Ma być Wii. Nie Nintendo Wii. Kiedy wszyscy gonili za grafiką, Nintendo dało ludziom pilota. Wii było rewolucją, choć tylko na chwilę
- Project Revolution
- Ale i tak chodziło o kontroler
- Ma być Wii. Nie Nintendo Wii
- Wii Sports pozamiatało
- Nie tylko do domu
- Gry zmienione „na chwilę”
Ma być Wii. Nie Nintendo Wii
Jednym z najbardziej ryzykownych ruchów Nintendo była zmiana nazwy konsoli z Project Revolution na krótkie Wii. Gdy ogłoszono to w kwietniu 2006 roku, w sieci pojawiło się sporo drwin i komentarzy z branży growej i spoza niej.
Nintendo tłumaczyło tę decyzję trzema powodami. Po pierwsze chodzi o dostępność lingwistyczną. „Wii” miało być łatwe do wymówienia niemal na całym świecie, dzięki czemu nadawało się na globalną markę. Po drugie, nazwa brzmiała jak angielskie „we”, czyli „my”, co dobrze pasowało do idei konsoli dla wszystkich z jednej strony, a z drugiej - do urządzenia, które zapewnia wspólną, rodzinną zabawę przed telewizorem. Po trzecie wreszcie, była to swoista wizualizacja: dwie litery „i” miały kojarzyć się z dwiema osobami stojącymi obok siebie albo z parą kontrolerów.
Z czasem okazało się, że była to bardzo sprytna decyzja marketingowa - nazwa wyróżniała się, była prosta i dobrze oddawała rodzinny, bardziej otwarty charakter konsoli. W swojej komunikacji Nintendo podkreślało, że nazwa to „po prostu Wii, nie Nintendo Wii”. Wii jest pierwszą konsolą Nintendo reklamowaną poza Japonią bez nazwy firmy w jej znaku towarowym. Co prawda, my, fani platformy, nadal mówimy o konsoli „Nintendo Wii”, niemniej oficjalna nazwa jest właśnie taka prosta.
Reggie Fils-Aime, ówczesny wiceprezes wykonawczy w dziale sprzedaży i marketingu Nintendo of America tak mówił o nazwie:
Revolution jako nazwa nie była idealna. Była długa i, w niektórych językach, trudna do wymówienia. Więc chcieliśmy coś, co będzie proste, na temat, łatwe w wymowie i charakterystyczne. I tak powstało, jako nazwa dla konsoli, Wii.
Chciałbym podziękować wszystkim ludziom, którzy już pierwszego dnia wypowiedzieli się dobrze o tej nazwie. Obu.
Biorąc pod uwagę nie tylko ułatwienie Amerykanom zapamiętania nazwy nowej konsoli, ale też fonetyczną niemożność wypowiedzenia „l” (które pojawia się w nazwie Revolution) przez Japończyków, zmiana nazwy, tak szeroko wtedy komentowana, wydaje się słuszna.

