Niech w końcu dadzą prawdziwy single player. Po setkach godzin z Diablo 4 mam listę zmian, których ta gra naprawdę potrzebuje
- Chcę móc rozegrać ponownie questy sezonowe z Diablo 4
- Chcę więcej pułapek i mechanik środowiskowych
- Najemnicy w Diablo 4 mają więcej potencjału
- Okno ekwipunku powinno mieć więcej charakteru – i stash-taby
- Uwolnić broń i fabularne dungeony!
- Niech w końcu dadzą prawdziwy single player
- Na kolejny dodatek wolę poczekać
Niech w końcu dadzą prawdziwy single player
Kwestię tę wałkuję, wałkowałem i wałkować będę aż do momentu, gdy padną serwery lub gdy Blizzard pójdzie po rozum do głowy. Diablo 4 potrzebuje prawdziwego trybu dla jednego gracza – czy to offline, czy nawet z ciągłym podpięciem do internetu. Idealnym rozwiązaniem byłoby to pierwsze, ale jak się nie ma, co się lubi… W każdym razie chodzi o to, że świat Sanktuarium – czy to w kampanii, czy to w endgame – najprzyjemniej przemierza się samemu.
Jasne, niektóre aktywności zabierają wtedy więcej czasu, ale z mechanicznego punktu widzenia tylko zakurzona i pomijalna Cytadela (rajd) wymusza na graczach współdziałanie. Nawet walka z bossami świata, choć chwilę potrwa, nadaje się do samotnego podejścia. Odpowiednio zmontowany build załatwia sprawę i choć parę minut zejdzie, to takie starcia mają w sobie coś z oldschoolowego młócenia w Diablo 2.
Prywatnie też wkurza mnie, kiedy widzę, jak gracze w fikuśnych skórkach pałętają mi się po mapie w trakcie kampanii. Pewną nadzieję pokładam w fakcie, że inicjatywa Stop Killing Games nabiera rozpędu i może – raczej później niż prędzej – wymusić na Blizzardzie pewne zmiany, nawet jeśli Diablo 4 pozostaje grą-usługą. Myślę, że to by też odciążyło serwery na start sezonów i premiery kolejnych DLC.

