Po 6 godzinach z Phantom Blade Zero mój kandydat na grę roku 2026 przestał być oczywisty
Zapowiedziany w 2023 roku nowy projekt z Chin wziął wszystkich z zaskoczenia. Dziś, tuż przed premierą, mogę powiedzieć, że studio mające na koncie głównie projekty mobilne szykuje dla graczy coś naprawdę mocnego.
- Pierwszy AAA studia
- Wciśnij przycisk, by zrobić coś efektownego
- Czyli to takie łatwe Soulsy?
- Co martwiło tuż przed premierą?
Phantom Blade Zero z jakiegoś powodu zapowiadał mi się na całkowicie soulslike’owe doświadczenie, które po sukcesie gier FromSoftware wyrastały jak grzyby po deszczu. W 2024 dostałem zaproszenie na krótkie gamescomowe demo do ogrania, zaryzykowałem i byłem wielce zaskoczony faktem, że choć widzimy tu pewną myśl soulsową w designie i niektórych mechanikach, bliżej temu wszystkiemu do slashera. To trochę jak z serią Jedi od Respawn - niby przypomina soulslike’a, ale zdecydowanie bardziej przystępna, choć PB0 wybrał jeszcze inny kierunek.
Teraz spędziłem z Phantom Blade Zero 6 godzin, mając okazję zmierzyć się z pierwszymi dwoma rozdziałami gry oraz przygotowanymi walkami z dwoma późniejszymi bossami i naprawdę zaczynam się zastanawiać czy nadchodząca produkcja od S-GAME nie będzie moją grą roku 2026. No ale jak, przecież zaraz wychodzi GTA VI, a ja nawet nie przepadam aż tak za grami z wielkimi mieczami?! Wystarczyło jednak przygotować mix gatunkowy z nietypowym settingiem i to wszystko wyglądające jak mokry sen fana filmów o sztukach walki z lat 90 i nagle okazuje się, że Chiny mają asa w rękawie, który nie jest skrojony wyłącznie pod ich rynek. Zanim jednak opowiem Wam o samym gameplayu, potrzebna jest odrobina kontekstu co do studia, bo nasze typowe skojarzenia z chińskimi grami nie za bardzo mają zastosowanie w przypadku tej produkcji.
Pierwszy AAA studia
Za Phantom Blade Zero odpowiedzialne jest S-GAME. Nadchodząca gra nie jest ani pierwszą grą studia, ani nawet pierwszą grą w serii, ale o ile ma to znaczenie dla kontekstu tego, o czym dziś mówię, nie ma to absolutnie żadnego znaczenia dla doświadczeń płynących z gry - możecie usiąść do PB0 bez znajomości wcześniejszych produkcji. S-GAME, jeszcze wtedy wyłącznie w postaci dzisiejszego reżysera gry, Soulframe’a, zaczęło dobijać się do graczy za pomocą serii Rainblood, tworzonej najpierw w RPG Makerze. 3 gry z serii, a następnie późniejsze Phantom Blade: Executioners istniały w tym samym uniwersum, ale kierowane były przede wszystkim do chińskich graczy. Zresztą, początki w RPG Makerze, a następnie przejście w rynek mobilny jasno pokazują, gdzie były priorytety i jakie możliwości miało studio. Dopiero Phantom Blade Zero wybiło serię na międzynarodowy poziom, stając się również ich pierwszym pełnoprawnym mainstreamowym projektem ze znacznym budżetem.
Dziś S-GAME to nieco ponad 150 osób, rozdzielone między studia w Pekinie, Szanghaju oraz mały zespół w Stanach Zjednoczonych. Gra ma ponoć ponad 3 miliony wishlist, a zainteresowanie projektem poza Chinami jest niebywałe jak na serię z takimi korzeniami. Dlaczego jednak tak to wygląda?
Grając w takiego Black Myth: Wukong miałem poczucie, że bardzo dużo mi umyka, gdy nie znam kontekstu kulturowego. To była niesamowicie chińska gra i jeśli nie wciągnął mnie sam gameplay, wiele rzeczy było dla mnie po prostu obcych. W przypadku Phantom Blade Zero jest inaczej. Poznajemy historię Soula, głównego bohatera, który ze względu na pewne wydarzenie ma tylko 66 dni na zemstę zanim darowane mu przez tajemniczego „Rzeźbiarza Ciał” tymczasowe serce przestanie funkcjonować. Eksplorując świat, spotkamy elementy kulturowe, które z Chinami nam się kojarzą, ale jest to bardziej element ozdabiający ten świat, a nie jego kluczowa warstwa. To naprawdę prosta historia o pogoni za zemstą, gdzie nikt nie stara się dekonstruować psychologii jednostki w niekończącym się kręgu agresji - zamiast tego mamy chłopa z arsenałem do zadawania krzywdy, który wykonuje takie akrobacje, że głowa mała i wszystko po to, by komuś nakopać i może znaleźć sposób na przetrwanie. A ja przyznam, że nigdy nie czułem się tak cool grając w jakąkolwiek siekaninę jak właśnie w Phantom Blade Zero. A skoro już o rozgrywce mówimy…


