Seria 5 w FH6, zaskakujące plany rozwoju The Crew: Motorfest, update 0.6 do AC Rally, zapowiedź dwóch nowych rajdowych tytułów, dwie ważne premiery, Polonez w JDM, data wydania ATS: Road Trip – to tylko wybrane spośród tematów tego Motoprzeglądu.
Wybaczcie, że nowy Motoprzegląd jest publikowany z poślizgiem. Mam za sobą wyjątkowo intensywny weekend, podczas którego musiałem dzielić czas między Retro Motor Show (świętowaliśmy 20-lecie Pucharu Youngtimer Party z Automobilklubem Wielkopolski) oraz ostatnią w sezonie rundę Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski na Torze Poznań, gdzie zespół Apex7 Studios zaprezentował Track Day po raz pierwszy w grywalnej postaci. A poza tym w świecie gier wyścigowych dzieje się ostatnio tyle, że ledwo nadążam… ;)
Stało się tak, jak przewidywałem. Ruszyła Seria 5 w grze Forza Horizon 6… i chyba nikt nie jest z niej zadowolony. Czy może precyzyjniej: w Internecie zdecydowanie przeważają głosy graczy, którzy wyrażają niezadowolenie i złość z powodu tego, jak mało wysiłku studio Playground Games wkłada w rozwijanie swojego dzieła – i to pomimo faktu, że najnowsza aktualizacja wyraźnie góruje nad poprzednią dodanymi samochodami i innymi atrakcjami.
Najświeższa aktualizacja góruje już samą liczbą zawartych w niej pojazdów – do gry trafiło sześć bezpłatnych samochodów zamiast zwyczajowych pięciu (względnie siedem, jeśli policzymy osobno dwa warianty Jaguara XJ-S):
Analogicznie jak w poprzednich miesiącach, mamy tutaj tylko jeden zupełnie nowy wóz (Bentley) i dwa niewidziane dotąd w serii Forza Horizon, ale znane z Forzy Motorsport (Ginetta i Vauxhall; ten drugi przewijał się w różnych odsłonach owego torowego cyklu przez prawie dwie dekady, zanim znalazł drogę do otwartego świata).
Pozostała trójka powraca z wcześniejszych części Forzy Horizon, przy czym Jaguara XJ-S widziano ostatnio w „czwórce” (tylko w „zwykłej” wersji, Forza Edition to nowość), a Jaguar XKR i Lotus były dostępne też w „piątce”. Mówiąc krótko – trwa recykling na całego.
Standardowo – czterem tygodniom składającym się na Serię przypisano debiuty czterech płatnych aut, udostępnianych posiadaczom Przepustki samochodowej (ang. Car Pass):
Choć tym razem nie ma tu „nowości” tak rażących jak Porsche 961 z poprzedniej serii (płatne auto, które wyjęto z puli darmowej zawartości z siostrzanej Forzy Motorsport), gromy ściąga twórcom na głowę Dodge Challenger – to już czwarty (!) wariant tego modelu w grze, który prawie niczym nie różni się od poprzednich trzech. Casus podobny do Chevroleta Camaro sprzed miesiąca, ale wtedy przynajmniej nie mówiliśmy o wozie z DLC…
Niesmak łagodzą na szczęście McLaren i Renault. Pierwszy jest nowym „flagowcem” producenta z Woking, który funkcjonuje jako następca modelu P1, a nie pojawił się jeszcze w żadnej „poważnej” grze. To ostatnie dotyczy również Renault – jednego z bardziej nietypowych produkcyjnych modeli Francuzów, którym próbowali rywalizować z Mazdą MX-5.
Największą atrakcją Serii 5 jest Drift Attack – nowa aktywność w otwartym świecie, działająca na analogicznej zasadzie jak Time Attack, tyle że zamiast jak najlepszego czasu okrążenia walczymy na torze o jak najwyższy wynik punktowy w driftingu, rywalizując z innymi graczami o miejsce w rankingu.
Zmagania urozmaicają specjalne strefy wymalowane na asfalcie – przejeżdżanie przez nie w poślizgu zapewnia nam podwójne punkty. Wstępnie nowinka ta jest dostępna tylko w jednej lokacji: na torze Shimanoyama, ale z czasem mamy zobaczyć ją też w innych miejscach w ramach „ewoluującego świata”.
Reszta zmian w aktualizacji to drobiazgi. Przygotowano dwa niedostępne wcześniej stroje dla postaci do zdobycia, w opcjach gry pojawiła się możliwość ustawiania języka osobno dla dialogów i napisów, a ponadto komis używanych samochodów został podporządkowany brytyjskim modelom, wśród których przewijają się dwa okazy niedostępne w salonie: 2019 Aston Martin DBS Superleggera i 1961 Jaguar E-Type.
Od paru tygodni wiemy, że następna aktualizacja przyniesie współpracę Playground Games z 7-Eleven, czyli znaną japońską siecią sklepów, których parkingi często stają się miejscem spotkań miłośników motoryzacji – i dlatego Seria 6, zaplanowana na 8 października, nosi tytuł Horizon Meets. W świecie gry pojawi się markowy sklep… ale tylko tymczasowo. Przynajmniej jego elementy zostaną dodane do edytora tras (EventLab) na stałe.
Wróćmy jeszcze do wspomnianego niezadowolenia graczy. Playground Games znalazło się w nieciekawym położeniu. Można odnieść wrażenie, że nieważne co zrobi, nieważne jak wiele samochodów doda – i tak ściągnie sobie na głowę powszechny lament. Za brak kreatywności, za tkwienie w rutynie i stagnacji, za niesłuchanie graczy – ogólnie za dawanie z siebie mniej, niż można by oczekiwać, zważywszy potęgę studia.
Oto są konsekwencje nieposkromionego nakręcania „hajpu” i brnięcia w ślepy zaułek designu poprzez dogadzanie za wszelką cenę „każualowym” graczom – czyli rzucanie w nich zawartością bez opamiętania i wystrzeganie się jakichkolwiek znaczących zmian w rozgrywce, żeby przypadkiem nie zrazić mas. Gra miała bombastyczny start, ale po topniejących statystykach na Steamie już widać efekty uboczne tego uporu.
Jak Playground Games wybrnie z opresji? Nie wiem. Musiałoby radykalnie odejść od swoich przyzwyczajeń i zacząć tłoczyć do gry całkowicie nowe elementy rozgrywki – najlepiej niewidziane dotąd aspekty tuningu aut właściwe Japonii, jak neony i końcówki wydechu – a także zreformować wyświechtaną formułę Playlist Festiwalowych. Lecz nie widzi mi się, żeby było to możliwe w korporacyjnej strukturze pod butem Microsoftu, który wciąż żąda podporządkowywania gier Game Passowi.
Zatem sytuacja bez wyjścia? Forza Horizon 5 nabrała trochę wiatru w żagle, gdy deweloper miał za sobą drugi duży dodatek (Rally Adventure), wypuszczony – bagatela – prawie półtora roku po debiucie gry, i mógł wreszcie skupić większą uwagę na aktualizacjach. Chciałbym wierzyć, że w przypadku „szóstki” nie będziemy czekać na przebudzenie aż do 2028 roku… ale… cóż. Oby tylko Microsoft do tego czasu nie zdziesiątkował załogi Playground Games zwolnieniami…

A oto kolejny „problem” Forzy Horizon – The Crew: Motorfest ewidentnie nabiera rozpędu, a studio Ivory Tower wykazuje coraz większą śmiałość i ambicję, by objąć prowadzenie w „grand prix” o tytuł najpopularniejszej i największej samochodówki z otwartym światem. Ubiegłotygodniowa transmisja The Crew Showcase (poniżej zobaczycie powtórkę) dobitnie pokazała, że Playground Games ma czego się obawiać ze strony Francuzów.
Na streamie deweloper skupił się na najbliższej, wielkiej aktualizacji, z którą 7 października rozpocznie się Sezon 11. Główną atrakcją będzie rozległa nowa wyspa Kauai z dzikimi terenami w większości nietkniętymi ręką człowieka, takimi jak bagna czy majestatyczny Czerwony Kanion. To obszar porównywalny rozmiarem do Maui, stworzony głównie z myślą o miłośnikach off-roadu – i to samo dotyczy nowej playlisty Kauai Expeditions.
Podczas wydarzeń składających się na tę playlistę zrobimy użytek ze świeżej mechaniki wyciągarki, tj. skorzystamy z linki zamontowanej na wybranych samochodach do usuwania przeszkód z drogi, przeciągania innych aut czy też transportowania ładunków. Eksplorację całego świata gry urozmaicą zaś nowy system odkrywania mapy oraz dodanie ponad 40 gatunków zwierząt (względnie przywrócenie z poprzednich odsłon The Crew).
Tematyce off-roadu będą też odpowiadać nowości w edytorze tras (TrackForge) oraz dodawane pojazdy. Wśród ujawnionych modeli są Hyundai Crater Concept, Lamborghini Huracan Sterrato, Suzuki Jimny, ale też Bugatti Tourbillon (następca Chirona, nieobecny dotąd oficjalnie w żadnej dużej grze). Oj, dwa ostatnie zapieką fanów Forzy Horizon 6, którzy tęsknie wypatrują obu tych marek…
Ivory Tower ogłosiło też, że następnego dnia po starcie jedenastego sezonu (8 października) The Crew: Motorfest zostanie wypuszczone na konsolę Nintendo Switch 2.
Równolegle z darmową zawartością Sezonu 11 zadebiutuje płatny dodatek Tomb Raider: Secrets of Ni'ihau. Tak, chodzi o tego Tomb Raidera. Będzie to największy dotychczasowy pakiet płatnej zawartości, na który złożą się jeszcze jedna nowa wyspa (Ni'ihau), pełna prastarych sekretów i prehistorycznych stworzeń, pięć pojazdów oraz playlista z zagadkami i opowieścią o Larze Croft, która poszukuje pewnego artefaktu i swojego druha Jonah.
DLC wejdzie w skład Year 4 Passa, który poza tym zaoferuje 16 samochodów (po cztery na kwartał/sezon; wszyscy będą mogli je kupować za wirtualną walutę, ale tydzień po nabywcach przepustki). Dodatkową, nową atrakcją dla posiadaczy pakietu będzie automatyczne dodawanie do ich garaży aut wypuszczanych w ramach Elite Bundle.
Na razie ujawniono pięć wozów z Year 4 Passa: Yangwang U9 Xtrem (2026), Pininfarina Battista, Cadillac CT5-V Blackwing, Italdesign Zerouno i Mercedes-AMG G 63 6x6. Ten ostatni wejdzie w skład dodatku Tomb Raider.
W styczniu 2027 roku ruszy Sezon 12 skupiony na azjatyckiej motoryzacji, tj. japońskiej, chińskiej i południowokoreańskiej. Playlista w tej aktualizacji będzie obracała się wokół wyścigów ulicznych (na wzór Street Riders z ósmego sezonu), a wśród nowych pojazdów wystąpią Honda Prelude (2026), Mitsubishi Eclipse GT V6 (2009) czy wspomniany Yangwang U9 Xtrem (2026). Co ciekawe, ów chiński supersamochód będzie potrafił wykonywać w grze swoją sztandarową „sztuczkę”, czyli… podskakiwać (auto może odrywać się nieznacznie od ziemi, by pokonywać przeszkody).
W kwietniu do gry wjedzie zupełnie nowa kategoria pojazdów: ciągniki siodłowe. Razem z nimi zobaczymy aktywności skupione na transporcie, w tym misje polegające na przewożeniu ludzi taksówkami bądź limuzynami, które powrócą z The Crew 2.
O Sezonie 14, który nadejdzie w lipcu, na razie nic nie wiadomo. Poza tym zapowiedziano – i to jest tak naprawdę chyba najważniejsza ze wszystkich nowin – że w toku kolejnych sezonów będziemy mieli szansę testować istotne zmiany w modelu jazdy za pośrednictwem eksperymentalnych pojazdów z różnych kategorii, analogicznych do driftowego Forda Mustanga z Sezonu 10. Jeśli The Crew zbliży się wreszcie fizyką do Forzy Horizon, to Playground Games będzie miało naprawdę przechlapane…

Studio Supernova z należytą regularnością raczy nas kolejnymi aktualizacjami gry Assetto Corsa Rally. W ubiegłym tygodniu wypuszczony został update 0.6, w którym dodano trzy samochody:
Poza tymi trzema kultowymi maszynami (no dobra, raczej dwiema kultowymi i jedną lubianą, ale zbyt młodą, by obdarzyć ją „godniejszym” epitetem) w aktualizacji znalazły się też inne ciekawe nowinki. Twórcy wykonali pierwszy krok ku oficjalnemu wsparciu dla modów, umożliwiając graczom importowanie własnych malowań na samochody oraz dodając opcję zmieniania „skórek” z poziomu gry.
Oddali również w nasze ręce tryb fotograficzny i możliwość stawiania prywatnych serwerów w trybie multiplayer, a także włączyli zmienne temperatury opon, dodali 18 wyzwań typu Rally Events i wprowadzili pomniejsze zmiany: m.in. drgania wycieraczek na przednich szybach aut, upiększone lakiery na karoseriach, oddzielone właściwości fizyczne szutrowej nawierzchni tras w Grecji i Walii (oraz model opon ulepszony pod jej kątem) czy usunięty limit 60 klatek na sekundę z powtórek.
Studio Reiza przerwało dwumiesięczną ciszę, wypuszczając nowy update do Automobilisty 2, oznaczony numerem 1.6.9.95. Zapowiadana od początku roku przełomowa wersja 1.7 ciągle się przesuwa, więc deweloper musi trochę nagimnastykować się z cyferkami, wypuszczając następne „przystawkowe” aktualizacje…
W każdym razie do gry trafił darmowy samochód – Panoz Esperante GTR-1, który dołączył do klasy GT1 (tej z maszynami z końcówki lat 90.) jako piąty zawodnik, będący rywalem dla McLarena F1 GTR, Mercedesa CLK LM, Nissana R390 oraz Porsche 911 GT1-98.
Poza tym aktualizacja wprowadziła kolejne istotne poprawki sztucznej inteligencji, dzięki którym rywale mają stać się bardziej „kreatywni” w szukaniu sobie optymalnych torów jazdy (zwłaszcza przy zmiennej pogodzie), nie polegając tylko na odgórnie zdefiniowanych liniach, i wykonywać mniej gwałtowne ruchy. Dodano też opcje konfiguracji AI względem umiejętności hamowania i panowania nad trakcją – modyfikuje to głównie styl jazdy oponentów na wejściu w zakręty i wyjściu z nich, a skrajne wartości mogą powodować częstsze wypadki.
Oprócz tego umożliwiono personalizację zasad związanych z kwalifikacjami i ograniczeniami zmieniania ustawień aut (tzw. park zamknięty vel parc ferme) w dowolny sposób, tj. poza presetami. Zoptymalizowano również zużycie procesora przy zmianach pogody czy zwiększono stabilność trybu multiplayer.
Teraz uwaga studia Reiza skupi się na wersji 1.7, którą mamy dostać przed końcem roku. Możemy w niej liczyć na dalsze ważne zmiany w dziedzinie fizyki czy AI (w tym drugim przypadku czeka nas rozwinięcie zagadnień opisanych powyżej), no i oczywiście nową zawartość. Screen z Porsche 917K dołączony do ostatniego dziennika deweloperskiego wskazuje, że wreszcie zobaczymy tor Le Mans w historycznej wersji z okolic 1970 roku (zapowiedziany już dawno temu) wraz z kompletem pasujących doń maszyn z różnych klas.

Rosyjskie studio CarX Technologies nasila ofensywę w wielu kierunkach, pokrywając kolejne obszary świata motoryzacji na wszelkich platformach do grania. CarX Street prężnie się rozwija od 2024 roku, CarX Drift Racing Online 2 dopiero co debiutowało we wczesnym dostępie, a teraz na horyzoncie zamajaczyło CarX Rally (mówię tutaj tylko o grach dewelopera na komputery i konsole; pomijam urządzenia mobilne, na których prostsze, darmowe odpowiedniki wymienionych tytułów istnieją już od dawna).
Twórcy deklarują, że będzie to realistyczna gra rajdowa, ale kilka sekund z poniższym zwiastunem rozwiewa wątpliwości – CarX Rally plasuje się w innej lidze niż Assetto Corsa Rally. Bliżej mu raczej do WRC studia KT Racing, i to niekoniecznie do najnowszych odsłon. Tym niemniej na wyrokowanie oczywiście jest jeszcze za wcześnie, ów pierwszy trailer może mieć niewiele wspólnego z docelową rozgrywką.
Czym poza rzekomym realizmem ma się wyróżnić ten projekt? Na pierwszy plan wysuwa się edytor tras, dzięki któremu gracze mają być w stanie łatwo poszerzać zawartość gry – i deweloper ewidentnie na nich liczy, skoro CarX Rally ma zadebiutować we wczesnym dostępie z zaledwie dwoma gotowymi oesami (i trzema autami). Daty premiery nie podano. Wkrótce mają ruszyć zapisy do beta-testów. Wersja 1.0 poza PC ukaże się też na niesprecyzowanych konsolach.

CarX Rally to niejedyna rajdowa zapowiedź ostatnich dni. Do Rosjan dołączyli Czesi, którzy ogłosili… Arma Reforger: Rally. Ano, zgadza się, taktyczna strzelanka otrzyma dodatek o rajdach samochodowych – ot, studio Bohemia Interactive odpowiedziało na głosy graczy, którzy wskazywali, że Arma ze swoją fizyką byłaby niezłą samochodówką. Ba, twórcy dodali nawet wsparcie dla kierownic. W DLC znajdziemy sześć oesów, które pokonamy trzema autami – zmodyfikowanymi wersjami cywilnych modeli z „podstawki”, czyli Łady 2101, Skody 105 i Trabanta 601 (oczywiście bez licencji). Na razie nie znamy daty premiery.
To już czwarta (!) nowa pozycja wypuszczona przez studio Milestone w tym roku (po grach RIDE 6, Screamer oraz MotoGP 26)… i czwarta przegapiona szansa na wysmażenie wielkiego hitu, obawiam się. Niepowodzenie Hot Wheels: Infinite Rush zapewne boli dewelopera tym bardziej, że z otwartym światem i sławną licencją ten projekt miał największe zadatki na przebój.
To powiedziawszy, spieszę nadmienić, że gra nie jest zła – a przynajmniej na to wskazuje konsensus recenzentów i graczy. Średnia ocen na OpenCritic wynosi 74% (na podstawie 71 publikacji), a odsetek pozytywnych opinii na Steamie – 67%.
Grający w większości zgadzają się, że Hot Wheels: Infinite Rush ma nostalgiczny klimat, bogaty zbiór resoraków do kolekcjonowania i przyjemny model jazdy, ale wytykają, że w rozgrywkę szybko wkradają się grind i powtarzalność, progresja nie porywa, a w projekcie rozgrywki rażą aspekty takie jak brak szybkiej podróży czy rozdzielenie czterech głównych wysp ekranami wczytywania. Gracze dodają do tego utyskiwanie na wysoką cenę.
O niepowodzeniu projektu decydują natomiast mikre wyniki aktywności. W szczytowym momencie na Steamie bawiło się zaledwie 212 osób jednocześnie, a liczba recenzji napisanych przez użytkowników tej platformy wynosi obecnie 89 (półtora tygodnia po premierze!). Nawet Hot Wheels Unleashed 2 sprzed trzech lat miało prawie o połowę więcej grających i bardziej pozytywny odbiór… Czyżby marka została już wyeksploatowana do cna w branży gier? A może Milestone popełniło błąd, pchając się z premierą w zatłoczony wrzesień?
Sugerowana powyżej rynkowa klęska Hot Wheels: Infinite Rush staje się jeszcze bardziej oczywista, gdy zestawimy ją z wynikami czegoś tak w gruncie rzeczy niszowego jak NASCAR 26 (a przy tym droższego nawet niż dzieło Milestone). Choć oficjalny debiut tej gry miał miejsce ledwo w piątek, a trzy dni wcześniej zaczęli grać nabywcy Gold Edition w zawrotnej cenie 345 zł (Hot Wheels też miało 72-godzinny wczesny dostęp), rekord aktywności na Steamie wyniósł 1404 osoby grające jednocześnie (prawie siedem razy więcej niż w Infinite Rush!). Ponadto na karcie gry na tej platformie widnieje 228 recenzji i 79% z nich jest pozytywnych.
Gracze – wywodzący się w większości z grona miłośników tytułowej dyscypliny motorsportu – stawiają sprawę jasno: ta gra jest wyraźnie lepsza niż NASCAR 25. Największe wrażenie robią zmiany w fizyce i grafice tudzież „smaczki” takie jak ewoluująca nawierzchnia torów. Dzięki temu „dwudziestka szóstka” jest odczuwalnie bardziej realistyczna – choć rasowym simracerom nadal zdarza się narzekać na rzeczy takie jak wsparcie dla kierownic czy AI. Nie każdemu podoba się również tryb kariery. No i cena, rzecz jasna.
Studio Straight4 wypuściło trzecią paczkę płatnej zawartości do Project Motor Racing – rozszerzając grę o kolejne kategorie wyścigowych maszyn, które nieczęsto widujemy w simracingu (jeśli w ogóle). V8 Power Pack wnosi tor Road Atlanta oraz dziewięć samochodów w trzech nowych klasach:
Dodatek kosztuje 54,99 zł i został ciepło przyjęty przez graczy… choć zainteresowanie nim jest niestety skromne – tak jak i samą grą. Szkoda, bo po ostatnich zmianach w trybie multiplayer chętnie pościgałbym się tymi wszystkimi unikalnymi maszynami po sieci (jazda w PMR jest naprawdę przyjemna), gdyby tylko nie było tak trudno znaleźć lobby z więcej niż kilkoma osobami w kategoriach innych niż sztampowe GT3 czy LMDh…
Przypomnę jeszcze, że miesiąc temu deweloper zapowiadał na wrzesień także wypuszczenie darmowego Lamborghini Temerario (mowa o drogowym modelu), lecz wciąż nie wiemy, kiedy właściwie nadjedzie ten wóz.
Do iRacing zawitały nowości, o których pisałem w poprzednim Motoprzeglądzie (ale nie tryb kariery). Przypomnę pokrótce, co wprowadził czwarty sezon.
Więcej:TDU wzbudza wściekłość, Gran Turismo entuzjazm, a Forza lekkie zaciekawienie. Motoprzegląd Drauga
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Krzysztof Mysiak
Z GRYOnline.pl związany od 2013 roku, najpierw jako współpracownik, a od 2017 roku – członek redakcji, znany także jako Draug. Obecnie szef Encyklopedii Gier. Zainteresowanie elektroniczną rozrywką rozpalił w nim starszy brat – kolekcjoner gier i gracz. Zdobył wykształcenie bibliotekarza/infobrokera – ale nie poszedł w ślady Deckarda Caina czy Handlarza Cieni. Zanim w 2020 roku przeniósł się z Krakowa do Poznania, zdążył zostać zapamiętany z bywania na tolkienowskich konwentach, posiadania Subaru Imprezy i wywijania mieczem na firmowym parkingu.