Przeciek o zwolnieniu prawie 400 osób w Ubisoft podzielił społeczność w kwestii tego, co jest moralne, a co nie.
Wczoraj gruchnęła wiadomość o kolejnych wielkich zwolnieniach w firmie Ubisoft. Z pracą pożegnało się prawie 400 osób, a oddziały Ubisoft Winnipeg oraz Ubisoft Belgrade zostały zamknięte. To samo w sobie było ważną wiadomością, ale równie ciekawy okazał się sposób, w jaki świat dowiedział się o tym fakcie.
Czy nie wolałbyś, żeby Twoi pracownicy dowiedzieli się o tym jako pierwsi i mogli przygotować się do postępowania prawnego, zanim ogłosisz te informacje światu? Dlaczego zachowujesz się tak, jakby fakt, że media o tym nie wiedzą, miał wpływ na wyniki finansowe kogokolwiek poza serwisami medialnymi?
Henderson broni się, twierdząc, że jego serwis opublikował po prostu uzyskane od własnych źródeł informacje i nie ma sobie nic do zarzucenia. Dodał też, że nie podoba mu się, iż niektóre inne serwisy przestrzegały embarga, ani tym bardziej, że potem nie wszystkie z nich informowały, że o zwolnieniach dowiedziały się od samego Ubisoftu.
Sytuacja nie jest więc jednoznaczna i każdy musi sam sobie odpowiedzieć, co według niego jest prawidłowym postępowaniem w takiej sprawie.
Osobiście nie widzę niczego złego w obu podejściach. Nie ma nic zdrożnego w serwisie publikującym informacje, które uzyskał od zwalnianych pracowników. Takie jest zadanie dziennikarza. Z drugiej strony jeśli firma udostępnia Ci informacje sama i prosi jedynie o to, aby poczekać trochę z ich publikacjami, to też nie jest to żaden skandal. Cała ta awantura wydaje się burzą w szklance wody, zwłaszcza że przy okazji zaczęła przysłaniać to, co jest tutaj najważniejsze, czyli smutny los prawie 400 zwolnionych deweloperów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Wiedźmin 4 ma nowego projektanta walki. To współtwórca nadchodzącego God of War: Laufey

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.