Wywiad udzielony niedawno przez Roba Nelsona – współszefa Rockstara – rzuca nieco światła na plany studia wobec dalszego prowadzenia satyry w GTA 6. Tym razem granat w postaci żartu jest zdecydowanie bardziej odłamkowy niż przeciwpancerny.
W fundamentach serii GTA zdaje się leżeć kilka bardzo konkretnych filarów: otwarty świat, historia o przestępcach, którzy dążąc do bogactwa nie zważają na ludzkie życie czy w końcu, choć może wydać się to dość abstrakcyjne, bezlitosna satyra. I o ile bardziej poważny ton w pewnym momencie był tym, co różniło GTA od takiego Saints Row, to pod grubą warstwą fabuły i gameplayu Rockstar kpił z amerykańskiej polityki i zachodniego społeczeństwa na potęgę.
Najłatwiej wspomnieć o wielkim finale z San Andreas, w którym prezentowane zamieszki na ulicach inspirowane były prawdziwymi wydarzeniami z 1992 roku w Los Angeles. Ostatnie sceny z gry i przemoc wobec nadużywającego władzy policjanta czerpały z tego, co działo się po uniewinnieniu policjantów oskarżonych o pobicie czarnoskórego taksówkarza. I choć na przestrzeni całej serii przykładów znajdziemy więcej, to w kontekście nadchodzącej premiery GTA 6 najważniejsze jest to, że żartów czerpiących w ten sposób z wydarzeń politycznych już nie uświadczymy.
A przynajmniej tak twierdzi Rob Nelson, współszef Rockstara, który w ostatnim czasie udzielił interesującego wywiadu serwisowi IGN. Z zamieszczonych tam słów Nelsona wynika, że GTA 6 ma odejść od takich jednorazowych nawiązań politycznych. Nie oznacza to jednak, że to koniec żartów tak w ogóle.
Według jego słów studio zrezygnowało z bezpośrednich przytyków do bieżących wydarzeń politycznych, zmieniając po prostu kaliber satyrycznego komentarza. Szóstka ma kierować ostrze żartu nieco szerzej, trafiając w ogół zachowań społeczno-kulturowych, a nie jednorazowych akcji, a przyczyna takiego obrotu spraw wydaje się być dość jasna.
Chodzi oczywiście o czas. Czas, który nieubłaganie płynie podczas procesu deweloperskiego tak dużej gry jak GTA 6. Od momentu wydania ostatniej części serii minęło przecież 13 lat, a w politycznym świecie wydarzyło się dość sporo. Rockstar uznał więc za mało atrakcyjne sięganie po wybryki tego czy innego polityka, które wraz z upływem czasu szybko straciłyby aktualność i nikt nie zrozumiałby nawiązania.
Dlatego zamiast celować w konkretnego polityka czy skandalistę, Rockstar skieruje ostrze satyry w stronę bardziej uniwersalnych zjawisk. Politycy, radykaliści, influencerzy i konsumpcjoniści, a finalnie wszyscy ci, których parcie na szkło już dawno przysłoniło zdrowy rozsądek powinni mieć się więc na baczności, bo 19 listopada Rockstar najwyraźniej zamierza wymierzyć swój satyryczny cios znacznie szerzej, niż można by się spodziewać.
Więcej:Rewolucja w GTA 6. Podsumowanie szczegółów i ciekawostek z pokazu na Netflixie

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.