I tu masz największą różnicę. Indyki są niezależne i wolne od wielu głupot. Tymczasem takie Korpo nawet jezeli ma oszczędzić jedynie tu i teraz, a później przez to więcej stracić to pójdzie tą drogą.
Polski rynek jak najbardziej się opłaca ale bardziej jest kwestia czy polska wersja zwiększy opłacalnie sprzedaż? Jak widać nie. Po prostu w Polsce nie mamy podejścia jak inne kraje aby "olewać" produkty bez chociaż napisów.
Polterghost
Nie daj się złapać w tę pułapkę. Jedna i druga strona działała i działa tak samo. Oburzenie i krzyk jest widoczny akurat po stronie która ma władzę w mediach i tyle.
Powiem, że masakra. Ubisoft udusiłby się jakby zrobił coś dobrze do końca.
Gra sama w sobie jest bardzo dobra. Ciekawe mechaniki, przywrócona walka na lądzie czy też świetnie zapowiadająca się intryga w fabule no ale byłoby za pięknie. Ogólnie gra nagle bez większego ostrzeżenia urywa się gdzieś w połowie i zostawia nas z poczuciem wyciętej zawartości. Zapewne z tego powodu jest tak wiele negatywncyh ocen, a szkoda bo to solidny tytuł.
Na szczęście nie jest to Avowed w kosmosie ale wybitna gra również nie.
Z jednej strony sporo rzeczy poprawiono wzgledem poprzedniczki, a inne o zgrozo zepsuto. Ale od początku na plus wybory i konsekwencje, mamy dużo większy wpływ na to co się dzieje i często czy to w dialogach czy inteakcji mamy połaczenie wielu skilli oraz informacji które zdobyliśmy(dalej bywa to płytkie ale widać postaranie).
Rozwój postaci też przeszedł lifting i ma więcej sensu, co poziom dostajemy dwa punkty umiejętności oraz co drugi poziom możemy odblokować talent. Do tego mamy jeszcze wady które możemy zdobyć po prostu grając np. jeżeli mamy duży zozrzut w doborze umiejętności to dostaniemy propozycje wady która zwiększa punkty które dostajemy co poziom ale zmuszając nas do rozwijania najsłabszych lub nowych umiejętności itd. Ogólnie całkiem przyjemny i sprawny system.
Graficznie jest średnio. Lokalizacje zamknięte są dopracowane i ładne jednak to co dostajemy w otwartych przestrzeniach jest po prostu brzydkie i puste, brak jakiegoś elementarnego wypełnienia świata czy to obiektami czy aktywnościami.
Fabuła, dialogi czy postacie to miks, czasem jest nawet ciekawie, a po chwili dostajemy generyczne, długie i nudne dialogi bez większego polotu jakbyśmy dostali odpowiedz od GPT. Co do towarzyszy to jest znośnie, mają w większości nawet ciekawe historie, jakiś swój charakter ale po tej firmie spodziewałbym się czegoś innego(gdybym zapomniał o Avowed). Fabuła natomiast jest ciekawa ale prowadzona dość chaotycznie ale może to kwestia właśnie nudnych dialogów.
Podsumowując, jest minimalnie lepiej niż w 1 ale dalej to średniak z aburdalnie zawyżoną ceną. Obsidian już dawno stracił swój blask ale dalej ich produkcje są warte zagrania po promocjach. No może poza Avowed bo to była zbrodnia.
Może jak najbardziej. Tak samo jak może przestać pierdzieć o wolności słowa itp bo jak zawsze w takim przypadku jest ona mocno wybiórcza ;)
Otóż to ;)
Dla mnie osobiście jednym z takich przykładowych elementów był ciąg zadań gdzie byliśmy szpiegiem. Całkiem ciekawie zadania ale poziom uproszczeń i ugrzecznienia grupy wśród której byliśmy jednak bolał, dodatkowo brakowało realnego zagrożenia wykrycia(tylko jak po nitce).
Co do miast to do dzisiaj jestem w szoku jak były po prostu słabe, gdzie nawet w Skyrimie czułem fun ze zwiedzania.
Od siebie dodam, że Starfield udupił jedną z największych zalet gier od Bethesdy czyli eksploracje. Puste i nudne planety z dodatkiem ciągłych loadingów.
Ubisoft lubi się nie uginać pod presją graczy od dłuższego czasu.
Juz lepiej jakby dali pierwsza jedną misję czy mapę treningową do ogrania. Co do tłumaczenia to mam wrażenie, że brakuje tam kogoś do komunikacji z graczami kto chociazby znał temat w którym odpisuje. Teraz to brzmi jak kolejny strzał w stopę, a wiele z niej już nie zostało.
Panie czy tam Panowie(jak kto woli) jest jeszcze gorzej niż piszecie! Można w obie te gry grać i się świetnie bawić(okropna sprawa). Każda z nich ma swoje plusy.
Na wstępie w pierwszą część nie grałem, natomiast zagrałem w drugą zaraz po premierze. Zwróciłem ją po 30 minutach. Osobiście nie wydaje mi się, aby twórcy byli w stanie to poprawić, ale jak wspomniałem na początku nie jestem osobą, która ogrywała oryginał.
O ile mniejszych wydawców indyków można zrozumieć to wielkich molochów która mają własne działy w Polsce już nie :)
Raz czy drugi jeszcze ok ale co premierę? Lepiej poczekać pół roku czy rok na prawdziwie "właściwą" cenę :P
No właśnie odświeżenia klasyków pokazują, że było, ale dziadostwo i obojętnie, czy starą grę tylko ledwie muśniemy poprawkami (tak jak w tym przypadku), czy dostosujemy oprawę do współczesnych standardów (Oblivion), to i tak te stare gry w większości to zwykłe crapy.
Ot więcej mechanik zależności i pomysłów na siebie.
W NWN2 grałem mniej więcej wtedy gdy wychodził, jako dwudziestokilkulatek. Nie skończyłem go, bo zaciąłem się w którymś momencie i nie chciało mi się męczyć, ale gra mi się całkiem podobała, z tym, że nie miałem do niej jakiegoś ogromnego sentymentu. Pamiętam masę problemów, z czego zresztą słynie Obsidian, no, ale KIEDYŚ TO GRY BYŁY PRZYNAJMNIEJ DOPRACOWANE, prawda? ;) Od NWN1 boleśnie się odbiłem mimo kilku prób.
Nie no akurat ta gra zawsze była znana jako niedopracowana pod względem technicznym, Obsydian miał w tamtym czasie manierę tworzenia gier zbyt ambitnych w porównaniu z budżetem. Dostawaliśmy często gry dziurawe ale pod innymi względami świetne i stworzone z jakimś pomysłem/sercem.
Fabuła to sztampa i banał, wioskę atakują jakieś stwory, bierz artefakt i pędź do miejsca XYZ, spotkaj się z ZYX. To samo co w Baldurze i pierdyliardzie innych gier. Postacie są infantylne, dialogi to cringe i szczerze powiedziawszy jak ostatnio odpaliłem z sentymentu Kacze Opowieści na Disney+, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że te bajeczki są poważniejsze niż scenariusz NWN2.
Nie wiem czy to kwestia przeklikiwania dialogów i braku zainteresowania światem ale tak to możesz właściwie 99% jakichkolwiek dzieł kultury opisać bo przecież wszystko można sprowadzić do "już było". Tylko nawet jeżeli było to liczy się w jaki sposób jest prowadzone, jak są zbudowane postacie, świat, a tutaj w mojej ocenie jest po prostu jak najbardziej dobrze.
I pomyśleć, że ludzie czepiają się teraz takich gier jak Veilguard, albo Star Wars: Outlaws. Przecież to jest kosmiczna przepaść i progress, jaki przeszły gry. A akurat sobie przeskakuje między Veilguardem i NWN2 i serio, wiem o czym mówię.
No właśnie zastanawiam się czy przypadkiem nie jest to tekst o Veilguardzie. Trochę mnie przerażają Twoje przykłady "progresu" gdzie sztampa to standard, a postacie to papierowe jednostki w których ciężko zobaczyć coś "żywego". Do dzisiaj pamiętam narady gdzie weterani z drużyny podczas tworzenia planu ratowania świata rozmawiali o emocja niczym nastolatkowie.
Nawet lubię GOGa bo sama w sobie inicjatywa jest na plus, natomiast w świecie gier akurat Steam jest najwygodniejszy i ma najwięcej funkcji.
A czy to polskie firmy czy zagraniczne to średnio mnie obchodzi, liczy się co realnie robią. Dlatego chociażby takiego z takiego epicka nie korzystam :P
Jeżeli kupiłeś na steamie to póki nie grałeś ~12-14h możesz zwrócić grę.
Cieszą mnie takie produkcje i z chęcią je wspieram jednak to nie ta liga.
EA przeszedłem(tyle ile mogłem) jakieś trzy razy i byłem oczarowany jednak wersja 1.0 to tragedia pod względem optymalizacji. Działa gorzej, dodatkowo mam wrażenie, że jest więcej błedów blokujących grę jak wieczny ekran ładowania.
Polecam poczekać. Potencjał jest duży jednak gra wymaga poprawek.
Jestem mniej więcej w połowie gry i póki co masakra. Ostatni raz miałem taki efekt "WOW" przy Disco Elysium. Praktycznie każdy element gry jest przemyślany i wykonany na wysokim poziomie ale warstwa audiowizualna to jest topka.
Warto też dodać, że wreszcie za dialogi oraz fabułę odpowiadał ktoś kto miał do tego smykałkę i umiejętności dzięki czemu chociażby rozmowy między postaciami są żywe. Jeżeli gra do końca utrzyma ten poziom to będzie 9-10.
Polecam zainwestować ;)
Jeżeli ktoś nie jest pewny to niech sprawdzi w gamepassie natomiast później warto "zagłosować portfelem" .
Pół miliona w jeden dzień? Dużo czy mało? Jak na debiut w specyficznym gatunku, dostępny w Passie - powiedziałbym, że bardzo dobrze, ale ciekawi mnie, jak sprzedaż wyglądać będzie dalej, bo póki co hajp w internecie zdaje się nie słabnąć. :)
Gra z szacunkowym budżetem ~5-10 milionów dolarów która debiutując w gamepasie zwróciła się praktycznie pierwszego dnia, a nawet miała lepszy wynik niż produkcje za 200+ milionów dolarów.
Ogólnie gra to idealny przykład kiedy gracze mogą głosować portfelem szczególnie, że gra kosztuje 180 zł zamiast 300 zł(ucz się Spiders).
A myślałem, że przy Veilguard było źle. Dla mnie spory zawód odnośnie obsydianu. Pierwsze 1-2h dawały jakieś nadzieje ale później wręcz zasypiałem z nudów albo zastanawiałem się jak można tak spartolić niektóre elementy gry w 2025 roku. Kilka "kwiatków" dla przykładu:
- Jedynie część wybranych elementów otoczenia jest możliwa do zniszczenia nawet jeżeli za skrzynią która możemy zniszczyć stoi identyczna tylko niezniszczalna
- Przeciwnicy to gąbki na ciosy, a sama walka należy do tych nudnych(jedynie broń palna dawała mi jakiś fun)
- Paskudne twarze i projekty postaci przy wysokich wymaganiach. Optymalizacja to coś co twórcy jeszcze nie odkryli. Natomiast wygląd(i nie chodzi mi tylko o twarz) postaci jest tak mało klimatyczny i brzydki, że aż ciężko w to uwierzy przy grze z takim budżetem.
- Martwe i nudne miasta(a przynajmniej pierwsze) gdzie NPC jest mało i w większości stoją jak kołki. Jako przykład mogę podać scenę strajku, gdzie stało dosłownie 3-4 wieśniaków, a załączone odgłosy sugerowały liczny tłum.
- Dialogi to pisane generycznie teksty bez większego polotu. Zdarzają się czasem lepsze rozmowy albo zadania ale nic wybitnego.
- Towarzysze to niestety też totalna nuda. Dawno nie miałem tak bardzo gdzieś członków drużyny. Dialogi postaciami starają się być luźne i zabawne ale są po prostu oklepane i bez polotu.
W skrócie nie polecam. Grałem w większość gier obsydianu i niektóre są w mojej topce ale po ostatnich ich grach raczej następną produkcją nie będę zainteresowany. Co zabawne chwile przed Avowed grałem w Kingdom Come i tym bardziej boli mnie to co zobaczyłem. KD dał mi ogrom zabawy i na nowo zaciekawił grami, tymczasem Avowed, cóż zanudziło i pokazało po raz kolejny jak produkcje AAA potrafią być zacofane i tworzone bez przemyślenia oraz serca.
Gry AAA kosztują obecnie 350 zł.
Tak wiec miedzy 180-200 zł, a 350 zł jest jednak spora różnica.
Byłem wielkim fanem gier Obsydianu przez wiele lat ale kiedyś ich projekty mimo iż były niedokonczone jednak miały na siebie pomysł i świetną warstwe RPG. Obecnie mam wrażenie, że mało co zostało starego Obsydianu. Ostatnim projektem po którym straciłem w nich wiarę był "The Outer Worlds".
Samo Avowed wygląda średnio, jak tytuł mocno zacofany zarówno pod względem podejścia do projektowania gry jak i technicznym.
Jak czytam te komentarze tutaj to zastanawiam się co tu się stało i gdzie zaginęły te wszystkie osoby kochające gry takie jak Risen, Gothic, TESy,
Dalej żyją i doceniają takie produkcje ale samo Avowed wygląda na tytuł który robi wszystko gorzej niż te produkcje wiele lat temu. Gram obecnie w KCD 1 i jestem zachwycony możliwością odgrywania roli czy ilością rzeczy które mogę robić w świecie. Od klimatu po mechaniki jest to gra odświeżająca na tle nurtu dąrzenia głównie do uproszczenia geir i podbijania grafiki(bez fizyki), jasne gra ma swoje minusy i nie wszystkie mechaniki są perfekcyjne ale jest to totalnie inny poziom.
Nintendo jest głównie zacofane w warstwie audiowizualnej i tu się zgodzę jednak pod względem rozgrywki dalej potrafią wyznaczać trendy.
Co do DS to co kto lubi, sam czasem odkrywam stare produkcje z DS/3DS i bawię się dużo lepiej niż przy dzisiejszych produkcjach.
Czy dobije do 100k zobaczymy ale jak na taką produkcję i markę nie jest to dobry wynik. Czy serio jest to dobra gra pokażą 2-3 najbliższe tygodnie jak zaniżone oraz zawyżone oceny staną się małym procentem ocen ;)
BG3 miało wczesny dostęp i podana przez ciebie statystyka dotyczy 24h EA, realny peak na premierę wynosił ~500k
Po rescue mission i playroom miałem nadzieję na platformowke przy której będę miał opad szczęki. Po przejściu głównych światów i uratowaniu 220 botów mogę stwierdzić, że jest to bardzo dobra produkcja która całkiem nieźle lecz nie idealnie nawiązuje i wykorzystuje historię PS oraz pada. Niestety opadu szczeny nie było.
Jak na platformowe przystało główne skrzypce grają mechaniki i przyjemność z gry. O ile samych mechanik jest wiele to duża ich część jest dosc przecietna i mogły być lepiej wykorzystane. Same plansze sa dopracowane, pełne szczegółów i sekretów, jednak mimo to mam wrażenie, że trochę wieje monotonia w kwestii przeciwników i otoczenia.
Ogólnie mam wrażenie, że playroom był większym hołdem dla historii PS, był bardziej dopracowany i dawał świeży powiew „wow”. Aczkolwiek dalej jest to bardzo dobra gra i jedna z najlepszych gier na PS5. Dla mnie osobiście 8.5 bo jednak czegoś zabrakło.
Fakt faktem już pokazali mrok wczoraj tym jak bardzo rozwalają markę ;)
Tyle czekania i coś takiego. Niby po inkwizycji nie wierzyłem w Bioware ale jakaś tam drobna nadzieja się tliła, że może jeszcze zrobią coś dobrego. Jak już wiele osób pisało, zwiastun wygląda jak dla jakąś mobę lub inny gatunek tego typu.
No nic, zawsze jest Larian i kilka innych firm.
Znów ten spam z Larianem i Swenem Vincke. "Zyski kwartalne", łatwo o tym mówić kiedy zarobiło się miliony, żałosny hipokryta.
Faktycznie gość który budował Lariana ~30 lat gdzie w tym czasie blisko 20 lat walczył z wydawcami i większymi firmami często będąc blisko bankructwa nie ma prawa czepiać się podejścia dużych firm ;)
To, że im się udało jest zasługą ~30 lat ciężkiej pracy i szukania lepszego rozwiązania.
Gada to co ludzie chcą usłyszeć.
Od dawna tak mówił, teraz po sukcesie BG3 ma po prostu większą publiczność.
Przez fanobyke steam. A to dlatego, że miał czelność konkurować z monopolem. Odkąd epic pojawił się na rynku PC zrobił dla graczy o wiele więcej niż steam, ale to epic dostaje baty a nie steam.
Śmiechłem. Wcale nie za hipokryzje i działanie w super prokosumencki sposób jak zakup czasowej ekskluzywności dla gier które mają zaraz premierę, o nie to złe fanboye.
Btw linki które podałeś prowadza do dyskusji odnośnie czerpania radości ze zwiedzania, a nie samej jakości lokalizacji. F3 daje po prostu większa dowolność w zwiedzanie, a NV prowadzi lokalizacjami według fabuły.
NV to fabuła i dialogi, a F3 to typowa dla Bethesdy kiedyś eksploracja. Nie zgodzę się również, ze fabuła, dialogi czy postacie w NV były słabe. Nie raz zapisywałem grę aby przetestować np co się stanie kiedy zrobię coś pokroju zabicia ważnej postaci i byłem w szoku, ze gra się dostosowała do mojej akcji.
Mnie się akurat NV średnio podobał. To prawda, że był o wiele lepszym RPGiem od Fallouta 3 czy 4... ale to nadal nie znaczy, że dobrym. Zadania w większości były generyczne, wybory mało znaczące, dialogi sztampowe (nie licząc Old World Blues, bo tam pisarstwo było świetne), postaci w większości takie sobie itd.
Gra była mega rozbudowana pod względem wyborów i ich konsekwencji, głównie to było widać w zadaniach dla głównych frakcji.
Gra na początku wciąga niesamowicie jednak w "późniejszej" fazie robi się dość monotonna głównie przez powtarzalność wrogów(jedynie większy lvl). Mimo monotonii dalej jest to bardzo dobra gra i ma mase ciekawych pomysłów na siebie jak chciażby podziemia czy świetny system budowania.
Czekam na dalszy rozwój i z chęcią wróce za jakiś czas.
Nie przypominam sobie żeby questy poboczne w DD miały jakieś ściezki wyboru w zadaniach
Pierwsze przykłady. Zadanie na początku gry z wyborem osób które mają przeżyć w obozie uzdrowicieli czy chociażby odkrycie źródła zarazy (o ile dobrze pamiętam). Ogólnie ciekawy balans między H&S i RPG.
Zrobili coś co jest pełnym produktem, a teraz jedynie to ulepszają. Dziwne? I to jak w dzisiejszych czasach.
Czekaj czy ty właśnie obraziłeś jedną z ostatnich dobrych firm które tworzą gry z sercem i szlifują je później latami? Wystarczy odpalić Starfielda i pograć w niego kilka godzin aby zobaczyć ogrom pracy i serca które Bethesda wkłada w swoje produkcje, później co prawda robisz refunda bo to jednak słaba gra jest no ale jednak.
Idąc tym tropem nie ma potrzeby tworzyć i rozwijać gier innych niż osadzonych w FR. Oczywiście, że jest to świetna podstawa jednak wolę jak twórcy mają możliwość wykazania się kreatywnością i pomysłowością. Świat Divinity można lubić lub nie ale to przynajmniej ich własny świat do którego sam mam pewną nostalgię :)
Jeżeli całe życie musisz użerać się z takimi jak Hasbro i nie raz praktycznie zabijają Ci projekt(kilka lat Twojej pracy) oraz stawiają na krawędzi to raczej nauczony doświadczeniem będziesz tego unikał. Właśnie streściłem Ci historię Larian Studios.
Właśnie dzięki tej niezależności możemy od nich dostawać coraz to lepsze produkcje.
Grze dostaje się przede wszystkim za wydawcę i jego niecne praktyki (niestety słusznie) o których było cicho do samej premiery.
Baza fanów Divinity jest znacznie mniejsza od bazy fanów BG/DnD. Nie zarobią aż tyle co na BG3. Będą żałować tej decyzji.
Po pierwsze nie każdy fan DnD czy BG zagra w BG3 czy też potencjalne dodatki do gry. Po drugie pamiętaj, że akurat licencja do DnD (szczególnie patrząc na to jakie postacie oraz potwory użyli w grze) jest po prostu kosmicznie droga. Po trzecie DOS2 sprzedało się w jakiś 7.5 miliona egzemplarzach, a BG3 póki co w 10 milionach, oczywiście to nie koniec sprzedaży dla tej drugiej produkcji ale jednak nie jest to aż taka przepaść.
Dla przykładu dużego skoku sprzedaży to DOS2 sprzedał się 3x lepiej niż DOS.
Także dziwi decyzja o braku DLC do BG3. Gra zasługuje na chociaż 2 duże rozszerzenia fabularne.
Bądźmy szczerzy, lepiej, żeby twórcy nie tworzyli dodatków, jeśli podstawowa gra ich wymęczyła i są wypaleni, a ich motywacją miałby być tylko zysk. W takim przypadku podejmują dobrą decyzję. Na pocieszenie, gra nadal jest naprawiana i rozwijana, być może doczekamy się wersji definitywnej/ostatecznej ;)
Ktoś tu chyba zapomniał o sukcesie Shadow of War. O ile przed premierą byłem zainteresowany to teraz wiem, że mogę podziekować i odpuścić. Kiepska optymalizacja, DRM, brak polskiego jezyka i wisienka na torcie czyli mikroplatności.
Zmeczenie i wypalenie zrobiło swoje, natomiast mam wrażenie, że bardziej chodzi o licencję. Hazbro zapewne zwęszyło hajs.
Jeśli kopiują czyjeś pracy dla własne zarobki, to tak i tu się zgodzę. Nie jestem głupi.
Tymczasem WIĘKSZOŚCI piraci pobierają gry tylko dla prywatne rozgrywki, nie dla zarobki.
Dalej używają efektu pracy innych bez ich zgody lub zapłacenia ceny którą autorzy chcą za swój produkt. Dla wiekszości osób problemem jest zrozumienie, że własność intelektualna dalej jest formą własności.
Bo jak pirat nie może kupować wybrany tytuł za pełna cena w dniu premiery, to nie kupuje. Proste. Nie każdy lubi czekać na promocji 75-90%.
Ale jeżeli nie może to powinnien czekać na promocje i tyle. Przecież normalną sytuacją w życiu jest, że nie zawsze stać Cię na coś co chcesz i musisz sobie to odmówić lub poczekać jeżeli nie możesz to ty masz problem z silną wolą i powinnieneś nad tym pracować.
Denuvo tu niewiele się zmienia, bo piraci po prostu poczekają i grają w inne gry.
A teraz jednak mogą czekać.
jeśli stworzenie dubbingu dla danego języka kosztuje więcej niż potencjalny zysk z tego to studia których na to nie stać nie będą ryzykować że dana inwestycja się nie zwróci. Na polski dubbing stać tylko wielkie korporacje jak AB, EA, Ubisoft, MS oraz wielkich deweloperów jak CDP.
Gra kosztowała 20M PLN zwrot po sprzedaży 250k. Wydawca i deweloper w tym momencie liczą że gra pokryje koszty i zapewni jako taki zysk aby myśleć o przyszłości a nie redukować załogę.
Po części się zgodzę, wiem aż za dobrze jak wygląda wyliczanie kosztów w Excelu przez firmy i zapewne gdyby nie miejsce akcji to nie byłoby to aż takim problemem. Jednak ze względu na umiejscowienie akcji oraz tego, że wydawcą jest 11 bit to sytuacja jest słaba. Sam byłem zaciekawiony produkcją jednak przez brak dubbingu odpuszczam.
Zależy. Kończę właśnie 2 akt i głównie mam błędy w animacjach czy jakieś glitche graficzne(rozciągające się ciała przeciwników itp), nic co by niszczyło grę jednak potrafi irytować. Dosłownie raz czy dwa musiałem wczytać zapis ponieważ postać się zablokowała lub scenka nie miała końca.
Owszem, popełnia błędy, robi literówki etc. Może też je naprawić, wytłumaczyć i poprowadzić cię za rękę.
Tutaj pojawia się jeden ważny problem, a mianowicie trzeba często wiedzieć o co zapytać(co wymaga wiedzy specjalistycznej).
Wymaga to uporu jednak jest możliwe. Można wierzyć w cokolwiek, jednak to nie jest coś realnie dyskusyjnego bo masz od groma przykładów na yt. Możesz stworzyć prostą grę od zera przy pomocy gpt 4V bez jakiejkolwiek wiedzy programistycznej.
Możesz to również zrobić bez chatu gpt dzięki wszelkiej maści oprogramowaniu, jednak póki co nic poza mega prostymi grami nie stworzysz.
Znając trendy rozwojowe, sposób operowania tych modeli oraz ich tempo rozwoju trudno oczekiwać, żeby Duże Modele Językowe miały większe problemy z językami programowania. Kto jak kto, jednak programiści szczególnie nie powinni lekceważyć tej technologii.
Tutaj nie ma co lekceważyć, jest to bardzo dobre narzędzie oszczedzajace czesto mase czasu jednak póki co jak pisał
Akurat powodem tego jest podejście średnich i dużych twórców/wydawców gdzie łatanie gier wcale nie jest normą. Tak patrzę na ciebie EA.
2/3 gry za mną i mogę podzielić się wstępnymi wrażeniami. Ogólnie gra prezentuje się całościowo jako gorszy brat Tower of Time. Z jednej strony mamy sporo rzeczy z poprzedniej gry studia które dawały sporą satysfakcje podczas grania, z drugiej w Dark Envoy miałem wrażenie, że nie przemyślano tych zmian i koniec końców bardziej męczą niż bawią.
Pierwszym przykładem niech będzie walka, w ToF mieliśmy arenę w której co chwila pojawiały się fale przeciwników i mieliśmy procentowy wskaźnik ile przeciwników już wybiliśmy. Areny były w teorii małym zamkniętym wycinkiem mapy z którego nie mogliśmy wyjść i "magiczne" pojawianie się wrogów falami na krańcach planszy miało jak najbardziej sens. Tymczasem w Dark Envoy mamy bardziej "otwarte" mapy i kiedy zaczniemy walkę to walczymy dalej na tej samej otwartej mapie zamiast przenosić się na jakiś jej wycinek, problem jest taki, że pojawianie się przeciwników w specjalnych punktach wokół obszaru gdzie walczymy zostało. Niestety wrogowie pojawiają się magicznie w absurdalnie głupich miejscach jak ściana czy przepaść plus sam licznik działa dość wybiórczo, dodajmy do tego fale które się nakładają i licznik który rusza się tylko po pokonaniu fali i dostajemy czysty chaos. Poprzednio działało, teraz irytuje i męczy.
Kolejną rzeczą jest drzewko umiejętności. Na początku co poziom dostajemy 2 pkt do wydania w podstawowym drzewku, na 7 lvl możemy wybrać specjalizację i później co poziom dostajemy 2 pkt umiejętności oraz 2 pkt specjalizacji. Kończy się to tym, że chwile po wybraniu specjalizacji ~10 lvl nie potrzebujemy już podstawowego drzewka i wydajemy podstawowe pkt na siłę, po co ten sztuczny podział? Wystarczyło by aby co poziom dalej dostawać 2 pkt i aby działało one zarówno w drzewku podstawowym jak i specjalizacji. Trochę pierdoła jednak irytuje.
Rzemiosło to niestety następna nie do końca działająca część. Mamy możliwość zwiększenia jakości oraz odblokowanie nowych pancerzy/bronii które możemy wytwarzać jednak z niezrozumiałych dla mnie kwestii twórcy stwierdzili, że w całym drzewku dla rzemiosła możemy nauczyć się wytwarzać jedynie lekkie oraz średnie pancerze plus tylko jednoręczne bronie! Pozostałe schematy możemy kupić od kupców którym asortyment zmienia się co misję. Efekt jest taki, że dla części klas możemy spokojnie wytwarzać sprzęt, a dla takiego wojownika musimy liczyć na łut szczęścia u sprzedawcy. Natomiast bronie jednoręczne są praktycznie tak samo skuteczne jak ich dwuręczne odpowiedniki.
Sama fabułą i postacie są po prostu ok, bez szału. Historie i świat już praktycznie zapominam nie skończywszy nawet gry ;)
Podsumowując jest to w mojej ocenie produkcja słabsza od poprzedniej produkcji głównie przez brak przemyślenia jej elementów i sprawdzenia czy realnie dają satysfakcję z gry. Domyślam się, że twórcy zaczęli coś tworzyć, a później kiedy okazało się, że to nie do końca działa to zmiana była po prostu za droga i brnęli w coś co nie do końca działało. Sama gra nie jest natomiast zła czy coś tylko dość przeciętna i niczym nie zachwyca. Główny plus to jej cena ~100 zł która jest jak najbardziej uczciwa.
Prawda jednak większość gier od Nintendo nie zawiera dużej ilości tekstu i teoretycznie ich tłumaczenie nie powinno być drogie. Dodajmy do tego, że jako firma mocno ida w stronę rodzinnej zabawy więc troche ich podejście w sprawie tłumaczeń wyklucza lekko dzieci.
Jasne nie jest to często nawet problem przez sposob prowadzenia tych gier jednak w dzisiejszych czasach kiedy mówimy o jednym z trzech największych producentów konsol jest to dość słabe.
Po recenzji mam wrażenie, że będzie podobnie jak w przypadku ostatniego Horizona czy GoWa. Z jednej strony zacnie bo to więcej tego co było dobre, z drugiej za mało nowości i za duże podobieństwo aby nie wdarł się nuda. Zostaje poczekać na lepsza cenę ;)
Coś czuje, że kierunek Sony jakoś diametralnie się teraz nie zmieni ;)
Ot Jimmy 2.0 zaraz się pojawi.
Nawet jeżeli teraz nie udało się im to otworzyli furtkę dla siebie i innych w przyszłości, jako przykład niech nam posłuży już legendarna zbroja dla konia.
Mam jedynie nadzieję, że twórcy gier ogarną się i pomyślą o zmianie silnika w obecnych/następnych produkcjach ponieważ do Unity nie można mieć już zaufania.
Nie chce psuć ci zabawy itp ale gracz który przeszedł grę na 100% to idealny kandydat do jej oceny. Sam porzucam gry jedynie "złe" które niczym mnie nie ciekawią, a ocena 5-6 to gra średnia/przeciętna czyli dająca jakąś frajdę.
Na koniec jak patrze na Twoje posty w wątku Starfielda to powiem Ci tylko, że robisz i prezentujesz identyczny poziom właśnie takimi wpisami jak osoby w które chcesz uderzyć.
Po kilku pierwszych godzinach miałem ochotę wyłączyć Starfielda i z miejsca odinstalować. Wtedy czułem jedynie zawód jednak pograłem dłużej i w sumie dalej czuję zawód.
Świat gry jest ogromny, a zarazem absurdalnie pusty i to nie w ten przyjemny sposób ponieważ tam serio w większości nie mamy co robić. Możesz wylądować na każdej planecie i ją zwiedzać, brzmi super prawda? Jednak nie jest. W większości przypadków będziemy kroczyć wśród pustych monotonny lokalizacji. Natomiast tam gdzie już coś mamy np. miasta to miałem wrażenie jakbym się cofnął w czasie o 10+ lat, już taki The Outer Worlds miał ciekawsze i bardziej rozbudowane miejsca której dalej były dość małe. Lepiej się prezentują wnętrza które jeszcze dają radę.
Fabuła i zadania są po prostu ok. Główny wątek jest do bólu przeciętny, a nawet często nudny. W pewnym momencie dawał nadzieję na coś ciekawego jednak pod sam koniec staje się wręcz głupi. Zadania frakcji to inna bajka ponieważ często są całkiem ciekawe, szkoda tylko, że zostały tak spłycone w kwestii wyborów i konsekwencji(potencjał był znacznie większy).
Walka w mojej ocenie jest lekko poniżej przeciętności, z jednej strony strzela się całkiem przyjemnie, z drugiej sam feeling broni jest słaby natomiast z trzeciej AI w tej grze nie istnieje ...
Eksploracja byłaby ciekawa gdyby świat był wypełniony czymś więcej niż pustymi lokalizacjami. Samo latanie statkiem jest ok tyle, że irytuje brak możliwości podróżowania między planetami czy też lądowania na nich bez tego sztucznego przejścia i ładowania. Tak drodzy gracze w Starfieldzie nie możemy swobodnie latać między planetami czy na nich lądować, musimy wybrać lokalizację i przejść do niej oglądając za każdym razem meczącą animacje ukrywającą ładowanie, co jest już totalnym absurdem przy dokowaniu do innego statku lub stacji.
Czas na mój ulubiony element czyli interfejs. Ktokolwiek zaprojektował tego potworka musi nienawidzić graczy ponieważ jest to tak nieintuicyjne i męczące cholerstwo, że aż ciężko uwierzyć iż można zepsuć UI w taki sposób. O braku minimap już nie wspomnę bo nie będę kopał leżącego.
Grafika i warstwa techniczna to dalej poprzednia generacja(chociaż i tam mamy sporo lepszych produkcji).
Podsumowując Starfield wygląda jak projekt nie do końca przemyślany i zrobiony na silniku który już dawno powinien doczekać się emerytury. Projekt posiadający przyjemne i dobre elementy ale w większości ledwo dobijające do przeciętnego poziomu, projekt łapiący wiele srok za ogon w efekcie czego dostajemy totalnie przeciętną produkcję nie wartą na pewno swojej ceny(chyba, że w game passie). To wszystko dałoby się przeżyć gdybyśmy mówili o jakimś średnim studiu, a nie o weteranach branży którzy jeszcze perfidnie po raz kolejny chcą się wysłużyć moderami zamiast po prostu od początku stworzyć dobrą grę.
Coś jest nie tak z optymalizacja.
Nie tyle, że coś jest nie tak co optymalizacja nie istnieje.
Nie jest idealna, jak każda, ale póki co to jest najlepsza gra w swoim gatunku (gatunku rpg-strzelanek w kosmosie, a nie rpg ogolnie) więc takie surowe oceny sa po prostu głupie.
Kwestia gustu.
sto razy większy świat i
Wolę dwie czy trzy planety ale pełne sensownej zawartości niż ten gigantyczny pusty i nudny świat jak w starfieldzie.
da się jakkolwiek latać statkiem (i to różnymi statkami), a nie tylko wybierać cel podróży
A to wszystko i tak ukryte za zamkniętą przestrzenią przy każdej planecie, polecam No Man's Sky gdzie masz dużo większą wolność bez sztucznych ograniczeń czy trochę z innej beczki Dyson Sphere Program.
Nie podobaja się wam ekrany wczytywania - na normalnym sprzęcie, zjadaja one 2 sekundy. To aż tak boli? Wolelibyście zamiast tego gorsza jakosc tekstur, krótki zasięg rysowania obiektów czy kosmiczne wymagania sprzętowe i komieczność posiadania kompa za 20k i brak wersji konsolowej? No bo innych opcji nie ma. Chyba liczyliście na gre, która wyjdzie w 2033 a nie 2023, bo na dziś dzień nie ma opcji zrobić tego typu gry bez ekranów wczytywania.
Ah gdyby tylko istniały gry z pięknymi otwartymi światami które wyszły na konsole i nie walą ekranami ładowania przy każdej możliwej okazji. Sorry ale to co piszesz jest totalną bzdurą, rozumiem ekran ładowania np. przy szybkiej podróży czy zmianie planety ale litości mówimy o mało imponujących miastach w których często mamy loading przy wejściu do budynków i to w 2023 roku.
Za małe miasta, grak dróg i samochodów? Ktoś tu chyba nie ogarnia, że w tej grze jesteśmy w poczatkowej fazie kolonizacji kosmosu i nie powstały jeszcze żadne wielkie miasta, a robienie dróg miedzy nimi jest nieopłacalne na tym etapie. Pojazdy faktycznie by mogły być, podejrzewam, że chcieli je zrobić, a potem to olali bo ich termin premiery gonił. Co z tego, że w cybrpunku sa pojazdy jak fizyka jazdy i odczucia z prowadzenia sa beznadziejne i sa to najgorsze elementy tej gry? Lepszy już chyba brak pojazdów niż źle zrobione
Pod tym względem czułem się jakbym grał w takiego ME z przed 14-15 lat czyli jak na dzisiejsze standardy absurdalnie małe miasta tyle. Ostatecznie nawet bym to przeżył gdyby twórcy starali się chociaż zachować iluzje. Nie wiem skąd wziąłeś ten początkowy etap skoro takie Nowa Atlantyda ma koło 200 lat i było mega projektem.
Kiepska fabuła i postaci? Chyba nie robicie żadnych misji pobocznych… Fabuła może nie jest jakaś topowa, ale nadal jest ok.
Tutaj powiedziałbym, że jest przeciętnie. Są ciekawe historie jednak większość jest po prostu ok.
A w Eldenie fabuły praktycznie nie ma, a która jest, jest tysiac razy bardziej kiczowata i dziecinna (musisz być najpotężniejszy i uratować świat hurr durrr), a npc albo nie istnieja albo nie umieja gadać.
Jak widać nie trzeba tysięcy słabej lub średniej jakości linijek dialogów aby stworzyć interesujący świat. a nawet można go przedstawić w inny sposób.
Wy się śmiejecie i marudzicie, a ja mu zazdroszczę. Chciałbym aby praktycznie każda gra która wychodzi zachwycała mnie i wciągała na 300h+.
Po 3h gry jestem dość znudzony. Bardzo przeciętne strzelanie, szary bezbarwny świat, irytujący interfejs oraz tragiczna mapa, o przestarzałym silniku nie ma nawet co pisać.
Zobaczymy co dalej ale póki co czuje się zawiedziony.
Dzięki, nie muszę już pisać recenzji ponieważ opisałeś praktycznie wszystko.
Co do romansów to pamiętam zapowiedzi, że to będzie coś więcej niż w innych grach, a było po prostu ok.
Nie wierzyłem w te narzekania odnośnie polskiej wersji i braków w notatkach jednak o ile pierwszy czy drugi akt mają pojedyńcze braki to trzeci jest porażką pod tym względem.
Ogólny stan techniczny jest bardzo dobry i napotkałem pojedyńcze błedy z czego raz gra zabiła mi postacie które "ocaliłem" w jakimś zadaniu jednak już w trzecim akcie mam praktycznie co drugi tekst pusty w notatkach co jest dość irytujące.
Jeżeli ktoś ma fioła na punkcie takich braków to polecam jeszcze chwile poczekać z ograniem tytułu.
Spellforce 3 w wykonaniu Grimlore był bardzo dobrą produkcją więc liczę na zacny tytuł.
Pisz za siebie. Można pracowac na swoim i mieć czas.
Można pracować na etacie i mieć czas. Wystarczy być w czymś specjalistą i szukać dobrej firmy, a nie januszexu. Ewentualnie dobrze zarządzać czasem.
Jestem w 2 akcie i dalej mogę wracać do starych obszarów oraz kończyć zadania z początkowych lokalizacji.
Jest dobrze ale nie tip-top. Jestem już kilka godzin w 2 akcie i do tej pory miałem kilka razy jakieś drobne problemy z teksturami oraz jeden crash podczas wczytywania gry(akurat w 1 akcie). Podobno też czasem psują się zapisy i można stracić trochę czasu ale sam tego nie doświadczyłem.
Generalnie można spokojnie grać, mamy tutaj poziom techniczny wyższy niż w standardowych dzisiejszych premierach ale można też dla pewności trochę poczekać ;)
Dopiero w 2013/2014 roku zaczęli wydawać sami i mówimy tu o Dragon Commander/Divinity Orginal Sin, wcześniej mieli wydawców od których byli mocno zależni.
Cieszy mnie, że udało im się wyjść z pod buta gigantów i mogą robić gry jakie sami chcą. Pokazali, że można stworzyć świetne produkcję na własną rękę i dalej sprzedawać miliony egzemplarzy.
Każda ich gra od czasu Orginal Sin balansuje na granicy bankructwa i z Baldurem jest podobnie. Gigantyczne ambicje i budżet jak na taka grę. Nawet podczas wywiadu coś takiego zasugerował.
Akurat Larian w większości swoich gier był zależny od wielkich wydawców przez co pewnie teraz Sven ma alergie na nich.
Na szczęście teraz mogą tworzyć to co chcą i są dzięki temu doceniani przez graczy.
Wyliczenia w excelu maja się zgadzać w jakimś przedziale czasowym np 2-3 lata.
Co do kasy to zakładam, ze mieli fundusze po Orginal Sin 2 które było sporym hitem i osiągnęło sprzedaż koło 8 mln. Dodatkowo pewnie jakieś pożyczki. Wszystko aby jakiś czas po premierze wyjść na plus.
Gra jeszcze nawet nie wyszła a już przewidujesz że będzie 10/10 Cały ty
EA. Dla mnie wystarczył aby wiedzieć jak dobra będzie to produkcja.
Czy bedzie 10/10? Zobaczymy ale szansa jest spora ;)
ale gram wlasnie teraz w FF7 remake i tam jest dokladnie to samo, przynajmniej do chapter 8
Grałem i jak najbardziej się zgodzę jednak miałem wrażenie, że "iluzja" miasta stoi na trochę wyższym poziomie. Ogólnie to całkiem ciekawy temat jak twórcy są w stanie poprzez dialogi, zaplanowanie, oskryptowanie zachowania NPC czy wstawienie aktywności stworzyć iluzję żyjącego miasta.
ciagle korytarzyk i nic wiecej nie ma, ale przynajmniej walka jest po cos i nie omijam przeciwnikow bo trzeba ladowac materie i zbierac expa:)
Ogólnie mam wrażenie, że system walki jest tam lepiej zaplanowany i daje więcej frajdy, w XVI nie czułem potrzeby zdobywania punktów do rozwoju.
a co najlepsze, corce sie spodobalo i zaczela swoja gre (choc probowalem jej pokazac oryginal na switchu to jednak nie podszedl, uznala ze ta grafika to nie ma szans zeby w to grala mimo ze najwiecej gra w stardew valley, czyli totalna pikseloze, ale SW jest wg niej ladne a final7 nie:)
Sam się czasem łapię na tym, że ciężko mi już przełknąć niektóre gry z sprzed 20 lat, część właśnie przez grafikę, a część przez archaizmy. Oczywiście produkcję na których się wychowałem są wyjątkami ;)
Co do stylu graficznego to pikseloza pikselozie nie równa, wystarczy spojrzeć na takie produkcje jak Shovel Knight czy Owlboy gdzie można się pokusić o nazwanie grafiki w tych grach jako "ładna" pikseloza.
Rozcieńcza? Poważne gry bez EA?
EA to broń obusieczna jednak w dobrych rękach daje gigantyczne możliwości naprostowania/polepszenia produkcji długo przez wersją 1.0
Zarówno w grach jak i oprogramowaniu najtańsze i najmniej bolesne zmiany można wprowadzić podczas planowania, a później na wczesnych etapach produkcji, czym dalej w las tym droższe zmiany. Jeżeli twórcy współpracują z fanami to możemy dostać grę dużo lepszą, a Larian jest tutaj dobrym przykładem. To właśnie dzięki EA mamy takie perełki jak DOS 1/2, Factorio, Last Spell, Dyson i wiele wiele innych produkcji.
Mała poprawka:
Divinity Orginal Sin 2 - według osiągnieć na steamie ~13-15%
Pillars of Eternity 2 - jw ~18%
Jak na dzisiejsze czasy są to całkiem niezłe liczby.
Moim zdaniem od BG3 większość odbije się jak piłeczka tenisowa od ściany :) To nie jest seria mass effect którą kończy ok. 50% graczy co i tak jest dużo na tle np. takiej ME : Andromeda którą ukończyło niecałe 20%.
Ciężko powiedzieć. Z jednej strony gra z wieloma rzeczami idzie mocno do przodu względem innych gier RPG jednak z drugiej turowy system walki jest dla wielu męczący. Dodatkowo dla twórców najważniejsza statystyka to ile osób kupi i oceni pozytywnie ;)
Tymczasem nie ma zbyt wielu gier takich jak nasze, a chciałbym, żeby istniały.
Bardziej chodzi mu o to, że jest ich stosunkowo mało.
I co z tego że Horizon jest ładniejszy jak cała reszta leży?
100 razy wolę takie tunelówki niż kolejne openwordy które prześcigają się w wielkości mapy.
Ja natomiast wole dobrze wykonane i przemyślane gry, nie ma znaczenia czy dany tytuł jest korytarzowy czy ma otwarty świat. Sam przykład Horizona dotyczył dużo większej jakości technicznej mimo otwartości względem korytarzowego finala.
fakt te korytarze byly strasznie slabe, zwlaszcza ze sa mega waskie i nic sie w nich nie dzieje
I to jest dla mnie po prostu dziwne ze względu na wiele świetnych elementów. Natomiast twórcy nie przemyśleli projektu korytarzy które w żaden sposób nie zachęcają do zwiedzania.
- Dla doświadczenia? Po co skoro idąc głównym wątkiem mamy wystarczający poziom, a następne poziomy to wzrost o 1-2%.
- Dla ciekawych skarbów? Materiały w gruncie rzeczy nie są do niczego przydatne. Wystarczyłyby nawet jakieś notatki itp opowiadające historię świata.
- Dla ciekawych postaci? No właśnie tylko nic tam nie ma.
Dodam, że przykładowo taki Fable(2004) mimo korytarzowej budowy był w stanie zachęcić graczy do zwiedzania poprzez tajemnice oraz łup. W przypadku nowego Finala uważam, że mapy są po prostu źle zaprojektowane.
dodatkowo gdzies od polowy gry wszystkie walki nuzyly, ja juz jezdzilem po swiecie i mijalem kazdego wroga ktorego dalo sie ominac, dodatkowo jak pisalem wczesniej, zero roznicy czy masz ten czy inny miecz, czy dopakujesz eikona czy nie, w kazdej walce oprocz bosow nawet nie zauwazysz
Dokładnie. Ot nowy miecz daje nam atak większy o jakieś 5-10%.
a zadania poboczne jak pisalismy wyzej - do polowy gry okropne, pozniej, a zwlaszcza pod koniec fabularnie bardzo ciekawe (mechanika jednak do konca taka sama, albo cos przynies, albo z kims pogadaj albo cos zabij, nic wiecej nie ma w calej grze), ale fabula tych zadan nadrabiala i przynajmniej mi chcialo sie je robic z czystej ciekawosci
Niestety ale takie zadania trochę wybijają. Z jednej strony jesteśmy dowódcą i od nas zależy czy świat przetrwa, a z drugiej zbliżający się koniec to idealny czas na przynoszenie wszystkim wszystkiego ;)
Gra skończona i jestem w szoku jak można tak wiele świetnych jak i słabych elementów wymieszać w jednej grze. Na początku towarzyszył mi zachwyt dzięki ciekawej fabule, dobrze zarysowanym postaciom oraz bardzo dobrej warstwie audiowizualnej. Jednak czym dłużej grałem tym bardziej odczuwałem braki tej produkcji:
- Niby gra jest ładna jednak póki co jest to ex na PS5 co za tym idzie powinien powstawać z myślą o jednej platformie, a tymczasem dostajemy korytarzową tylko i wyłącznie "ładną" produkcję która ma jeszcze problemy z wydajnością. Tymczasem ostatnio taki Horizon pokazał otwarty i lepiej dopracowany świat z dużo lepszą optymalizacją.
- Gra jest korytarzowa co nie musi być problemem o ile lokalizację są ciekawe, tutaj natomiast miałem wrażenie pewnej pustki, a już o miastach czy wioskach które szybko mijałem ponieważ nie oferowały absolutnie NIC poza kilkoma nudnymi zadaniami pobocznymi nie ma co mówić.
- Zadania poboczne to w większości najgorszy sort typu przynieś, zanieś, czasem zabij, pozamiataj. Nawet kilka zadań głównych tak wygląda(na szczęście tylko kilka).
Szczerze powiedziawszy od pewnego momentu gra mnie usypiała z pominięciem walk z bossami czy też wydarzeń fabularnych jednak ten schemat idź dość nudnymi korytarzami i wybijaj tłumy wrogów dla mnie osobiście słabo się sprawdził. Na plus przede wszystkim fabuła, postacie oraz walki z bossami.
A to inni twórcy nigdy żadnej gry wcześniej nie stworzyli, nie mieli z czego się uczyć i czerpać inspiracji? Niektórzy siedzą w tej branży 10/20/30 lat, mają w portfolio 5-10 gier i dalej nie mają wystarczającego doświadczenia?
Chciałbym tutaj dodać, że Larian zapewne kilkukrotnie było bliskie rzucenia tworzenia gier w cholere, a ich obecna sytuacja jest efektem wielu lat ciężkiej pracy oraz płaszczenia się przed wydawcami(pierwsze produkcje).
Małe przykłady:
Divinity Divine - ich pierwsza wersja poszła praktycznie do kosza ponieważ wydawca zapatrzył się na Diablo i każdy chciał mieć własnego HnS
Divinity 2 - nikt nie chciał wydać gry, a jak już znaleźli chętnego to koniec konców musieli wyrzucić sporo pomysłów i skrócić fabułe ze względu na niski budżet
Taka mała ciekawostka.
Wolę wydać raz kasę na Diablo niż co chwile na abonament do POE
Co z tego, że Poe jest darmowe, jak do grania wymagany jest abonament na pakiet Office od MS?
Przecież Exel, to jest jedna z najważniejszych mechanik rozgrywki w POE.
Po pierwsze Open Office jest darmowy.
Po drugie piszesz jakieś dziwne bzdury jak zakładam o walucie POE(bo nie widzę innego miejsca które mogło by być tak "skomplikowane" które wymagałoby od ciebie argumentu excela), element który budzi różne emocje ale nazywanie go skomplikowanym jest nie na miejscu.
Fajnie gdyby artykuły i recenzje pisali osoby nastawione neutralnie do danych gier
Raczej ciężko byłoby znaleźć takie osoby w praktycznie każdej redakcji.
Czekajcie to można nie grać w jakiś tytuł i napisać coś miłego do tych którym się podoba?
Część zachwytów to może i efekt wyrobionej marki ale reszta to dalej efekt po prostu świetnego gameplayu.
To jest miłość przez nienawiść, w innym przypadku nie wchodziłby w praktycznie każdy wątek od Zeldzie i pisał jaka to słaba gra ;)
Już nie wspominając o tym, że Zelda, czy Mario Odyssey bez kontrolerów ruchowych, to kastrat.
Skoro tak lubi to daj mu się nacieszyć.
Przereklamowana gra. Pusty i nudny świat. Gra głównie dla młodszego grona. Fabuła szczątkowa.
Zawsze jak ktoś porusza temat wieku i ogranicza jakieś gry do grona dla młodszych przez stylistykę to albo sam jest w tym gronie albo ma kompleksy na temat własnych gustów.
sterowanie wybudowanymi maszynami, mogą na początku mocno irytować
mieta33
Luz bluz masz przecież PS i Xboxa. Po cholere trzecia platforma która będzie tworzyć piekne wizualnie ale często niesamowiscie podobne do siebie i nudne produkcje?
graficznie to jest 2/10 w obecnych czasach
Od niepamiętnych gamingowych czasów na świecie istnieją rózne style artystyczne.
aspekty techniczne nie więcej niż 4/10 w obecnych czasach
Pod jakim względem? Spadki rozumiem ale względem możliwości platformy tylko 4/10?
jedynie gameplay i muzyka bronią się 9-10/10
To już kwestia gustu ale dla mnie osobiście gameplay i fun z gry jest najważniejszy, czyli coś czego mam co raz mniej na pozostałych platformach. Jedynie indyki bronią się w tej kwestii.
po prostu z Zeldą jest tak że ocenia się ją z podłączonym akumulatorem na jajach (recenzenci) jak dadzą mnie niż 9 lub 10 do zostają porażeni. Coś jak owce idące za baranem lub lemingi za królem lemingów w każdej recenzji jest napisane właściwie to samo i sami się przekonują że ocena musi być wysoka bo inaczej zostaną ukarani. Nie wiem z czego to wynika chyba z kompleksów branżowych. Właściwie nawet GOLowi wytykane jest czemu 9.5/10 właściwie brak polskiej wersji językowej powinien ustawić tutaj 9/10, a że grafika i technika to czysty archaizm to też powinno się odjąć z 2 punkty. A czemu tego branża nie robi i nie widzi :) odpowiedź wyżej.
Zeldy często były swoistymi przełomami i rewolucjami w swoich czasach i jest to jedna z najstarszych i dochodowych marek. Co do ocen to obstawiam po prostu wysoką jakość tych produkcji i stąd takie, a nie inne oceny. Czy zasłużenie? Nie wiem ale z chęcią się przekonam.
Od kiedy fani marki ocieniają grę i można nazwać to oceną obiektywną
Od kiedy jakąkolwiek ocenę która opiera się na "odczuciach" osoby recenzującej można nazwać obiektywną?
To tylko połowa sukcesu, bo to też wymaga korekta i naszej wiedzy o kulturze.
Korekta i tak musi być ale dobrze zrobiony słownik(nazwy własne, umiejętności, lokalizacje itd) i spokojne tłumaczenie przy użyciu narzędzi pokroju DeepL daje już efekt o wiele lepszy niż tłumaczenie maszynowe. Co zabawne serio nie trzeba być koksem z angielskiego wystaczy chęć i minimialne zapoznanie się z tematyką gry.
Ogólnie:
Tłumaczenie maszynowe (Niska/Średnia jakość) > tłumaczenie przy użyciu narzędzi (Średnia/Dobra jakość) > korekta (Dobra/Bardzo dobra jakość)
Co do tłumaczenia np. żartów słownych czy kulturowych to tak jest to spory problem i nawet zawodowi tłumacze mają z tym problemy ;)
Wystarczy popatrzeć różnicy jakość tłumaczenie pomiędzy Pathfinder: Kingmaker (też tłumaczenie maszynowe, ale bez korekty i poprawki) a Pathfinder: Wrath of the Righteous (po poprawki).
O tak, te dwa projekty to jak niebo, a ziemia. Nad drugą częścia pracowała duża, lepiej zorganizowana grupa więc efekt jest adekwatnie lepszy.
Przy okazji, nie zamierzam przeszkadzać twórcy tłumaczenie na ich forum. Szkoda, że inni są wstrętni i namolni. Nic dziwnego, że twórcy Hollow Knight Siksong zniknęli z forum na jakiś czas, by mieć święty spokój.
Proponuję w miarę możliwości albo lekką pomoc albo po prostu słowa zachęty. Pytania typu "kiedy" powtórzone po raz 10 czy 20 są po prostu irytujące i takie osoby nawet nie sprawdzą, że ktoś dwa posty wyżej też o to pytał i dostał odpowiedz ;)
Nazywamy to "wypalenie". Znam to uczucie.
Si. Tutaj motywacja i zgrana grupa robi swoje.
Albo mamy za mało ludzi, co znają się nie tylko na j. angielskiego, ale również na programowanie. Są zajęci w inne projekty takich jak Pathfinder - Wrath of the Righteous, gdzie ciągle coś poprawiają i uzupełniają.
Ogólnie aby wspomóc tłumaczenie nie trzeba mieć znajomości angielskiego na wysokim poziomie ponieważ obecnie narzędzie do tłumaczenia tekstu są na bardzo wysokim poziomie. Większość pracy to poprawa sensu czy składni. Co do programistów to ze względu na cyfryzacje jest ich całkiem sporo, a automatyzacja pracy w formie skryptów aby np. przenieść tekst z oryginalnych plików do postaci łatwiej do tłumaczenia nie jest aż tak ciężka do stworzenia.
Po prostu są za dużo ciekawych gier po angielsku wydane co roku, a tak za mało ludzi do tłumaczenie gry... Nie nadążamy się za wszystkiego.
Si. Dodaj do tego osoby którzy jeszcze atakują czy też spamują ekipą które tłumaczą. Nie ma to jak po kilku miesiącach widzieć wpisy "co tak wolno, byście komuś innemu przekazali" <3
Masz rację. Niektórzy są po prostu zmęczeni i nie chcą tłumaczyć gry na długo. Np. ktoś, kto tłumaczył Ni No Kuni 2 po polsku i nie ma siły, by tłumaczyć również Ni No Kuni 1.
Na początku jest to super szczególnie kiedy w dany tytuł sam grasz lub masz jakiś sentyment ale z czasem przychodzi zmęczenie tematem ...
Albo i lat ;)
Takie projekty często mają dobry start kiedy motywacja jest na wysokim poziomie jednak już pierwsze pół roku jest w stanie pokazać czy projekt ma szanse zostać zakończony. Obecnie mam wrażenie, że brakuje chętnych do pomocy przy takich tłumaczeniach mimo ogromu dostępnych narzędzi.
Tak samo jak do dzisiaj nikt nie gra w PoE czy Grim Dawn. Diablo to ogromna marka i kasa przez co wiadomo, że przyciągnie graczy bez względu na jakość. Jednak czas i beta pokaże czy serio będzie to coś ciekawszego niż poprzednia odsłona.
Na PlayStation 1,2 wychodziła zawsze tylko jedna wersja 1.0 ,i były te gry dopracowane bezbłęndnie ,dzisiaj celowo wpół-ukończone gry wydają bo szybciej kasa zacznie płynąć ,jest internet to się połata z czasem tak samo jak cyberpunk,kiedyś nie było internetu w konsolach ps1,2 gra musiała być ukończona na 100% (igła) albo nie wychodziła ,dzisiaj na premierę dostajemy wpół ukończony produkt
Kiedyś gry miały ułamek dzisiejszych budżetów i pracowały nad nimi zespoły liczące max ~10 osób, a teraz ta liczba potrafi przekraczać 100 osób na projekt.
Jak dla mnie to efekt słabego zarządzania. Część zespołów pewnie dostała zastrzyk kasy i czas ale zaczeła po prostu przepalać. Pewnie dopiero teraz microsoft się budzi(kiedy mają mniejszy dochód) i idą w drugą skrajność czyli ciśniecie.
Czytałem ale tym sposobem myślenia praktycznie każda gra powinna kosztować max 70 zł bo przecież nie jest dla każdego. Gra kosztuje tyle ile według twórców jest warta i ile kosztowała ich pracy, a właśnie po to jest demo i ewentualny zwrot abyś mógł to ocenić na żywym organizmie. Dodatkowo sami twórcy powiedzieli wprost, że nie będzie promocji więc wybór masz w pewnym sensie ułatwiony.
Ale pracują i dalej inwestują w swóją grę. Obecnie pracuje tam 31 osób. Powiedzmy, że koszt jednego pracownika to jakieś 10k miesięcznie czyli jakieś 310k miesięcznie, plus jakieś biuro itp to pewnie sumarycznie 330k-350k. Rocznie daje to koło 4kk, a stawiam, że i tak to co najpisałem jest mocno zaniżone.
Od nikogo się nie odcinają. Cena jest jak najbardziej uczciwa, a głównie narzekają osoby które nie kupiły i kupić nie zamierzają (jedynie piszą jak juz od kilku lat się do tego przymierzają). Dodatkowo grę można kupić, sprawdzić i jeżeli to nie twój klimat lub według ciebie nie jest warta swojej ceny to spokojnie zwrócić. Zamiast tego lepiej marudzić na wyższą cenę gry w którą twórcy(20 osobowy zespół) ciągle inwestuje czas.
Nie jestem w temacie ale jakie koszta generuje kilkuletnia produkcja?
Zależy co przy niej robisz i jakie ma funkcje. Jeżeli cały czas szlifujesz produkt np. poprzez poprawe wydajności, lepszego wsparcia modów czy też łatanie błedów to koszta wcale nie są małe.
czy twórcy dalej aktywnie wspierają ten tytuł jakimiś znaczącymi aktualizacjami?
Tak. Cały czas szlifują produkt.
czy są zapowiedziane jakieś dodatki czy inne DLC?
Tak.
nie była ta gra w wczesnym dostępie czy czymś takim?
Była i wtedy kosztowała ~50 zł.
to ma jakiś multi że trzeba serwery utrzymywać?
Ma. Plus na własnych serwerach przetrzymują np. mody.
czy to studio ma jakieś inne tytuły do zaoferowania?\
Czy to ma jakieś znaczenie?
Jak dla mnie to zwykły skok na kasę. Bedę pamiętam aby nigdy nie kupić tego tytułu.
Dla mnie to jest jak najbardziej uczciwe. Produkt jako EA kosztował najmniej bo oferował dużo mniej niż teraz. Obecnie jest dużo bardziej rozwinięty i twórcy cały czas go szlifują więc większa cena za większy cały wkład pracy jest uczciwy. Wolę takie podejście niż 250-350 zł już od EA i porzucenie produktu tydzień po premierze.
Dokładnie. Porzucenie gry czy brak wspracia, a ciągły rozwój to dwa różne podejścia. W przypadku drugiego podniesienie ceny po X latach jest ok.
a bo się wczoraj okazało, że ruscy to agresywne bydło atakujące sąsiednie kraje. Nie to, żeby tylko od upadku komuny najechali Czeczenię, Gruzję i od 2014 prowadzili wojnę na Ukrainie.
Nie było kiedy uciec z bandyckiego kraju który ma w dupie wszystko poza budowaniem imperialnych fantazji głównie kosztem życia wszystkich dookoła, nawet swoich.
No chyba, że nie opłacało im się uciekać przez lukratywne kontakty z oligarchami.
Tyle, że dla większości uczcieczka nie jest odpowiedzią. Mają tam swój dom, rodzine, życie i mają to od tak porzucić? Przecież to samo mógłbyś napisać o większości krajach gdzie jest nie stabilnie lub trawią je wewnęytrzne problemy jak Meksyk czy Wenezuela, a jednak część ludzi zostaje.
Tutaj nie chodzi o moje dobre samopoczucie a normalne samopoczucie ukraincow, ktorzy sa codziennie mordowani bez litosci na wlasnej ziemi. Tylko rosjanie moga obalic totalitarny system we wlasnym panstwie, im dluzej z tym zwlekaja tym gorzej dla nas wszystkich. Pzdro.
Mówimy o kraju w którym którym władza od pokoleń pozbywa się "kłopotliwych" elementów i zarzuca ludzi propagandą. I tak tylko obywatele mogą obalić ustrój tyle, że służby, wojsko i kontrolowany przepływ informacji robi swoje ...
Jaaaaaasne. Za bardzo boli, że ktoś ma inne zdanie więc jedyna słuszna odpowiedz to "onuca"?
ps
Powyższe posty dotyczącą bezsensu czepiania się zwyczajnego developera który chce być neutralny ponieważ może ponieść konsekwencje jawnego sprzeciwienia się i jest twórcą, a nie instytucją polityczną i jako firma może pozostać neutralny. Natomiast pojedyncze osoby z firmy mogą mieć swoje własne poglądy i je reprezentować...
Czy USA/Chiny są obecnie w stanie wojny z kimkolwiek ? Mają oczywiście swoje za uszami, ale o oficjalnej wojnie, nie słyszałem.
Swoje za uszami? Niszczenie stabilności całych krajów w skutek czego całe państwa muszą się latami podnosić po ich działaniach i to nazywasz "swoje za uszami". Sorry ale to co najmniej niedopowiedzenie. Nie wspominając o ludobójstwie które uprawiają Chiny. Nie trzeba być w trakcie wojny aby swoimi działaniami zabijać miliony.
Czy USA/Chiny/Izrael są zagrożeniem dla pokoju w naszym kraju ? No nie.
Jeżeli wybuchłaby wojna USA/Chiny to również nas to dotknie więc tak ich działania i walka o dominacje mogą być dla nas zagrożeniem.
A Rosja jest... I każdy kibicuje, żeby Ukraińcy wybili im szabelkę z ręki, razem z zębami...
Tak ale nie każdy musi oficjalnie to ogłaszać, szczególnie jeżeli np. mieszka w Rosji.
Jasne niech ryzykują potencjalnymi karami dla części pracowników i ich rodzin którzy mają pecha żyć w kraju agresora żebyś się poczuł lepiej ;)
Jak zwykle łatwo takie deklaracje składać kiedy jest się w bezpiecznym kraju.
Zgadzam się z Alexem. Globalny zespół gdzie część osób pracuje z Rosji ma pisać o tym jak jest przeciwko tej wojnie i Putinowi. Przecież wcale nie będą wystawiać siebie i rodziny na potencjalne reperkusje ...
Dodatkowo to twórcy gier i niech tworzą gry. a nie bawią się sztucznie w politykę pod publikę jak robi większość molochów.
Tylko, że to główny temat który obecnie cisną. Z tego kojarzę mają coś więcej powiedzieć w najbliższych miesiącach.
Yez. Typ z korpo mówi, że będzie super. Brakowało jeszcze czegoś typu "Szanujemy fanów i ich zdanie". Czas pokaże ale po ostatniej "wielkiej" produkcji amazonu jakoś wątpię.
Trzeba wiecie, być trochę jednak świadomym konsumentem. Gdy kupowałem świtcha rok temu wiedziałem, że nie kupuję mocnego sprzętu do grania. Wiedziałem, że kupuję sprzęt, bo chcę pokgrać w konretne rzeczy niedostępne gdzie indziej i że nie będą to cuda-wianki pod względem graficznym.
Xenoblade, Monster Hunter czy też Super Mario Odyssey pokazują, że gry na Switcha mogą być ładna. Dodatkowo pamiętajmy, że takie Xenoblade czy Monster Hunter to jako marki w porównaniu do poków są popierdółkami.
Co do GameFreak zgadzam się ponieważ pokazują totalne partactwo przy takiej kasie i marce ale w przypadku Nintendo jest trochę inaczej, a mianowicie jest jednym z trzech właścicieli Pokemonów.
Wujek K, jest pewna ważna okoliczność wesołku, zgodnie ze źródłem (Biblia) ten Jezus nie zrobił nic złego "poza" urażeniem uczuć religijnych ówczesnych faryzeuszy religijnych, a także nie ma żadnego innego dowodu, że robił cokolwiek złego, by zabijać go jako złego boga. Diabeł siedzi w szczegółach, a rozum opuszcza antyteistycznych żartownisiów i hejterów "religii" czy jakiejkolwiek duchowości.
Mimo iż jestem wierzący dalej nie rozumiem takiej spiny. Ktoś (czy wierzy czy nie to bez znaczenia) zażartował sobie i to nie w jakiś obrzydliwy sposób, a już obrońcy wiary się aktywują. Zrozumiałbym jeszcze gdyby takowy żart był jakiś chory i jego celem było tylko obrażanie ale tutaj tego nie czuje ...
Właśnie o tym pisałem. Gdyby przenieść obecne 100 zł o 15 lat w tył to byłoby to warte ~40zł czyli powinny kosztować ~250zł obecnie i dalej piszemy o premierze.
Po prostu trudniej jest kupić nowe gry, jak tylko wychodzą.
W pewnym sensie tak, na plus jest dostępność(dużo łatwiej kupić w sklepie lub zamówić online). Na szczęście baaardzo szybko tanieją i trafiają się promocje.
Żeby kupić gry taniej, to niestety musimy poczekać dłużej.
Tak ale przy obecnym natłoku gier poczekanie na wyprzedaż/promocje/spadek ceny nie powinno być tak straszne. No chyba, że to jakiś mega ważny dla Ciebie tytuł.
Kiedyś w przeszłość gry AAA mogliśmy kupić za tylko 100-200 zł nawet na konsoli, a teraz God of War jest za 300 zł.
Gry AAA są coraz droższe, niestety.
Sprawdziłem z ciekawości kalkulatorem inflacji ile warte było 100 zł jakieś 15 lat temu, oczywiście uśredniając więc nie będą to super dokładne wyniki ale:
100 zł kiedyś - dzisiaj 41,75 zł
200 zł kiedyś - dzisiaj 83,45 zł
Więc sama inflacja sprawia, że podwyżki nie są aż tak dziwne.
Gra skończona i zostaje z oceną 8.5 gdzie poprzednia część miała u mnie 9.5.
Chyba trzy największe problemy to:
1. Za dużo nudnych i ciągle powtarzających się walk, szczególnie czuć to po skończeniu głównego wątku w danym świecie i powrocie do bramy gdzie znowu atakują nas chmary wrogów.
2. Bardzo bezpieczny finał bez większych emocji, a wręcz przesłodzony.
3. Za mało realnych nowości. Przez 70% gry czułem się jakbym grał w poprzednią część.
Troche też przeszkadzała mi relacja ojciec syn mimo iż była dobrze poprowadzona to miałem wrażenie, że w pewnym momencie jest za słodka i przyjemna. Mimo iż było wiele wrzęcz perfekcyjnych scen.
Tylko jeżeli na siłe jej szukasz. Co do Kratosa to "ogłosili", że jest Bi co pasuje do jego pochodzenia.
Ha mam identyczne odczucia.
Gra ma generalnie przez wiekszosc czasu schemat : idziemy sobie i rozmawiamy -> walka ze zwykłymi przeciwnikami aka arena -> zagadka -> arena -> zagadka -> arena -> arena -> mini boss/boss (w miedzyczasie oczywiscie jest sporo swietnych dialogów)
Prawdziwy schemat to:
idziemy sobie i rozmawiamy -> walka ze zwykłymi przeciwnikami aka arena -> zagadka -> arena -> zagadka -> arena -> arena -> mini boss/boss > arena > dialog > arena > arena > powrót do bazy
Ta niechęć nie wzięła się z niczego. Po wyrównanej generacji PS3 i X360 mogli kontynuować dobrą passę w następnej, no ale zachciało się MS zabić dystrybucję pudełkową, wprowadzić always online i podsłuchiwać graczy przez kinecta, którego nie dałoby się wyłączyć, więc dostali za swoje i ten smród ciągnie się za nimi do dzisiaj.
Zgadzam się z tymi wpadkami ale nie tylko MS ma swoje za uszami. To jak Sony potraktowało PSP i Vite woła o pomstę do nieba czy chociażby to jakim potworem do tworzenia było PS3. Co do bardziej dzisiejszych czasów to niestety Sony przoduje w wyciąganiu kasy od graczy, płatny update do gier, nowa półka cenowa dla gier z PS5 które są tylko lekko ulepszoną wersją z PS4(głównie 60 FPS), siekanie na lewo i prawo remasterów do gier które praktycznie tego nie potrzebuje, brak kompatybilności wstecznej dla poprzednich konsol jak i VR2 które nie będą wspierac gier z VR1 ...
Można tak wyliczać dalej i to nie tylko dla Sony ale i MS czy Nintendo ale przecież to bez sensu ponieważ najczęsciej źródłem jest tylko i wyłącznie potrzeba poczucia, że to nasz wybór był najlepszy.
Wybrałem Xboxa - Playstation tworzy tylko remastery, wyciąga kase i nie ma Gamepassa
Wybrałem Playstation - Xbox ma tylko słabe małę gierki w gamepassie i żadnych gier AAA
Wybrałem Switcha - akcja i tak nie dzieje się w Polsce ;)
Szkoda, że w innych branżach niż IT to trzeba najpierw coś zrobić żeby zarobić, a jak ktoś nie robi to w ciągu jednego miesiąca jest to wyłapanie i skorygowane.
Nie dość, że generelizowanie to jeszcze naginanie prawdy. Tylko "IT"? Masz tyle branż w których stworzenie produktu potrafi trwać wiele lat i na spokojnie takie projekty są finansowane przez ten czas aby w przyszłości zarobić, a to co opisujesz to chyba tylko w jakiś Januszexach albo branżach gdzie końcowy produkt to rzecz prosta lub już istniejąca ...
W każdej firmie tego typu przydałby się taki Musk, który by się przyjrzal pracy ludzi, a w Microsoft to 10 takich Muskow, bo tam są mistrzami opieprzania się.
Idz pracować dla takiego Muska to sam zobaczysz jak "jego" zarządzanie jest dobre ;)
Żeby przez 4-5 lat nie wydać żadnej gry to takie studio nadaje się tylko do likwidacji, gdyż marnują się tam zasoby i zdolni ludzie (nawet w najgorszych firmach tacy się znajdują i trzeba ich wyławiać niczym perły, gdyż nie tylko mają talent, ale będą dodatkowo wdzięczni za ratunek i nie będą skoczkami po firmach, kto częściej zmienia pracę niż 3-4 lata to skoczek, któremu nie za bardzo można ufać).
Przecież gry właśnie tyle powstają obecnie ....
Dodatkowo tutaj twórcy mają całkiem sporą wolność i większy spokój niż w wielu innych podobnych firmach.
Potrafisz rozróżnić wydawanie gier co 4-5 lat od nie wydawania gier w ogóle? Uwierz mi chciałbym, żeby MS wydawał gry tego pokroju w takim okresie, ale niestety na to się nie zanosi. Patrząc na to, jak dużo czasu im schodzi na doprowadzenie do końca produkcji gier, które przejęli już w trakcie tworzenia śmiem twierdzić, że wydanie dużej gry AAA tworzonej od zera zajmie im minimum 6 lat.
Nie popieram jakoś mocno tego ale wole poczekać nawet te 6 lat i dostać dobry produkt ale to sprawdzimy dopiero jak zapowiedziane gry wyjdą, a w 2023 możemy się kilku tytułów spodziewać.
Tak wiem, że oddanie twórcom dużej swobody twórczej może przyczynić się do dłuższego powstawania gier, ale to przecież nie jest jedyny czynnik mający wpływ na czas produkcji. Brak dobrego zarządzania ludźmi w studiach też ma na to duży wpływ.
Tyle, że wątpie aby kierownicy się pozmieniali. Dostali więcej czasu i kasy więc korzystają zamiast klepać chore nadgodziny.
No skończyli Halo Infinite, szkoda tylko, że zapomniałeś już w jakim stanie ta gra była w momencie pierwotnego terminu premiery. Psychonauts 2 też powstawało w bólach i było wielokrotnie przekładane. Hellblade 2 zaginęło w akcji i już powstaje dłużej niż pierwsza część, którą robili bez udziału MS. No a Stalker 2 to już kompletna niewiadoma. Wiadomo, jest wojna, ale podobno w studiu było już źle jeszcze przed wojną, a sama gra od momentu zapowiedzi jest w powijakach.
Grałem zarówno w Halo w pierwszym tygodniu jak i Psychonauts 2. Co do pierwszej grało się przyjemnie ale fanem strzelanek nei jestem, natomiast Psychonauts 2 to absolutna perełka i jeżeli mam dłużej czekać na gry to wole tak niezwykłe produkcje niż kolejne generyczne gry w innych oprawach.
Spójrz na krytykowane tutaj Sony. Oni ogłaszają swoje gry zazwyczaj niedługo przed premierą i stosunkowo niedługo potem je wydają, a nawet jeśli pojawiają się jakieś opóźnienia, to nie są dłuższe niż kilka miesięcy.
Widze, że każda firma jest tutaj krytykowana i to zarówno z sensem jak i bez. Co do gier sony też przypominam sobie problemy w formie chorych nadgodzin np. w Naughty Dog czy toksyczne srodowisko.
Jak napisał Alex. Przede wszystkim warto skończyć Gow z 2018 ponieważ otwiera on właśnie wątek nordycki jednak jeżeli przejdziesz wcześniejsze częsci to będziesz miał lepszy kontekst postaci Kratosa oraz wyłapiesz więcej smaczków.
Ależ nikt nie ma wątpliwości, że ktoś tam siedzi i pracuje, w końcu nie bez powodu Microsoft nakupował tyle tych studiów. Komentarze typu "Xbox nie ma gier" biorą się z tego, że w chwili obecnej Xbox nie ma gier. A czy będzie miał za rok, dwa, osiem... Zobaczymy jak wyjdzie cokolwiek poza standardowym zestawem.
Powiedziałbym raczej, że z niechęci do Xboxa.
God of War(2018) był dla mnie grą prawie, że perfekcyjną. W nowej odsłonie dostajemy dużo więcej tego samego(w teorii). Czy dzięki temu Ragnarok jest lepszy? Szczerze powiedziawszy nie, ba nawet powiedziałbym, że jest gorszy i mnie lekko zawiódł. Czemu? Jak widać więcej nie znaczy lepiej. Są to moje wrażenia po ~10h więc z ostateczną oceną poczekam do końca gry.
Grafika i dźwięk. Tutaj jest po prostu lepiej, postacie są bardziej szczegółowe, światy bardziej zróżnicowane, a sama ścieżka dźwiękowa to cud, miód i maliny :)
System walki i progresji. Prawie, że 1:1 to co mieliśmy w poprzedniczce z lekkimi usprawnieniami. Dalej przyjemnie się walczy czując tą ociężałość i siłę Kratosa.
Postacie i relacje. Chyba najjaśniejszym punktem poprzedniej części była dla mnie relacja Kratosa z synem która była świetnie napisana i rozwijała się w trakcie gry. Emocje które towarzyszyły były świetnie ukryte w drobnych gestach, oszczędnych słowach czy też spojrzeniach. Tymczasem w nowej części niby mamy dalszy etap rozwoju Atreusa i nowe problemy rodzicielstwa ale jest tego duuuuużo mniej i zostało przeniesione na dalszy plan. Doszło również wiele nowych postaci które do nas dołączają jednak przez ich ilość miałem wrażenie, że gra straciła możliwość ich rozbudowy albo po prostu twórcy za bardzo się rozdzielili. Wszystko to sprawia, że relacje i postacie wydają się płytsze i nudniejsze niż poprzednio.
Fabuła. Poprzednio w pewnym sensie dość prosta, ot wędrówka ojca z synem, a jednak sekrety i własna interpretacja mitów tworzyła genialną opowieść w której mogliśmy sami sobie wiele dopowiedzieć ale i potrafiła zaskoczyć. Tymczasem w Ragnaroku historia jest na dużo większa skale i wydaje się być bardziej epicka. Nie wiem jak dalej ale póki co mam jednak z tym pewien problem, a mianowicie dostajemy ogrom przeciwników do ubicia aby poznawać małe strzępki historii i jedynie odrobinę pchać ją do przodu przez co jak do tej pory odczuwam często znudzenie hordami przeciwników.
Lekko to podsumowując czuje póki co lekki zawód tą częścią i mimo iż jest wszystkiego więcej to czuje jakbym znowu grał w poprzednią część z lekki usprawnieniami ale z absurdalnie rozciągniętą fabuła wypchaną zapychaczami i hordami przeciwników często bez większego sensu oraz z mniej ciekawymi relacjami. Na początku dziwiłem się czemu możliwość gry nową postacią jest tak często uznawaną za meczącą i wymieniana jako wada przecież pierwsza taka sekwencja była nawet ciekawa i przyjemna, później dotarłem do drugiej takiej części i zaczęły zamykać mi się oczy przy tym sztucznym przedłużaniu i aktywnościach typu "zbieramy owoce przez 15-20 min". Również trochę zawodzi relacja ojciec/syn która była głównym szkieletem poprzedniczki. Jestem ciekaw co dalej ale póki co dla mnie osobiście 8/10 kiedy poprzednia część do dzisiaj ma u mnie 9-9.5/10
Przede wszystkim wybór. Chcesz grać z napisami ok, chcesz grać z dubbingiem też spoko.
Moc, przekładająca się na płynność i rozdzielczość
I absolutnie zmarnowana w większości produkcji.
Rewelacyjne bajery pada: haptyka i adaptacyjne triggery
I jedyna gra z która z tego w pełni korzysta to Astroboty. Jak tak pójdzie to będzie to tylko mało znaczący bajer, a szkoda.
Głośność konsoli
W moim przypadku Xbox jest dużo cichszy szczególnie przy czytaniu płyt, a Switch bije obie.
Subiektywnie, sam design konsoli ciekawy tylko ten rozmiar....
No właśnie "ciekawy", a nie po prostu ładny aczkolwiek to już kwestia gustu.
Rewelacyjna wsteczna z Ps4
Szkoda, że tylko z PS4.
Konsola przede wszystkim dla osób które nie miały PS4 ewentualnie muszą być na bierząco z technologią. Dużo dobra które marnuje się już przez 2 lata.
nigdy nie rozumiałem tego dlaczego Blizzard mając takie asy w rękawie nigdy z nich nie korzystał, poza WoWem
W przypadku Warcrafta to WoW był kurą znoszączą złote jajka więc inwestowanie w inne projekty nie bylo oplacalne, a szkoda z perspektywy gracza.
Horizon - Jeżeli piszesz o drugiej części to padłem z nudów po 2-3h i odpuściłem
God of War Ragnarok - Jedyny tytuł od Sony na który czekam
TLoU Remake - Drugie już odświeżenie gry z PS3
Demon's Souls - Ten tytuł już bardziej się wpasowuje w słowo Remake niż TLoU aczkolwiek dalej jest to remake, a nie nic nowego
Returnal - Przyznam się bez bicia przyjemna gra która jednak z dużą szansą zawita na PC
Ratchet and Clank - Ładna i w sumie tyle. Żadnych większych nowości względem poprzedniczki, a etapy platformowe bardzo słabe
Świetne gry (zakładam z góry, że Ragnarok także). Warte zakupu konsoli w przeciwieństwie do X Klocka, który póki co nie ma żadnej listy gier wybitnych z ocenami bliskie 90 na meta
Posiadam PS5 i Xboxa Series X i to ten drugi mnie zachwycił pod względem funkcjonalności(Quick Resume, FPS Boost itd), szczególnie, że miałem co nadrabiać w kwestii gier natomiast PS5 zawiódł. Głównie remaki gier z PS3/PS4 plus dość nudne/bezpieczne kontynuacje jeżeli grało się dużo w poprzednie częsci.
Tylko że to za mało, by kupić PS5. Potrzeba nam jeszcze więcej gry.
Zależy na czym grasz obecnie. Jeżeli masz słabego PC lub nie posiadasz PS4 to warto. Biblioteka z poprzedniej generacji z lekkimi usprawnieniami plus multiplatformy. W innym przypadku tak średnio bym powiedział nawet mimo mistycznego SSD.
Jak to każda duża firma inwestują tam gdzie najbardziej im się opłaca. Niestety różnorodność nie generowała wybitnego zysku.
Moim zdaniem całkowicie zdmuchnęła serię Fire Emblem (nie wiem chyba piszecie o tym przez wspomnienia i nostalgię).
Albo Ty zachłysnąłeś się świeżym tytułem. Fire Emblem jest dużo bardziej rozwiniętą grą, co by nie mówić ma dużą przewagę w czasie jakim istnieje na rynku, fanach czy budżecie. Oczywiście według mnie Lost Eidolons to całkiem niezła produkcja która zaskoczyła mnie w jakości fabuły czy dialogów przez to dająca nadzieje w przyszłości na mocnego konkurenta dla FE ;)
Przecież widzę i dlatego mówię, ze nie rozumiem dlaczego.
Emocje. Postacie napisane w ciekawy sposób, a ich historie i "romanse" potrafiące być ciekawymi wątkami(aczkolwiek to rzadkość). To trochę jak z dobrą książką. Niektórzy będą preferować właśnie stronę emocjonalną i związaną z historia/narracją niż stricte warstwą gameplay'u z nowymi mechanikami itp.
Czego nie rozumiesz?
Właśnie nie rozumiem czego w tym nie rozumiesz. Przecież musiałeś w życiu spotkać osoby o odmiennym podejściu do życia czy też poglądach niż twoje.
to "romanse w grze" są pewnie nad przedostatnim miejscu dla mnie
Właśnie, dla Ciebie. Jak widać spora część graczy stawia romanse wyżej.
MMORPG single player? Czyli w zasadzie... Zwykłe rpg?
Krytyka w formie żartu aczkolwiek w zasadzie masz racje, co nie zmienia faktu, że żart dalej jest zabawny.
Raczej nie ufać kobietom, chyba że mężczyźni też takie akcje odwalają
Kobiety są bardziej emocjonalne co oczywiście nie znaczy, że jakiś meżczyzna nie mógłby odwalić takiej akcji. Jednak mimo wszystko to kobieta będzie łatwiej zauważona i wsparta.
Chodzi o jej chciwość oraz brak profesjonalizmu czy też dziecinne podejście podsycone kłamstwami.
Nie każdy firma w której pracowałem była super i w porządku wzgledem mojej osoby ale nie wyrzucam publicznie swoich żalów jakie to złe firmy były. Nie pasowała mi praca więc się nie zgadzałem dalej na współpracę i tyle ...
Tymczasem tutaj dostała dobrą stawkę dla swojego zawodu po czym chciała 10x czy 20x tyle co w samo w sobie nie jest przecież złe. Jednak przy ostatecznej stawce jaką mogła dostać odmówiła, a teraz kłamie i wzywa do bojkotu. Jeżeli odmówiła i nei podjeła się tej pracy to nam tym powinno się skończyć, a nie teraz zachowanie rozkapryszonego dziecka ..
Coś czuję, że się obraziłą i chciałą "zniszczyć" firmę jednak koniec konców raczej zaszkodziła swojej własnej karierze.
Gra skończona i mogę spokojnie napisać, że jest to całkiem niezła produkcja.
Plusy:
- Ciekawa fabuła z kilkoma zwrotami akcji
- Całkiem dobrze napisane dialogi mimo zalewania momentami zbyt ich rozwodnioną wersją
- Dobrze zrealizowana warstwa taktyczna
- Początek i środek mają zacne tępo
Minusy:
- Zbyt rozciągnięta końcówka gdzie już czułem, że to koniec ale fabuła kręciła się w kółko (2-3 zbędne rozdziały)
- Zadania poboczne mimo niezłych dialogów polegały na krążeniu między postaciami po 6+ razy przez co szybko stają się nudne
- Czuć budżetowość w animacjach
- Niektóre systemy ewidętnie są nie do końca przemyślane
Ogólnie bawiłem się dobrze i ciągle byłem ciekaw co mnie czeka w następnym rozdziale. Patrząc na to, że nie jest to produkcja AAA to jestem zadowolony z zakupu. Do Fire Emblem jeszcze daleka droga ale jest twórcy mają ode mnie kredyt zaufania.

10% to bardzo dużo. Gdyby tylu było zainteresowanych, to już dawno by zrobili wersję PL.
Wątpię patrząc jakie języki wspierają oraz to, że pomineli kilka ogromnych rynków do których Polska nie ma startu.
Czy ja wiem? Jest dużo lepiej niż generację temu. Oczywiście nie będę komentować braku polskiego interfejsu czy też nawet języka polskiego na liście w sklepie bo jest to słabe.
Czyli możliwe, że za kilka lat będziemy mieli pierwszy kontakt z obcymi?
Tak na poważnie to z każdym rokiem jest większa szansa ponieważ zainteresowanie Nintendo rośnie w Polsce.
Sprawdziłem zarówno Sege oraz Bandai i nie widzę aby większość była po polsku. Prawda jest taka, że poza Sony większość japońskich firm ma wywalone na polske.
Szkoda, warto poznać wszystkie części(szczególnie 2). Czwarta odsłona na tle pozostałych jest po prostu ok.
Widziałem gdzieś statystyki i sprzedaż konsoli np. u niemców jest kilkukrotnie wyższa niż u nas. Tak więc Polska raczej nie istnieje za bardzo w świecie Japończyków i nie mówię tu tylko o Nintendo.
Prawie x2 tyle sprzedanych sztuk konsol w USA co w Europie. Po rozbiciu na kraje Polska jest co by nie mówić mało znaczącym rynkiem.
Przyjemna pozycja, taki mały braciszek Fire Emblem :)
Oczywiście do poziomu FE sporo brakuje jednak nie jest źle. Dobra warstwa taktyczna, mechaniki, dialogi czy też fabuła przy lekkim przegadaniu i budżetowości.
Dla mnie osobiście 7.5-8.
Litości jedni i drudzy są siebie warci ...
A same wojenki nakręcają portale o grach.
Dla Ciebie nic dla innych już będą ciekawe produkcje. Jak dla mnie kwestia gustów i preferencji.
Och ten nasz MS zbawiciel i pogromca antykonsumenckich praktyk…
Yez. Jak to każde korpo na świecie. Nie czaje po co ta walka czy to za Microsoft czy Sony. W poprzednich generacjach Sony było dużo bardziej prokonsumenckie przynajmniej taką mieli fasadę, natomiast obecnie lepiej robi to Microsoft. Jednak należy pamiętać, że w przypadku dominacji jedna i druga firma zapomniałyby o byciu cudnym dla graczy ;)
Ja ją ten ich fałsz, brak honoru (dej dej, dej darmo! Czemu już nie dejeszesz, dej jeszcze bo cie zwyzywam) I siedzą moczą du.ska w aquaparkach zamiast walczyć na froncie byczki dwa metry 25-35 lat, aż odechciewa się wspierać UA.
Wyjechali i co z tego? To ich życie czy twoje? Nie muszą chcieć walczyć i ginąć. Dodatkowo jak rozumiem to, że imprezują czy żyją oznacza brak wsparcia(przecież nie można wspierać i pomagać inaczej niż jadąc na front)?
Teraz chcą nas gnojki w wojnę wciągnąć poprzez potępianie Rosji. Walczyć dziady, a nie siedzieć w Polsce i pasozytowac!
Wielu z nich przyjechało z własną kasą i pracuje.
Jechałem wczoraj w autobusie Krakow-Wroclaw, 3/4 to byczki uciekinierzy i dekownicy.
Znowu, co z tego?
Trzeba nie doprowadzić do wojny z Rosją, a oni niech zaczną walczyć zbrojnie chociaż w połowie tak mocno jak się socjal mediami dziady bawią.
Polacy zaczynają mieć tych laserów i dej dej dosyć.
Cześć polaków zaczyna szukać winnych za sytuacje z naszą gospodarką i ukraińcy są dobrym targetem dla takich pieniaczy jak ty tyle, że zła sytuacja w naszym kraju to efekt wielu rzeczy ....
Rozwój jasne, ale to akurat jest bardzo śmieszna i infantylna rzecz. Dlaczego? Bo dlatego, że nie da się rozwijać w nieskończoność!
Czekaj zarzucasz mi infantylne podejście bo twierdze, że rozwój technologii pozwoli nam korzystać ze streamowania gier bardziej wydajnie, powoli eliminując problemy, po czym rzucasz coś o ścianie w rozwoju kiedy technologia jest realnie dopiero kilka lat na rynku?
Światłowód to już niemal maks. technologia w przesyle sygnałów. A dlaczego? Bo dlatego, że przyczyna jest bardzo prosta: w końcu nośnikiem informacji jest światło, a tylko kwantowe splątanie zapewni szybszą wymianę informacji! Podobnie jest z streamingiem gier. Raz, że streaming gier częściowo miało pomoc ze strony istniejącego już od wielu lat streamingu filmów, który już dobrze działał, a dwa, że to jest proces o wiele bardziej skomplikowany i trudny. W końcu nie wystarczy samo zwykłe przetwarzanie danych typu filmy i przesył, tu trzeba odbierać akcje gracza, przetwarzać grę i wysłać obraz.
Poprzednio pisałeś, że właśnie światłowód jest taki super i bez tego nie da rady grać komfortowo co już było kłamstwem oraz dowodem, że sam nawet nie korzystałeś z usługi ale już jesteś ekspertem :)
Dodatkowo nawet jeżeli światłowód nie wystarczyłby w przyszłosci to zapewne pojawi się nowszy i sprawniejszy zamiennik. Co do samego procesu to jest to bardziej skomplikowany przesył danych ale robienie z tego czegoś tak strasznego i skomplikowanego jest śmieszne. Przykład takiej komunikacji: dwa strumienie, jeden przesyła obraz i dźwięk, drugi urządzenia wejścia gracza do maszyny w chmurze. Jeżeli to co pisałeś odnośnie minimalnego wymagania odnośnie filmów jest prawdą to wymaganie do gier wynosi 15mb(strona producenta) czyli zaledwie 3x co dla filmów ...
Strasznie ściemniasz z zaniżoną prędkością potrzebną do grania. Raz, że filmy potrzebują min. 5mb/s, a dwa, że gra ledwo się pokaże z 1 czy nawet 5-10mb/s. Nie ma szans, żeby było tak bardzo komfortowo z 50mb/s, a tym bardziej jeśli opóżnienie jest większe. A łącze oferujące min 50mb/s to dalej nie jest standardem wśród wielu ludzi, choć prawdopodobnie najwięcej ludzi ma właśnie około 50mb/s.
Proponuje się douczyć zanim zarzucisz komuś kłamstwo. Minimalne wymaganie na stronie Geforce Now to 15mb gdzie jak pisałem sam używałem tego przy 50mb grając komfortowo więc zanim zaczniesz powtarzać mity proponuje samemu sprawdzić.
A łącze oferujące min 50mb/s to dalej nie jest standardem wśród wielu ludzi, choć prawdopodobnie najwięcej ludzi ma właśnie około 50mb/s.
I jest to na tyle duża liczba potencjalnych klientów, że usługa ma jak najbardziej sens. Serio nie musi to trafiać do każdego. Z czasem oczywiście więcej osób będzie mogło korzystać przecież infrastruktura sieciowa również idzie do przodu. Plus kilka miesięcy temu Nividia chwaliła się, że ma jakieś 20 milionów kont co nawet jeżeli tylko kilka procent z tego to ludzie płacący abonament to jest to dobry wynik i spora baza klientów.
Co z tego, że takie rzeczy oferuje, jak to dalej jest alternatywa dla ludzi z słabszym sprzętem lub uboższych ludzi? Konsola i w miarę dobry pc zawsze będą na topie.
To, że w twojej głowie dana usługa nadaje się tylko na alternatywę dla słabego lub braku sprzętu nie znaczy, że dla innych też tak jest. Mam mocnego PC oraz konsole ale i tak korzystam z Geforce Now jako uzupełnienie. Granie na wyjazdach, działce czy chociażby balkonie bez ruszania stacjonarki. Mogę to robić na starym lapku czy też telefonie więc doceniam komfort i myślę, że część osób również doceni.
Ogólnie nie ma za bardzo czego rozwijać, na razie po prostu poprawiają dostęp i jakość usługi, czyli po prostu dodają więcej serwerów...
Prawie, że prawda. Lepsze dzielenie mocy obliczeniowej, lepsza komunikacja między serwerami, lepsze AI(tak też jest używane do poprawy jakości) itd.
Rany, piszesz jakby ci się wydawało, że wiesz wszystko o czym piszesz, a nie wiesz i wykazujesz się dziecięcą naiwnością.
Bardzo podoba mi się to co napisałeś bo sam tym co piszesz udowadniasz brak wiedzy jak i sprawdzenia tej technologii, a jednak hipokryzja musi wygrać <3
Streaming filmów to sprawa znacznie znacznie prostsza niż streaming gier, a także znacznie tańsza. Tymczasem do streamingu gier firma musi przeznaczyć ogromne pieniądze na bardzo drogie serwerownie będące w stanie bez problemu obsłużyć ileś użytkowników w dobrej jakości lub płynności.
Daruj sobie, bo nawet nie wiesz co piszesz. Patrzysz na sytuacje tu i teraz, a kiedy Netflix zaczynał jako platforma do strumieniowania filmów/seriali zarówno rynek jak i technologia raczkowały w tej dziedzinie, tymczasem co mamy dzisiaj?
Do tego dochodzi fakt, że i tak ludzie muszą mieć światłowodowy internet, żeby mogli komfortowo pograć w strumieniowane gry.
Tak z ciekawości. Korzystałeś w ogóle z takich usług bo 50mb wystarczy do gry, 100mb+ już spokojnie daje komfortowe granie. Jeden jedyny raz kiedy miałem problem było przy necie 1mb ...
Co jest wygodne? Na pewno cena, gracz nie musi bulić forsę na pc byleby miał światłowodowe łącze internetowe. W przyszłości to będzie bardzo ciężko, droga jest bardzo długi i trudna.
Cena, możliwość gry z innych nawet słabych urządzeń jak TV/telefon/laptop i nie nie trzeba mieć światłowodu ...
Tak straszna i ciężka droga, że już Geforce Now działa bardzo dobrze, a w przyszłości będzie tylko lepiej.
Może streaming się przyjmie, ale głównie jako alternatywa dla osób bez pc do gier czy konsoli i po prostu nie mających dużych zarobków, ale mających światłowód.
Z każdym rokiem co raz to większa ilość osób będzie się przekonywać. Jeżeli masz dużo gier na steamie, a nie chce Ci się wymieniać co rok czy dwa części to dzięki temu możesz grać w najnowsze produkcje na ultra za relatywnie niskie koszta. Nividia cały czas rozwija swoją technologie, a pakiety szybko się sprzedają więc chętni są i będzie ich co raz więcej.
A to jednak stanowi sprzeczność, za mało ludzi, a więc trzeba zwiększyć cenę albo po prostu zwijać manatki jak google stadia.
Wątpię aby chętnych było mało ale tutaj ani potwierdzić twoją czy moją wersję trzeba by mieć realne dane zamiast domysłów. Google stadia miało tragiczny i nie przemyślany model gdzie raz płaciłeś za grę i mogłeś grać w nieskończoność gdzie abonament daje możliwość utrzymania serwerów oraz rozwoju.
I proszę, bezmyślnie nie porównuj pewne rzeczy tak jak właśnie to zrobiłeś porównując streaming gier z streamingiem filmów, bo to są kompletnie odmienne sytuacje. Nie patrzy się na coś przez pryzmat tylko 1 rzeczy czyli streaming, o którym tak pieprzysz jakby nie było różnicy w strumieniowaniu gier czy filmów..
Napisał typ który całkowicie ignoruje rozwój technologi i patrzy przez swój pryzmat "ja nie lubie więc jest słabe". Ogarnij się typie ludzie z tego korzystają i fakt, że firmy co raz to bardziej inwestują w ten runek świadczy, że jest zapotrzebowanie i kasa ...
Mój przykład dotyczył właśnie rozwoju gdzie kiedyś streaming nawet filmów był nierealny, tymczasem dzisiaj jest normą więc chcesz to sobie dalej "pieprz" farmazony w swojej jaskini i ignoruj świat poza.
Jeden serwer mozę obsłuzyc wielu użytkowników jezeli chodzi o filmy nawet 4k a stream gier niestety ale musi być pod to stworzony specjalny "serwer" z mocnym GPU (zwykłym starczy integra bo wszystk oleci na CPU/RAM) i jeden serwer/1GPU na uzytkownika wiec koszty sa stanowczo wieksze. Dosłownie milion serwerów dla miliona osób, to musi być drogie.
Wątpie aby jeden serwer był na jednego użytkownika. Po prostu potężniejsze maszyny i jedna maszyna na wielu użytkowników plus współdzielenie zasobów co już mamy, a propo chmur. A czy koszt większy? Oczywiście ale z czasem stanieje jak wszystko dzięki rozwojowi technologicznemu.
odpalać co się chce włącznie z emulatorami i piratami.
Właśnie odpowiedziałeś sobie dlaczego tego nie zrobią.
Tak samo jak wygrywa obecnie oglądanie zakupionych filmów/seriali zamiast netflixa/hbo/disneya, a nie czekaj ....
Sam wolę gry na własnym kompie ale streaming gier jest po prostu wygodny i już obecnie jest na zacnym poziomie więc w przyszłóści stanie sie i lepszy i bardziej popularny.
Korzystałem ze Stadii, Game Passa oraz Geforce Now i to ten ostatni był najlepszy jakościowo, później Stadia i Game Pass.
Dlatego gry od dużych wydawców jakiś czas temu znikały z Geforce Now ponieważ nie miały one zysku ;)
Microsoft z Game Passem jako abonament z rotacją gier lub produktami na premierę oraz Geforce Now do grania w posiadane przez nas gry na steamie/epicu.
Tutaj się nie zgodzę. Granie w chmurze to przyszłóść jako alternatywa dla kupowania mocnego sprzętu, Google poległ przez słaby model gdzie płaciliśmy raz za grę i mogliśmy używać chmury cały czas(jak niby mieli utrzymać w przyszłości serwery). Wystarczy spojrzeć na konkurencje np. taki Geforce Now robi świetną robotę dla ludzi którzy nie mają mocnego kompa lub którzu nie mają dostępu do lepszego sprzętu. Nie raz siedziałem na lapku do pracy bez mocnej grafiki i mogłem podczas przerwy sieknąć sobie sesję w wymagające produkcję.
Co do neta to obecnie potrzeba 50-100mb do grania, jedyny problem to stabilność w mniejszych miejscowościach ale infrastruktura ciągle się rozwija ;)
Zgadzam się. Natomiast dużo bardziej doceniam takie podejście lub twórców No Man's Sky w czasach gdzie wielkie firmy po prostu porzucają swoje gry jeżeli w kilka miesięcy tytuł się nie sprzeda.
Co takiego? Jakieś konkrety? Czy tylko puste wciskanie marketingu na forum?
Oho chyba ktoś ma inne zdanie i przecież jego subiektywne wywyższanie Cyberpunka nie jest akceptowalne i jeszcze ten tekst o marketingu <3
Byla w wyprzedaży + kupon czyli okolice 20 pln.
Słowo klucz "była", obecnie nie jest. Na steamie też trafi kiedyś do wyprzedarzy więc albo porównujemy obecną sytuacje albo traci to sens.
Bo nie liczysz, że na epicu masz jeszcze ... no wiesz ...coś przecież jest ... dobra mniejsza EPIC LEPSZY!

107 (143 bez zniżki) u grubego i 20 na epicu / nie ma jak być frajerem stemowym :)
Ja nie wiem czy to są różowe okulary czy ignorowanie rzeczywistości ale obecnie steam jest tańszy. Mały dowód.
Jak można tak więzić gry przez rok, tylko po to aby komuś innemu zrobić na złość?! Skandaliczne, rakowe praktyki.
Tak działa "biznes". Jak dla mnie dużo gorszą zagrywką Epica była ekskluzywność ostatniego Metra gdzie chwile przed premierą gra znikneła ze steama.
Między mowieniem/wyszukiwaniem tego co niby się "oczekuje", a realnym zakupem gry jest duża różnica i to ta druga rzecz generuję branżę oraz trendy.
Efekt załadunku jest taki sam, bez względu na to, kto czy co to zrobi. Gra aktorska jest czymś kompletnie innym, to kto to robi ma fundamentalne znaczenie. I w przeciwieństwie do jakiegoś fizycznego zadania, w którym można wyznaczyć obiektywnie kryteria skuteczności, np. szybkość wykonania pracy, mała ilość błędów itp., w przypadku aktorstwa nie ma czegoś takiego, bo są różne aktorskie interpretacje.
Oczywiście, że można ocenić np. poprzez emocje towarzyszące wypowiedzi, przecież cały czas oceniamy grę aktorską w filmach czy też przy dubbingach. Wszystko można rozbić na podstawowe czynniki i odtworzyć przez uczenie maszynowe na podstawie ogromnej ilości danych i np. odczytując kontekst i dopasowując na podstawie profilu postaci barwę głosu czy też emocje .
Ilość zboczeńców wśród graczy jest przerażająca.
Zboczeńcy? Przecież to normalne, co byś powiedział nastolatkom którym buzują hormony? Też zboczeńcy?
Skyrim SE nie musi być zainstalowany.
Właściwie to musi. Jeżeli sam go nie zainstalujesz, zrobi to mod.
Ciekaw jestem gdyby grę wydano tylko po japońsku to też byś pisał moralizatorskie porady dla rodaków?
Gdyby był to uznany praktycznie na całym świecie standard komunikacyjny to tak. Pomijając same gry jest to możliwość rozwoju i znalezienia pracy w zagranicznych firmach co obecnie jest dużym atutem ale zaczyna być wymaganiem. Oczywiście zamiana tego globalnego języka którego większość uczy się od podstawówki jakim jest angielski na azjatycki używany w skromnej części świata i mający bardzo wysoki poziom jest zabiegiem głupio próbującym ośmieszyć tamtą radę.
za 20 lat tłumaczenie maszynowe będzie na takim poziomie, że znajomość języka angielskiego może nie mieć żadnego znaczenia.
Możliwe. Inżynieria lingwistyczna bardzo mocno się rozwija jednak dalej często kontekst jest dużym problemem albo ogarnięcie źle napisanego zdania ;)
Ludzie to mają problemy. Zszokowani fikcyjnym życiem seksualnym fikcyjnej postaci.
Wystarczy mieć nudne życie albo brak zainteresowań.
Ech ludzie, kiedy wy zmądrzejecie
Darujcie sobie gadkę o uczeniu się języka, bo nie każdy jest w stanie tego dokonać
Jeszcze nie rozumiecie, że ludzie w Polsce chcą grać po polsku? To naprawdę takie trudne do zrozumienia?
Tak samo trudne do zrozumienia dla niektórych jak to, że nasz rynek nie jest najatrakcyjniejszy dla wielu producentów/wydawców gier. Nie mam nic przeciwko, że ktoś chce grać po polsku ponieważ sam też preferuję ojczysty język. Jednak osoby które wieszają psy na twórcach za brak PL(a takich osób jest zaskakująco wiele) są mocno odrealnione.
Witamy w świecie Spiders czyli średnich produkcji z dość ograniczonym budżetem które zawsze mają w sobie "coś" ;)
Tak jak
Zaraz, coś mnie ominęło, skąd niby wiadomo? Tysiące dziennikarzy na całym świecie ma płacone? I żaden nie pokusił się poskarżyć na Twitterze propozycją korupcyjną ze strony Amazona?
Ponieważ to wcale nie musi być po prostu kasa. Dostępy przed premierą, zaproszenia na pokazy czy wyjazdy dla tych którzy przedstawiają produkcję głównie w dobrym świetle.
Zaraz zapytasz "co im to niby daje?(recenzentom)". Odpowiedz jest dość prosta, a mianowicie tworzenie materiałów przed konkurencją(o wyjazdach itp już nie wspomnę) ;)
W każdej prowincji masz przewodni wątek którego kulminacje masz po rozwiązaniu kilku fabularnych zadań.
Bardzo splyciles problem. W wielu przypadkach nie chodzi o samą chciwość, a zastrzyk adrenaliny.
Dokładnie. Czemu ludzie którzy mają kase i tak grają albo osoby które ciągle przegrywają? Adrenalina czy też emocje.
To i tak za mało. Do tego tematu oraz wielu innych potrzebna jest edukacja ...
Tylko idioci nigdy nie uczą się na cudze błędach.
Znam wiele osób których nie nazwałbym nigdy idiotami, a jednak hazard czy używki zrobiły swoje. Zaczyna się od "Dam radę, mi na pewno się uda, mam silną wolę, tylko raz" itd, a później okazuje się, że nawet najsilniesza wola, filmy, przykłady innych to często za mało.
Każdy ma swoje problemy i prawdopodobnie uzależnienia o których nawet nie wie. Gwarantuje, że i w Twoim przypadku znalazłoby się coś co mógłbyś ominąć ucząc się na błedach innych ale tego nie zrobiłeś / nie zrobisz.
Dota niestety to straszna patologia. Po kilku latach wrociłem na "meczyl" i po nim wywaliłem z kompa. Do dzisiaj mam obrzydzenie. Mecz trwał 1.5h i na czacie był mega flame więc "alt+f4" i gry single player na dłuższy czas.
Jak masz "czas" łatwiej wrócić jednak kiedy dochodzi praca i rodzina to te 1.5h meczu ktory budzi jedynei wkurzenie jest stratą czasu.
Nawet przegrana może być ok o ile grasz w dobrym towarzystwie lub sam mecz był całkiem zrównoważony. Najgorsze gry to kiedy jedna strona absolutnie niszczy drugą, wtedy gra jest nudna.
Ruined King i jakaś rytmiczna nie są. Chyba, że chodzi Ci o gry online ale F2P zawsze było najbardziej opłacalne w takich produkcjach.
Gra od której zaczałem przygode z seria. Produkcja w która po prostu trzeba zagrać. Najlepsza rekomendacja bedzie moja żona ktora nie cierpi gier jRPG oraz grindu, a jednak nie mogła się oderwać od Persony 5, ba nawet nadrobiła 3 i 4 część(Persona 3 i 4 stały się jej top 1). Świetna fabuła, wybitna muzyka i stylistyka, przyjemny system walki, a dodatkowo wszystko to wymieszane z nawiazaniami do ludzkiej psychiki.
O warstwie audiowizualnej mogę jedynie napisać 11/10 ponieważ po tym względem miałem absolutny opad szczeki :)
Dlaczego więc "tylko" 9? Cóż mimo całego zachwytu to pod kilkoma względami jest to niestety krok w tył względem poprzedniczek. Przegadane dialogi oraz dużo płytsze i słabo rozwijajace się postacie(oczywiscie wszystko wzgledem poprzenich odslon), reszta to czysta poezja :)
Raczej po Gamecubie przy którym przegrali generacje. Po Wii zdali sobie sprawę, że można iść inna ścieżka. Co do WiiU(uwielbiam ta konsole) to niestety zawinił marketing i pewnie wiele innych rzeczy aczkolwiek Switch to właśnie dość naturalna ewolucja WiiU ;)
Poza tym ludzie w głowach mają adaptację Jacksona jako coś kanonicznego jeśli chodzi o scenerie, muzykę i klimat. Żadne inne dzieło nigdy nie spotka się z uznaniem, jeśli nie będzie próbowało tego naśladować... a to jest raczej niemożliwe. To akurat jest niesprawiedliwe oczekiwać tego od twórców seriali czy filmów w świecie Tolkiena...
Mają mimo iż Jackson również sporo rzeczy pozmieniał. Aczkolwiek to ile serca włożyła ekipa i dbałości w filmową adaptacje do dzisiaj potrafi zadziwić. Natomiast po zwiastunach serialu nie widzę i nie czuje tego serca.
Dalej żyj w swojej bańce. Gry jRPG juz od dawna nie są niszowe. Dodatkowo Elden Ring jako soulslike też można uznać za "niszowy".
To niech wpadna na pomysl nowej konsoli o takiej mocy jak konkurencja do grania na tv
Wpadli i przegrali generacje.
chetnie ja wtedy kupie razem z ich eksami i wszyscy na tym zyskaja.
Jak widać nie tak działa biznes. Nawet jeżeli znajdzie się jakaś grupa potencjalnych nabywców to musi być wystarczająco duża. Switch chwycił i był tym czego potrzebował rynek dla graczy zamiast kolejnej mocnej stacjonarnej konsoli.
płytcy i stereotypowi antagoniści;
nudne fetch questy stanowiące sporą część pobocznej zawartości;
miejscami konsola technicznie nie wyrabia.
i 9/10?
Fanboj słicza i xeno spotted!
Polecam recenzje Dragon Age: Inkwizycja
W minusach to przede wszystkim wyłączność Nintendo. Te gry się tam duszą i nie mogą rozwinąć skrzydeł przez to.
Nigdy takie osoby jak Ty nie biorą jednej prostej rzeczy pod uwagę. Istnieje spora szansa, że bez "ekskluzywności", a co za tym idzie budżetu to wiele gier takich jak Xenoblade nie ujrzałoby nawet światła dziennego.
Od czasów Wii Nintendo tworzy nowe konsole jeżeli ma na nie pomysł. Więc nie tyle się uparło co poszło inną drogą niż konkurencja która w kwestii czystej mocy zapewne by ich zjadła. Dodatkowo sam Switch ma 5 lat (co wcale nie jest strasznym wynikiem), a nie te magiczne kilkanaście ;)
Trochę się zgodzę. Mało który autor potrafi dodać coś "nowego" do samej fantastyki. Jest kilku takich autorów ale najczęściej mamy światy podobne do Śródziemia. Średnio mi to przeszkadza o ile postacie, świat oraz wątki są na wysokim poziomie.
Dwa niezależne. Chamska zagrywka twórców ;)
Awakening to lekko rozbudowane Heretic Kingdoms.
To fajnie, że docenili rynek PC.
Docenili przede wszystkim hajs ;)
Gry nie mogą wychodzić tylko na jedną platformę. Niech każdy dostanie szansę zagrania.
Wszystko zależy od tego czy konsola oferuje coś czego nie ma PC, jeżeli nie to nawet niech i na premierę wychodzą takie gry na PC.
Oczywiście z punktu widzenia biznesowego raczej możemy się spodziewać po prostu czasowych exów od Sony i tyle.
No, szkoda. Tym gorzej dla nich. Zmarnują okazję do zarobki. Niektórzy z graczy uciekają do emulatora 3DSEmu, WiiU i Switch.
Tyle, że to są już okrojone wersje.
3DS - Dwa ekrany z czego jeden dotykowy plus żyroskop no i tryb 3D(mało wykorzystywany)
WiiU(uwielbiam tą konsole) - to co wyżej bez 3D ale w wydaniu stacjonarnym i wsparciem dla sterowania ruchowego
Switcha nie wrzucam bo jak dla mnie jest najmniej innowacyjny z tych trzech konsol. Do czego zmierzam? Każda z nich miała dodatkowe bajery które urozmaicały gameplay właśnie jak dwa ekrany, żyroskop czy też sterowanie ruchowe i które w grach od samego Nintendo były mocno używane(korzystałem więc wiem co piszę). Emulacja na PC raczej zabija większość tych funkcjonalności, tak samo jakby gry wyszły na inne platformy. Dla mnie w przypadkach gdzie twórcy wykorzystują 100% sprzętu wraz z jego dodatkowymi funkcjami aby zmienić rozgrywkę mogą być eksami.
Innym aspektem exów jest chociażby to, że bez dodatkowego zaplecza finansowego często by nie powstały, a wielcy właściciele platform chętniej wyłożą kasę jeżeli gra będzie tylko pod ich sprzęt.
No i na koniec czasy się zmieniają co widać po Sony i Microsofcie które zaczynają mocniej wydawać swoje produkty na PC co jest dobrym znakiem o ile jakość produkcji nie ucierpi, a Nintendo niech dalej będzie takie jakie jest i niech tworzy dziwne produkcje skupiające się na gamplayu ponieważ rynek absolutnie nie potrzebuje trzeciej firmy takiej jak Sony i Micro.
Skończyłem i mogę śmiało polecić. Widać, że twórcy rozwineli się od czasów Until Dawn.
Gra jest dość krótka bo na ~8h ale za to mamy wiele ścieżek i konsekwencji wyborów, czasem mało istotnych czasem decydujących o życiu. Właśnie na coś takiego liczyłem kiedyś przy grach od Telltale czyli realne konsekwencje zamiast stucznych wyborów.
Postacie i ich dialogi są na dobrym poziomie dzięki czemu czuć, że żyją. Sama historia też jest dobra aczkolwiek nic wybitnego.
Jeden potencjalny minus dla osób które lubią się bać to brak jakiejś dawki strachu. Osobiście nie przepadam za horrorami i łatwo mnie przestraszyć, a jednak praktycznie nie bałem się w grze. Co zabawne Until Dawn potrafiło mnie przestaraszyć.
Najlepszy lekarstwo na ten problem jest nauki j. angielskiego.
Aby grać w angielskie wersje jak najbardziej. Warto się uczyć nie tylko dla gier.
Co do pomocy przy spolszczeniu to bardziej potrzeba chęci. Nawet nie znając angielskiego można spokojnie przetłumaczyć tekst przy użyciu np. Google Translator lub DeepL, a później po prostu skorygować aby wyeliminować głupoty.
Dobrze napisane relacje, postacie oraz fabuła. Dodatkowo praktycznie perfekcyjna ścieżka dźwiekowa z diametralnie różnymi stylami dla każdej części. Ciekawe przedstawienie problemów i traum z którymi postacie muszą sobie radzić.
I dużo, dużo więcej ;)
Świetna informacja szczególnie, że Sony nie bardzo wspiera wsteczną. Jedyne czego mi tutaj brakuje to Switch który byłby idealny po tą serie.
Jedyne dwa zarzuty do Persony 5 to dialogi które są często przegadane i o ile "duża" ilość tekstu w grach mi nie przeszkadza to tutaj przez taki zabieg część rozmów wychodzi sztucznie.
Drugi minus to postacie które są słabiej napisane niż w 3 czy 4.
Skoro będzie jako wersja PC, to szansa na fanowskie spolszczenia wzrośnie. Bo dla konsoli trudno o fanowskie modyfikacji.
Persona ma dość dobrze ukryte pliki i wyciągnięcie ich to niestety problem, a jeszcze gorszy spakowanie spowrotem do gry ;)
Dodatkowo to co
Sądzę, że na jesień może wyrobią się z korektą w 100%. Szkoda, że już przeszedłem wcześniej :)
Całkiem możliwe. Później jeszcze poprawki korekty i pewnie na początku następnego roku będzie już doszlifowana wersja.
Gra się całkiem przyjemnie jednak czasem zdarzają się babole. Bez porównania do czystej maszynówki, a przynajmniej w początkowej fazie gry. Zobaczymy jak dalej.
Przed wydaniem tego spolszczenia wrzucilem wlasna wersje maszynowa. Obecnie dalsza koretka nie ma sensu wiec pewnie dzisiaj ubije projekt na nexusie.
Na szczęście dla Ciebie to oddzielne historie więc możesz smiało zagrać w nowa część.
Zgadzam się aczkolwiek w tym przypadku proponuje po prostu zgłosić im to na discordzie z własną propozycją. Przetłumaczenie tej gry to i tak monumetalny wyczyn nawet jeżeli mówimy o 70%. Dodatkowo sam Nexus udziela informacji, że jest to beta :)
Gra jest za droga. Kosz to 120 zł, a map jest tylko... 4!
Nie wprowadzaj innych w błąd. Mamy 4 światy i w każdym po kilka etapów. Co do ceny to dzisiejszy standard przy grach AA to często ~200 zł, a przy AAA ~350zł. Kangurek KAO jest oczywiście gra mniejszej rangi i na szczęście twórcy o tym pamiętali wystawiając swój produkt za 120zł(cena jak najbardziej niska).
Powinna kosztować około 10-20zł. Lub powinno być w niej 5 kolejnych wysp, i kontynuacja fabuły, żeby działo się coś więcej, dalej.
Nie wiem czy trollujesz czy serio tak myślisz. 10-20 zł? Gra jest wyceniona adekwatnie do swojej zawartości, a Twoja propozycja jest mało poważna.
Cd projekt dobrze mówi "równie dobra co niedopracowana.
Tyle czekania, tyle pracowali i TO DOSTAJEMY?!
Dobrą platformówkę AA?
Jeżeli posiadasz grę to polecam samemu sprawdzić. Spolszczenie powstało dla niecierpliwych(do których sam się zaliczam). Według mnie jeżeli nie chcesz czekać to da się grać jednak trzeba pamiętać, że jest to spolszczenie maszynowe więc miejscami maszyna może się mocno pomylić. Korekta idzie do przodu jednak dość wolno ze względu na brak wolnego czasu.
Godzinke pograłem i niestety pixeloza psuje gre,zamiast skupic sie na rozgrywce i czerpac przyjemnosc to gały wywalam by sie polapac co jest tylko jako element wystroju a co surowcem,budynkiem czy innym elementem interakcji.
Taki styl graficzny i właśnie w swojej kategorii zrealizowany bardzo dobrze. Połączenie tej "pikselozy" z nowoczesnymi metodami i wyciśnięcie na maksimum, w moim odczuciu coś pięknego aczkolwiek domyślam się, że nie każdemu podejdzie.
Powinni jednak zdecydowac sie na opcje gry z normalna grafiką lub pixelami co kto lubi a w ten sposob tracą potencjalnych nabywcow.
Powinni czy nie powinni to była decyzja twórców i wątpię aby w ostatecznym rozrachunku więcej nabywców stracili niż zyskali.
2 kampanie po 4 misje gdzie każda misja zajmuje od ~30min(pierwsze misje) do ~2h(ostatnie). Chyba, że chcesz przeczesać mapy na 100% to mniej więcej x2.
Drugi tryb to potyczki na mapach twórców oraz społeczności gdzie masz do wyboru 4 frakcję i tutaj wszystko zależy jak lubisz grać(czy jak najszybsze pokonanie wrogów czy też powolne rozwijanie i podbój). Same frakcje są dobre ale mam nadzieję, że w ostatecznej wersji będzie ich więcej oraz obecnie istniejące dostaną więcej jednostek i budynków. Trochę minus za to, że każda z nich jest w moim odczuciu pod względem budynków zbyt podobna natomiast z różnorodnością umiejętności i statystyk jednostek jest już o niebo lepiej.
Osobiście powiedziałbym, że zawartości jest mało póki co aczkolwiek jeżeli ktoś lubi tego typu gry to zapewne wsiąknie ponieważ widać serce włożone w produkcję i fascynacje Heroes of Might and Magic.
Dzieki za odpowiedz.
Czyli nie ma mieszanych armii? Czy sa inne mozliwosci pozyskania jednostek z innych frakcji? (siedliska na mapie?).
A jak z jednostkami neutralnymi? Sa?
Musze chyba spojrzec na jakas wiki i ogarnac czy maja jakies roadmap na Steam.
Można ale tylko przy użyciu siedlisk. I tak na mapie mogą być siedliska innych frakcji.
Po poczytaniu to wogole ta gra wydaje mi sie plytka, malo rozbudowana i uboga w opcje strategiczno/taktyczne w stosunku do tych nieszczesnych herosow czy nawet Disciples/Kings Bounty.
Akurat taktycznie jest lepiej niż w wymienionych wyżej. Przynajmniej ja czuje większy wpływ taktyki przez kształt terenu, ograniczenie liczebności, dużo większy wpływ czarów i kilka innych rzeczy.
Co do konwersji miast to wiadomo kto co lubi, sam wolałbym wybór w tej kwestii.
Boli tez brak ekranu miasta. W herosach robily robote, immersje i dawaly frakcjom charakter.
Wszelkie zmiany widać na mapie(budynki itp) i istnieją one jako realne obiekty na mapie co osobiście uważam za lepsze rozwiązanie niż ekrany miast(które również lubiłem) więc pewnie to kwestia gustu.
Częściej sięgam po produkcje z lokalizacją chociażby kinową jednak nie czaje takich pieniaczy. Żaden twórca nie ma obowiązku tworzyć gry z lokalizacją dla każdego języka na świecie. Kiedy tacy jak Ty się obudzą, że nie jesteśmy pepkiem świata. Brak pl? Zapewne nasz rynek jest za mało opłacalny ot co.
I nie, nie jestem przeciwnikiem lokalizacji. Jestem przeciwnikiem toczenia piany z tego powodu. Jedyny głos który może coś zmienić to porfele polskich graczy.
Powinno działać póki twórcy nie dodadzą nowych tekstów, a nawet teoretycznie po tym powinno być ok.