Penny Dreadful: City of Angels. 20 nowych seriali, które podbiją TV w 2020 roku
- 20 nowych seriali, które podbiją nasze TV w 2020 roku
- Spin-off The 100
- Penny Dreadful: City of Angels
- The New Pope
- Monsters at Work
- Jurassic World: Camp Cretaceous
- The Lord of the Rings
- House of the Dragon
- Hunters
- Obi-Wan Kenobi (tytuł roboczy)
Penny Dreadful: City of Angels

W SKRÓCIE
- Z czym to się je: horror
- Co nam zasmakuje: Dom grozy w latach trzydziestych
- Co może zgrzytać między zębami: zupełnie nowi bohaterowie
- Gdzie to zaserwują: Showtime
- Kiedy skosztujemy: na początku 2020
Serial Penny Dreadful był dziełem kompletnym – genialnym pod względem scenografii, zdjęć i muzyki, z idealnie dobraną obsadą, przewrotnym scenariuszem i dobrze napisanymi dialogami. Brakowało mu tylko zakończenia. Jeżeli macie nadzieję, że Penny Dreadful: City of Angels naprawi ten błąd, zapewne się rozczarujecie. Serial określany jest przez twórców jako sequel, jednak jedynie duchowy.
Kluczowe wątki krążą wokół meksykańskiego kultu zmarłych i postaci Świętej Śmierci (w tej roli Lorenza Izzo). Poczujemy też klimat lat 30. – akcja serialu rozpocznie się w Los Angeles w 1938 roku. Ma być mrocznie, okultystycznie i nastrojowo. Z pewnością pomogą w tym zatrudnieni aktorzy – Daniel Zovatto czy znana z Gry o tron Natalie Dormer to klasa sama dla siebie. W obsadzie znalazł się również Rory Kinnear, co pozwala mieć nadzieję, że pojawi się choć jedna postać z oryginalnego Domu grozy. Na razie nic jednak nie wskazuje na to, by ewentualny powrót potwora Frankensteina miał większe znaczenie dla fabuły (ogłoszono nawet, że Kinnear wystąpi w nowej roli, jednak wiele wskazuje na to, że akurat ten zabieg może być przykrywką dla plot twistu).
Nie wątpię, że zarówno twórca, John Logan, jak i aktorzy spiszą się naprawdę dobrze. Penny Dreadful: City of Angels zapowiada się na jeden z najlepszych seriali 2020 roku i ciężko powiedzieć, co mogłoby mu zaszkodzić. Wprawdzie wciąż nie potrafię przeboleć, że oryginalny cykl nie miał godnego zakończenia i losy bohaterów pierwszych trzech sezonów PD nie będą już kontynuowane, ale nadal czekam na premierę z niecierpliwością!
Przewidywany poziom: Penny Dreadful

Święta Śmierć to jedna z najciekawszych postaci meksykańskiego folkloru. Chociaż jej kult jest zabroniony przez Kościół katolicki, miliony Meksykanów modlą się do niej każdej dnia. Chudzina, jak jest nazywana, ma posiadać moc przeganiania chorób, chronienia od śmierci czy wymazywania grzechu zabicia drugiej osoby. Jej kult wywodzi się prawdopodobnie z czasów prekolumbijskich, gdy czczono aztecką boginię Mictecacihuatl.
Snowpiercer

W SKRÓCIE
- Z czym to się je: science fiction, dramat
- Co nam zasmakuje: postapo w wersji lodowcowej
- Co może zgrzytać między zębami: konflikt klasowy potraktowany zbyt płasko
- Gdzie to zaserwują: TNT, Netflix
- Kiedy skosztujemy: wiosną 2020 (10 odcinków)
Snowpiercer to gotowy przepis na sukces. Klimaty postapo, szczypta bardziej klasycznego science fiction, zimowa stylistyka, a wszystko podszyte konfliktem klas, który w ostatnich latach kino eksploatuje niemal równie chętnie jak stare komiksy. Co może pójść nie tak?
Między innymi efekty specjalne. W zwiastunie nie zachwycają, więc pozostaje mieć nadzieję, że twórcy postawią na historię i klimat, zamiast skazywać się na z góry przegrany pojedynek z najdroższymi serialami. Poza tym nierówna może być też obsada – obok świetnej Jennifer Connelly widzimy niezbyt znanych aktorów. A ci prezentują się, przynajmniej w materiałach promocyjnych, co najwyżej średnio.
Zarys fabularny przypomina to, co oglądaliśmy w filmie o tym samym tytule: po kilku latach od nadejścia globalnej epoki lodowcowej wszyscy pozostali przy życiu ludzie zmuszeni są do egzystencji w ciągle poruszającym się pociągu. Nie każdy z pasażerów cieszy się jednak takimi samymi prawami – z trzech tysięcy osób jedynie garstka pławi się w luksusach. Najwyższa klasa zdaje się w ogóle zapominać, że na zewnątrz temperatura wynosi około minus stu stopni Celsjusza. Najbiedniejsi zaś muszą każdego dnia walczyć o przetrwanie. A czy samemu serialowi uda się wygrać walkę o widzów? Konkurencja w roku 2020 jest ogromna, ale na tę chwilę kolejne sezony nie są wykluczone.
Przewidywany poziom: Jerycho

Kariera uniwersum Snowpiercera rozpoczęła się na dobre w roku 2013, kiedy to mało znany reżyser Bong Joon-ho postanowił zekranizował komiks Benjamina Legranda i Jacques’a Loba Le Transperceneige. Film sprawnie przedstawiający konflikt klasowy ubrany w urzekającą stylistykę śnieżnej apokalipsy zarobił ponad 39 milionów dolarów. Widzów do kin przyciągnęły znane nazwiska – w obsadzie pojawili się m. in. Chris Evans, Tilda Swinton czy Ed Harris. Pozytywne recenzje pozwoliły reżyserowi na dobre trafić do światowej czołówki. Uniwersum Snowpiercera zaś dało szansę na rozwój, na przykład w postaci nowego serialu.
