Twórca jednego z największych rywali Diablo, Path of Exile, mocno kibicuje Blizzardowi. Chris Wilson ma nadzieję, że „piątka” okaże się wielkim sukcesem i przy okazji pomoże całemu gatunkowi RPG akcji.
Można byłoby przypuszczać, że jeden z ojców Path of Exile nie będzie szczególnie kibicował największemu konkurentowi swojej gry. Tymczasem Chris Wilson, współzałożyciel Grinding Gear Games i wieloletni główny projektant pierwszej odsłony popularnego hack'n'slasha, przyznał, że „desperacko” chce, aby Diablo 5 okazało się świetną produkcją.
Takie podejście nie powinno jednak szczególnie dziwić, gdy poznamy historię Wilsona. Jak ujawnił w materiale opublikowanym na swoim kanale na YouTubie, właśnie seria Diablo, a przede wszystkim jej druga odsłona, skłoniła go do stworzenia Path of Exile.
Desperacko pragnę, żeby Diablo 5 okazało się świetną grą. Będąc nastolatkiem, miałem obsesję na punkcie Diablo, a w Diablo 2 grałem do tego stopnia, że całkowicie zmieniło to bieg mojego życia. Sześć lat po premierze tej gry, kiedy nie było widać na horyzoncie żadnej kontynuacji, stworzyłem wraz z przyjaciółmi Path of Exile, abyśmy mieli nowe RPG akcji, w które moglibyśmy grać – zdradził deweloper.
Późniejsze odsłony serii nie wzbudziły już w Wilsonie podobnych emocji. Diablo 3 okazało się dla niego zbyt odległe od tego, za co pokochał „dwójkę”. Z kolei jego zainteresowanie Diablo 4 szybko ostudziły informacje o otwartym świecie, skalowaniu poziomów przeciwników czy rozwiązaniach dotyczących przedmiotów. Wilson doszedł wówczas do wniosku, że seria zwyczajnie odeszła od RPG akcji, które najbardziej mu odpowiadają.
Zapowiedź „piątki” przyniosła mu jednak „iskierkę nadziei”. Deweloper dostrzegł kilka sygnałów sugerujących, że Blizzard może próbować nawiązać do korzeni marki. Jednym z nich jest nawet pozornie błaha rzecz: logo gry.
Kiedy obejrzałem zapowiedź Diablo 5, poczułem iskierkę nadziei. Wynikało to nie tylko ze słów, które padły, ale także z tego, co celowo postanowiono pokazać. Spójrzcie na logo Diablo 5. Czy dostrzegacie w nim coś znajomego? To czarny tekst otoczony płomieniami, dokładnie tak jak w logo Diablo 1 i 2, zupełnie nie przypomina logo Diablo 3 i 4 – zauważył.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie decyzje Blizzarda przypadły Wilsonowi do gustu. Jego wątpliwości wzbudziło ujawnienie, że nadchodząca produkcja początkowo była rozważana jako rozszerzenie do czwartej części. Zdaniem Wilsona jest to informacja, którą lepiej byłoby zachować wewnątrz studia, ponieważ świadomość, że nowa pełnoprawna odsłona mogła być dodatkiem, niepotrzebnie odbiera jej część „wartości”.
Jeszcze więcej zastrzeżeń Wilson ma do sposobu, w jaki Blizzard wygasza rozwój Diablo 4. Gra nie otrzyma już dużych rozszerzeń, co Wilson odebrał jako jej porzucenie.
Nie spodobało mu się również rocznicowe wydarzenie Dziedzictwo Piekła. Wilson skrytykował wprowadzenie wszystkich Najwyższych Złych poza głównym wątkiem fabularnym oraz powrót Deckarda Caina, który kanonicznie zginął w „trójce”. Za nietrafione uznał także określenie tytułowego antagonisty serii mianem „solenizanta”:
Jeśli wasza seria nazywa się Diablo i zarobiliście miliardy dolarów na grach, które sprzedają graczom fantazję o dążeniu do konfrontacji z Diablo, Panem Grozy, i pokonaniu go, to powinniście traktować go z najwyższym szacunkiem.
Mimo tych uwag Wilson pozostaje „ostrożnie optymistyczny” wobec Diablo 5. Co więcej, uważa, że ogromny sukces gry Blizzarda byłby korzystny również dla konkurencji. Jego zdaniem fani RPG akcji są obecnie „wygłodniali” zawartości, a tak duża premiera mogłaby przyciągnąć do gatunku wielu nowych odbiorców.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.