Choć z powodu przelicznika walut Steama często płacimy za gry więcej niż inni gracze, sytuacja powoli się poprawia. Nie wszyscy widzą w tym winę Valve – polski deweloper wskazał palcem kolegów po fachu, po czym wdał się w wulgarną przepychankę z graczami.
Kwestia zawyżonego przelicznika cen w złotówkach na Steamie nadal nie doczekała się rozwiązania, ale nie wszyscy winią za tę sytuację firmę Valve. Jeden z polskich deweloperów postanowił wyjaśnić sposób działania stawek. Jego zdaniem problem leży po stronie twórców, którzy mogą dowolnie ustalać kwoty. Zamiast tego korzystają jednak z domyślnych ustawień. Gracze szybko wytknęli producentowi jego własne podejście do ceny na naszym rynku, a dyskusja nie odbyła się w atmosferze wzajemnego szacunku oraz zrozumienia.
Wymiana zdań zaczęła się od wpisu w serwisie X, w którym profil Lewicy wrócił do tematu różnicy w cenach gier na Steamie. W komentarzu przedstawiciel SGC Studio skrytykował polityków, podkreślając, że stawki zależą od twórców, którzy mogą ręcznie ustawić wartość dla każdej z walut. Przerzucił tym samym odpowiedzialność na kolegów po fachu. Problem w tym, że wprowadzenie zmian cen dla każdego kraju wymagałoby ogromnego nakładu pracy, dlatego większość deweloperów zdaje się w tej kwestii na Steama. W efekcie to właśnie automatyczny przelicznik okazuje się najbardziej szkodliwy, co wytknęło wielu komentujących.
Choć temat ma bardzo duże znaczenie dla polskich odbiorców, ironiczny pozostaje fakt, że w tle dyskusji pojawił się niewielki tytuł za niecałe 23 złote. Mowa o grze Kintsugi – A Journey Through The Broken Pieces, stworzonej przez SGC Studio i skupionej na japońskiej sztuce naprawiania ceramiki. Internauci błyskawicznie ustalili, iż cena produkcji w Polsce jest jedną z najwyższych na świecie. Pytają więc, dlaczego autor nie skorzystał z opcji ustalenia kwot we własnym kraju.
Producent zareagował na to z dużą wrogością, odpowiadając wprost: „Polacy nie kupują mojej gry. Dla KOGO mam regulować tę cenę?”. Zgodnie z tą narracją, dbanie o stawki jest opłacalne tylko w przypadku krajów, które są głównymi odbiorcami konkretnego dzieła. Całość przyjęła formę wulgarnej słownej przepychanki, więc jeśli lubicie „mięsiste” wypowiedzi, polecam usiąść do czytania komentarzy z napojem i paczką przysmaków.
Dla krótkiego przypomnienia – automatyczny przelicznik Steama jest dla nas niekorzystny i często sprawia, że ponosimy większe koszty w złotówkach, niż w euro lub dolarach. Akcja prowadzących MKwadrat Podcast i polskich mediów skupiona wokół inicjatywy Polish Our Prices, w którą zaangażowany jest również serwis GryOnline.pl, skłoniła Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta do przyjrzenia się sprawie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Nowości na Steam. Uczta dla fanów strategii i science fiction

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.