Reżyser pierwszej i drugiej części Kingdom Come: Deliverance, Daniel Vavra, jest pod wrażeniem otwartego świata GTA 6. Fabularnie jednak nowa gra Rockstar Games zupełnie go nie pociąga.
Prezentacja gameplayu GTA 6 rozeszła się szerokim echem po Internecie i doczekała wielu komentarzy. Choć zdecydowana większość graczy jest zachwycona tym, co zobaczyła – podobnie eksperci z Digital Foundry – to oczywiście nie mogło zabraknąć osób, które kręcą nosem na nadchodzącą grę Rockstar Games.
Do krytyków grafiki jeszcze wrócimy; znacznie ciekawsze są bowiem słowa reżysera KCD 1 i KCD 2. Daniel Vavra twierdzi, że rozszerzona prezentacja GTA 6 nie dała mu powodu, by zainteresować się grą od strony fabularnej.
Moim skromnym zdaniem (i każdego, kto kiedykolwiek napisał dobrą historię), dobra historia potrzebuje pewnego wewnętrznego i zewnętrznego konfliktu, złożonych postaci z interesującymi motywami, spójnego, logicznie funkcjonującego świata, tematu, celu, „przesłania” (w dobrym tego słowa znaczeniu), logiki oraz interesujących i sympatycznych postaci. To, co zobaczyłem, to absolutnie fantastyczne demo technologiczne graniczące z cudem techniki, otwarty świat tak otwarty, że nikt nigdy nie stworzył czegoś podobnego, oraz dwoje nieciekawych socjopatów chaotycznie popełniających masowe morderstwa na niewinnych ludziach dla innych socjopatów i pieniędzy. Jak dla mnie nie ma tu żadnych fabularnych punktów zaczepienia. Z pewnością sprawdzi się w trybie wieloosobowym i dla osób chcących robić szalone, losowe rzeczy. Ale kiedyś było o wiele lepiej. Możecie mnie znienawidzić – jestem do tego przyzwyczajony :)
Pisząc „kiedyś”, Daniel Vavra z pewnością ma na myśli starsze odsłony serii GTA, a może nawet Red Dead Redemption. I choć trudno nie szanować czeskiego dewelopera za historie, które dotąd stworzył, „moim skromnym zdaniem” jest zbyt wcześnie, by oceniać fabułę GTA 6, o której tak naprawdę niewiele wiemy. Fakt, Rockstar mógł nieco bardziej zaspokoić naszą ciekawość w tej kwestii, niemniej Jason i Lucia mają wszelkie podstawy ku temu, by stać się ciekawymi postaciami, spełniającymi warunki Vavry – posiadającymi konflikty wewnętrzne etc. A że w RDR2, jak w żadnej innej grze, Rockstar udowodnił, iż potrafi tworzyć poruszające historie, to należy mu się kredyt zaufania – przynajmniej na tyle, by nie oceniać fabuły po prezentacji gameplayu.
A skoro o rozgrywce mowa, obok rzeszy zachwyconych graczy pojawiła się grupa, na której prezentacja GTA 6 nie zrobiła większego wrażenia. Jej przedstawiciele twierdzą, że to zobaczyliśmy w zasadzie nową wersję GTA 5, a od Rockstar Games powinno wymagać się więcej.
Z pewnością takich komentarzy byłoby znacznie mniej – lub nie byłoby ich wcale – gdyby po premierze na PlayStation 3 i Xboxie 360 GTA 5 nie wyszło na PS4 i XOne, a potem na PS5 i XSX/S (o PC nie wspominając). Innymi słowy, Rockstar znacząco ulepszył poprzednią odsłonę serii na przestrzeni lat – zarówno graficznie, jak i technologicznie – niejako tworząc w ten sposób pomost do GTA 6.
Mimo to Grand Theft Auto VI prezentuje się wyśmienicie, bez wątpienia lepiej niż „piątka”, co doskonale widać na bezpośrednich porównaniach. Ba, pod względem detali GTA 6 zostawia daleko w tyle również Red Dead Redemption 2, które mimo 8 lat „na karku” wciąż uchodzi za benchmark, jeśli chodzi o gry z otwartym światem.
O ile więc krytyka sposobu mówienia Jasona, którego słowa są niezrozumiałe dla części graczy (na słuchawkach nie miałem z tym większego problemu) ma pewne podstawy, o tyle dyskutowanie z faktem, że GTA 6 wygląda świetnie, ma tyle samo sensu, co zaprzeczanie, że dziś jest sobota.
Premiera Grand Theft Auto VI została zaplanowana na 19 listopada 2026 roku. Gra ukaże się na PlayStation 5 oraz Xboxach Series X i S.
Więcej:Mikropłatności i zawartość AI w GTA 6 wyjaśnione przez Rockstara. Szef studia odpowiada krótko

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.