- Najlepsze wakacyjne filmy, które przygotują na wypoczynek
- W lesie dziś nie zaśnie nikt
- Na fali (Point Break)
- Dirty Dancing
- Lilo i Stitch (Lilo & Stitch)
- Czekolada (Chocolat)
- Goonies (The Goonies)
- Utalentowany pan Ripley (The Talented Mr. Ripley)
- Rzymskie wakacje (Roman Holiday)
- Grease
Grease

1. Co to? Kiczowaty musical o nastolatkach, w którym grają dorośli aktorzy
2. Reżyser: Randal Kleiser
3. Rok produkcji: 1978
4. W rolach głównych: John Travolta, Olivia Newton-John
WSPÓŁCZYNNIK ODPRĘŻENIA
Kto? Młodzi kochankowie
Gdzie? W szkole
Po co? Aby śpiewać o miłości
Skoro zaczęliśmy całe to zestawienie pewnym tanecznym krokiem, to zakończymy je grupowym śpiewem. Grease to musical z gatunku tych lekko przesadzonych. Sama fabuła jest pretekstowa i mało angażująca – opowiada o miłości Sandy i Danny’ego. Para spędziła ze sobą wspaniałe wakacje, ale ich drogi się rozeszły. Los jednak chce, aby bohaterowie ponownie się spotkali. Szybko okazuje się, że wybrali to samo amerykańskie liceum. W tym momencie muszą sobie udowodnić, że naprawdę się kochają.
Robią to oczywiście przy pomocy śpiewu, który wyraża aktualne uczucia postaci i stosowany jest zamiennie z dialogiem. Piosenki są bardzo proste, a ich sens można rozgryźć po samych tytułach. Takie You’re The One I Want czy Hopelessly Devoted To You od razu sygnalizują, czego należy spodziewać się po treści. Nie zmienia to faktu, że utwory są bardzo chwytliwe i doskonale zainscenizowane. Układy taneczne dają radę, a najlepiej wypadają sceny, w których aktorzy muszą wykazać się teatralnym wyczuciem ruchu.
Należy też pamiętać, że film nie jest naiwny ze względu na brak kompetencji lub umiejętności twórców. Skoro głównymi bohaterami są buntowniczy nastolatkowie, to wiadomo, że będą oni przeżywać typowe dla młodego wieku dramaty i problemy osobiste. Stąd też to nadmierne uzewnętrznianie emocji i silna ekspresja w ich okazywaniu. Mały zgrzyt polega na tym, iż odtwórcami ról młodzieńców są od dawna już pełnoletnie osoby. Miejscami wygląda to dosyć komicznie, choć nie narzekam, bo Grease bez Johna Travolty z pewnością nie byłoby takie samo.
O AUTORZE
Tegoroczne wakacje postanowiłem w końcu spędzić na swoich warunkach. Po upierdliwej sesji egzaminacyjnej i masie filmów z listy uniwersyteckiej, które musiałem po ludzkich odbębnić, nadszedł czas na zaciągnięcie ręcznego. Oglądam to, co chcę, w dodatku wtedy, kiedy chcę. Po południu niezależne gierki lub God of War, a wieczorkiem jeden odcinek Ricka i Morty’ego lub tego netflixowego serialu o Michaelu Jordanie (naprawdę polecam, znakomita rzecz). I może nie opaliłem się w ciągu tych dwunastu dni lipca, ale przynajmniej w końcu potrafię odpocząć mentalnie.
