miałem ciarki w scenie gdy Ralf Fines odstawiał taniec przy repertuarze Iron Maiden, cud miód. generalnie motyw z sektą dzieciaków jest czymś fascynującym i zatrważającym, wyszło to lepiej niż dzieci kukurydzy. moim zdaniem to najlepsza część całej serii, Boyle mógł sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa i wyszło mega oryginalnie. oby trzecia cześć była równie ciekawa.