Twórca Stardew Valley może na jakiś czas dać sobie spokój z wywiadami po tym, jak niektórzy mylnie uznali jego hipotetyczny pomysł za zapowiedź niezbyt przytulnego uaktualnienia.
Eric „ConcernedApe” Barone może zrezygnować z kolejnych wywiadów po zamieszaniu wokół Stardew Valley.
Amerykański deweloper niedawno musiał wyjaśnić, że wypowiedź o „podłej” aktualizacji jego przytulnego przeboju była niczym więcej, jak przyznaniem się do z dawna zarzuconego pomysłu. Chodziło o możliwość rozbicia związków pewnych postaci niezależnych, co jednak był tylko czysto hipotetycznym rozważaniem ze strony Barone’a. Ten bowiem wzdrygał się bowiem przed takim pomysłem, nawet nie z powodu fanów, z których część wyraźnie nie była zachwycona samą zdradziecką koncepcją.
Nie minął tydzień od wyjaśnienia twórcy, a ConcernedApe stwierdził, że „chyba daje sobie spokój z wywiadami”. W odpowiedzi na dociekania jednego z użytkowników serwisu X deweloper potwierdził, że ma dość „wyjętych z kontekstu cytatów” pomijających wspomniane przez niego „niuanse”. Co prawda dodał, że nie obwinia nikogo (i wolałby, że nikt nie próbował nikogo „uderzyć bez użycia przemocy”), bo takie po prostu są media.
No tak. Nawet nikogo nie o to nie obwiniam, po prostu uważam, że taka jest rzeczywistość w mediach – informacje ulegają zniekształceniu, to jak gra w głuchy telefon, pierwotny materiał znika w gąszczu, a uwagę przyciągają tylko nagłówki. Cóż można na to poradzić?
W innych odpowiedziach Barone odniósł się głównie do artykułów, które wskazywały na „zdradziecką” aktualizację jako coś, co faktycznie ma trafić w przyszłości do Stardew Valley, a nie jako ideę, co do której opory ma sam twórca przed dodaniem tak „realistycznego” elementu w kontekście „przytulnego” charakteru tej produkcji. Zwłaszcza że twórca podkreślał, że nawet gdyby się na to zdecydował, to takie „podłe” działania miałyby poważne i niewesołe konsekwencje.
Obecnie ConcernedApe dzieli czas między swój następny projekt a kolejną dużą aktualizację Stardew Valley. Ma więc idealną wymówkę do tego, by na jakiś czas unikać dziennikarzy. Zresztą i bez takiego usprawiedliwienia fani nie mieliby twórcy za złe, gdyby zapadł się pod ziemię i w spokoju pracował nad swoimi grami.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).