Blizzard ugiął się pod naciskiem graczy Diablo 4 i wprowadził pożądaną zmianę. Problem w tym, że firma zrobiła to zdecydowanie zbyt późno.
Blizzard opublikował informacje o kolejnej aktualizacji do Diablo 4, która wprowadzi niewielką, ale istotną zmianę dla osób spędzających dużo czasu na zdobywaniu łupów. W patchu 3.2.4 limit stosu przedmiotów Prime Evil Splinters zostanie zwiększony z jednego do 99.
Dotychczasowe ograniczenie mocno irytowało część społeczności. W ramach 15. sezonu przedmioty te pozwalają korzystać z mocy Najwyższych Złych. Problem polegał na tym, że postać mogła posiadać tylko jeden egzemplarz każdego rodzaju. W rezultacie zdobycie kolejnego takiego samego odłamka stwarzało problem, szczególnie podczas powtarzalnego farmienia przeciwników.
Niektórzy gracze tak bardzo nie lubili tego ograniczenia, że próbowali szukać obejść. Jedna z metod wymagała chociażby pomocy drugiej osoby i w praktyce nie była zbyt wygodna. Teraz nareszcie nie będzie to konieczne.
Co jednak najciekawsze, zmiana limitu wcale nie spotkała się z jednogłośną aprobatą. Przeglądając opinie graczy na Reddicie, znajdziemy tam bardzo dużo krytycznych komentarzy. Wiele osób zwraca uwagę, że Blizzard zdecydowanie zbyt długo zwlekał z wprowadzeniem zmiany, ponieważ znaczna część osób skończyła już zabawę w aktualnym sezonie.
Czy to nie jest ironiczne, że czekali prawie do końca sezonu z naprawą jednego z największych problemów?
Świetnie. Czekanie, aż większość graczy zdąży się zniechęcić i porzucić grę z obrzydzeniem.
To naprawdę zajęło im połowę sezonu? Wiem, że nie wszystko można wprowadzić jednym wciśnięciem przycisku, ale dajcie spokój.
Aktualizacja 3.2.4 zadebiutuje 28 października. Poza zwiększeniem limitu odłamków Blizzard zapowiedział również ogólne poprawki stabilności, oprawy wizualnej i interfejsu.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).