Nvidia wykorzystała m.in. gry Bethesdy, by zaprezentować DLSS 5. Jednakże ani pokaz, ani materiał z Toddem Howardem nie zapobiegły chłodnej reakcji graczy.
Nowy pomysł Nvidii na ulepszenie grafiki w grach zyskał entuzjazm Todda Howarda, ale gracze nie zostawiają na szefie Bethesda Softworks suchej nitki.
Prezentacja technologii DLSS 5 niewątpliwie przyciągnęła uwagę graczy. Tyle że zamiast aplauzów, na które być może liczył ktoś z Nvidii, fani gier wideo odpowiedzieli na filmik pokazujący wykorzystanie tej funkcji z oburzeniem (czy wręcz z obrzydzeniem). W skrócie: ich zdaniem wygląda to niewiele lepiej niż „ulepszenia” wyglądu bohaterek z gier z pomocą generatywnego AI, miejscami zahaczając wręcz o dolinę niesamowitości (czyli uncanny valley).
Wśród wykorzystanych w prezentacji oraz przetestowanych przez redakcję Digital Foundry gier były Starfield oraz The Elder Scrolls 4: Oblivion Remastered. Jak się okazuje, Bethesda chce, by wszystkie kolejne gry spółki wykorzystywały DLSS 5. Podkreślono też, że ujęcia z filmiku to „wczesna wersja” i firma chce dostosowywać oświetlenie oraz inne elementy osobno w kontekście każdej gry.
Oprócz tego komunikatu firma Nvidia zamieściła też osobny klip z Toddem Howardem, który nie może się doczekać, by pozwolić graczom na sprawdzenie błogosławieństw DLSS 5 w Starfieldzie.

Jednakże sami gracze nie wykazują podobnego entuzjazmu. Ich zdaniem to tylko kolejny pretekst dla twórców, by nie przykładać się do optymalizacji swoich gier. Albo – jak to ujęto w jednym z popularniejszych komentarzy pod wpisem Nvidii – by Todd Howard „nie musiał aktualizować prehistorycznego silnika, bo może zwyczajnie imitować dobrą grafikę filtrem snapchata”.
DLSS i ogólnie technologie skalowania obrazu w czasie rzeczywistym budziły wątpliwości graczy na długo przed tym, jak Internet ogarnęła fala niechęci wobec choćby sugestii wykorzystania „kreatywnej” AI przy produkcji gier wideo. Z kolei Bethesda przy Starfieldzie bywała krytykowana za grafikę może nie tragiczną, ale zdaniem graczy mocno odstającą od standardów gier AAA.
Nie dziwi więc, iż internauci nie są szczególnie zachwyceni ogłoszeniem ich zdaniem łączącym obie te kwestie. Zwłaszcza że gracze czekali na informacje na temat przyszłości Starfielda, a choć najpewniej nie chodziło o DLSS 5, to takie ogłoszenie w trakcie oczekiwania na ujawnienie rzekomej „wersji 2.0” mocno popsuło humor fanom kosmicznej gry RPG.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
Więcej:Fallout 5 niczym Oblivion Remastered? Fani nie są zachwyceni teorią byłego twórcy
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).