Organizatorzy Stop Killing Games wskazują, że niechęć lub obojętny stosunek do Anthem nie zmienia faktu, że to gracze, nie wydawca, powinni zdecydować, kiedy kończą z grą.
Zamknięcie serwerów Anthem to kolejny argument w rękach organizatorów Stop Killing Games, by wymusić zmiany na wydawcach odnośnie do strategii „zabijania” gier.
Looter shooter studia BioWare poradził sobie tak „dobrze”, jak można było się spodziewać. Innymi słowy: mało kto był zaskoczony (a już na pewno nie twórcy, o czym wiemy od dawna), że strzelanka od studia specjalizującego się w grach RPG (choćby i z walką dystansową) nie wypadła wybitnie na premierę. Co jednak mogło zaskoczyć graczy, to jak szybko zrezygnowano z rozwoju gry, aczkolwiek na ostateczny akt zgonu musieliśmy czekać kilka lat - do tego tygodnia.
Niemniej produkcja miała swoich fanów, którzy bynajmniej nie byli zadowoleni z decyzji Electronic Arts o wyłączeniu serwerów. Zwłaszcza że już w październiku Mark Darrah donosił, że Anthem miało kod opracowany z myślą o lokalnych sesjach.
Nie dziwi więc, że do sprawy odnieśli się organizatorzy inicjatywy, której celem jest walka z „zabijaniem” gier przez wydawców. Stop Killing Games odpowiedziało na nowe dyskusje na temat możliwości utrzymania Anthem przy życiu krótko: „To ty, jako klient, powinieneś mieć ostatnie słowo odnośnie do tego, kiedy kończysz z grą, nie firma”.
Z tego samego powodu organizatorzy SKG sprzeciwiają się też patrzeniu na tę kwestię w kontekście tego, czy dany tytuł „zasługuje” na drugą, niejako pośmiertną szansę. Gra, która dla kogoś jest stratą czasu, dla kogoś innego może być prawdziwym skarbem. (Nie mówiąc o takim ładnym słowie, jak „precedens”).
Autorzy inicjatywy zapowiedzieli już, że nie odpuszczą w 2026 roku, mimo politycznych komplikacji.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).