- Najlepsze wakacyjne filmy, które przygotują na wypoczynek
- W lesie dziś nie zaśnie nikt
- Na fali (Point Break)
- Dirty Dancing
- Lilo i Stitch (Lilo & Stitch)
- Czekolada (Chocolat)
- Goonies (The Goonies)
- Utalentowany pan Ripley (The Talented Mr. Ripley)
- Rzymskie wakacje (Roman Holiday)
- Grease
Dirty Dancing

1. Co to? Łabędzi śpiew (a raczej taniec) lat osiemdziesiątych
2. Reżyser: Emile Ardolino
3. Rok produkcji: 1987
4. W rolach głównych: Patrick Swayze, Jennifer Grey
WSPÓŁCZYNNIK ODPRĘŻENIA
Kto? Ładni ludzie i zmysłowi tancerze
Gdzie? Na obozie wypoczynkowym
Po co? Aby ożywić i oświecić zatwardziałe społeczeństwo
Melodramaty muzyczne nie cieszyły się raczej popularnością wśród męskiej strony widowni, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych. Faceci nie narzekali na brak filmów do oglądania, nieustannie zasypywani byli przecież twórczością Stevena Spielberga i Jamesa Camerona. Dirty Dancing można uznać za pewien wyjątek. I to nie dlatego, że wyróżniał się na tle innych romansów, a raczej przez jego symboliczne znaczenie dla historii dwudziestowiecznych Stanów Zjednoczonych.
Na papierze dostajemy bowiem kolejną sympatyczną, acz naiwną opowieść o sezonowej miłości. Zderzają się ze sobą dwa światy – plebejski i burżuazyjny. Baby, dziewczyna z bogatej rodziny, poznaje instruktora tańca, który wiąże koniec z końcem tylko dlatego, że ulega naciskom szefostwa kempingowego. Tę pozornie odmienną dwójkę łączy m.in. mambo i salsa, które pozwalają wyzwolić się na scenie i głośno zadeklarować swoje uczucia.
I co w tym takiego ciekawego? Na pierwszy rzut oka zapewne nic, gra aktorska nie stoi na najwyższym poziomie (choć Swayze i Grey znakomicie się ruszają), a fabuła po kolei odhacza gatunkowe klisze. Największej siły Dirty Dancing należy szukać przede wszystkim w doskonale dobranej muzyce, która spełnia tu nie tylko typowo ozdobną funkcję. Na przestrzeni dzieła można usłyszeć zarówno utwory klasyczne, jak i największe hity ówczesnej generacji. To kolejny przykład, tuż po profilach postaci, spotkania nowego ze starym, konserwatywnego z postępowym.
Nie jest to oczywiście przypadek. Reżyser celowo kontrastuje ze sobą te dwa czasy, aby nakreślić ważne zjawisko rewolucji obyczajowo-seksualnej, która postępowała na przestrzeni lat osiemdziesiątych w USA. Treść spaja się ze ścieżką dźwiękową, by zaakcentować potrzebę zrozumienia ówczesnych przemian przez ludzi wciąż żyjących przeszłością. A upust tych emocji można zauważyć w dynamicznym i zaraźliwie optymistycznym finale.
