Battlefield nie jest w stanie rywalizować na tym polu. Battlefield 6 stracił ponad 90% graczy, ale prawdziwy problem nie leży ani w mapach, ani w braku zawartości
- Kiedyś to działało, dziś przestało
- To zupełnie inny poziom motywacji i nagradzania
- Battlefield nie jest w stanie rywalizować na tym polu
- Mądre naśladowanie nie jest złe
- Czas na odważne zmiany?
Battlefield nie jest w stanie rywalizować na tym polu
Battlefield wypada w takim porównaniu bardzo blado. W czasie wirtualnej bitwy nie ponosimy żadnego ryzyka, zgony zdarzające się średnio co kilkadziesiąt sekund pełnią jedynie rolę chwilowej przerwy w walce. Nie ma też wielkiego parcia na wygraną, bo różnicą będzie tylko ilość zdobytych punktów doświadczenia lub ewentualnie wolniejsze zaliczenie dziennego wyzwania. A dalekosiężne cele? Kolejny karabin podobny do poprzedniego, siedemnasty kolimator praktycznie identyczny jak reszta, fikuśna skórka na broń lub breloczek do podwieszenia na karabinie…
Tutaj w moim odczuciu tkwi największa słabość Battlefielda w aspekcie przedłużania jego żywotności. Niezależnie od sezonów, liczby dodawanych map, karabinów, kosmetycznych drobiazgów, niezależnie od szybkiego czy wolnego tempa zdobywania tych wszystkich nagród – taki system nie jest aż tak angażujący i satysfakcjonujący jak ten w extraction shooterach. Frajda z wygranego meczu w BF-ie nijak ma się do ulgi i radości, gdy ewakuujemy się ze szczególnie cennym lootem z mapy. Kolejny szturm na punkt B po 15 zgonach nie ma startu do uczucia, gdy wkracza się do Labsów w Tarkovie czy choćby na eventy w ARC Raiders.
Zaliczanie questów przez zwykłe zbierane lootu oraz rozbudowa bazy, która zmienia się w oczach i odblokowuje kolejne atrakcje to już tylko klamra, która spina to wszystko w bardzo satysfakcjonującą i uzależniającą całość. A nie wspomniałem nawet o samych strzelaninach, które w extraction shooterach wygrywają tym, że nie zdarzają się co 5 sekund. Zamiast tego jest uczucie ciągłego zagrożenia i konieczność zachowania czujności, co moim zdaniem również jest ciekawszym, bardziej ekscytującym doświadczeniem niż najbardziej niezwykłe fikołki z cyklu „only in Battlefield”.

