Naruto

- Liczba odcinków: Naruto – 220 odcinków, Naruto Shippuden – 500 odcinków, Naruto i Boruto – 156 odcinków
- Data premiery: 2002 rok
W mojej opinii Naturo było anime, które kontynuowało dziedzictwo Dragon Balla. Oglądając ten nowszy serial, miałem wrażenie, że twór Toriyamy był bardzo dużą inspiracją, co potwierdzić miał sam Masashi Kishimoto. Zresztą widać to już po głównych bohaterach: obaj lubią dużo zjeść, są momentami przygłupi, ale mają za to dobre serce. Główną różnicą jest to, iż Son Goku woli rozwiązywać problemy pięściami, a Naruto Uzumaki swoim Talk-no-justu.
I zdecydowaną większość Naruto oraz Shippudena ogląda się naprawdę świetnie. Zwłaszcza początek tego drugiego, gdy po latach spotykamy bohaterów i widzimy jak bardzo się zmienili oraz dojrzali. Niestety na przestrzeni wszystkich sezonów przeszkadzają masywne fillery. W Dragon Ballu też się pojawiały, ale były krótkie. Natomiast w Naruto (W Bleachu też, ale o tym później) były to naprawdę duże serie odcinków, które widocznie odbiegały w dużej części jakością od standardowej linii fabularnej (mimo to Blue Bird dalej czasem gra mi w głowie).
Słabiej trzyma się niestety już końcówka Shippudena. Cały motyw powrotu Madary, który i tak zostaje nagle zdradzony przez Black Zetsu, który ujawnia, że stary Uchiha był potrzebny do odrodzenia Kaguyi. Spisek w spisku spisku. Zwroty akcji szyte grubymi nićmi i historia zdecydowanie była już w tym momencie sztucznie podtrzymywana przy życiu. Mimo to muszę przyznać, że walka Guya z Madarą jest moim zdaniem jednym z lepszych momentów z całym Naruto.
Kaguya zostaje pokonana, a twórcy podłączają anime pod respirator i wyciągają ile można. Największym problemem Naruto jest Boruto. To już naprawdę przypomina odcinanie kuponów od popularnej marki, które wciąż trwa. Nowoczesne technologie pozwalające imitować jutsu, jeszcze potężniejsi przeciwnicy od finalnego wroga Naruto oraz sam główny bohater, który jest wybitnie irytujący. Wszystko to było kompletnie zbędne i opowieść naprawdę poradziłaby sobie bez tego wątku. Tak jak przy Pokemonach i Detektywie Conanie jako problem wspomniałem stagnację marki, tak tutaj rozwój nie był potrzebny.
