- Kultowe polskie filmy, które z dumą możemy pokazać na Zachodzie
- Kanał
- Jak rozpętałem drugą wojnę światową
- Ziemia obiecana
- Popiół i diament
- Sanatorium pod klepsydrą
- Krótki film o zabijaniu
- Rękopis znaleziony w Saragossie
- Vabank
- Potop
- Faraon
- C.K. Dezerterzy
- Prawo i pięść
Sanatorium pod klepsydrą

- Reżyser: Wojciech Has
- Rok produkcji: 1973
- Gatunek: surrealistyczny
- Gdzie obejrzeć: Powtórki w TV, DVD
W historii kina nieraz świętował surrealizm. Mieliśmy Luisa Bunuela, ze stylem tym flirtował nieraz Alain Resnais, a dzisiejsze kino tajskiego reżysera Apichatponga Weerasethakula ma w sobie coś z szaleńczych założeń tego kulturowego gatunku. Abstrakcyjny rodzaj filmu charakteryzuje się głównie otwartością interpretacyjną. Stąd też nasza decyzja, by w tym zestawieniu choć na chwilę zatrzymać się przy Sanatorium pod klepsydrą, autorskim obrazie Wojciecha Hasa.
Najważniejszy jest fakt, że nie trzeba znać literackiego pierwowzoru Brunona Schulza, by zrozumieć „moc” tego filmu. Faktycznie znajdziemy tutaj tropy odnoszące się do jego biografii czy nazwy miejsc, które związane są z samą książką, ale wachlarz interpretacyjny jest tak szeroki, że nie trzeba się tym przejmować. I chociaż tytuł ten bazuje na prozie, to wydaje się on poetycki. Dialogi wypowiadane są niczym wersy z (nie)delikatnego, nielinearnego wiersza.
Mamy też tendencję do zapominania o roli Jana Nowickiego, którego ekspresja pozwala uwypuklić oniryczne niuanse prozy Schulza i narracji Hasa w jednym. Chociaż Nowicki – niestety – dziś rozpoznawany jest głównie z roli w Wielkim Szu, tutaj jest integralną częścią całego Sanatorium.
Koniec końców jest to sztuka działania na zmysły. Można próbować zrozumieć tę syntezę obrazów i całą chronologię, którą serwuje nam film Wojciecha Hasa, ale to zrozumienie nie jest niezbędne. Zalecane jest, by ten tytuł po prostu smakować, oglądać, podziwiać, odkrywać wszystkimi zmysłami. Sanatorium pod klepsydrą zawsze było dla mnie polską odpowiedzą na Zeszłego roku w Marienbadzie, francuski film z 1961 roku. Elementy są praktycznie te same: znajdziemy tu halucynogenny oniryzm, rozprawę nad względnością czasu czy filmowe miazmaty w postaci sekwencji ingerujących w nasze własne poczucie bezpieczeństwa.