malkavian

malkavian ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

09.03.2026 14:31
malkavian
malkavian
4

Wronski w Buddyźmie nie ma jako takiej duszy i moralności, ale aborcja jako forma antykoncepcji jest jednoznacznie odradzana. W zakresie wskazówek oczywiście, bo Buddyzm nie ma jakiegoś magicznego zestawu zasad którym masz się kierować aby iść do jakiegoś nieba. Niemniej przestrzeganie przed aborcją w kontekście Buddyzmu bierze się raczej z ogólnych założeń filozoficznych, nie z domniemanej nauki wedle których zlepek komórek jest człowiekiem.

MadTrigger plotka głosi że gdy chcieli przerwać eksperyment i zabić ten zlepek komórek w tle zaczął lecieć potężny metalowy riff, a żyjątko wyciągnęło obrzyn

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-09 14:32:57
07.03.2026 17:03
malkavian
odpowiedz
malkavian
4
9.0
PC

No więc właśnie, w 2026 roku skończyłem to słynne Manhunt i... O panie, powiedzieć że bawiłem się przednie to niby prawda, ale tragiczne niedopowiedzenie.

Ale zanim o grze; czytałem wiele komentarzy pod tą grą, nawet jakąś starą recenzję w której któryś z redaktorów sugerował że gra powinna być dostępna od 25 roku życia (XD). Nie widzę tu aż takiej brutalności jaką co to niektórzy sugerują. Dzieje się, to prawda, ale gra wyszła w 2004, a do tego czasu nie takie rzeczy były w kinie widziane. Nie podzielam w żadnym razie opinii że to ciężka, mocna gra dla nie wiadomo jak wytrwałych. Może to ludzie piszący te opinie nie przywykli do horrorów; nie wiem. Tak czy inaczej;

W grze wcielamy się w Pana Casha, gościa z mordą na której wypisany jest kryminał posypany recydywą i wyrokami za wszystko. Poznajemy go gdy niezbyt ochoczo udaje się na krzesło elektryczne. Bardzo szybko okazuje się że jego śmierć to pic na wodę, bo pewien bogaty reżyser uznał że w sumie nasz bohater będzie świetnym materiałem do filmu snuff.

Tak przedstawia się fabularnie połowa gry. Potem co prawda dostajemy kilka twistów i postaci, ale początek gry to to co opisuje większość opinii i recenzji; ascetycznie skromny wątek główny (jedyny), skradanie, brutalne egzekucje miejscowych patusów. Już na tym etapie gra prezentuje sobą poziom artystyczny którego nie spodziewałbym się po Rockstarze, zwłaszcza jako Hater GTA. Duszny klimat jest uzyskany przez ziarnisty filtr VHS, sugestywną muzykę której nie zapamiętacie, ale zapamiętacie jaką funkcję pełniła, powolne tempo rozgrywki i jenorazowość naszych pierwszych broni. A tak, taki oręż jak drut czy foliówka walające się na ulicy są bronią stricte jednorazową.

Z czasem gra zmienia nieco ton i tempo; mniej więcej gdy zaczyna nudzić brak większych perspektyw do samoobrony dostajemy pierwsze bronie wielorazowe, które służą zarówno do egzekucji po cichu, jak i do otwartej walki, ale też do interakcji z otoczeniem (nożem możemy przeciąć linę, łomem coś otworzyć i tak dalej). System walki wręcz jest... prosty. Ale to nie znaczy że jest zły. Mamy dwa ataki, możemy blokować i się odsuwać gdy przeciwnik robi serię trzech ciężkich ciosów. Tylko tyle i aż tyle. Spełnia swoje zadanie.

Z czasem dostajemy też broń palną. Tutaj znowu tempo rozgrywki się zmienia, przestajemy polegać wyłącznie na skradaniu się, a zaczynamy więcej pchać się w strzelaniny, z różnym efektem. Duży plus za satysfakcjonujący system strzelania, headshoty z obrzyna są bardzo satysfakcjonujące.

Bardzo dobrze wykonanym aspektem jest zazębianie się niektórych mechanik. To czego nauczymy się w części gry która stoi czystym skradaniem może na przykład przydać nam się w późniejszych strzelaninach. Chowanie się za rogiem które wcześniej nas ukrywało przed wzrokiem, teraz może zakryć nas przed ostrzałem. Ucieknięcie w ciemny zakręt które pozwalało nam polować dalej po byciu zauważonym teraz może być użyte jako przerwa w walce, albo zdobycie okazji do pięknego odstrzelenia łba.

Przez całą grę widzimy bardzo starannie zaprojektowane poziomy; będziemy błądzić gdy twórcy chcieli żebyśmy coś znaleźli, ale też przejdziemy z punktu A do punktu B kiedy tempo tego wymaga. Warto dodać że we wszystkich wariantach miejscówki wyglądają dość naturalnie. Co do projektu wizualnego; poezja. Najbardziej zapadł mi w pamięć psychiatryk, ale odwiedzimy też ZOO, ciemne alejki, stacje metra i wiele innych.

Co do designu to projekty przeciwników również są świetnie zrealizowane. Mamy prywatną obstawę naszego reżysera, dość jawnie odwołującą się do HUNKa z Resident Evil, mamy psycholi, skinheadów, psiarnie; choć zachowują się w miarę podobnie, nie licząc smaczków, to i tak sam ich projekt budzi poczucie różnicy.

Ah, no i ostatni poziom; Grande Finale. Ostatni boss to miód na moje serce, czysta poezja. W ostatniej lokacji czuć skojarzenie z pewną sceną z Sin City, choć to może być moje niedopowiedzenie.

Słowem zamykając, nie rozumiem jakiegokolwiek hejtu na tę grę; zmienia tempo dość dynamicznie, gdy zaczyna się strzelanie potrafi w odpowiednim momencie wrócić do skradania, przemoc jest dość porządnie pokazana, a przecież o to w takich dziełach kultury chodzi (no chyba że wam się takie rzeczy nie podobają, ale wtedy bo co je konsumować?). Jak dla mnie gra jest świetna, i gdy skończę świeżo zakupioną paczkę gier od Puppet Combo na pewno wezmę się za dwójkę : )

06.03.2026 17:37
malkavian
odpowiedz
malkavian
4
7.0
PS5

Okej, długo zbierałem się żeby napisać coś o tej gierce, ale sęk z tą grą jest taki, że warto znać tło historyczne. Mój tekst zawiera więc spoilery odnośnie Agony.

Po premierze Agony, poprzedniej części (bo Succubus to sequel) na Mad Mind Studios wylało się szambo absolutne. W mojej opinii w znacznym stopniu zasłużone, ale nie w całkowitym. Agony bowiem zebrało fundusz produkcyjny na Kickstarterze, gdzie reklamowało się jako Gore absolutne, rzeź, piekło i tak dalej. Finalny produkt był nieco inny, celował raczej w klimat, wątek był mocno okultystyczny, a bez znajomości podstaw prac Crowleya i Biblii ciężko było coś zrozumieć z fabuły. Fajny pomysł, ale można było uprzedzić o tym przy zbiórce, zamiast reklamować produkt czymś co finalnie jest raczej przyjemnym dodatkiem.

Tak czy inaczej po premierze Agony, które na niedomiar złego wyszło w FATALNYM stanie technicznym i ocenzurowane w celu prostszej dystrybucji, MadMind postanowiło niejako przekonać do siebie ludzi którzy wpłacili na zbiórkę przed premierą. Puścili wersję Agony Unrated będącą nieocenzurowaną, załataną i ulepszoną wersją Agony. A potem puścili trailer sequela.

Widząc pierwszy trailer gry Succubus spodziewałem się równie tajemniczej i okultystycznej gry co Agony. Myliłem się. MadMind postanowił postawić na czyste edgelordostwo i gore. I mimo że jestem wielkim fanem wszelkiej maści horrorów pokazujących wyrywane jelita bez machania kamerą na około, tak Succubus dość szybko stał się dla mnie symbolem zupełnego zmianu kierunku artystycznego który lubiłem w Agony. No cóż, przynajmniej na taki który też darzę sympatią...

Succubus jest więc poniekąd tym co Mad Mind obiecywał w Agony; pewną próbą odkupienia do siebie części fanów którzy narzekali na Agony.

Do rzeczy, Succubus, podobnie jak Agony ma miejsce w piekle, inspirowanym głównie chrześcijańskimi i żydowskimi podaniami. Jest to kontynuacja Agony, w której Vidjia, czyli seksowna partnerka króla Nimroda, przez chwilę władała sobie piekłem wraz ze swoim kochankiem, ale potem stwierdziła że ją to męczy i uciekła w dzicz. Tam, już w trakcie prologu, spotyka Baphometha który zbiera siły do rewolucji przeciwko Nimrodowi. Gwoli przypomnienia, w Agony Baphometh jest wrogo nastawiony do Czerwonej Bogini, która zrobiła z Nimroda króla piekła. Stąd nie jest to antagonista w formie Deus Ex Machina, lecz dość logiczna kontynuacja postaci z poprzedniej gry. Ów złol urywa Vidji skrzydła i pali ją żywcem. Tak zaczyna się nasza droga do zemsty.

Od tej pory gameplay loop jest prosty; w naszym hubie wybieramy misję z mapy, przenosi nas na poziom który wymaga od nas przedostania się z punktu A do punktu B przedzierając się przez hordy wrogów, okazjonalnie trafi się jakaś prosta zagadka. Gameplayowo jest to taki miks Vermintide 2 z Doomem z 2016, czyli dość bezpieczne rozwiązanie. Mamy zestaw broni i czarów, rzeczywiście każde narzędzie mordu ma trochę inny moveset, wrogowie są dość zróżnicowani choć nie obeszło się bez recyklingu. Graficznie tragedii nie ma, ale na fajerwerki też nie liczcie. Po powrocie z misji wracamy do Hubu, ulepszamy broń, zbroję, czary, możemy też dokonać customizacji naszej jamy no i... samej Succuby.

Customizacja naszej heroiny to jest w ogóle osobny temat. Możemy zmieniać proporcje ciała, rozmiar tego i owego, dostosować twarz, a do tego odblokować gotowe skiny. Opcja jak najbardziej na plus. Znalazł się również tryb selfie, gdyby ktoś chciał pochwalić się swoją diablicą. Nie ryzykowałbym jednak wklejania cycków na GOLa : )

A właśnie, cycki. Cycki, tyłki, seks. Ta gra nie jest od 18 lat bez powodu, podobnie jak w Agony dostajemy tu całą masę brutalności, przemocy fizycznej, seksualnej i fizycznej. Co prawda o ile w Agony to natężenie przemocy służyło budowaniu dusznej i bestiarskiej atmosfery, tak tu odnoszę wrażenie że całość jest bardziej komiksowa, przerysowana, bardziej że się tak wyrażę punkowa. Na pewno nie jest to gra dla co mniej wytrzymałych, ale myślę że przy tym co działo się w jej poprzedniku naprawdę studio zdecydowało się na luźniejszy klimat.

A propos klimatu, muzyka w tej grze również nie równa się z tym co oferowało Agony, ale... jest okej. Muzyka po prostu robi robotę, a design demonów zamieszkujących piekło dalej jest zróżnicowany i robi wrażenie (tylko wizualnie). Nie jest to wszystko co prawda tak poważne jak powtarzane już milion razy w mojej wypowiedzi Agony, ale swoje założenia feelingu Slashera z lat 90' spełnia dość zgrabnie.

Wypadałoby też napisać coś o projektach poziomów... są spoko, dopóki nie pojawią się realizowane bez pomysłu zagadki środowiskowe. One psują najwięcej bo wybijają nas z rytmu, a raczej są upierdliwe niż pomysłowe. Ale sam design poziomów jest spójny, później nieco zróżnicowany. Na ogół nie licząc łamigłówek projekty poziomów oceniłbym jako poprawne.

Największym problemem tej gry jest... nuda. Bardzo łatwo się nią znudzić, niestety. Każdy kolejny etap to przesiekiwanie się przez tonę wrogów, nieraz różniących się jedynie ilością życia i obrażeniami (no i wyglądem, tu akurat plus bo wyglądają nasi wrogowie naprawdę fajnie i różnie). Niestety, wrogowie na ogół nie wymagają zróżnicowanych taktyk czy innego podejścia jak we wspomnianym wyżej Doomie. Zabijanie sprawia tu frajdę, ale nie trzeba przy nim za wiele myśleć.

Reasumując Succubus to gra dobra. Nie wybitna, nie oryginalna, nie bardzo dobra. Po prostu dobra, i da się te dobroć zobaczyć jeśli dozuje się ją z umiarem. Jeden poziom dziennie plus ulepszenia to chyba najlepsza dawka aby znudzenie nie zaczęło odbierać frajdy. Zwłaszcza że fabuła w tej grze praktycznie nie istnieje, więc nie ma ryzyka że zapomnimy coś co działo się wczoraj, albo jakiś dialog nas wybitnie wciągnie. Są tu cutscenki, są dialogi, ale bardzo sporadyczne. Raz dziennie to moim zdaniem odpowiednia (i maksymalna) dawka aby móc cieszyć się Succubusem jako grą 7/10.

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-06 17:43:48
06.03.2026 12:26
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

"Nawet" stosujemy raczej do czegoś co w teorii miało być mało prawdopodobne. W odniesieniu do ludzi którzy grają w tego Crapa, ale chcieli pominąć sezon słowo "nawet" średnio brzmi

06.03.2026 12:11
malkavian
malkavian
4

that escalated quickly

06.03.2026 12:11
malkavian
malkavian
4

Iselor biorąc pod uwagę że to po prostu jakiś konkurs na projekt pewnie odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi "żeby wyłowić talenty"

06.03.2026 10:48
malkavian
malkavian
4

Kwiliniosz nie wiedzieć czemu, bo w linku do materiału jest już inne zdjęcie projektu
https://i.blogs.es/6aee24/chrysalis/1200_800.jpeg

06.03.2026 10:36
malkavian
malkavian
4

A to nie jest early acces?

06.03.2026 10:30
malkavian
malkavian
4

Nirgar no, różnie to było. Na przykład wojny opiumowej nie przetrwali za dobrze

06.03.2026 09:30
malkavian
3
malkavian
4

Herszta jasne, oczywiście, gracze są roszczeniowi. I to oczywiście dlatego bo od dobrej grafiki nam się w dupach poprzewracało.

Gdyby chodziło tu o poziom technologiczny gier, a nie mikrotransakcje, politykę antygraczową, ceny szybujące w kosmos to takie gry jak Lunacid, Mewgenics, Disco Elysium czy Vampire Survivors dostały by więcej hejtu niż "arcydzieła" AAA z grafiką symulującą fotosyntezę

06.03.2026 08:38
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Obawiał bym się raczej że powoli kończy im się materiał do Remakowania. Poza spin offami i genialnym Code Veronica idąc chronologicznie powinni się teraz wziąć za Piątkę która... no, w dzisiejszych czasach może być średnio odebrana. Potem zostaje im Szóstka i od Siódemki wzwyż nie bardzo mają co remakować. Chyba że wezmą się za owe Spin Offy ale jakoś wątpię że ktoś będzie babrał się w odkopywanie na przykład RE Survivor

06.03.2026 08:35
malkavian
3
malkavian
4

No, chyba że w grze pojawi się gej, lesbijka, kobieta lub murzyn. Wtedy szambo wylewa się na twórców, nie księgowych

06.03.2026 08:33
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
4

Pomylił się tylko w jednym; w tym że on nie jest wszystkimi twórcami wszystkim gier, nie znosi się tych którzy robią guwno. Poza tym się zgadzam w 100%.
Jeśli nienawidzę EA to również nienawidzę Fify, z czego pierwsze wynika z drugiego, nie na odwrót Nie widzę tu odkrycia Ameryki, jak ktoś robi słabe gry i potem jest za to nielubiany to chyba oczywiste że jego gry  są nielubiane. Nie rozumiem gdzie tu jest cokolwiek do wyjaśnienia.

EDIT ah, jeszcze jedno. Jeśli twórca gier idzie na wojenkę z graczami to na 70% to twórca gównianych gier, bo twórca dobrych gier po prostu jest graczem : )

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-06 08:35:00
06.03.2026 07:20
malkavian
malkavian
4

quissp708729 zależy gdzie jesteś, zamek już momentami trąci myszką. Zwłaszcza ten wielki robot nie robi już poważnego wrażenia : P

Ale co fakt to fakt, ogólnie ta gra się starzeje jak wino

06.03.2026 06:39
malkavian
malkavian
4

Iselor widząc twoją aktywność w internetach spodziewałem się że masz jakieś relikty na półce, ale nie że aż takie. Kupowałeś to na premierę czy już jako itemy kolekcjonerskie?

06.03.2026 06:37
malkavian
malkavian
4

abesnai bez kitu, Tech Adept był wyjebongo. Ale trochę brakowało mi bardziej hardkorowych wszczepów charakterystycznych dla AdMecha. W mojej opinii Tech Kapłan powinien wyglądać raczej jak połączenie maszyny z The Thing Carpentera, i do tego powinien dążyć

05.03.2026 13:42
malkavian
1
malkavian
4

Gandohar Hmmm, dużo jednak wskazuje że mój komentarz również poleciał, przynajmniej go nie widzę. Mówi się trudno.

Rzeczywiscie, był ktoś taki w Two Worlds, ale z jakiegoś powodu przeczytałem twój Nick jako GandAhar. Polecam, ciekawa kreskówka

05.03.2026 12:50
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Bardzo medialne oświadczenie. Zwykle przy takiej manianie zwala się winę na szpiegów Ruskim lub środowiska lewicowe, w zależności komu się chce przypodobać. Tutaj nie mamy info kto ich sabotuje, więc pewnie jeszcze się zastanowią

05.03.2026 12:32
malkavian
2
malkavian
4

mohenjodaro to nie są fakty, i jako naczelny hater późnych God of War, Last of Us i Horizona muszę stanąć w ich obronie. Te gry miały gigantyczny budżet na marketing, samo to start daje lepszą sprzedaż niż Technomancer. Dodatkowo co by nie mówić wszystkie wymienione mają solidną masę fanów. Moim zdaniem miej wymagających, ale fakty to fakty, a to co napisałeś to niezbyt uargumentowana opinia

05.03.2026 11:07
malkavian
malkavian
4

Asura47 O, fakt. Mądrego aż miło posłuchać.

Tylko z drugiej strony te gry generują dość pasywną formę przychodu, przy dziesięciu porażkach sukces może jednak nie odratować dziury finansowej w wystarczającym tempie

05.03.2026 11:06
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Czasami odnoszę wrażenie że między graczami a korpo powstaje coś na kształt Marksistowskiej walki klas.

Gracze wszystkich narodów, łączcie się brzmi nawet dość fajnie XD

05.03.2026 11:03
malkavian
malkavian
4

tailless wydaje mi się że Elden Ring, chyba nie główną nagrodę ale sporo innych. Oczywiście między Eldenem a Fortnite jest ocean różnicy, ale poniekąd Elden jest grą multiplayer

05.03.2026 11:01
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Roblox, AI, TikTok w nagłówku... takie zatrzęsienie triggerów już tytule to sztuka wyższa XD

Wielu rzeczy bym się w kontekście przytoczonej wypowiedzi doczepił, ale fragment na temat wtórności gier jednoosobowych jest tak bzdurny i łatwy do obalenia że aż odnoszę wrażenie że źle go zrozumiałem

Mewgenics, Darkest Dungeon, Death Stranding, jakieś pierwsze z brzegu mózgu tytuły które są nomen omen dość oryginalne

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-05 11:04:09
05.03.2026 10:44
malkavian
4
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
4

Assassinek06 TobiAlex ale tu nie chodzi o gry z PS3, tu nawet nie chodzi o to żeby twórcy obiecywali stawianie serwerów w razie W. Tutaj chodzi na przykład o to że wydając grę usługę producent ma mieć obowiązek przekazania klientowi informacji jak będzie wyglądać zamknięcie tej gry jeśli coś się wykasztani. I to wystarczy żeby część gier zostawiała sobie singlowy dupochron, bo gracz zawsze mając do wyboru dwie ryzykowne gry usługi wybierzę tę w którą będzie mógł pograć nawet jeśli upadnie.||

No dobra, nie zawsze. Ale wiadomo o co chodzi. O transparentne plany odnośnie zamykania gier

05.03.2026 10:33
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Przypomniał mi się suchar, nie żebym miał coś do dobrych słuchawek ale bawi

Audiofil zaczął tracić słuch. Początkowo spanikował ale potem odpalił tę samą płytę na zwykłych kablach i pozłacanych za 40000. Co prawda nie słyszał już muzyki, ale usłyszał różnicę

Badum Tssss

05.03.2026 10:21
malkavian
malkavian
4

dawidg nie wiem, nie grałem, Tsushima była jedną z niewielu gier open world które skończyłem z przyjemnością.

Niemniej twój opis dla mnie brzmi jak koszmar, bo nie znoszę gier które zarzucają mnie miliardem mechanik craftingu, otwartym światem i nie wiadomo czym jeszcze. O wiele bardziej przemawia do mnie dobrze zaprojektowana korytarzówka niż nawet niezły otwarty świat.

No ale niestety sądząc po tym w jaką stronę idzie gaming jestem w mniejszości. Pozostaje zazdrościć ludziom którzy potrafią się cieszyć tym ogromem możliwości. Ja niestety wolę skupić się na jednym celu który osiąga się kilkoma mechanikami. Dla mnie szczyt otwartości przy którym się mogę realnie wkręcić to Dark Souls

05.03.2026 10:10
malkavian
malkavian
4

rand92000 szopen469 jasne, każde korpo w świecie gamingu ma za uszami to i owo. Ale żadne nie jest tak perfidne w swoich działaniach jak EA. Ten moloch ma chyba na swoim koncie najdłuższą listę zamkniętych studiów, którą ciągle poszerza. Część z nich została przecież przez Electronic Arts kupiona i zamknięta aby pozbyć się konkurencji. O ile Ubisoft czy Blizzard grzeszy głównie wobec graczy, co oczywiście jest skandaliczne biorąc pod uwagę że sabotują własną klientelię, tak EA dodatkowo psuje rynek i prowadzi nieuczciwą konkurencję. Z resztą; mieli o to nawet sprawę w sądzie

05.03.2026 08:55
malkavian
3
malkavian
4

Raiden be my guest.

Po pierwsze powiązywanie społeczeństwa i jego degenracji ze stanem dobrobytu to bzdura, bo historia pokazuje że potencjalne zachowania ludności są przede wszystkim regulowane kulturowo. Ludzie tworzą prawo, instytucje, sądy, myszy nie. Do tego dochodzi fakt odrębności kulturowej różnych społeczności. To co próbował udowodnić Calhoun w wybitnie nieudolny sposób to że degeneracja jest reakcją na dobrobyt. Ale nie wziął pod uwagę, tudzież być może nie wiedział że wszelką reakcję na cokolwiek w przypadku ludzi zwykle w pierwszej kolejności będzie definiować tło kulturowe.

Przykład w prakltyce? Tokyo lub Seoul. Gigantyczna gęstość zaludnienia, bogate społeczeństwo. Nie widać tam rosnących form agresji.

Po drugie, Calhoun o ile pamiętam zakładał że chaos społeczny jest wywoływany przez gęstość zaludnienia. Ponownie, udowodnienie tego na gryzoniach które nie tworzą instytucji społecznych jest absurudalne, ale idźmy w to. Duże miasta generują większą różnorodność ról, bardziej zróżnicowane miejsca pracy i kultury. Uważa się nawet że życie społeczne jest w nich bogatsze niż chociażby na biednych wsiach. Których w Polsce już za wiele nie ma, ale wciąż.

Po trzecie; migracja. To jeden z podstawowych mechanizmów stabilizujących. Czyli po prostu "tu jest dla mnie za dużo ludzi, przeprowadzam się", lub "tu jest dla mnie za mało ludzi, przeprowadzam się", oraz oczywiście "w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem, przeprowadzam się" :) Gryzonie, mimo że miały swój """raj""" nie mogły migrować. Nie wziął pod uawgę jednej z najważniejszych mechanik wpływających na społeczeństwo bo nie pasowała mu do tezy. Brawo.

I jeszcze jedno; te "piękne osobniki" o których z dumą mówił nie mają żadnego odpowiednika u ludzi. Tak, wiem że każdy chce tu wpasować dowolną grupę społeczną której nie lubi. Stąd zresztą popularność tej teorii, jest na swój sposób populistyczna.

Role społeczne u ludzi biorą się z ekonomii i kultury, tego się nie da odwzorować na gryzoniach.

05.03.2026 08:13
malkavian
2
odpowiedz
7 odpowiedzi
malkavian
4

Jeśli chodzi o 40k to król jest jeden, i jest nim Dawn of War z dodatkami Soulstorm i Dark Crusade. Inquisitor Martyr również bardzo fajne. No i Darktide oczywiście

Ze Starego Świata króluje Total War Warhammer, ale ja jako średni fan strategii zagrywalem się raczej w Vermintide 2.

Jeśli chodzi o książki to w kontekście 40k raczej najbardziej czytana jest Herezja Horusa, zwłaszcza oryginalną trylogia plus Ucieczka Eisensteina. Stary Świat odpływa w Feliksa i Gotreka, proste ale przyjemnie napisane.

O Age of Sigmar się nie wypowiem, bo nie mój klimat, ale w kontekście gry bitewnej to praktycznie to samo co 40k. Old World jest bardziej drewniany, co wiele osób bardzo ceni. Jak w 40k i AoS masz większą w swobodę w ustawianiu szyków tak Stary Świat ma bardzo sztywną mechanikę i oddziały poruszają się w prostokątnych formacjach (zazwyczaj). No, warto spróbować całej trójki i sprawdzić co ci siedzi.

Z planszówki grałem prawie tylko w Blood Bowl Menadżer Drużyny, chociaż to bardziej karcianka. Wspominam dobrze, całkiem fajne. Anioł Śmierci tez spoko, to karcianka na motywach Space Hulk

EDIT Boże, tego jest tak wiele że na jedno posiedzenie głowy nie starcza. Ze Strategii w Old World jest jeszcze Shadow of The Horned Rat, stare ale przyjemne. No i Blood Omen. Z 40k zapomniałem o Mechanicus; proste, ale mega broni się od strony artystycznej

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-05 08:15:36
05.03.2026 08:02
malkavian
1
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
4

Pokolenie Z to, pokolenie X tamto. Ktoś w to w ogóle wierzy? Te nazwy pokoleń to przecież taki horoskop dla babeczek zajaranych pseudopsychologią

05.03.2026 08:00
malkavian
6
odpowiedz
3 odpowiedzi
malkavian
4

Ciężko udawać zaskoczenie. EA to rak gamingu, dostali w swoje chciwe łapska masę hiciorów które były ponadczasowe i miały potencjał na rozwijanie przez lata. Wszystkie ubili albo zasypali mikropłatnksciami gdy nie zgadzało się jedno zero w tabelce. Dungeon Kacper, Dead Space, Dante's Inferno, Spore, te tytuły to czubek góry zwłok na których stoi Electronic Arts.

05.03.2026 07:29
malkavian
1
malkavian
4

NightGeisha efekt naszej zachodniej propagandy. Obecnie przez napięcie na linii EU-USA i tak dość otwarcie mówi się o zbrodniach Izraela i Ameryki. Ale zawsze ta nasza strona jest dobra, a inna zła, fakt że nagle słyszymy co robią nasi kochani sojusznicy wynika wyłącznie z tego że przestają wpisywać się w definicję naszej strony. O tym jakie fajne rzeczy potrafią robić państwa członkowskie Unii Europejskiej i NATO dalej się nie mówi, tak samo jak nie mówiło się o więzieniu Guantanamo gdy hamburgerowy naród był naszymi wielkimi ziomami

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-05 07:30:24
04.03.2026 13:03
malkavian
1
malkavian
4

Nie szpiegował, tylko zbierał dane
I nie dla USA, tylko dla Demokracji na ziemi

04.03.2026 12:56
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Halo, halo, grał ktoś? Coś napisze? Mam na oku po skończeniu paczki od Puppet Combo i nie wiem czy się brać czy nie, choć nazwisko twórcy to marka sama w sobie

04.03.2026 12:48
malkavian
3
odpowiedz
malkavian
4

Tak, Xi Jingping bez wątpienia należy do ludzi którzy bardzo przejmują się tym co mówi pomarańczowy błazen z falą do surfingu na głowie

04.03.2026 12:44
malkavian
malkavian
4

Jak to, przecież Epstein był zły więc na pewno był ruskim szpiegiem : O

04.03.2026 12:37
malkavian
4
odpowiedz
4 odpowiedzi
malkavian
4

Iran jest jaki jest, ale to USA i Izrael zaczęli tę wojnę od zbrodni w postaci zabijania dzieci. Jak zawsze z resztą, gdyby to była wojna z Koreą Północną też bym kibicował przeciwko USA i Izraelowi.

04.03.2026 12:27
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

No kto by się spodziewał

04.03.2026 12:14
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Niby wiadomo że to co do tej pory widzieliśmy jest mocno podrasowany względem realnego gameplayu, a jednak

Ja tam mam spore nadzieje. Ostatni Outlast odchodzący od poczucia zaszczucia w bekę z kumplami mnie wyjątkowo zniesmaczył, widzę tu pretendenta do tronu skrajnie niepoprawnych gier z dużą ilością gore i realistyczną grafiką. Trzymam kciuki.

04.03.2026 11:17
malkavian
malkavian
4
8.0
PS5

No projekty poziomów nie zachwycają, to fakt, ale o co chodzi z grafiką? Projekty figurek są dość fajnie przedstawione, wszystko jest odpowiednio przejrzyste, co jest nie tak z grafiką?

04.03.2026 05:28
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Mega nietrafny nagłówek xD znalezienie mocnego horroru na Netflixie graniczy z cudem, a produkcje tej platformy poza kilkoma chwalebnymi wyjątkami (Apostoł był Netflixa, nie?) są gigantycznie ugrzecznione

04.03.2026 05:24
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Jak nie przepadam za treściami Wulgarnego, tak trzeba przyznać że gość prywatnie wydaje się bardzo w porządku, ostatnio żalił się że go wyciągają w jakiś krąg śmietanki towarzyskiej, i niby nie chce jechać ale może ten Orlik w Grzymalinie w ten sposob przycisnąć xD

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-04 05:25:08
04.03.2026 05:19
malkavian
2
odpowiedz
malkavian
4

Japończycy to często skrajni hipokryci; widać to z resztą w historii. Ale kwestia cenzury w grach to wybitny tego przykład

Nigdy nie pojmę jak kraj będący jawnym dystrybutorem pornografii dziecięcej w kreskówej formie jawi się jako smaczny i grzeczny bo cenzuruje seks i gore w wybranych gierkach AAA. To jest wybitnie absurdalne kiedy zna się japoński horror. I nie mówię tu o The Ring, tylko o takim hardkorowym stuffie jak Grotesque z 2009. Polecam tylko pełnoletnim i wytrwałym fanom efektów praktycznych, bo ludzie którzy mają mniejszy dystans do tego co dzieje się na ekranie mogą nie dotrwać do końca seansu.

Podobna historia była z Baldur's Gate 3. Znowu, dystrybutor kreskówkowych dziewczynek na granicy nieletności cenzuruje sceny seksu między dorosłymi ludźmi.

Oczywiście to wszystko spore uproszczenie, wiadomo że Japończycy na ogół nie są dumni ze swojego Hentaiowskiego dziedzictwa, ale gdy ich rząd próbuje walczyć z tym cenzurując produkty dla dorosłych to całokształt wygląda naprawdę cynicznie.

Coś co mnie zastanawia to fakt że tym razem cenzurują japoński produkt. Nie wiedziałem że poprzednie RE były okrajane, myślałem że ich własne produkcje cieszą się jakimś immunitetem.

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-04 05:21:42
04.03.2026 04:52
malkavian
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
4

O tak, nic mnie tak nie odrzuca od gry jak zatrzęsienie możliwości. Każda gra musi mieć elementy sandboxu i pseudo RPG. Tylko że nie, nie musi. Fajnie się to sprzedaje, ale spójne gry robione z konkretnym pomysłem są po prostu lepsze.

04.03.2026 04:50
malkavian
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
4

Miałem napisać coś o tym obrzydliwym eksperymencie na który powołują się ludzie którzy nie rozumieją socjologii, ale widzę że ktoś już o tym napisał. Internet jakoś niedawno odkopał ten pomysł, tylko on był w międzyczasie obalony z dwieście razy. Ot, po prostu mądrze brzmi i pasuje do narracji że chłopów ni ma i co za czasy.

Natomiast spadek dzietności to coś co w teorii ma zły wpływ na ogół, ale w praktyce jednostkowo potrafi działać pozytywnie. Potrafi, bo nie zawsze działa, ale w ogólnym rozumieniu ilość nie równa się jakość. Dzieci planują Ci którzy rzeczywiscie chcą je mieć i mają pomysł żeby je wychować, coraz rzadziej to kwestia presji społecznej.

Poza tym bogate programy socjalne w założeniu mają zwiększać dzietność, super, ale jakoś wątpię że z rodzinki 800+, dodatek za bezrobocie, socjal, i masa dodatków które sprawiają że nikt nie musi pracować rzeczywiscie sprawi że wyrośnie nowy podatnik. Oczywiście założenie że dziecko nauczone że nie trzeba pracować bo państwo da wszystko za darmo jest tak samo płytkie jak eksperyment ze SZCZURAMI (bo to w ogóle były chyba szczury, a nie myszy), ale warto mieć to z tyłu głowy

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-04 04:51:15
02.03.2026 22:15
malkavian
malkavian
4

Nie każdy obóz miał plan na wydostanie się spod bariery, a przynajmniej tak mi się wydaje. Z tego co pamiętam Stary Obóz (ci czerwoni) raczej cieszyli się z układu sił pod barierą.

A co do "Gra mimo iż toporna w swojej mechanice pod wieloma względami, wszystko to jednak sprawia, że coś dodaje jej uroku."

No, czepiam się ale upierałbym się jednak że mechanika Gothica to właśnie to czym ta gra najbardziej się broni. Ma prosty rozwój postaci bez skomplikowanych buildów dający jednocześnie wyczuwalny przyrost mocy i mimo wszystko jakąś tam sprawczość w wyborze "klasy".

"Osobiście chciałbym oddać hołd tej grze i jeśli ktoś nie grał w RPG-i to Gothic jest tytułem, który polecam aby poznać i polubić właśnie ten gatunek gier, bo w serduszku wielu graczy jest ona prawdziwym dziełem."

Ja jednak poleciłbym Baldur's Gate 2 jako pierwsze RPG, Gothic mimo że bardzo fajny nie ma jednak takiej złożoności w planowaniu buildu jak na rasowe RPG przystało

02.03.2026 22:09
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Samorost, Monument Valley. Tylko w obu trzeba pogłówkować

02.03.2026 22:06
malkavian
malkavian
4

endoc1784 na ogół tak.

02.03.2026 21:39
malkavian
odpowiedz
malkavian
4
8.5
PS5

Skończyłem pod koniec 2025 i powiem tak... ta gra to jeden wielki boss run

...ale ma też wady

Ogólnie Black Myth Wukong to jak wiadomo gra oparta na motywach Wędrówki na Zachód, i obawiam się że bez znajomości lektury nie jest możliwe odebrać gry w całości, ze wszystkimi smaczkami. Ja akurat miałem szczęście przeczytać książkę jakoś przed premierą, ale luźno, to nie jest ciężka lektura. Prawdę mówiąc słysząc o Trzech Klasykach Literatury Chińskiej powiedziałbym że można spodziewać się czegoś bardzo donośnego i patetycznego, jak Dzieje Trzech Królestw. Ale nie, Wędrówka na Zachód to bardzo prosta i przystępna książeczka, właściwie to pisana jako baśń.

Rozpisuję się o tym bo zostawiając z tyłu mięso, czyli system walki i bossów, główną zaletą tej gry jest mocne przedefiniowanie wielu postaci i motywów pierwowzoru. I to nie na zasadzie "zrobimy inaczej". Gra wchodzi w dialog z klasyką literatury, i wymienia się spostrzeżeniami o filozofii Buddyzmu, o namiętności, przywiązaniu i tak dalej. Brzmi ambitnie? Może, ale naprawdę znając książkę łatwo to dostrzec. Moim ulubionym przykładem tego dialogu jest postać Zhu Bajie, która w książce była dość istotnym członkiem Niebiańskiej Biurokracji, ale tak się zakochała że zaczęła wręcz napastować swoją wybrankę... więc została zesłana na ziemię jako świnia, służąca w powieści za przykład przywiązania do pociech ziemskich. W grze natomiasst Zhu Bajie robi za takiego sympatycznego, futrzastego, trochę pierdołowatego ale koniec końców bardzo mądrego wujka, który został trochę za mocno doświadczony przez życie i miłość. Co innego niż w książce? Pewnie, ale widać że twórcy podjęli wyzwanie przepisania kultowych postaci na nowo, przez pryzmat nowych czasów.

Wracając do gry; w grze walczymy z Bossami. I to nie tak jak w Soulsach, do których się często wukonga porównuje. Tutaj mamy Bossa za Bossem, dosłownie. Często pomiędzy Bossami nie ma nawet przeciwników. Ot, kawałek ładnej drogi do przejścia.

Owe bossy są zaprojektowane jednak bardzo dobrze, nie męczą. Mają przemyślane movesety, a system walki oferuje nam na nie adekwatne kontry. Dodatkowo drzewko umiejętności można regularnie resetować, więc to nie jest tak że korzystamy z tego co akurat wbiliśmy. Eksperymentujemy z buildem, szukamy synergii, bawimy się taktykami. A synergie nie są takie jak w Hack'n Slashach. Czasami naprawdę trzeba pogłówkować, co jest wadą i zaletą na raz.

Graficznie to jest arcydzieło. Nie tylko mamy do czynienia ze szczegółową i bardzo starannie wykonaną grafiką, ale sam design postaci trzyma klimat Xianxia ze sporym realizmem i specyficznym brudem którego w filmach gatunku często brakuje. Muzyka też robi robotę, ZWŁASZCZA motyw będący parafrazą serialu z lat 80'. Nawet pewne niedoróbki graficzne czy dźwiękowe i tak giną gdzieś w tej orientalnej i baśniowej estetyce. Dodatkowo po ukończeniu każdego z pięciu etapów dostajemy animację na temat postaci które spotkaliśmy. I te animacje są w różnych stylach.

Mechanicznie jest już mieszanie, ale raczej na plus. System walki daje dużo frajdy, a animacje inspirowane stylem małpy (no tak, oczywisty wybór) są naprawdę płynne i satysfakcjonujące. Czujemy że walimy, impakt uderzeń naszą pałą jest naprawdę wyczuwalny. Drzewko umiejętności w większości oferuje realnie atrakcyjne możliwości inwestowania punktów, na przykład przedłużony kombos, dłuższe iframesy, większe odzyskiwanie energii przy trafieniach... w większości. W tonie nowych ciosów i innych bajerów są też rzeczy typu "5% odzysku czegośtam po czymśtam".

Co do walki, gra ma multum bossów, a recykling jest dość sporadyczny. Rzeczywiście zdarza się powtórzyć jakiegoś bossa, ale raczej opcjonalnego. Przy takim natężeniu złoli do bicia to naprawdę margines. Walki z bossami są... różne. Niektóre są mega, inne są zupełnie nieuczciwe, i to w obie strony. Zdarzało mi się zaliczyć hitless na pierwszym podejściu, zdarzało mi się utknąć. Ale ostatni boss... jezu, namęczyłem się.

Mimo to formuła biegania od bossa do bossa na ogół się sprawdza, gra oczywiście daje nam też czas na odpoczynek pomiędzy biciem większch wrogów, dorzuca trochę eksploracji, i trochę się na tym rozbija. Mapy często są bardzo nieczytelne, nie raz mają niewidzialne ściany w miejscach w których totalnie nie powinno ich być. Można też zapomnieć o wyciągniętej z Castlevanii interlokacyjności, tak popularnej w grach akcji o wysokim poziomie trudności. No i może lepiej, bo gdyby do tych map dorzucić jeszcze skróty... nie, tak jest okej. Wizualnie lokacje są sztos, projektowo są poprawne.

Ogólnie nie jest to gra o której należy nie wiadomo jak się rozpisywać; naprawdę dobry akcyjniak, z oryginalnym i fajnym systemem walki i ogromną ilością bossów. Jak ktoś lubi Soulsy, Ninja Gaideny i inne; będzie zachwycony. Wyzwanie jest na poziomie

02.03.2026 20:26
malkavian
odpowiedz
malkavian
4
7.5
PS4

Okej, no więc ostatnio zacząłem sobie Death Stranding, wcześniej poczytałem nieco o grze i... tak, chyba napiszę coś o grzę w którą grałem, bo nie podzielam ani zachwytów, ani negatywnych odczuć odnośnie tej gry. Miejscami mam wrażenie że grałem w jakąś inną grę niż opisywana pod tym tytułem. A więc

Z rzeczy ogólnych jest to gra w której dostarczamy paczki w wyjątkowo surrealityczno-futurystyczno-postapokaliptyczno oryginalnej wersji Ameryki. Cały World Building jest tu cholernie zagmatwany i można go lubić lub nie, niemniej Kojima lub ktoś z jego zespołu zadbał odpowiednio o to aby kolejne fundamenty świata podawać nam w odpowiednich dawkach. To duży plus, nie mamy tu monumentalnego molocha tekstu który tłumaczy nam na raz wszystkie prawa metafizyki świata przedstawionego, chłoniemy wizję we własnym tempie.

Co do paczek to wiele słyszałem że to gra o chodzeniu... well, to gra o logistyce. Jeśli piętnasty raz przechodzisz ten sam kilometr na piechotę to robisz coś źle. Zasadniczo jest to raczej gra o unikaniu chodzenia. Kluczem do tej formuły jest mechanika stawiania struktur. Otóż przed każdą misją zabieramy poza ładunkiem na plecach trochę gratów które uznamy za użyteczne. Ponieważ Norman Reedus jest aktorem, a Kojima uznał że pasuje do roli kuriera lepiej niż Mariusz Pudzianowski to mamy dość ograniczony limit ciężaru. Musimy więc spojrzeć na mapę i poważnie zastanowić się co i gdzie chcemy postawić. W ten sposób ciężka trasa powinna być ciężka tylko raz, jeśli odpowiednio ją rozplanowaliśmy. Jeśli nie to... cóż, uznajmy to za karę za złe planowanie. Mamy do wyboru struktury które można umownie podzielić na trzy grupy
-takie które bierzemy w łapę i po prostu stawiamy, czyli drabiny, zaczepy wspinaczkowe i... chyba tyle. Dość skromna grupa
-takie które budujemy z asemblera (taki jednorazowy item), czyli nieco bardziej wypasione, ale zużywające przepustowość czyli taki ogólny zasób będący limitem struktur w odblokowanym terenie. Tutaj mamy generatory przy których możemy ładować pojazdy lub własny akumulator, jakieś mostki które niestety nie działają w deszcz, i oczywiście tyrolki które pozwalają nam przelatywać w powietrzu między sobą. Tyle z tych naprawdę fajnych
-trzecia grupa to takie które również stawiamy z asemblera, ale stawiamy tylko fundament, a potem musimy donieść zasoby aby je skończyć. Tutaj mamy głównie mosty i kryjówki. No i drogi, ale fundamentów pod nich nie stawiamy, są odgórnie postawione na mapie

Tak więc gameplay loop wygląda tak że patrzymy sobie na mapę, myślimy co gdzie postawić, myślimy czy podjechać motorkiem czy ciężarówką, jak daleko, jacy wrogowie są po drodze, dobieramy do naszego ładunku który musimy dostarczyć drabiny, asmeblery, broń i inne takie i ruszamy. Po dojściu dostajemy ocenę, fabuła idzie do przodu, odpoczywamy, bierzemy kolejne zlecenie. Oczywiście wbrew pozorom to nie jest nudna formuła. Paczki które nosimy są różne, i mają różne wymagania dotyczące transportu. Jednych nie wolno uszkodzić, innych zamoczyć, inne są tykającą bombą, a jeszcze innych w ogóle nie dostajemy tylko musimy odbić z obozu wrogów. A jeszcze inne to ludzie. Ale to sobie zobaczycie sami.

Co do wrogów to mamy tu ich trzy rodzaje; pierwsze to ludzie. Tutaj wystarczy dobry karabinek, pięści lub pojazd aby uch potrącić. Gwoli ścisłości wszystko to że gra nie premiuje przemocy to bzdura, nie wolno jedynie ludzi zabijać ale jest to dość proste bo prawie każda broń którą posiadamy ma wariant nieśmiertelny. Nawet od potrącenia nie padają, chyba że naprawdę wiedziemy w impetem. No i mają ze sobą surowce, a nie są zwykle aż tak niebezpieczni aby nie podjąć tego ryzyka (grałem na normalnym i strzelaniny nie były jakoś niebotyczno trudne). Możemy też oczywiście likwidować ich po cichu.

Drugą grupą są ci kultowi wynurzeni; na nich również mamy sporo broni, ale problem z nimi jest taki że ich nie widzimy gdy się ruszamy :) na szczęście mamy taki śmieszny radarek ("odradek") który pokazuje nam ich położenie. Z nimi jest trochę inna bajka, nie wolno im pozwolić się do nas zbliżyć... teoretycznie. Na nich mamy nieco inny arsenał, ale w trakcie gry to się zmienia, i możemy pruć do nich ze zwykłych karabinów

Trzecia grupa to bossy, które pojawiają się w fabularnie ustalonych momentach lub gdy jednak wynurzony zbliży się do nas. Wtedy wokół nas pojawia się bagno, a z niego wychodzą duchy które próbują nas wciągnąć. Jeśli damy się wciągnąć to porywają nas dość daleko od ekwipunku i zaczyna się walka z bossem. Moim zdaniem warto, nawet nie trzeba z nim walczyć bo jeśli uda nam się uciec (a nie jest to trudne, przynajmniej na początku) to wynurzeni znikają z danego obszaru na jakiś czas.

Tak to w skrócie wygląda, to raczej gra o planowaniu tras, zarządzaniu ekwipunkiem, z dużą ilością dziwnie pomyślanej akcji. Samego chodzenia doświadczamy głównie na początku, ale i tak dość szybko dostajemy pierwszy motor. Zlecenia potrafią polegać na przeniesieniu czegoś z punktu A do punktu B, ale potrafią też polegać na wykradnięciu czegoś z obozu wrogów, a już te dwa scenariusze są wystarczająco zróżnicowane przez mnogość przeszkód które spotykamy po drodze. Jak mawiali samuraje "nie liczy się cel tylko droga". Death Stranding bierze sobie to do serca, i zamiast udawać że każdy Quest to zupełnie co innego po prostu nadaje różne konteksty i wariacje dostarczaniu ładunków.

No dobra, teraz minusy, mimo że już w połowie gry stałem się wielkim fanem i od razu zamówiłem CD z Soundtrackiem i dwójkę (na temat której też dużo czytałem, ale chyba też kupiłem jakąś inną grę niż opisywana tu i tam) to i tak odnoszę wrażenie że większość zachwytów nie bierze pod uwagę mankamentów, a tych trochę jest.

Po pierwsze, zagęszczenie cutscenek przez pierwszą godzinę gry to paranoja. Mam wrażenie że tam jest więcej słuchania i oglądania niż grania. Potem zmienia się to jak na ironię radykalnie. I obie te sytuacje są wadami. Te cuscenki są świetnie zrobione, ale jeśli przez pierwszą godzinę gry mamy ich bite 40 minut, a przez kolejne dwie ich niemal brakuje to znaczy że można było zorganizować je w inny sposób.

Po drugie, zatrzęsienie mailów i notatek. Dużo istotnych rzeczy tonie między zupełnie nieistotnymi wiadomościami typu "Ej, super że nam coś przyniosłeś, stajemy na nogi (y)". O ile na początku starałem się czytać wszystkie maile i wpisy w naszej swoistej encyklopedii tak później naprawdę sobie darowałem. To nie jest poziom opisów przedmiotów w Dark Souls, serio.

Po trzecie, muzyka. To jest taki plus ujemny, bo o ile sam soundtrack kiedy już się pojawi robi wrażenie, a piosenki Low Roar naprawdę wpisują się w estetykę gry, tak samo pojawianie się muzyki jest paskudnie oskryptowane. Jeśli twórcy chcieli bawić się w slow cinema to można było to zrobić lepiej, i serio trzeba było po prostu na sztywno te kawałki ustawić w danych miejscach, bo na razie było tak że zdarzało się usłyszeć 30 sekund kawałka które od razu były przerywane bo deszcz, bo wrogowie, bo cośtam. To brzmi bagatelnie, ale ta gra mocno opiera się na muzyce w podróży w kontekście klimatu, i jest tu gapa.

Po czwarte, AI wrogów. O ile pewien pojawiający się kilkukrotnie boss (kto ma wiedzieć ten wie) zachowuje się wspaniale, tak zwykli przeciwnicy ludzcy, zwłaszcza MUŁy, ci z początku, sprawiają wrażenie jakby kręcili się w kółko czasem rzucając oszczepem. Z tego poniekąd wynika piąte czyli...

Trudność walk. Grałem na poziomie normlanym. Obóz wrogów czyściłem gołymi pięściami. To zostawię bez komentarza.

Ah, no i jeszcze przejrzystość Menu; idzie się przyzwyczaić, ale rzeczywiście trzeba przywyknąć.

Takie są moim zdaniem mankamenty "jedynki". Niektóre wydają się błache, ale produkt ten jest o tyle specyficzny że w jego przypadku rzeczywiście zdarza im się kłuć w oczy. Co do zalet;

Grafika. Tutaj naprawdę mamy fajerwerki. Na PS5 nie miałem żadnych spadków, co powinno być standardem, przy bardzo, ale to bardzo dobrze zrobionych modelach i teksturach. Do tego design postaci, modele aktorów, no tutaj jest na co popatrzeć. Sound design też naprawdę na poziomie. Od strony technicznej nie bardzo jest się do czego przypieprzyć, poza sporadycznie blokującymi się pojazdami.

Mechaniki. Sama mechanika chodzenia, jakkolwiek to brzmi, jest zaprojektowana genialnie, chodzenie w tej grze nas kara, dlatego najlepiej go unikać (sic!) gdy nie mamy pewności odnośnie równowagi ładunku. Do tego całe stawianie struktur, ułatwianie i ulepszanie pewnych tras, pojawiające się struktury innych graczy... całość potrafi być naprawdę satysfakcjonująca

Scenariusz i narracja. Tutaj Kojima błyszczy. Nie jest tajemnicą że gość to niespełniony filmowiec; widać. Cały world building, zabawa mechaniką w formie testowania granicy medium gry, gra aktorów, dialogi, cutscenki (sam ich poziom, nie natężenie :) ). To wszystko jest na najwyższym poziomie. Każda postać zapada w pamięć, budzi sympatię, stanowi pewien archetyp. Historia jest bardzo dobrze przemyślana, a jej przedstawienie jest wyjątkowo symboliczne. Przykładowo postać o imieniu Deadman nazywa się tak a nie inaczej bo długo przebywał z trupami (tak nam przynajmniej na początku mówi :) ). Nie chcę powoływać się tu na inne imiona aby uniknąć spoilerów ale tutaj nic nie jest przypadkowe

Reasumując Death Stranding nie jest arcydziełem odizolowanego geniusza które ABSOLUTNIE NIE JEST DLA KAŻDEGO.
Nie jest to też kicz i guwno, jak niektórzy chcą to przedstawić.

To gra która ma pewne założenia, ale z początku ma gigantyczny problem z wyłożeniem ich w sposób adekwatny do medium. Ale polecam się przemóc, bo mimo wad (i to miejscami znacznych) całość tworzy spójną i wciągająca całość, która po prostu zapada w pamięć. Chyba ci wybrani którzy "zrozumieli te grę" to po prostu co bardziej cierpliwi co nie odpadli po godzinie. Ale nie dajcie sobie wmówić że tak nie jest, a gra cały czas opiera się na medytacyjnym chodzeniu w deszczu. Kojima po prostu zarzucił naprawdę sporo mechanik, i postanowił wprowadzać je graczowi po kawałku, aby nie utonąć w morzu samouczków. A że zaczął od mechaniki chodzenia... cóż XD ryzyko zawodowe

Jak dla mnie 7.5/10 to najbardziej obiektywna ocena jaką może dostać Death Stranding; nie jest jeszcze idealne (dwójka też nie jest, ale napiszę o niej gdy przejdę), ale jest naprawdę dobre. Zalety tej gry są srogie, ale wymaga ona cierpliwości aby je dostrzec. I nie dlatego że to test na to czy ktoś jest elitarnym odbiorcą kultury; po prostu gra uczy nas powoli. Ale jak przetrwacie wstęp to... Uwierzcie mi, jest gdzie i kiedy postrzelać, pojeździć, pobudować, a chodzenie jest tylko czynnością pomiędzy powyższymi

PS no tak, zapomniałem dodać do wad. Ta gra ma MEGA przydługie zakończenie. Aż ciężko się pod koniec wczuć. Co prawda w trakcie walki z ostatnimi bossami można być zachwyconym, ale... z resztą, ciężko zdradzić co jest konkretnie nie tak z zakończeniem bez zdejmowania jego plusów. Kto zagrał ten wie, kto zagra ten się dowie

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-02 20:29:18
11.12.2023 18:27
malkavian
1
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
4

byczki, jak klimat tej gry? Surowy vibe czterdziestki czuć? Widziałem jakieś gejmplaye i były turbo kolorowe, a jednak w tym uniwersum jestem przywiązany do wrodzonej depresji jednostki i nie wiem czy mnie nie odstraszy i czy dla mnie warto

11.12.2023 18:23
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Mimo wszystko Starfield to gra od Bethesdy, która jest bardzo mocnym graczem na rynku. Ot, będzie jak zawsze; ludzie posmęcą, pohejtują, a potem gra stanie się taką samą świętością, jak równie mdły i bezwyrazowy Skyrim

10.11.2023 19:13
malkavian
2
malkavian
4

Zwłaszcza że lootboxy to tak naprawdę czysty hazard

10.11.2023 19:12
malkavian
malkavian
4

sabaru dramatyczna różnica polega na tym że wtedy ci rodzice byli błaznami, a teraz mają rację. I to nie rodzicielstwo przez te 20 lat się zmieniło tylko branża.

10.11.2023 01:49
malkavian
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
4

A śmiejcie się, ja w pełni popieram. Wszystkie postawione zarzuty są dla mnie prawdziwe, kiedy wielkie korporacje wzięły się za gry to branża powoli stawała się zupełnie inna. A projektowanie gier w taki sposób aby powodowały uzależnienie i chęć wydawania na mikro to nie jest bajka, pieprzyć to. Nie dziwię się że rodzice dziś postrzegają gry jako zło wcielone; bo mają rację. Całe te Fortnajty i inne gówna są zaprojektowane w taki sposób żeby robić wodę z mózgu i ciągnąć za portfel. Przy grach takich jak Neverhood, Riven, czy nawet kultowe w polsce Gothici po prostu czegoś takiego nie było

10.11.2023 01:45
malkavian
malkavian
4

No oby nie, bo jeśli to nie problemy to znaczy że szykują coś naprawdę wspaniałego

08.11.2023 12:53
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Blizzard to dzisiaj jest taka komercha że moim zdaniem prawdopodobieństwo zrobienia przez nich gry rts jest zbliżone do prawdopodobieństwa zrobienia przez nich przygodówki point'n'click. Pewnie wydadzą jakiś typowo dzisiejszy produkt w szatach Starcrafta albo jakiejś zapomnianej przez Boga marki

08.11.2023 12:48
malkavian
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
4

Tom Holland w każdej roli!

08.11.2023 02:17
malkavian
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
4

No ile można czekać. Jeśli plansze będą tak samo świetnie narysowane jak w jedynce, a zagadki zachowają swój logiczny charakter to i tak będę zadowolony, chociaż jestem bardzo zainteresowany przy czym studio tyle grzebie. Fabuła wskazuje na inspirację Nie Mam Ust A Muszę Krzyczeć

08.11.2023 02:12
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
4

Serio na forum dla hardkorowych graczy nikt nie gada o remaku Rivena? Ludzie, rozruszajcie temat bo ktoś pomyśli że #nikogo. Ja osobiście za Mystem nie przepadam, szanuję, jest to przyjemne, było przełomowe, ale nie do końca mój klimat. Ale Rivena kocham, ma w sobie coś więcej niż pierwszy Myst. Nie wiem, może chodzi o to że jest trochę poważniejszy, a może to lepsza grafika zrobiła swoje, ale na remake czekam podjarany jak ostatni mistrz Templariuszy na stosie

08.11.2023 02:08
malkavian
malkavian
4

Sferowiec fakt, my bad. Mam na myśli że zrzucił pod względem popularności, co z poziomem się nijak ma do rzeczy. Ale nie zgodzę się że mało kto ma do Lema start, osobiście uważam że Lovecraft ma spore podejście, bo mimo że kojarzony jest dziś przez modę głównie z horrorem to swoje wizje na temat obcych miał, bardzo ciekawe. To co Lem zrobił w Solaris, Lovecraft przebił nawet w Koloru z Przestworzy, polecam sprawdzić pod tym względem :)

No i Strugaccy, oni akurat skupiali się na satyrze, ale podjazd do Lema moim zdaniem mieli

02.11.2023 23:59
malkavian
malkavian
4
8.5
PC

Bardzo dobra gra, naprawdę jedna z niewielu oddających dość wiernie klimat powieści Lovecrafta. Naprawdę świetna produkcja, ciężko mi jej cokolwiek zarzucić. Chociaż... słabe jest to że zakończenia w dużej mierze zależą od ostatniego dialogu, w grze w której możemy tyle kwestii rozwiązać na tyle sposobów to wręcz nie wypada, ale nie przekreśla też doświadczenia z całej rozgrywki, a jest to doświadczenie bardzo, bardzo fajne

01.11.2023 03:31
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
4

Nie, wali mnie to "święto". Jest stworzone dokładnie tak żeby mnie irytować. Nie dość że dzieci, to jeszcze dobijają się do drzwi. Jezu.

01.11.2023 03:29
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Proud to be part of this

01.11.2023 03:29
malkavian
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
4

Normalnie bronie grupy "ucz się angielskiego tłoku", ale w przypadku tej gry polskie napisy i dubbing zaliczają się niejako jako obowiązek; to nie tylko polska gra, ale polska gra na podstawie twórczości najbardziej znanego polskiego pisarza. To znaczy teraz pewnie z pierwszego miejsca zrzucił go Sapkowski, ale do Lema to on startu nie ma

30.10.2023 02:07
malkavian
malkavian
4

Rabit86 no jak lubisz sandboxy to spoko, ale dla mnie nowe produkcje Bethesdy nie nadają się do niczego poza tym. No chyba że nawali się 2137 modów, ale dalej nie widzę sensu płacić za grę którą sam muszę poprawiać

30.10.2023 02:05
malkavian
malkavian
4

DM no nie, chodziło o jedynkę, tylko daty mi się pokićkały. Byłem pewien że jedynka to 99' xd

29.10.2023 13:52
malkavian
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
4

Porządny ranking, ale dodałbym Dungeon Keepera chociaż do honorowych

29.10.2023 13:50
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Eh, właśnie śniło 24. Stary człowiek chrupie

29.10.2023 13:49
malkavian
1
malkavian
4

tambo fakt, aczkolwiek oni też mogą pić sobie kawę bo od dłuższego czasu wszystkie gry betki jadą na podobnych skryptach, jeśli nie tych samych

28.10.2023 23:17
malkavian
malkavian
4

O, Sinking City bardzo dobra giera

28.10.2023 23:16
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

O, mam na liście. Czeka na swoją kolej

28.10.2023 23:15
malkavian
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
4

I właśnie dlatego nie kupuję gry od nowej Betki. Cena dojebana, a oni zarabiają na czymś, co w większości zrobili gracze, nie oni

28.10.2023 23:12
malkavian
malkavian
4

Po co ci Fallout w rosji skoro jest Metro? Zarówno książki jak gry podejmują temat o wiele lepiej, z czego gry nadają nawet trochę falloutowego luzu

28.10.2023 23:10
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
4

No tak, wojna z Ameryką jest rozpoczynana przez inne państwo wyłącznie w grach i filmach, nic nowego

28.10.2023 19:06
malkavian
malkavian
4

ok boomer, nic innego się napisać tu nie da, idź graj sobie w Starfieldy i Horizony, bo najwyraźniej jesteś grupą docelową

28.10.2023 19:04
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Temat wałkowany milion razy, a polski gracz dalej nie rozumie jak działa wydawanie gry indie. Nikt się nie przejmuje swoim językiem, gdy w tym języku mówi niecałe 50 milionów ludzi. Na j3bane 8 miliardów. Z czego na dodatek te 50 milionów nie mieszka w jaskini, i zna zwykle angielski. Nikt normalny robiąc grę w pojedynkę nie będzie narażał się na koszty związane z tłumaczeniem na język w którym nikt nie mówi, a nawet jak mówi to zna angielski. A tak, tłumaczenie, wyobraźcie sobie że robi się grę po angielsku, i na język ojczysty trzeba ją przetłumaczyć, co nie jest takie proste nawet gdy mówimy o języku ojczystym. Ja na przykład cieszę się że takie Coteries of New York nie jest po polsku; ot, w grze występuje tyle gier słownych i niuansów retorycznych że wiele by straciła przy tłumaczeniu

28.10.2023 18:55
malkavian
odpowiedz
malkavian
4

Nie patrzcie na oceny na Srolu, to jest bardzo dobra gra, ale w polsce ocenia się gry na podstawie podobieństwa do Wiedźmina, ewentualnie do pierwszego Gothica. Fabuła trzyma poziom od początku do końca, system walki jest fajny, grafika miejscami słabsza, ale ogólny zamysł artystyczny świetny. No i muzyka, genialna w każdym aspekcie. Wszyscy doszukują się tu następcy Bloodlines, a realnie to jest następca rosyjskiego Pathologic, jak nie graliście to lepiej się nie przyznawać. Dałem 9/10, gdyby było więcej klimatycznch side questów to dałym 10/10

post wyedytowany przez malkavian 2023-10-28 18:57:14

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl