- Najgroźniejsi złoczyńcy Marvela, którzy powinni zastąpić Thanosa w MCU
- Annihilus
- Dark Phoenix
- Superia
- Amatsu-Mikaboshi
- Mefisto
- Selene
- Doctor Doom
- Madame Hydra
- Aegis/Celestialsi
- Śmierć
- Galactus
- Kilka słów na koniec
Amatsu-Mikaboshi

Dlaczego to dobry pomysł?
Wywodzący się z japońskiej mitologii bohater jest w uniwersum Marvela jedną z najpotężniejszych istot. Żyje od miliardów lat, na początku będąc bardziej pierwotną siłą naturą, później przyjmując bardziej humanoidalny wygląd i stając się demonicznym bogiem zła. Dawno temu ziemskie bóstwa pokonały go i zepchnęły do mitycznych podziemi, gdzie musiał się ukrywać. W czasie komiksowego eventu znanego jako Secret Invasion sprzymierza się z grupą bogów, w skład której wchodzi między innymi Herkules. Amatsu wydaje się pomocny w wypełnieniu misji, ale na samym jej końcu zabija boginię Skrulli i przejmuje jej armię. A to tylko początek jego odwetu na bogach olimpijskich i całej Ziemi. Nie wdając się w dalsze szczegóły planów Amatsu, można stwierdzić jedno – to brzmi naprawdę świeżo. Jeżeli Marvel wprowadza Eternals, bez trudu mógłby znaleźć miejsce dla Mikaboshiego. Twórcy filmów mieliby też dużą dowolność w przedstawieniu wizualnym złoczyńcy – w końcu to zmiennokształtny.
Dlaczego to zły pomysł?
Amatsu tak naprawdę wcale nie jest osobnym bytem, a jedynie jednym z aspektów Obliviona. Ten z kolei jest aspektem Śmierci... Dużo tych zależności, prawda? Poza tym współtworzy kosmiczne trio wszechpotężnych istot z Nieskończonością i Wiecznością, jego synem jest Annihilus, córką – potężna Mirage, a kolejnym z aspektów – Knull. Koniec końców więc, żeby wiarygodnie przedstawić jego historię, Marvel musiałby wprowadzić w ciągu kilku lat do MCU cały panteon bytów znacznie starszych i potężniejszych niż Thanos. To może być przyczyną, dla której filmowcy nie wykorzystają postaci, które nie znajdują się na szczycie tego łańcucha powiązań. Chyba że Amatsu w MCU będzie czymś zupełnie innym niż w komiksach.

Beyonder
Chociaż wśród swojej rasy, znanej jako Beyondersi, był tylko młodszym członkiem społeczności, w wymiarze, w którym istnieje Ziemia, długo uważano go za niepokonanego. Jego moce okazały się prawie nieskończone. Wiedział i widział wszystko, potrafił manipulować przestrzenią, a jego wytrzymałość i siła przewyższały moce Thanosa. Przez wiele lat obserwował Ziemię, zastanawiając się nad konceptem pragnienia. W końcu przeprowadził okrutny eksperyment (event Secret Wars), teleportując w to samo miejsce największych superbohaterów i złoczyńców. Zapowiedział, że ten, kto zwycięży, otrzyma wszystko, czego tylko zapragnie. Brzmi jak świetny pretekst do wielkiej marvelowskiej nawalanki? I dobrze! Bo tym właśnie mogłaby się stać historia Beyondera. Jako główny złol kilku faz sam bohater jest jednak chyba... zbyt potężny. A formuła z komiksu niekoniecznie sprawdziłaby się w kinie. Podejrzewam więc, że sam Beyonder się pojawi, ale jako antagonista jednego filmu.
Z drugiej strony – starsi bracia Beyondera doprowadzili do faktycznego końca świata (światów) w historii Time Runs Out Jonathana Hickmana, która ukazała się na łamach Avengers i New Avengers parę lat temu. A bohaterowie stający naprzeciw wyzwania, w przypadku którego mogą tylko ograniczać szkody – to już materiał na fascynującą historię.
