Jason Schreier odniósł się do dyskusji wokół kosztów produkcji Gears of War: E-Day. Tłumaczy, dlaczego budżety gier są tak trudne do porównywania.
Jason Schreier z agencji Bloomberg podjął próbę wyjaśnienia, że kwota 500 mln dolarów, o której mówi się w kontekście budżetu Gears of War: E-Day, została wyrwana z kontekstu i nie powinna służyć do porównań między grami. Według niego budżety zależą od księgowości, którą każda firma prowadzi inaczej. Najważniejszy wniosek to wykładniczy wzrost kosztów produkcji, któremu nie towarzyszy wzrost sprzedaży.
Na samym początku filmu Schreier przypomina, że wspomniał o 500 mln dolarów w swoim materiale o BioWare i EA, w którym tłumaczy, dlaczego EA obciążone długiem rzędu 18 mld dolarów wybrało rozwój Star Wars Battlefront 3 zamiast Mass Effect 5. Według Schreiera to właśnie rosnące koszty sprawiają, że firmy ograniczają zespoły w Ameryce Północnej i zwalniają pracowników.
Większość kosztów produkcji to praca. Jak tłumaczy Schreier, miesięczny koszt zatrudnienia jednej osoby w Ameryce Północnej, z pensją, świadczeniami itp., może sięgać od 15 do nawet 30 tys. dolarów, a każde opóźnienie premiery podnosi budżet. W rachunku zysków i strat studia The Coalition mogły też figurować, jak zauważali inni, zadania wykonywane dla innych zespołów, np. wsparcie techniczne czy obsługa Unreal Engine. Wydatki można też różnie klasyfikować (np. opex lub capex).
Schreier sądzi, że niektóre firmy, np. Tencent, wliczają do kosztów produkcji premie i udziały kapitałowe, co zawyża budżety. Słyszał też o przerzucaniu kosztów między projektami. Nie wiadomo ponadto, czy studia należące do Xboxa i PlayStation uwzględniają w rachunku 30% prowizji sklepu. W książce Blood, Sweat, and Pixels dziennikarz opisał, że Dragon Age 2, rzadko traktowane jako sukces BioWare, w „ciemnych zakamarkach księgowości” EA mogło za takowy zostać uznane.
Schreier przypomina też, że według serwisu The Verge E-Day sprzedało się w ok. 400 tys. egzemplarzy, co samo w sobie jest wynikiem kiepskim, ale w przypadku tej i podobnych jej gier rentowności nie da się wyliczyć z samego budżetu i sprzedaży. W Xboksie może ona bowiem zależeć od „atrybucji” w Game Passie, liczonej na podstawie czasu spędzonego w grze. Budżet Halo Infinite miał być według niego jeszcze wyższy niż E-Day.
Schreier zwraca też uwagę, że po przejęciu Activision i EA przestały publikować wyniki kwartalne, co wiąże się z brakiem transparentności.
W przypiętym komentarzu pod filmem Schreier dodał, że gdy gra przechodzi reboot lub zmianę kierunku, wcześniejsze wersje bywają odpisywane od budżetu albo nadal w nim figurują, co może przesądzić o ocenie sukcesu. Jako przykład podał Dragon Age: The Veilguard. Według niego w obliczeniach budżetowych nie uwzględniono pierwszej wersji DA4 (Joplin) z lat 2014–2017, ale zrobiono to z grą-usługą rozwijaną w latach 2018–2021, więc ostateczne wydanie musiało pokryć koszty produkcji wcześniejszej, multiplayerowej odsłony.
W komentarzach pod filmem wielu użytkowników porównuje opisane praktyki do „hollywoodzkiej księgowości”, a autor wypowiedzi z największą liczbą polubień (ponad 600) zauważa, że gdyby budżety były jawne, „ludzie byliby przerażeni”.
Część internautów uważa, że przy budżecie rzędu 500 mln dolarów gra z góry nie ma szans na rentowność, a inni pytają, dlaczego studia nie ujawniają kosztów tak jak Hollywood. Pojawiają też wzmianki o Hitman: World of Assassination, gdzie koszty rozwoju silnika zawarto w budżecie pierwszej części, przez co kolejne były tańsze.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
1

Autor: Piotr Doroń
Z wykształcenia dziennikarz i politolog. W GRYOnline.pl od 2004 roku. Zaczynał od zapowiedzi i recenzji, by po roku dołączyć do Newsroomu i już tam pozostać. Obecnie szef tego działu, gdzie zarządza zespołem złożonym zarówno ze specjalistów w swoim fachu, jak i ambitnych żółtodziobów, chętnych do nauki oraz pracy na najwyższych obrotach. Były redaktor niezapomnianego emu@dreams, gdzie zagnała go fascynacja emulacją i konsolami, a także recenzent magazynu GB More. Miłośnik informacji, gier (długo by wymieniać ulubione gatunki), Internetu, dobrej książki sci-fi i fantasy, nie pogardzi również dopieszczonym serialem lub filmem. Mąż, ojciec trójki dzieci, esteta, zwolennik umiaru w życiu prywatnym.