Co martwiło tuż przed premierą?. Po 6 godzinach z Phantom Blade Zero mój kandydat na grę roku 2026 przestał być oczywisty
- Pierwszy AAA studia
- Wciśnij przycisk, by zrobić coś efektownego
- Czyli to takie łatwe Soulsy?
- Co martwiło tuż przed premierą?
Co martwiło tuż przed premierą?
Będę już trochę brzmiał jak zdarta płyta, ale ta gra zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, szczególnie przy dłuższym kontakcie. Nie oznacza to oczywiście, że nie mam się czego przyczepić. Poza wspomnianymi spadkami klatek czy crashami, było trochę drobnych bugów. Zdarzały się miejsca w świecie, gdzie coś było nie do końca w porządku z kolizjami na poziomach, niektórych dialogów, które powinny być pomijalne - pominąć się nie dało, a okazjonalnie pojawiały się drobne bugi. Ciężko mi jednak wyrokować, jak to będzie za miesiąc biorąc pod uwagę wspomnianą już wiekowość ogrywanego buildu, więc trzeba będzie zobaczyć, co powiedzą recenzenci.
W Phantom Blade Zero zaskakujący może być mix różnych stylów, które nie każdemu mogą podpasować. O ile byłem ogólnie zachwycony muzyką w grze, to dziwił mnie lekki misz-masz, który pojawiał się przy okazji obecnych w grze retrospekcji. Czasem zobaczyliśmy coś w formie animacji, innym razem była to cutscenka na silniku, czasem nagle wjeżdżał w tle jakiś ostry hip-hop i nie potrafiłem na ten moment złapać granic spójności, w ramach których te retrospekcje miałyby się obracać.
Z typowo gameplayowych rzeczy miałem wrażenie, że reaktywność napojów leczących nie działała jak należy. Wielokrotnie mogłem mashować przycisk od leczenia w trakcie wykonywania innych akcji i nic się nie działo i dopiero kompletne zatrzymanie się w miejscu między innymi akcjami pozwoliło mi tej mikstury użyć. Jeśli jest to celowa decyzja a nie bug, to będę lekko zdziwiony, bo mocno wybija to z rytmu.
GOTY 2026? Nie mówię nie
Wiem, że dla wielu osób to może być przesadzone stwierdzenie, sam trochę nie mogę w to uwierzyć, ale pod wieloma względami myślę o Phantom Blade Zero jako o kandydacie na moją grę roku. Bardzo dobrze bawiłem się w Control Resonant, spędziłem miło czas w Dawnwalkerze, a dopiero przed nami jest GTA VI, które - jeśli Rockstar po prostu utrzyma swój poziom - pozamiata całą konkurencję. Wśród tego wszystkiego jest jednak taka niepozorna gra jak PB0, która na papierze kompletnie nie powinna mnie interesować, a z jakiegoś powodu od dwóch lat, od gamescomu 2024, nie mogę wyrzucić jej z głowy. 29 października kupuję Phantom Blade Zero i zanurzam się w tym świecie na dobre, w końcu mając do dyspozycji slashera, co do którego nie wiedziałem, że go w swoim growym życiu potrzebuję.
Koszty podróży oraz noclegu podczas pokazu Phantom Blade Zero zostały w całości pokryte przez organizatora wydarzenia, S-GAME.



