- Najlepsze nowe seriale 2021 roku
- Lupin
- Cień i kość (Shadow and Bone)
- Niezwyciężony (Invincible)
- Falcon i Zimowy Żołnierz (The Falcon and the Winter Soldier)
- Łasuch (Sweet Tooth)
- Kolej podziemna (The Underground Railroad)
- Arcane
- Fundacja (Foundation)
- Squid Game (O-jing-eo Ge-im)
- Loki
- Hellbound
- Hawkeye
- Superman i Lois (Superman and Lois)
- What If...?
- Dexter: New Blood
Cień i kość (Shadow and Bone)

- Co to: nieco oklepane, ale świetnie zrealizowane fantasy, w którym wszystko ze sobą współgra, a poczucie obcowania ze światem przedstawionym jest unikatowe jak na seriale fantastyczne
- Gdzie obejrzeć: Netflix
Cień i kość to zdecydowanie jeden z jaśniejszych punktów tego roku na serialowej mapie Netflixa – i to nie tylko ze względu na konieczność przebicia się przez Fałdę Cienia. Obraz inspirowany jest twórczością Leigh Bardugo, która w kilku tomach zdołała wykreować fantastyczny świat tak bliski, a jednocześnie tak daleki, znajomy i wrogi, że – trzeba to napisać – blednie przy nim nawet uniwersum Wiedźmina. A przynajmniej uniwersum zaprezentowane w taki sposób, w jaki zrobił to gigant streamingowy. Widać bowiem, że w Cieniu i kości została wyciągnięta nauka z nieudanych aspektów przygód Białego Wilka.
Cień i kość to dość typowe fantasy dla młodych dorosłych (choć niekiedy z elementami teenage dramy), w którym siły zła próbują przejąć kontrolę nad całym światem i tylko postać o cudownej, magicznej mocy jest w stanie je powstrzymać. Ową bohaterką w serialu i książkach okazuje się Alina Starkov, kartografka w armii Ravki, państwa wzorowanego na carskiej Rosji. To właśnie tę krainę na dwie części rozrywa Fałda Cienia, stworzona przed setkami lat przez Czarnego Heretyka granica, swoista zasłona mroku, w środku której kłębią się maszkary wszelkiej maści.
Przygoda zaczyna się w momencie, kiedy Alina rusza wraz z innymi w głąb owej Fałdy, by przebić się na drugą stronę. Wówczas okazuje się, że dziewczyna jest jedyną w swoim rodzaju czarodziejką tego świata, tak zwaną griszą, Przywoływaczką Słońca, a od tego, jak nauczy się kontrolować swoje moce i do czego je wykorzysta, zależą losy świata. Brzmi znajomo? Cień i kość opowiada równocześnie dwie inne historie, które jednak – choć bardzo ciekawe i wciągające – nie mają aż takiego przełożenia na ostateczny kształt tego uniwersum.
Jak już pisałem, Netflix wykonał kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o wykreowanie świata przedstawionego w tej produkcji. Najmocniejszymi stronami serialu są scenografia i kostiumy, które pozwalają na immersję w niespotykanym (przynajmniej dla mnie) w większości fantastycznych serii stopniu. Jedynym poważnym zarzutem, jaki mógłbym wystosować wobec Cienia i kości, jest za mało cierpliwości w rozwijaniu wątków głównych postaci. Pach, trach, ciach i Alina wyskakuje w jednej chwili z roli żołnierki, by stać się świętą, której zadaniem jest uratować wszystkich ludzi. Oczywiście w międzyczasie uczy się nowej siebie, ale cała przemiana zdaje się być poprowadzona zbyt szybko. A to niejedyny taki przypadek.
Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli ma się świadomość, czym jest Cień i kość, oraz przymknie się oko na pewne niedociągnięcia (których też nie ma zbyt wiele), z produkcją Netflixa można spędzić naprawdę sporo przyjemnych momentów. Czas przy oglądaniu kolejnych odcinków ucieka jak szalony, świat Bardugo chłonie się bowiem jak gąbka wodę.