i tak zostanie, ale... wygląda to co najmniej dobrze. Co prawda animacja dwóch mace''ów wymaga poprawy, bo bronie się przenikają w pewnym momencie. Jednak kierunek jest słuszny.
Mnie męczą RPGi bez jakiegokolwiek dubbingu, poza nielicznymi wyjątkami. Jakbym miał wystarczająco dużo pieniędzy, dorzuciłbym Owlcat Games, żeby zrobili Pathfindery z pełnym angielskim dubbingiem. I przyszłego Warhammera 40k. Byłaby to uczta...
Czy tylko ja mam wrażenie, że te kręcące się okręgi to zrzyna z "Event Horizon"? Żeby nie było, wyglądam "Starfield" jak kania dżdżu, ale czuję zgrzyt, oglądając ten trailer.
Pozostaje mieć nadzieję, że gra zachowa swój pierwotny charakter i klimat, a nie pójdzie w... jakiś dobry eufemizm by się przydał... O mam: trendy serialowe ;)
Uuuu... zaraz koleżanka autorka napisze, że nie powinniśmy grać w Hogwarts Legacy, bo wspomagamy złą J. K. Rowling, która nienawidzi osób transpłciowych i LGBTQ(WERTY).
Co zaś tyczy się dialogów, po 15 godzinach gry naprawdę ciężko mi się do czegoś przyczepić. Oczywiście nie każdy sika emocjami, ale w życiu jest w sumie tak samo. Głosy postaci są doskonale dobrane, aktorzy mówią piękną paletą akcentów. No nic, tylko smakować.
Zazdroszczę Ci. Chciałbym raz jeszcze wrócić do książek zupełnie na świeżo. Jeśli nie miałeś styczności, koniecznie przeczytaj. I koniecznie w oryginale. Polska wersja kradnie połowę magii.
WotC z Hasbro do spółki literalnie próbują zamordować Dungeons & Dragons, raczej nie pójdę do kina. A szkoda, bo moim zdaniem, film zapowiada się całkiem fajnie.
Ciekaw jestem, jak zostałaby rozwiązana kwestia wersji językowych? A jeśli do dyspozycji (ze względu na koszty i ograniczenia technologiczne) byłaby tylko wersja angielska, ilu potężnych czarodziejów z inteligencją wyciągniętą na maksa porozumiewałoby się na zasadzie: "Me wizard! Can you point to quest? Grrr..." :)
Obawiam się, że wymagałoby to od producentów konsol adaptacji ich urządzeń pod obsługę klawiatury, albo "wpisywania" głosowego. Nie wyobrażam sobie grać w np. przyszłe "Elder Scrolls" z takimi mechanikami i porozumiewać się z NPC-ami za pomocą pada.
Jakby tak dało radę, żeby był pełen dubbing.... Ech pomarzyć można. Pathfindery były świetne, ale gdyby miały pełen dubbing jak "Divinity: Original Sin 2", uch Ty... Potencjał był, bo Owlcat zatrudniła naprawdę świetnych aktorów głosowych. Niestety, kasy zabrakło.
W opisie gry jest dodatek "The pitt", który ktoś przetłumaczył na "Dzióra" - i nie, to nie ja robię błąd ortograficzny...
"Dopesick" - fenomenalny serial z Michaelem Keatonem i Michaelem Stuhlbargiem opowiadający o początku epidemii opioidów w USA.
Dadzą multi-kulti woke szajs, który Wiedźminem będzie z nazwy i przez okulary z piętnastoma dioptriami. Ważne, że będzie poprawne politycznie. Reszta to kwestia drugorzędna.
Nie pokazali Crimson Desert, ale na otarcie łez dostałem Where Winds Meet. Bardzo mi się podoba, czekam na więcej. Quazi średniowieczne Chiny to materiał mocno eksploatowany w filmach, ale ostatnim ciekawym tytułem, jeśli chodzi o gry akcji było chyba Jade Empire (niech mnie ktoś poprawi w razie pomyłki). Będę śledził Where Winds Meet - mam nadzieję, że gra zaoferuje możliwość wyboru chińskiego, jako języka rozgrywki, podobnie jak Ghost of Tsushima. Granie w takie produkcji po angielsku lub polsku to zabijanie klimatu.
Star Wars Jedi: Fallen Order, Total War: Warhammer. Mass Effect LE, Ghosttrunner, a teraz jeszcze dają zremasterowanego Starcrafta. Do tego darmowa dostawa z Amazona i przyzwoita biblioteka filmów/seriali. Za 50 zł rocznie nie będę narzekał.
No to raczej parkouru nie uświadczymy... chyba że jak w Tarzanie ;) Tęsknię do czasów Desmonda...
Mam obydwie części w oryginale. Ten tytuł ukształtował mnie jako gracza, pamiętam, jak siedziałem ze słownikiem języka angielskiego, żeby nic z briefingów przed misjami mi nie uciekło. Musiałem oglądać je po kilka razy, ale co to była za frajda! No i ta historia w formie dziennika jednego z żołnierzy... Naprawdę, niejedna książka z topowej półki może pozazdrościć fabuły pierwszym dwóm częściom. Trzecia już niestety nie był tak dobra, zarówno jako opowieść, jak i od strony technicznej.
Zadziwiające, że robi się remaki i remastery tylu pośledniejszych tytułów, a za Mytha jeszcze nikt się nie wziął. Na Bungie nie liczę, bo oni wolą robić kolejne odsłony Destiny. Ale może znajdzie się jakaś życzliwa dusza, która wskrzesi jedną z najlepszych serii końca XX wieku? Jest to moje gwiazdkowe życzenie od ładnych paru lat.
Z perspektywy kogoś, kto nigdy nie grał w "Halo", powiem tak: dla mnie petarda. Jeśli serial miał mnie zachęcić do zagłębienia się w to uniwersum, spełnił swoje zadanie. A jako produkcja też trzyma poziom. Trudno oceniać całość po pierwszym odcinku, ale jako preludium do tego, co czeka nas dalej, jest więcej niż ok. Z pewnością będę śledził losy Master Chiefa.
Pamiętam pierwsze demo "Watch Dogs" i to, jak gra wyglądała w rzeczywistości. Przy zajawce trzeciego Wieśka też mi szczęka opadła do podłogi. A potem okazało się, że kamieni kupa. Niestety, konsole ciągną wszystko w dół. Nie mam o to pretensji, po prostu stwierdzam fakt.
Kiedy wychodził pierwszy "Unreal", nie dało go rady odpalić na 5/6 ówczesnego sprzętu. Niewiele osób posiadało rekomendowane przez Secret Service Pentium 233 i 64 MB RAMu. Ale za to gra wyglądała obłędnie. Teraz wszystko się uśrednia. Dlatego zgadzam się z osobami, które piszą, że na takie wodotryski jeszcze poczekamy.
Mnie fascynuje jedno... Pomimo tylu gier na koncie, studio nie opracowało mechaniki chowania broni do pochwy/na plecy. Wot i sztuka :) Nie dla mnie te produkcje, ale fanom życzę dobrej zabawy.
A gdzie podział się Berserk? Brak Ninja Scrolla jeszcze zniosę, ale żeby Berserka nie uwzględnić?
Niestety, w aspekcie walki KOTOR się kapkę zestarzał. O ile w papierowym RPGu można opisywać wszystkie wygibasy, jakie się robi z mieczem świetlnym, komputerowa rozgrywka musi postawić na coś efektownego. Star Wars nadaje się do systemu turowego równie dobrze jak Wiedźmin, czyli wcale. To, co widziałem na gameplay'ach FFVII wygląda nieźle (nie grałem, bo nie będę cwaniakom płacił 339 PLN) i wydaje mi się, że w KOTORze mogłoby się sprawdzić. Z drugiej strony widzę podobieństwa do Dragon Age 3, a nie pamiętam drugiej gry, która tak bardzo mnie rozczarowała.
Brakuje w tym zestawieniu gry, która miała wyjść pod koniec 2021, ale Pearl Abyss przesiadł ją na inny silnik. Piszę oczywiście o Crimson Desert, która, jeśli wypali, to... no cóż, zobaczcie sobie zapowiedzi :)
To się wszystko rozbija o podprocesy i różne detale, które można sobie ustawić. Przykład - RDR 2 na "high" chodzi na moim 2070 w 40-50 fps, ale wystarczy wyłączyć kilka najbardziej pamięciożernych pierdół (gęstość mgły, odbicia lustrzane w wodzie, itp.), pogrzebać w ustawieniach i robi się ponad 70. Na YT jest mnóstwo poradników, jak to zrobić.
Brakuje mi jeszcze przeciwników aborcji w swoich oklejonych martwymi płodami samochodach :)
Wot i się fanboje rzuciły... jak te harpie. Może skupcie się na drugiej części mojej wypowiedzi. Napisałem przecież wyraźnie, że "DLA MNIE" wyglądają tak samo.
Nie rozumiem fenomenu gier typu Dark Souls - dla mnie wszystkie wyglądają dokładnie tak samo. Ale każdy gra w to, co mu się podoba, więc nic mi do tego.
W zaprezentowanym gameplay'u przeszkadza mi jedno - czy naprawdę tak trudno jest zainwestować w animację chowania broni? Przecież nikt nie eksploruje świata z mieczem na wierzchu. W przypadku Dark Souls chodzenie z bronią miało sens - ciasne korytarze, ciągłe poczucie niebezpieczeństwa. Ale tutaj mamy otwarty świat, a bohater chodzi i jeździ, jakby cały czas chciał kogoś pociąć.
"Van Helsing" jest jedyną znaną mi produkcją spod znaku krwiopijców, w której wampiry nie mają dłuższych kłów (lub dwójek, jeśli ktoś woli "True Blood"). Ogólnie, straszna bieda.
Z tego, co widziałem, gra na prawdę dupy nie urywa, stad dziwią mnie kolejki rodem z PRL. Z MMORPG nie mam jakichś niesamowitych przeżyć, grałem głównie z dwóch względów:
1. Brak rpg w uniwersum Star Wars - więc spróbowałem The Old Republic.
2. Brak nowych Elder Scrolls - analogicznie TES Online.
Liczę skrycie, że może Crimson Desert wyjdzie w 2022, a remake KOTORA da radę. Tego drugiego obawiam się szczególnie ze względu na... ekhem... "poprawność polityczną" scenarzystów.
Brak EA bardzo dziwi - za to, co zrobili z BioWare należy im się niechlubny laur zwycięstwa. Zastanawia mnie również, że nikt z szanownych dyskutantów nie wspomniał o Sony i ich ostatnich posunięciach z płaceniem za de facto patche do gier.
"Castlevania: Lords of Shadow" to w ogóle majstersztyk, jeśli chodzi o dubbing: Patrick Stewart i Robert Carlyle robią niesamowitą robotę. Pamiętam, że była to pierwsza gra, z powodu której żałowałem, że nie posiadam konsoli. Na szczęście powstał całkiem przyzwoity port na PC.
Teraz żałuję, że nie posiadam konsoli już tylko z powodu serii "Uncharted" i "Ghost of Tsushima" :) No może jeszcze ostatni "God of War"... ok i ostatnia "Zelda" :)
Obecnie dostępna wersja ma numer 3.4.0. Dopiero ta ma zaimplementowany mod True Directional Movement, co np. dla mnie, miłośnika grania w trzeciej osobie, jest kluczowe.
Mnie akurat bardziej do gustu przypadł "Living Skyrim" - na 2070 i 16 GB RAMu nie spada poniżej 50 klatek, a wygląda po prostu cudnie (w 1440p). Do tego cała masa dodatkowej zawartości i nowych mechanik. Jedyną rzeczą, jaką dodałem to mod, który powoduje, że strzały latają prosto. Wiem, że to mało realistyczne, ale dzięki temu i modowi True Directional Movement, strzelanie z łuku daje prawie tak dużo frajdy, jak w Horrizon Zero Dawn.
Wabbajack i overhaule, jakie można tam znaleźć to doskonałe rozwiązanie dla osób, którym nie chce się/nie mają czasu/nie umieją w mody. Zatem, jeśli posiadacie wolne 240 GB i marzy wam się namiastka "Elder Scrolls 6", naprawdę warto się zainteresować.
Porzucą Frostbite, który do trzecioosobowych gier nadaje się, jak kot do jazdy wierzchem? Nie może być...
Wszystkim, którzy narzekają, że jeśli w Skyrimie zainstaluje się tyle modów, to już na bank nie odpali, udławi się, wysypie, w najlepszym przypadku będzie li tylko symulatorem chodzenia, polecam narzędzie Wabbajack. W dużym skrócie - umożliwia ściągnięcie overhauli całej gry. Ja obecnie bawię się świetnie w "Living Skyrim" - 784 mody i działa w zasadzie bez zarzutów (na jakieś 50h gry, dwa razy wywaliło mnie do pulpitu). Jakość podobna (kwestia różnych EMB) do zaprezentowanej na filmie. Wystarczy wykupić na miesiąc konto premium na Nexusie (inaczej ściąganie modów zajmie w ...uj czasu) i voila. Jedyną wadą jest rozmiar - mój Skyrim waży jakieś 240 GB no i brak języka polskiego. Mnie tam akurat to ostatnie nie boli, bo i tak wolę angielski dubbing, ale rozumiem, że komuś może przeszkadzać.
Skoro HBO raczy nas traktować jak obywateli gorszego sortu, nie będę miał skrupułów. Serwisów streamingowych Ci u nas na szczęście dostatek. Jeśli komuś nie przeszkadza brak polskich napisów, śmiało będzie mógł jutro spędzić wieczór z jaszczurką i małpą.
Wymodliłem! Sony zarobiło na mnie w przypadku "Horrizon: Zero Dawn", zarobi i teraz :) Uśmiechem kwituję komentarze typu: koniec Plejtejszyn, bez exsów wszystko stracone! Ciekaw jestem czy z tak daleko idącym zrozumieniem przywitano by np. ekskluzywność dla platform Microsoftu takiego "Starfielsa" albo nowych "The Elder Scrolls"? Śmiem wątpić.
Pierwsza strona i już popłynęliście. "Crimson Desert" będzie grą singleplayer z możliwością multi, a nie żadnym MMO (którym miało być pierwotnie). I żeby było śmieszniej - wiadomo to już od dłuższego czasu, wystarczy wpisać hasło na YT i obejrzeć cokolwiek lub jeszcze lepiej - udać się na oficjalną stronę gry i zerknąć na dzienniki developera. Niestety, coraz częściej na Waszym portalu portalu dzwonią dzwony, ale nie wiadomo, w którym kościele.
Śmiem twierdzić, że dodanie polskich napisów naprawdę nie kosztuje jakoś dramatycznie dużo, a do zrobienia tłumaczenia chętnych na pewno by nie zabrakło. Dziwi mnie postawa CapComu...
Niech Pyrkon zdycha, bo mi jest gorzej... Trzeba wstydu nie mieć i jakiegokolwiek sumienia, żeby takie rzeczy wypisywać. Widzę, że naród czerpie garściami najlepsze wzorce od wodza... w końcu "mój ból jest lepszy niż Twój".
Myth... to była gra. Do tej pory mam obie części na płytach. Najeździłem się za drugą aż miło. W końcu udało mi się ją kupić w jednym z warszawskich Empików za zawrotne 169 złotych. Jeżu, jak ja się tymi grami jarałem... Naprawdę, wiele bym dał za jakiś remaster, dostosowanie do współczesnych technologii. O kolejnej odsłonie nawet marzyć nie śmiem.
Kupiłem przywołany w tekście fotel Markus zamiast gamingowego szajsu i była to jedna z lepszych decyzji dla mojego kręgosłupa. W związku z pandemią przy komputerze spędzam lwią część dnia i nie wyobrażam sobie innego siedziska. Do pracy jak i do grania jest to mebel ocierający się o ideał.
Hayden Christensen był największą pomyłką w Epizodach II i III. Na prawdziwego Anakina Skywalkera bez kija w dupsku trzeba było czekać do "Clone Wars". W animacji udało się idealnie uchwycić relacje z Obi-Wanem oraz skomplikowaną osobowość bohatera. W filmach było tylko drewno i brak umiejętności aktorskich. Zamiast konfliktu wewnętrznego było permanentne zatwardzenie na twarzy.
To jest naprawdę dobra gra. Co do bugów, zdarzyło mi się parę razy uktnąć w ścianie i jeden quest poboczny w Anglii się zablokował.
Mam nadzieję, że poprawią raidy, bo ten element jest naprawdę skisły. Przykład: "parkuję" łódkę przy brzegu, zostawiam chłopaków w środku i idę pobawić się w asasyna. Czyszczę całe miejsce po cichu i wołam kolegów, żeby pomogli ze skrzynkami. Płuca wypluwam grając na tym zasranym rogu, a te ciecie jak siedziały, tak siedzą w łódce. Wejście do łódki i ręczne przeprowadzenie raidu rozwiązuje sprawę, ale cały klimat szlag trafia.
Pytanie do redaktoa tekstu. Rozumiem, że język polski w nawiasie obok tytułów nie jest obligatoryjny i można sobie wybrać? Bo ja np., po polsku grć nie lubię.
Co zaś do samych promocji: mam nadzieję, że to dopiero początek, bo jak na razie bida. Liczyłem na Horrizona w jakiejś promocji, bo już od dłuższego czasu się przymierzam.
Niestety optymalizacja to bardzo często kluczowa rzecz, na któej wykrzacza się PC. Ale... na YT jest naprawdę mnóstwo świetnych poradników, które procesy zminimalizować lub wyłączyć, żeby była bajka. Taki RDR 2 pożera mnóstwo zasobów na pierdoły, które nie wnoszą zbyt wiele do elementów wizualnych rozgrywki, a cholernie ją spowalniają. Dobrze dostrojona gra na 2070 pływa w 70-75 FPS w 1440p.
A teraz ciekawostka, bo autor w swoim tekście wielokrotnie wspominał AC: Unity. Oto mój poprzedni komputer, z początku 2012 roku:
Intel Core i5 2500K 3.3 GHz BOX (podkręcony do 4,5 GHz)
Gainward GeForce GTX 570 Phantom 1.28GB DDR5
Corsair DDR3 2x4096MB 1600MHz CL9.0 XMP
Gra chodziła płynnie (fps nie liczyłem, ale było płynnie) w naprawdę niezłych detalach. Z Wieśkiem 3 było podobnie. Obie gry, zgodnie z wymaganiami autorów, nie powinny mi się nawet odpalić.
Ja się nie czepiam, po prostu stwierdzam fakt. Czepianie zostawiam tym, którzy będą rozpaczać nad ew. brakiem polskiego dubbingu lub twierdzeniem, że w turach to już nie Baldur's Gate :)
Myth: The Fallen Lords i Myth 2: Soulblighter to jedne z pierwszych gier, które kupiłem. Obie części zresztą do tej pory posiadam, jednak nie bez remake nie odpalę, bo nie chcę psuć sobie wspomnień. Zastanawiam się, za to, dlaczego Bungie porzuciło tytuł, który miał tak niesamowity potencjał ma rzecz... no cóż, nie będę nikogo obrażał, każdy gra, w co lubi. Mam nadzieję, że studio kiedyś wróci do korzeni i będę mógł raz jeszcze skopać tyłki nieumarłym.
Z tą ekonomią to bym się nie wychylał, bo akurat z wykształcenia Sapkowski jest ekonomistą i musiało to odcisnąć piętno na książkach.
Mnie po prostu nie podoba się rzucanie kłód pod nogi twórcom serialu, który jeszcze nie powstał. Showrunnerka nie taka, wiedźmin be, Yennefer za czarna. Najpierw wszyscy się upierali, że serial powinien zachować klimat średniowiecznej Europy, a jak zachowuje i byle kmieć nie lata w płytówce, larum się podnosi, że fantasy nam biją.
To się właśnie nazywa "polactwo":
- Ale w tym kraju jest do dupy!
- A chodzisz na wybory, żeby coś zmienić?
- Nie, bo to bez sensu.
"Polactwo" pełną parą. Hurra, zrobią serial o wiedźminie! Ale to do luftu, tamto brzydkie, czemu tak mało odcinków? Pokłóćcie się jeszcze o to, że serial nie będzie miał wsparcia dla modów...
Jak ja uwielbiam to gimnazjalne pieprzenie o tym, że powinni chodzić w zbrojach, bo tak było w średniowieczu. Czy ktoś z Was wie, ile kosztowała wtedy zbroja? Na taki luksus mogli sobie pozwolić Zawisza Czarny, Powała z Taczewa, ale nie jakiś byle żołdak. Rycerze dopiero w XV wieku zaczęli nosić elementy zbroi, ponieważ poprawiła się technika obróbki stali i ceny poszły w dół. Zwykli piechurzy byli czymś na zasadzie BPP - biednej pie....ej piechoty. Dostawali barwy, miecz, hełm i pikę. Setników zapewne było stać na kolczugę. To nie Warcraft, gdzie byle Footman latał w pełnej płycie.
Ciekawy tekst, ale błędów nie brakuje. Hitler nie był "naczelnym ideologiem III Rzeszy", był nim Goebbels. Również stwierdzenie, że Wernher von Braun i jemu podobni "wyemigrowali" do USA jest nadużyciem. Im po prostu nie dano wyboru. Niby pierdoły, ale trochę kują. Poza tym jednak, widać, że autor się przyłożył
Ceny jak ceny, gadżety tego typu nigdy nie są tanie. Mnie bardziej boli, że są po prostu gunwniane. Na cdp.pl jest taniej, a rzeczy są po prostu lepsze. Mam jednak nadzieję, iż to tylko kwestia wolnego startu.
Ja się nauczyłem angielskiego m.in. dzięki grom. Podobnie historii, geografii i kupy innych rzeczy. Argument rozumiem, ale nie przemawia on do mnie.
Uczyć się trzeba języków, a nie narzekać, że po angielsku. W latach mojej młodości nie było spolszczonych gier (pierwszą była Baldur's Gate) i ludzie sobie zupełnie dobrze radzili. Słowników w domu nie macie? A nie... zapomniałem, że nasz naród musi mieć wszystko podane na tacy. Niech jeszcze dorzucają "pincet plus" do każdej gry...
Nie lubi RPG w wersji FPS. Jakoś ciężko jest mi się utożsamić z bohaterem, gdy nie mam pojęcia, jak on wygląda. Stąd też mój wielki ból, kiedy myślę o Cyberpunk 2077. Outer Worlds pewnie obejrzę na YT, ale piniędzów na nią nie wydam.
EA zależy tylko na kasie i w dupie ma oczekiwania konsumentów. Na szczęście gracze głupi nie są i w przeciwieństwie do polityków, w kwestiach fundamentalnych tworzą dosyć jednolitą grupę.
Nie rozumiem dyrektora EA, który twierdzi, że na rozbudowanych singlach nie da się zarobić. Da się, tylko trzeba mieć podejście jak CDP Red, albo Bethesda przy Skyrimie - zero DRM, otwarcie na mody, konkretne dodatki za normalne pieniądze. W ten sposób można wykreować tytuł, który przy odpowiedniej promocji kupi w ...uj ludzi.
Języków się uczyć! Jeśli ta gra wyjdzie po polsku i zamiast powiedzieć: "get over here" Scorpion walnie: "cho no tu", zwątpię. Podobnie zareaguję na "bezbłędne zwycięstwo" i zamiennik "fatality". Pamiętam, jak przy zakupie drugiego Baldur's Gate, mój ojciec powiedział, że owszem, ale po angielsku. Wtedy był oczywiście krzyk i płacz, ale dzięki ślęczeniu ze słownikiem przy dialogach, po 1. nie miałem limitu na granie, po 2. poprawiłem warsztat językowy. Wdzięczny mu jestem za to do dziś.
Ciekaw jestem czy przy wydaniu Warcrafta 4, Blizzard również zaproponuje każdą rasę oddzielnie w dwuletnich odstępach?