Green Hornet (Green Hornet Universe). Najlepsze (lecz wciąż dziwne) podróby Batmana
- Najlepsze (lecz wciąż dziwne) podróby Batmana
- Moon Knight (Marvel)
- Midnighter (DC: Wildstorm)
- Rorschach (Watchmen – Strażnicy)
- Big Daddy (Kick-Ass)
- Black Noir (The Boys)
- Green Hornet (Green Hornet Universe)
- Daredevil (Marvel)
- Nighthawk (Marvel)
- Nemesis (Nemesis)
- Cassandra Cain (DC)
- Mothman (USA)
Green Hornet (Green Hornet Universe)

- Kto tam robił za Batka: Green Hornett
- Medium: film, serial aktorski, serial animowany, powieść, słuchowisko radiowe, komiks, komiks gazetowy
- Twórcy: George W. Trendle, Fran Striker
- Od czego zacząć: komiks
- Gdzie obejrzeć/przeczytać: Green Hornet – Zielony Szerszeń, #1 Upadek z wysoka, Mark Waid, Dynamite Entertainment 2013 (w Polsce: „Planeta Komiksów” 2017)
O Zielonym Szerszeniu ciężko mówić jako o klonie Batmana, bo narodził się trzy lata wcześniej, już w 1936 roku. Najpierw przez całe lata pojawiał się w słuchowisku radiowym, które przez prawie dwie dekady emisji zdobyło ogromną popularność. Britt Reid, czyli sprawca całego zamieszania, to playboy i lekkoduch, który zmienia się pod wpływem straty ojca i staje się zamaskowanym mścicielem, mającym za wrogów całe szeregi miejskich złoczyńców.
Przez lata koncept postaci przechodził drastyczne zmiany. Dość powiedzieć, że bohater zupełnie inaczej prezentował się w parodystycznym filmie, a inaczej w jednym z trzech (!) wydawnictw, które tworzyły o nim kolejne zeszyty po sukcesie słuchowiska. I choć na początku to bardziej Batman czerpał z opowieści o Zielonym Szerszeniu, po kilku dekadach role się odwróciły, a kolejni scenarzyści upodabniali swojego bohatera do Bruce’a Wayne’a.
Obecnie prawa do postaci należą do Dynamite Entertainment. I wydaje się, że Zielony Szerszeń ma się tutaj naprawdę dobrze. Dla wydawnictwa tworzy między innymi Mark Waid. Opublikował on genialny, niejednoznaczny etycznie komiks opowiadający o zmaganiach zadufanego w sobie dziennikarza Britta Reida i jego alter ego – Zielonego Szerszenia. Cała seria poświęcona jest więc walce wewnętrznej zarozumiałego konformisty z gotowym do poświęcenia idealistą. I to takiej naprawdę niełatwej i mrocznej. Tu nie ma wygranych i przegranych. Są tylko tymczasowi zwycięzcy.
