Joe Brammer nie ma wątpliwości, skąd biorą się problemy współczesnej branży gier wideo. Zdaniem twórcy Wardogs są one po prostu za tanie, a Rockstar zmarnowało okazję, by to zmienić.
Niedawne słowa Tima Schafera o kondycji branży gier nie przeszły bez echa. Założyciel Double Fine przyznał w rozmowie z BBC, że „nie rozumie już ekonomii tworzenia gier” i nie potrafi wyjaśnić, dlaczego mimo ogromnej popularności tej formy rozrywki od kilku lat jesteśmy świadkami kolejnych fal zwolnień. Joe Brammer, szef studia Bulkhead i jeden z twórców strzelanki Wardogs, uważa jednak, że odpowiedź jest znacznie prostsza.
To nie jest skomplikowane. Gry są za tanie, koszty produkcji są za wysokie – czytamy w opublikowanym przez dewelopera poście na X.
Trudno nie zauważyć, że budżety największych produkcji przez lata mocno rosły, podczas gdy ich ceny zmieniały się zdecydowanie wolniej. Dopiero wraz z obecną generacją konsol standardowe 60 dolarów zaczęło ustępować miejsca kwocie 70 dolarów. Ostatnio pojawiła się natomiast kolejna granica – 80 dolarów.
W tym kontekście Brammer wskazał na GTA 6. Jego zdaniem Rockstar Games miało wyjątkową okazję, by wykorzystać gigantyczne zainteresowanie swoją produkcją i ustanowić nowy standard cenowy dla największych gier.
Rockstar miało szansę podnieść poprzeczkę i tego nie zrobiło, więc będziemy kręcić się w kółko – dodał.
Twórca Wardogs poszedł nawet o krok dalej i bezpośrednio odniósł się do słów Schafera. Jego zdaniem osoby z tak dużym doświadczeniem w branży powinny otwarcie mówić, że „gry muszą kosztować więcej”, zamiast sugerować, że źródło obecnych problemów pozostaje zagadką.
Brammer przywołał przy tym własną produkcję. Jak zauważył, Wardogs kosztuje obecnie mniej więcej tyle, ile w Wielkiej Brytanii potrafi kosztować go bilet kolejowy w jedną stronę. W jego opinii trudno więc oczekiwać, że przy stale rosnących kosztach tworzenia gier obecny model będzie działał bez problemów.
Oczywiście samo podniesienie cen nie gwarantuje rozwiązania wszystkich bolączek branży. GTA czy Mario Kart to marki o tak ogromnej sile, że ich wydawcy mogą pozwolić sobie na więcej niż twórcy mniej rozpoznawalnych produkcji. Nie ma też pewności, że gracze zaakceptowaliby kolejną podwyżkę jako nowy standard.
Dobrym przykładem jest Microsoft, który po zapowiedzi Mario Kart World za 80 dolarów ogłosił podobne ceny dla części swoich nadchodzących produkcji, by kilka miesięcy później wycofać się z tych planów.
Steam

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.