Rękopis znaleziony w Saragossie. Kultowe polskie filmy do pokazania na Zachodzie
- Kultowe polskie filmy, które z dumą możemy pokazać na Zachodzie
- Kanał
- Jak rozpętałem drugą wojnę światową
- Ziemia obiecana
- Popiół i diament
- Sanatorium pod klepsydrą
- Krótki film o zabijaniu
- Rękopis znaleziony w Saragossie
- Vabank
- Potop
- Faraon
- C.K. Dezerterzy
- Prawo i pięść
Rękopis znaleziony w Saragossie

- Reżyser: Wojciech Has
- Rok produkcji: 1965
- Gatunek: kostiumowy/przygodowy
- Gdzie obejrzeć: Powtórki w TV, DVD
Po raz kolejny Wojciech Has, po raz kolejny oniryzm (tym razem w znacznie bardziej przygodowej odsłonie), po raz kolejny Zbigniew Cybulski. Rękopis znaleziony w Saragossie to legendarny polski film, który można pokazać każdemu o każdej porze i w każdym miejscu. Film rezonuje tak silnie, że żadna przeszkoda nie stanie mu na drodze, by zahipnotyzować widza na całe trzy godziny!
Wyobraźcie sobie „awanturniczy film”, w którym Cybulski gra oficera z gwardii króla Hiszpanii, a który dzieje się w XVIII wieku. Tak, takie rzeczy też kręcono w naszym kraju! Has opowiada różne epizody, które spaja tytułowy rękopis. Raz jest zabawnie, raz tragicznie. Raz pokojowo, raz buntowniczo. Raz miłośnie, raz bez emocjonalnych fajerwerków. Raz fantastycznie, raz historycznie. Has korzysta z różnych środków narracji, by wzmocnić siłę przekazu. Do tego dochodzą piękne kostiumy (w końcu mówi się, że jest to film „płaszcza i szpady”) czy przygodowy klimat całego Rękopisu. Jest on jedyny, niepowtarzalny, nie znajdziemy czegoś równie pokręconego w polskiej kinematografii lat 60. XX wieku.
Stąd też nasza decyzja, by Rękopis znaleziony w Saragossie umieścić w tym zestawieniu. Zagraniczny widz może potraktować go zarówno jak pewien eksces i zabawę kinową formą albo wręcz przeciwnie – jako świadomie stworzone dzieło, które aż prosi się o jakąś głębszą analizę. Tak czy inaczej to historia dosyć uniwersalna. Myślę, że nie ma tu nic, co mogłoby zaskoczyć niedoświadczonego widza. Nie trzeba też znać Hasa czy Cybulskiego, by móc w pełni czerpać z całego seansu. A przy okazji jest to dobry dowód na to, że mamy niezłe poczucie humoru.