- Na Avengers świat się nie kończy. Fajne filmy superbohaterskie spoza Marvela i DC
- Dredd 3D
- Kruk (The Crow)
- Człowiek ciemności (Darkman)
- Iniemamocni (The Incredibles)
- Niezniszczalny (Unbreakable)
- Wojownicze Żółwie Ninja (Teenage Mutant Ninja Turtles)
- Super-bohaterowie (Mystery Men)
- Maska (The Mask)
- Człowiek rakieta (The Rocketeer)
- The Old Guard
Maska (The Mask)

1. Co to: kreskówkowy teatr absurdu
2. Rok produkcji: 1994
3. Reżyseria: Chuck Russell
4. Gdzie obejrzeć: iTunes Store, Netflix
5. Adaptowany komiks: The Mask Douga Mahnke oraz Johna Arcudiego
Zacznijmy od następującej tezy: Jim Carrey to jeden z najwybitniejszych aktorów wszech czasów. Swoim absolutnie zwariowanym stylem bycia potrafi nie tylko rozbawić do łez, ale i dogłębnie poruszyć. Takie dzieła jak Truman Show i Zakochany bez pamięci to najdobitniejsze przykłady jego możliwości. Maska na ich tle prezentuje się trochę gorzej, choć to nadal znakomicie zagrana komedia, z której można wyłuskać parę wartościowych myśli. O ile nie zostanie się przytłoczonym toną absurdu i nadmiernej ekspresji.
Carrey jest niczym znany przeciwnik Batmana – Dwie Twarze. Balansuje pomiędzy jedną a drugą osobowością. Pierwsza jest raczej nie za ciekawa – gamoniowaty, znudzony życiem urzędnik. Na szczęście ten jeden raz los postanowił wyciągnąć do mężczyzny pomocną dłoń i podsunął mu tytułową maskę o niecodziennych właściwościach. Dodaje ona bohaterowi niezdrowych pokładów pewności siebie i iście kreskówkowej aparycji. Rozciągliwe części ciała, serce wyskakujące z klatki piersiowej i wszystkie inne gagi, które znamy ze Zwariowanych melodii – występują tu w postaci supermocy.
Historia pędzi na łeb, na szyję. Mamy tutaj mnóstwo tanich tekstów na podryw, przesadzonych komediowych wstawek i specyficznych manier Carreya. Twórcy zrealizowali nawet scenę musicalową. Na szczęście z tego bezładu i szaleństwa da się wyłowić pewnego rodzaju morał o elastyczności naszej osobowości i o tym, jak konkretne cechy charakteru kształtują człowieka. Weźcie to oczywiście w duży nawias, bowiem przez lwią część filmu będziecie po prostu bombardowani urokliwą głupotą.
Jeśli postanowicie sięgnąć po komiksowy oryginał z Dark Horse, autorstwa Johna Arcudiego i Douga Mahnke, przeżyjecie spory szok. W oryginale Ipkiss był jeszcze większym przegrywem, a po założeniu maski zmieniał się w psychopatycznego mordercę.
