Szef firmy Hooded Horse ma bardzo krytyczną opinię o innych wydawcach gier indie. Według niego większość tego typu spółek jest „drapieżna i oportunistyczna”.
Tim Bender, czyli CEO firmy Hooded Horse, wypowiedział niedawno interesujące słowa, którymi z pewnością mógł narazić się wielu wydawcom produkcji niezależnych deweloperów. Według niego większość spółek zajmująca się wypuszczaniem na rynek gier indie jest „drapieżna i oportunistyczna”.
Owe ostre określenia zaskakują tym bardziej, że wspomniane Hooded Horse również jest wydawcą mniejszych tytułów na PC. W portfolio tego amerykańskiego przedsiębiorstwa jest choćby Manor Lords, Against the Storm, Terra Invicta czy Norland. Następną grą w katalogu firmy będzie natomiast Menace, które trafi do wczesnego dostępu 5 lutego 2026 roku.
Krytyczne słowa Bendera są właściwie uzupełnieniem wcześniejszej wypowiedzi, w której zapewniał, że jego spółka stawia na „etyczne traktowanie deweloperów i graczy”. Teraz założyciel Hooded Horse rzucił natomiast światło na to, jak wygląda podejście niektórych z jego konkurentów w branży do dzieł niezależnych twórców.
Ludzie mogą mnie za to hejtować, jeśli chcą, ale większość wydawców gier indie to osoby, z którymi niezależni deweloperzy nie powinni współpracować. W całej swojej strukturze, zdecydowana większość wydawców indie jest drapieżna i oportunistyczna.
Chcą podpisać [tj. firmy wydawnicze – dop. red.] kontrakty na wiele gier, zainwestować w te, które odniosły sukces, rozwinąć je, zignorować i zostawić. [...]
Jeśli pojedynczy deweloper weźmie sobie do serca przestrogę Bendera, powinien rozważyć dystrybucję swojej produkcji nakładem własnym, jeśli oczywiście ma na to środki. Wydawca twierdzi, że tym sposobem niezależny twórca może wypuścić grę w znacznie lepszym stanie niż 95% profesjonalnych wydawców.
[...] prawda jest taka, że jeśli masz wątpliwości, publikuj samodzielnie. Właśnie o to chodzi, ponieważ obecnie self-publishing jest bardzo opłacalny – powiedział Tim Bender.
Szef Hooded Horse nie odniósł się tutaj do kwestii związanych z możliwością łatwiejszego dotarcia do graczy, którą na ogół zapewnia wsparcie większego wydawcy. Niemniej, jak pokazuje świeży przypadek symulatora Nuclear Option, dzisiaj popularność zdobywa się w zupełnie inny sposób.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Maciej Gaffke
W GRYOnline.pl zajmuje się głównie newsowaniem. Ukończył filologię polską (I stopień) oraz krajoznawstwo i turystykę historyczną (II stopień) na Uniwersytecie Gdańskim, co wiążę się z jego innymi, „pozagrowymi” zainteresowaniami – historią, książkami, podróżami. Jeśli zaś chodzi o same gry wideo – kiedyś wielbiciel FPS-ów, teraz nawrócony na przygodowe gry akcji. Poza tym interesuje się też bijatykami (szczególnie Mortal Kombat), RPG-ami oraz wszystkimi tytułami nastawionymi na pojedynczego gracza. Od czasu do czasu lubi również pograć w tenisa, siatkówkę czy piłkę nożną. Dumny mieszkaniec Pomorza i Pucka.