Człowiek rakieta (The Rocketeer). Fajne filmy superbohaterskie spoza Marvela i DC
- Na Avengers świat się nie kończy. Fajne filmy superbohaterskie spoza Marvela i DC
- Dredd 3D
- Kruk (The Crow)
- Człowiek ciemności (Darkman)
- Iniemamocni (The Incredibles)
- Niezniszczalny (Unbreakable)
- Wojownicze Żółwie Ninja (Teenage Mutant Ninja Turtles)
- Super-bohaterowie (Mystery Men)
- Maska (The Mask)
- Człowiek rakieta (The Rocketeer)
- The Old Guard
Człowiek rakieta (The Rocketeer)

1. Co to: prowizoryczny Iron Man Disneya
2. Rok produkcji: 1991
3. Reżyseria: Joe Johnston
4. Gdzie obejrzeć: Chili
5. Adaptowany komiks: na podstawie postaci autorstwa Dave’a Stevensa z komiksu Starslayer
The Rocketeer to film, który jest disnejowski duchem, a nie rozmachem. Dość przyjazną historię familijną wzbogacono o klimat znany z kina nowej przygody. I jakimś cudem uznano, że idealnie do niego pasują naziści. Otrzymujemy zatem miszmasz Iron Mana, Indiany Jonesa i Top Guna. Połączenie doprawdy osobliwe, ale działa.
Cliff Secord to człowiek uprawiający profesję bardziej skomplikowaną od łowcy nagród. Jest on pilotem akrobatą. Pojazdy powietrzne to jego broszka, a w pewnym momencie wchodzi w posiadanie prawdziwego cacuszka – rasowego jetpacka. Latający człowiek staje się medialnym oraz społecznym fenomenem – od teraz każdy go zna. Po co komu ratowanie świata, lepiej posiadać silnik rakietowy.
Oczywiście nie cała droga Cliffa musi być usłana różami. Urządzeniem zaczynają interesować się służby specjalne i faszyści. Tak prosty w swej budowie wynalazek może okazać się w nieodpowiednich rękach narzędziem zdolnym podbić cały świat. Dochodzi więc do fascynującej rywalizacji pełnej powietrznych pojedynków i mrożących krew w żyłach przelotów. I choć brzmi to nieco komicznie, weźcie pod uwagę, że to Disney.
Człowiek rakieta szczególnie zapisał się w pamięci ludziom dorastającym na początku lat 90. Wierni widzowie darzą tę produkcję ogromnym sentymentem, wspominając czasy dzieciństwa i własne prowizoryczne konstrukcje inspirowane filmem Johnstona. Nie da się ukryć, że dziś mało kto pamięta o istnieniu tego dzieła, choć spełniło ono swoje założenia w stu procentach.
