malkavian

malkavian ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

02.03.2026 22:15
malkavian
malkavian
3

Nie każdy obóz miał plan na wydostanie się spod bariery, a przynajmniej tak mi się wydaje. Z tego co pamiętam Stary Obóz (ci czerwoni) raczej cieszyli się z układu sił pod barierą.

A co do "Gra mimo iż toporna w swojej mechanice pod wieloma względami, wszystko to jednak sprawia, że coś dodaje jej uroku."

No, czepiam się ale upierałbym się jednak że mechanika Gothica to właśnie to czym ta gra najbardziej się broni. Ma prosty rozwój postaci bez skomplikowanych buildów dający jednocześnie wyczuwalny przyrost mocy i mimo wszystko jakąś tam sprawczość w wyborze "klasy".

"Osobiście chciałbym oddać hołd tej grze i jeśli ktoś nie grał w RPG-i to Gothic jest tytułem, który polecam aby poznać i polubić właśnie ten gatunek gier, bo w serduszku wielu graczy jest ona prawdziwym dziełem."

Ja jednak poleciłbym Baldur's Gate 2 jako pierwsze RPG, Gothic mimo że bardzo fajny nie ma jednak takiej złożoności w planowaniu buildu jak na rasowe RPG przystało

02.03.2026 22:09
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Samorost, Monument Valley. Tylko w obu trzeba pogłówkować

02.03.2026 22:06
malkavian
malkavian
3

endoc1784 na ogół tak.

02.03.2026 21:39
malkavian
odpowiedz
malkavian
3
8.5
PS5

Skończyłem pod koniec 2025 i powiem tak... ta gra to jeden wielki boss run

...ale ma też wady

Ogólnie Black Myth Wukong to jak wiadomo gra oparta na motywach Wędrówki na Zachód, i obawiam się że bez znajomości lektury nie jest możliwe odebrać gry w całości, ze wszystkimi smaczkami. Ja akurat miałem szczęście przeczytać książkę jakoś przed premierą, ale luźno, to nie jest ciężka lektura. Prawdę mówiąc słysząc o Trzech Klasykach Literatury Chińskiej powiedziałbym że można spodziewać się czegoś bardzo donośnego i patetycznego, jak Dzieje Trzech Królestw. Ale nie, Wędrówka na Zachód to bardzo prosta i przystępna książeczka, właściwie to pisana jako baśń.

Rozpisuję się o tym bo zostawiając z tyłu mięso, czyli system walki i bossów, główną zaletą tej gry jest mocne przedefiniowanie wielu postaci i motywów pierwowzoru. I to nie na zasadzie "zrobimy inaczej". Gra wchodzi w dialog z klasyką literatury, i wymienia się spostrzeżeniami o filozofii Buddyzmu, o namiętności, przywiązaniu i tak dalej. Brzmi ambitnie? Może, ale naprawdę znając książkę łatwo to dostrzec. Moim ulubionym przykładem tego dialogu jest postać Zhu Bajie, która w książce była dość istotnym członkiem Niebiańskiej Biurokracji, ale tak się zakochała że zaczęła wręcz napastować swoją wybrankę... więc została zesłana na ziemię jako świnia, służąca w powieści za przykład przywiązania do pociech ziemskich. W grze natomiasst Zhu Bajie robi za takiego sympatycznego, futrzastego, trochę pierdołowatego ale koniec końców bardzo mądrego wujka, który został trochę za mocno doświadczony przez życie i miłość. Co innego niż w książce? Pewnie, ale widać że twórcy podjęli wyzwanie przepisania kultowych postaci na nowo, przez pryzmat nowych czasów.

Wracając do gry; w grze walczymy z Bossami. I to nie tak jak w Soulsach, do których się często wukonga porównuje. Tutaj mamy Bossa za Bossem, dosłownie. Często pomiędzy Bossami nie ma nawet przeciwników. Ot, kawałek ładnej drogi do przejścia.

Owe bossy są zaprojektowane jednak bardzo dobrze, nie męczą. Mają przemyślane movesety, a system walki oferuje nam na nie adekwatne kontry. Dodatkowo drzewko umiejętności można regularnie resetować, więc to nie jest tak że korzystamy z tego co akurat wbiliśmy. Eksperymentujemy z buildem, szukamy synergii, bawimy się taktykami. A synergie nie są takie jak w Hack'n Slashach. Czasami naprawdę trzeba pogłówkować, co jest wadą i zaletą na raz.

Graficznie to jest arcydzieło. Nie tylko mamy do czynienia ze szczegółową i bardzo starannie wykonaną grafiką, ale sam design postaci trzyma klimat Xianxia ze sporym realizmem i specyficznym brudem którego w filmach gatunku często brakuje. Muzyka też robi robotę, ZWŁASZCZA motyw będący parafrazą serialu z lat 80'. Nawet pewne niedoróbki graficzne czy dźwiękowe i tak giną gdzieś w tej orientalnej i baśniowej estetyce. Dodatkowo po ukończeniu każdego z pięciu etapów dostajemy animację na temat postaci które spotkaliśmy. I te animacje są w różnych stylach.

Mechanicznie jest już mieszanie, ale raczej na plus. System walki daje dużo frajdy, a animacje inspirowane stylem małpy (no tak, oczywisty wybór) są naprawdę płynne i satysfakcjonujące. Czujemy że walimy, impakt uderzeń naszą pałą jest naprawdę wyczuwalny. Drzewko umiejętności w większości oferuje realnie atrakcyjne możliwości inwestowania punktów, na przykład przedłużony kombos, dłuższe iframesy, większe odzyskiwanie energii przy trafieniach... w większości. W tonie nowych ciosów i innych bajerów są też rzeczy typu "5% odzysku czegośtam po czymśtam".

Co do walki, gra ma multum bossów, a recykling jest dość sporadyczny. Rzeczywiście zdarza się powtórzyć jakiegoś bossa, ale raczej opcjonalnego. Przy takim natężeniu złoli do bicia to naprawdę margines. Walki z bossami są... różne. Niektóre są mega, inne są zupełnie nieuczciwe, i to w obie strony. Zdarzało mi się zaliczyć hitless na pierwszym podejściu, zdarzało mi się utknąć. Ale ostatni boss... jezu, namęczyłem się.

Mimo to formuła biegania od bossa do bossa na ogół się sprawdza, gra oczywiście daje nam też czas na odpoczynek pomiędzy biciem większch wrogów, dorzuca trochę eksploracji, i trochę się na tym rozbija. Mapy często są bardzo nieczytelne, nie raz mają niewidzialne ściany w miejscach w których totalnie nie powinno ich być. Można też zapomnieć o wyciągniętej z Castlevanii interlokacyjności, tak popularnej w grach akcji o wysokim poziomie trudności. No i może lepiej, bo gdyby do tych map dorzucić jeszcze skróty... nie, tak jest okej. Wizualnie lokacje są sztos, projektowo są poprawne.

Ogólnie nie jest to gra o której należy nie wiadomo jak się rozpisywać; naprawdę dobry akcyjniak, z oryginalnym i fajnym systemem walki i ogromną ilością bossów. Jak ktoś lubi Soulsy, Ninja Gaideny i inne; będzie zachwycony. Wyzwanie jest na poziomie

02.03.2026 20:26
malkavian
odpowiedz
malkavian
3
7.5
PS4

Okej, no więc ostatnio zacząłem sobie Death Stranding, wcześniej poczytałem nieco o grze i... tak, chyba napiszę coś o grzę w którą grałem, bo nie podzielam ani zachwytów, ani negatywnych odczuć odnośnie tej gry. Miejscami mam wrażenie że grałem w jakąś inną grę niż opisywana pod tym tytułem. A więc

Z rzeczy ogólnych jest to gra w której dostarczamy paczki w wyjątkowo surrealityczno-futurystyczno-postapokaliptyczno oryginalnej wersji Ameryki. Cały World Building jest tu cholernie zagmatwany i można go lubić lub nie, niemniej Kojima lub ktoś z jego zespołu zadbał odpowiednio o to aby kolejne fundamenty świata podawać nam w odpowiednich dawkach. To duży plus, nie mamy tu monumentalnego molocha tekstu który tłumaczy nam na raz wszystkie prawa metafizyki świata przedstawionego, chłoniemy wizję we własnym tempie.

Co do paczek to wiele słyszałem że to gra o chodzeniu... well, to gra o logistyce. Jeśli piętnasty raz przechodzisz ten sam kilometr na piechotę to robisz coś źle. Zasadniczo jest to raczej gra o unikaniu chodzenia. Kluczem do tej formuły jest mechanika stawiania struktur. Otóż przed każdą misją zabieramy poza ładunkiem na plecach trochę gratów które uznamy za użyteczne. Ponieważ Norman Reedus jest aktorem, a Kojima uznał że pasuje do roli kuriera lepiej niż Mariusz Pudzianowski to mamy dość ograniczony limit ciężaru. Musimy więc spojrzeć na mapę i poważnie zastanowić się co i gdzie chcemy postawić. W ten sposób ciężka trasa powinna być ciężka tylko raz, jeśli odpowiednio ją rozplanowaliśmy. Jeśli nie to... cóż, uznajmy to za karę za złe planowanie. Mamy do wyboru struktury które można umownie podzielić na trzy grupy
-takie które bierzemy w łapę i po prostu stawiamy, czyli drabiny, zaczepy wspinaczkowe i... chyba tyle. Dość skromna grupa
-takie które budujemy z asemblera (taki jednorazowy item), czyli nieco bardziej wypasione, ale zużywające przepustowość czyli taki ogólny zasób będący limitem struktur w odblokowanym terenie. Tutaj mamy generatory przy których możemy ładować pojazdy lub własny akumulator, jakieś mostki które niestety nie działają w deszcz, i oczywiście tyrolki które pozwalają nam przelatywać w powietrzu między sobą. Tyle z tych naprawdę fajnych
-trzecia grupa to takie które również stawiamy z asemblera, ale stawiamy tylko fundament, a potem musimy donieść zasoby aby je skończyć. Tutaj mamy głównie mosty i kryjówki. No i drogi, ale fundamentów pod nich nie stawiamy, są odgórnie postawione na mapie

Tak więc gameplay loop wygląda tak że patrzymy sobie na mapę, myślimy co gdzie postawić, myślimy czy podjechać motorkiem czy ciężarówką, jak daleko, jacy wrogowie są po drodze, dobieramy do naszego ładunku który musimy dostarczyć drabiny, asmeblery, broń i inne takie i ruszamy. Po dojściu dostajemy ocenę, fabuła idzie do przodu, odpoczywamy, bierzemy kolejne zlecenie. Oczywiście wbrew pozorom to nie jest nudna formuła. Paczki które nosimy są różne, i mają różne wymagania dotyczące transportu. Jednych nie wolno uszkodzić, innych zamoczyć, inne są tykającą bombą, a jeszcze innych w ogóle nie dostajemy tylko musimy odbić z obozu wrogów. A jeszcze inne to ludzie. Ale to sobie zobaczycie sami.

Co do wrogów to mamy tu ich trzy rodzaje; pierwsze to ludzie. Tutaj wystarczy dobry karabinek, pięści lub pojazd aby uch potrącić. Gwoli ścisłości wszystko to że gra nie premiuje przemocy to bzdura, nie wolno jedynie ludzi zabijać ale jest to dość proste bo prawie każda broń którą posiadamy ma wariant nieśmiertelny. Nawet od potrącenia nie padają, chyba że naprawdę wiedziemy w impetem. No i mają ze sobą surowce, a nie są zwykle aż tak niebezpieczni aby nie podjąć tego ryzyka (grałem na normalnym i strzelaniny nie były jakoś niebotyczno trudne). Możemy też oczywiście likwidować ich po cichu.

Drugą grupą są ci kultowi wynurzeni; na nich również mamy sporo broni, ale problem z nimi jest taki że ich nie widzimy gdy się ruszamy :) na szczęście mamy taki śmieszny radarek ("odradek") który pokazuje nam ich położenie. Z nimi jest trochę inna bajka, nie wolno im pozwolić się do nas zbliżyć... teoretycznie. Na nich mamy nieco inny arsenał, ale w trakcie gry to się zmienia, i możemy pruć do nich ze zwykłych karabinów

Trzecia grupa to bossy, które pojawiają się w fabularnie ustalonych momentach lub gdy jednak wynurzony zbliży się do nas. Wtedy wokół nas pojawia się bagno, a z niego wychodzą duchy które próbują nas wciągnąć. Jeśli damy się wciągnąć to porywają nas dość daleko od ekwipunku i zaczyna się walka z bossem. Moim zdaniem warto, nawet nie trzeba z nim walczyć bo jeśli uda nam się uciec (a nie jest to trudne, przynajmniej na początku) to wynurzeni znikają z danego obszaru na jakiś czas.

Tak to w skrócie wygląda, to raczej gra o planowaniu tras, zarządzaniu ekwipunkiem, z dużą ilością dziwnie pomyślanej akcji. Samego chodzenia doświadczamy głównie na początku, ale i tak dość szybko dostajemy pierwszy motor. Zlecenia potrafią polegać na przeniesieniu czegoś z punktu A do punktu B, ale potrafią też polegać na wykradnięciu czegoś z obozu wrogów, a już te dwa scenariusze są wystarczająco zróżnicowane przez mnogość przeszkód które spotykamy po drodze. Jak mawiali samuraje "nie liczy się cel tylko droga". Death Stranding bierze sobie to do serca, i zamiast udawać że każdy Quest to zupełnie co innego po prostu nadaje różne konteksty i wariacje dostarczaniu ładunków.

No dobra, teraz minusy, mimo że już w połowie gry stałem się wielkim fanem i od razu zamówiłem CD z Soundtrackiem i dwójkę (na temat której też dużo czytałem, ale chyba też kupiłem jakąś inną grę niż opisywana tu i tam) to i tak odnoszę wrażenie że większość zachwytów nie bierze pod uwagę mankamentów, a tych trochę jest.

Po pierwsze, zagęszczenie cutscenek przez pierwszą godzinę gry to paranoja. Mam wrażenie że tam jest więcej słuchania i oglądania niż grania. Potem zmienia się to jak na ironię radykalnie. I obie te sytuacje są wadami. Te cuscenki są świetnie zrobione, ale jeśli przez pierwszą godzinę gry mamy ich bite 40 minut, a przez kolejne dwie ich niemal brakuje to znaczy że można było zorganizować je w inny sposób.

Po drugie, zatrzęsienie mailów i notatek. Dużo istotnych rzeczy tonie między zupełnie nieistotnymi wiadomościami typu "Ej, super że nam coś przyniosłeś, stajemy na nogi (y)". O ile na początku starałem się czytać wszystkie maile i wpisy w naszej swoistej encyklopedii tak później naprawdę sobie darowałem. To nie jest poziom opisów przedmiotów w Dark Souls, serio.

Po trzecie, muzyka. To jest taki plus ujemny, bo o ile sam soundtrack kiedy już się pojawi robi wrażenie, a piosenki Low Roar naprawdę wpisują się w estetykę gry, tak samo pojawianie się muzyki jest paskudnie oskryptowane. Jeśli twórcy chcieli bawić się w slow cinema to można było to zrobić lepiej, i serio trzeba było po prostu na sztywno te kawałki ustawić w danych miejscach, bo na razie było tak że zdarzało się usłyszeć 30 sekund kawałka które od razu były przerywane bo deszcz, bo wrogowie, bo cośtam. To brzmi bagatelnie, ale ta gra mocno opiera się na muzyce w podróży w kontekście klimatu, i jest tu gapa.

Po czwarte, AI wrogów. O ile pewien pojawiający się kilkukrotnie boss (kto ma wiedzieć ten wie) zachowuje się wspaniale, tak zwykli przeciwnicy ludzcy, zwłaszcza MUŁy, ci z początku, sprawiają wrażenie jakby kręcili się w kółko czasem rzucając oszczepem. Z tego poniekąd wynika piąte czyli...

Trudność walk. Grałem na poziomie normlanym. Obóz wrogów czyściłem gołymi pięściami. To zostawię bez komentarza.

Ah, no i jeszcze przejrzystość Menu; idzie się przyzwyczaić, ale rzeczywiście trzeba przywyknąć.

Takie są moim zdaniem mankamenty "jedynki". Niektóre wydają się błache, ale produkt ten jest o tyle specyficzny że w jego przypadku rzeczywiście zdarza im się kłuć w oczy. Co do zalet;

Grafika. Tutaj naprawdę mamy fajerwerki. Na PS5 nie miałem żadnych spadków, co powinno być standardem, przy bardzo, ale to bardzo dobrze zrobionych modelach i teksturach. Do tego design postaci, modele aktorów, no tutaj jest na co popatrzeć. Sound design też naprawdę na poziomie. Od strony technicznej nie bardzo jest się do czego przypieprzyć, poza sporadycznie blokującymi się pojazdami.

Mechaniki. Sama mechanika chodzenia, jakkolwiek to brzmi, jest zaprojektowana genialnie, chodzenie w tej grze nas kara, dlatego najlepiej go unikać (sic!) gdy nie mamy pewności odnośnie równowagi ładunku. Do tego całe stawianie struktur, ułatwianie i ulepszanie pewnych tras, pojawiające się struktury innych graczy... całość potrafi być naprawdę satysfakcjonująca

Scenariusz i narracja. Tutaj Kojima błyszczy. Nie jest tajemnicą że gość to niespełniony filmowiec; widać. Cały world building, zabawa mechaniką w formie testowania granicy medium gry, gra aktorów, dialogi, cutscenki (sam ich poziom, nie natężenie :) ). To wszystko jest na najwyższym poziomie. Każda postać zapada w pamięć, budzi sympatię, stanowi pewien archetyp. Historia jest bardzo dobrze przemyślana, a jej przedstawienie jest wyjątkowo symboliczne. Przykładowo postać o imieniu Deadman nazywa się tak a nie inaczej bo długo przebywał z trupami (tak nam przynajmniej na początku mówi :) ). Nie chcę powoływać się tu na inne imiona aby uniknąć spoilerów ale tutaj nic nie jest przypadkowe

Reasumując Death Stranding nie jest arcydziełem odizolowanego geniusza które ABSOLUTNIE NIE JEST DLA KAŻDEGO.
Nie jest to też kicz i guwno, jak niektórzy chcą to przedstawić.

To gra która ma pewne założenia, ale z początku ma gigantyczny problem z wyłożeniem ich w sposób adekwatny do medium. Ale polecam się przemóc, bo mimo wad (i to miejscami znacznych) całość tworzy spójną i wciągająca całość, która po prostu zapada w pamięć. Chyba ci wybrani którzy "zrozumieli te grę" to po prostu co bardziej cierpliwi co nie odpadli po godzinie. Ale nie dajcie sobie wmówić że tak nie jest, a gra cały czas opiera się na medytacyjnym chodzeniu w deszczu. Kojima po prostu zarzucił naprawdę sporo mechanik, i postanowił wprowadzać je graczowi po kawałku, aby nie utonąć w morzu samouczków. A że zaczął od mechaniki chodzenia... cóż XD ryzyko zawodowe

Jak dla mnie 7.5/10 to najbardziej obiektywna ocena jaką może dostać Death Stranding; nie jest jeszcze idealne (dwójka też nie jest, ale napiszę o niej gdy przejdę), ale jest naprawdę dobre. Zalety tej gry są srogie, ale wymaga ona cierpliwości aby je dostrzec. I nie dlatego że to test na to czy ktoś jest elitarnym odbiorcą kultury; po prostu gra uczy nas powoli. Ale jak przetrwacie wstęp to... Uwierzcie mi, jest gdzie i kiedy postrzelać, pojeździć, pobudować, a chodzenie jest tylko czynnością pomiędzy powyższymi

PS no tak, zapomniałem dodać do wad. Ta gra ma MEGA przydługie zakończenie. Aż ciężko się pod koniec wczuć. Co prawda w trakcie walki z ostatnimi bossami można być zachwyconym, ale... z resztą, ciężko zdradzić co jest konkretnie nie tak z zakończeniem bez zdejmowania jego plusów. Kto zagrał ten wie, kto zagra ten się dowie

post wyedytowany przez malkavian 2026-03-02 20:29:18
11.12.2023 18:27
malkavian
1
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
3

byczki, jak klimat tej gry? Surowy vibe czterdziestki czuć? Widziałem jakieś gejmplaye i były turbo kolorowe, a jednak w tym uniwersum jestem przywiązany do wrodzonej depresji jednostki i nie wiem czy mnie nie odstraszy i czy dla mnie warto

11.12.2023 18:23
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Mimo wszystko Starfield to gra od Bethesdy, która jest bardzo mocnym graczem na rynku. Ot, będzie jak zawsze; ludzie posmęcą, pohejtują, a potem gra stanie się taką samą świętością, jak równie mdły i bezwyrazowy Skyrim

10.11.2023 19:13
malkavian
2
malkavian
3

Zwłaszcza że lootboxy to tak naprawdę czysty hazard

10.11.2023 19:12
malkavian
malkavian
3

sabaru dramatyczna różnica polega na tym że wtedy ci rodzice byli błaznami, a teraz mają rację. I to nie rodzicielstwo przez te 20 lat się zmieniło tylko branża.

10.11.2023 01:49
malkavian
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
3

A śmiejcie się, ja w pełni popieram. Wszystkie postawione zarzuty są dla mnie prawdziwe, kiedy wielkie korporacje wzięły się za gry to branża powoli stawała się zupełnie inna. A projektowanie gier w taki sposób aby powodowały uzależnienie i chęć wydawania na mikro to nie jest bajka, pieprzyć to. Nie dziwię się że rodzice dziś postrzegają gry jako zło wcielone; bo mają rację. Całe te Fortnajty i inne gówna są zaprojektowane w taki sposób żeby robić wodę z mózgu i ciągnąć za portfel. Przy grach takich jak Neverhood, Riven, czy nawet kultowe w polsce Gothici po prostu czegoś takiego nie było

10.11.2023 01:45
malkavian
malkavian
3

No oby nie, bo jeśli to nie problemy to znaczy że szykują coś naprawdę wspaniałego

08.11.2023 12:53
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Blizzard to dzisiaj jest taka komercha że moim zdaniem prawdopodobieństwo zrobienia przez nich gry rts jest zbliżone do prawdopodobieństwa zrobienia przez nich przygodówki point'n'click. Pewnie wydadzą jakiś typowo dzisiejszy produkt w szatach Starcrafta albo jakiejś zapomnianej przez Boga marki

08.11.2023 12:48
malkavian
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
3

Tom Holland w każdej roli!

08.11.2023 02:17
malkavian
odpowiedz
1 odpowiedź
malkavian
3

No ile można czekać. Jeśli plansze będą tak samo świetnie narysowane jak w jedynce, a zagadki zachowają swój logiczny charakter to i tak będę zadowolony, chociaż jestem bardzo zainteresowany przy czym studio tyle grzebie. Fabuła wskazuje na inspirację Nie Mam Ust A Muszę Krzyczeć

08.11.2023 02:12
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
3

Serio na forum dla hardkorowych graczy nikt nie gada o remaku Rivena? Ludzie, rozruszajcie temat bo ktoś pomyśli że #nikogo. Ja osobiście za Mystem nie przepadam, szanuję, jest to przyjemne, było przełomowe, ale nie do końca mój klimat. Ale Rivena kocham, ma w sobie coś więcej niż pierwszy Myst. Nie wiem, może chodzi o to że jest trochę poważniejszy, a może to lepsza grafika zrobiła swoje, ale na remake czekam podjarany jak ostatni mistrz Templariuszy na stosie

08.11.2023 02:08
malkavian
malkavian
3

Sferowiec fakt, my bad. Mam na myśli że zrzucił pod względem popularności, co z poziomem się nijak ma do rzeczy. Ale nie zgodzę się że mało kto ma do Lema start, osobiście uważam że Lovecraft ma spore podejście, bo mimo że kojarzony jest dziś przez modę głównie z horrorem to swoje wizje na temat obcych miał, bardzo ciekawe. To co Lem zrobił w Solaris, Lovecraft przebił nawet w Koloru z Przestworzy, polecam sprawdzić pod tym względem :)

No i Strugaccy, oni akurat skupiali się na satyrze, ale podjazd do Lema moim zdaniem mieli

02.11.2023 23:59
malkavian
malkavian
3
8.5
PC

Bardzo dobra gra, naprawdę jedna z niewielu oddających dość wiernie klimat powieści Lovecrafta. Naprawdę świetna produkcja, ciężko mi jej cokolwiek zarzucić. Chociaż... słabe jest to że zakończenia w dużej mierze zależą od ostatniego dialogu, w grze w której możemy tyle kwestii rozwiązać na tyle sposobów to wręcz nie wypada, ale nie przekreśla też doświadczenia z całej rozgrywki, a jest to doświadczenie bardzo, bardzo fajne

01.11.2023 03:31
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
3

Nie, wali mnie to "święto". Jest stworzone dokładnie tak żeby mnie irytować. Nie dość że dzieci, to jeszcze dobijają się do drzwi. Jezu.

01.11.2023 03:29
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Proud to be part of this

01.11.2023 03:29
malkavian
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
3

Normalnie bronie grupy "ucz się angielskiego tłoku", ale w przypadku tej gry polskie napisy i dubbing zaliczają się niejako jako obowiązek; to nie tylko polska gra, ale polska gra na podstawie twórczości najbardziej znanego polskiego pisarza. To znaczy teraz pewnie z pierwszego miejsca zrzucił go Sapkowski, ale do Lema to on startu nie ma

30.10.2023 02:07
malkavian
malkavian
3

Rabit86 no jak lubisz sandboxy to spoko, ale dla mnie nowe produkcje Bethesdy nie nadają się do niczego poza tym. No chyba że nawali się 2137 modów, ale dalej nie widzę sensu płacić za grę którą sam muszę poprawiać

30.10.2023 02:05
malkavian
malkavian
3

DM no nie, chodziło o jedynkę, tylko daty mi się pokićkały. Byłem pewien że jedynka to 99' xd

29.10.2023 13:52
malkavian
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
3

Porządny ranking, ale dodałbym Dungeon Keepera chociaż do honorowych

29.10.2023 13:50
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Eh, właśnie śniło 24. Stary człowiek chrupie

29.10.2023 13:49
malkavian
1
malkavian
3

tambo fakt, aczkolwiek oni też mogą pić sobie kawę bo od dłuższego czasu wszystkie gry betki jadą na podobnych skryptach, jeśli nie tych samych

28.10.2023 23:17
malkavian
malkavian
3

O, Sinking City bardzo dobra giera

28.10.2023 23:16
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

O, mam na liście. Czeka na swoją kolej

28.10.2023 23:15
malkavian
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
malkavian
3

I właśnie dlatego nie kupuję gry od nowej Betki. Cena dojebana, a oni zarabiają na czymś, co w większości zrobili gracze, nie oni

28.10.2023 23:12
malkavian
malkavian
3

Po co ci Fallout w rosji skoro jest Metro? Zarówno książki jak gry podejmują temat o wiele lepiej, z czego gry nadają nawet trochę falloutowego luzu

28.10.2023 23:10
malkavian
1
odpowiedz
malkavian
3

No tak, wojna z Ameryką jest rozpoczynana przez inne państwo wyłącznie w grach i filmach, nic nowego

28.10.2023 19:06
malkavian
malkavian
3

ok boomer, nic innego się napisać tu nie da, idź graj sobie w Starfieldy i Horizony, bo najwyraźniej jesteś grupą docelową

28.10.2023 19:04
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Temat wałkowany milion razy, a polski gracz dalej nie rozumie jak działa wydawanie gry indie. Nikt się nie przejmuje swoim językiem, gdy w tym języku mówi niecałe 50 milionów ludzi. Na j3bane 8 miliardów. Z czego na dodatek te 50 milionów nie mieszka w jaskini, i zna zwykle angielski. Nikt normalny robiąc grę w pojedynkę nie będzie narażał się na koszty związane z tłumaczeniem na język w którym nikt nie mówi, a nawet jak mówi to zna angielski. A tak, tłumaczenie, wyobraźcie sobie że robi się grę po angielsku, i na język ojczysty trzeba ją przetłumaczyć, co nie jest takie proste nawet gdy mówimy o języku ojczystym. Ja na przykład cieszę się że takie Coteries of New York nie jest po polsku; ot, w grze występuje tyle gier słownych i niuansów retorycznych że wiele by straciła przy tłumaczeniu

28.10.2023 18:55
malkavian
odpowiedz
malkavian
3

Nie patrzcie na oceny na Srolu, to jest bardzo dobra gra, ale w polsce ocenia się gry na podstawie podobieństwa do Wiedźmina, ewentualnie do pierwszego Gothica. Fabuła trzyma poziom od początku do końca, system walki jest fajny, grafika miejscami słabsza, ale ogólny zamysł artystyczny świetny. No i muzyka, genialna w każdym aspekcie. Wszyscy doszukują się tu następcy Bloodlines, a realnie to jest następca rosyjskiego Pathologic, jak nie graliście to lepiej się nie przyznawać. Dałem 9/10, gdyby było więcej klimatycznch side questów to dałym 10/10

post wyedytowany przez malkavian 2023-10-28 18:57:14

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl