Zgadzam sie w 100%. Sam widziałem to wiele razy na żywo. Inną ważną sprawą jest wiedza o tym, o czym i dla kogo robi się daną gre. Nie liczenie na to że deweloper sam dowie się o tym w trakcie produkcji. W każdym przypadku kończyło się to pożarem w burdelu i zasypywaniem ficzerami gry, na ślepo i liczenie na to że któryś zadziała i zrobi całą gre. Efekt był zawsze katastrofalny
Taką grą, o której pisze jest We Happy Few, serio nawalili tam wszystko, co mieli w głowie, a wyszedł totalny średniak, który nic nie robi dobrze.
Zgadzam się. Assassin's Creed chce zaoferować jak najwięcej, a wyszedł średniak. We Happy Few według katai-iwa też.
Nie jest źle, że gra dużo zaoferuje (np. Fallout 1-2 od Tim, albo Gothic 1-2). Ale bardzo ważne jest to, że jak twórcy dodadzą coś do gry, to muszą dopracować i doprowadzić do perfekcji. Liczy się jakość, nie ilość. Też muszą wiedzieć, jaki to będzie gatunek i dla kogo, a nie dla masówki.
Właśnie dlatego Resident Evil 9 odniósł wielki sukcesu w tej chwili. Zaoferowali "trochę liniowa" gra z tylko 10 godzin grania dla fanów akcji horrorów, ale w bardzo dobrej jakości, aniżel otwarty świat z ponad 100 godzin dla masówki.
"Jak jest do wszystkiego, to jest do niczego".
O tak, nic mnie tak nie odrzuca od gry jak zatrzęsienie możliwości. Każda gra musi mieć elementy sandboxu i pseudo RPG. Tylko że nie, nie musi. Fajnie się to sprzedaje, ale spójne gry robione z konkretnym pomysłem są po prostu lepsze.
Niemniej twój opis dla mnie brzmi jak koszmar, bo nie znoszę gier które zarzucają mnie miliardem mechanik craftingu, otwartym światem i nie wiadomo czym jeszcze. O wiele bardziej przemawia do mnie dobrze zaprojektowana korytarzówka niż nawet niezły otwarty świat.
No ale niestety sądząc po tym w jaką stronę idzie gaming jestem w mniejszości. Pozostaje zazdrościć ludziom którzy potrafią się cieszyć tym ogromem możliwości. Ja niestety wolę skupić się na jednym celu który osiąga się kilkoma mechanikami. Dla mnie szczyt otwartości przy którym się mogę realnie wkręcić to Dark Souls