Wciśnij przycisk, by zrobić coś efektownego. Po 6 godzinach z Phantom Blade Zero mój kandydat na grę roku 2026 przestał być oczywisty
- Pierwszy AAA studia
- Wciśnij przycisk, by zrobić coś efektownego
- Czyli to takie łatwe Soulsy?
- Co martwiło tuż przed premierą?
Wciśnij przycisk, by zrobić coś efektownego
Patrząc na gameplay z Phantoma ciężko sobie wyobrazić, że wykonanie tych wszystkich szaleństw jest możliwe przy użyciu najzwyklejszego kontrolera. A tu niespodzianka, bazowo dysponujemy dwoma rodzajami ataku, unikiem i parowaniem i wszystko to łączymy oczywiście w odpowiednie kombinacje. Sporą różnicą jest jednak fakt, że nasz bohater może nosić przy sobie 4 bronie jednocześnie. Mamy pulę 30 odblokowywanych stopniowo broni podstawowych, z których nosimy dwie i możemy przełączać się między nimi do woli w trakcie walki. Poza tym są jeszcze tzw. Phantom Edge, w sumie 25 odkrywanych przez całą grę, które służą za dodatkowe, potężne uzbrojenie, ale nie zastępują pierwszych dwóch broni. Co ważne, te rodzaje broni niejednokrotnie przydają się w trakcie zagadek środowiskowych: do przełamania jakiejś bariery, zestrzelenia czegoś lub dotarcia do wcześniej odgrodzonego przepaścią miejsca. Biorąc jednak pod uwagę metroidvaniowość poziomów, a więc również wiele zaułków, pobocznych ścieżek czy skrótów do otwarcia, to nie tak, że musicie koniecznie nosić przy sobie dwa konkretne rodzaje broni specjalnych, a jak napotkacie coś nowego to nagle trzeba się przełączać. Pomyślano o wygodzie gracza, więc dwa aktywne Phantom Edge będą używalne w trakcie walki, ale przy eksploracji wystarczy, że je po prostu odkryliście i Soul skorzysta z nich w odpowiednim miejscu kiedy klikniecie przycisk interakcji.
Walka w PB0 to swego rodzaju taniec, w trakcie którego zadajemy obrażenia, nabijamy pasek oszołomienia wroga, a także mądrze zarządzamy swoim Sha-Chi - to taki rodzaj paska wytrzymałości. Gra ma zresztą drobną, lecz niezwykle przydatną mechanikę, jaką jest odnowienie Sha-Chi przy zamianie naszych dwóch głównych broni w środku walki, przez co przełączanie się między uzbrojeniem staje się po prostu dobrym elementem taktyki. Do tego wrogowie mają swoje niebieskie ataki, które trzeba parować oraz czerwone wymagające uniku - przy wykonaniu perfekcyjnej akcji obrony/ucieczki zadajemy wrogowi sporo obrażeń.
W walce przydają się oczywiście mikstury lecznicze, ale naszym największym sprzymierzeńcem stanie się jednak refleks. W pojedynkach z bossami na normalnym poziomie trudności jest przestrzeń na popełnienie błędu lub dwóch, ale dość szybko musicie nauczyć się reagować na to, co przeciwnik robi na ekranie by nie paść pod gradem ciosów. Na szczęście nie jest to poziom trudności, do jakiego przyzwyczajają nas bossowie od FromSoftware, nie musicie uczyć się na pamięć ataków z perfidnym tempem opóźnionej animacji. Tutaj raczej wpadamy w pewien rytm i staramy się z niego nie wypaść. Największą przeszkodą, którą napotkałem w trakcie rozgrywki na evencie, były okazjonalnie spadające klatki, które na jednym bossie potrafiły doprowadzić do mojej śmierci. Musiał to być jednak jakiś memory leak, bo niedługo po tym grę wywaliło do pulpitu. Twórcy wskazali jednak, że build, na którym graliśmy, był sprzed trzech miesięcy, i dużo zostało od tego czasu usprawnione - a do premiery jeszcze kawałek. Biorąc pod uwagę, że klatki przez większość czasu były jednak stabilne, mam nadzieję, że faktycznie wypolerują wydajność, bo bez tego ani rusz, a nie byłem jedyną osobą na evencie, która doświadczyła crashy.
Nie chcę za bardzo wpaść w opisywanie w tego, jak krok po kroku wygląda rozgrywka w PB0, to nie wpis encyklopedyczny. Mógłbym Wam co prawda opowiedzieć o tym, że grając rozwijamy skille naszej postaci, najpierw widocznych jest ich 24, ale dochodzi 8 kolejnych. Ulepszamy również do woli naszą broń, co nie tylko zwiększa jej statystyki, ale pozwala również na odblokowanie jej specjalnych właściwości. I biorąc pod uwagę, jak różne uzbrojenie będziemy zbierać w trakcie zabawy, twórcy zdecydowali się dać nam wolną rękę jeśli chodzi o odzyskiwanie punktów włożonych w rozwój. Jak chcecie spróbować buildu z nowo odblokowaną bronią, to nie musicie od zera żmudnie zbierać odpowiedniego zasobu - po prostu czyścicie rozwój którejś z poprzednich broni i wkładacie to w Wasz nowy nabytek. Wszystko dlatego, że twórcy chcą, by gracze eksperymentowali z tym, co dostają, znaleźli własny sposób rozgrywki z użyciem narzędzi, które są im dane. Przyznam, że ta „bezkarność” w respecowaniu faktycznie spowodowała, że testowałem więcej sprzętu, bo nie było mi szkoda zasobów na tą mityczną lepszą broń, którą dopiero znajdę później w grze. A twórcy zapewniają, że szykuje się przy normalnym przechodzeniu gry jakieś 25-30 godzin zabawy, o ile nie zatniemy się na żadnym bossie.



