CD Projekt Red skończył z przerzucaniem deweloperów pomiędzy projektami. Polskie studio stawia na oddzielne zespoły skupiające się na konkretnej grze.
CD Projekt Red od momentu powstania zajmował się pracą nad marką Wiedźmin. Cyberpunk 2077 był pierwszą produkcją studia, która odeszła od uniwersum Sapkowskiego. Oznaczało to jednak, że liczni deweloperzy, którzy od lat zajmowali się grami fantasy, nagle musieli zająć się kreowaniem futurystycznego świata. Teraz firma zmieniła swoje podejście i skończyła z niewygodnym przerzucaniem deweloperów pomiędzy projektami.
Luke Dale, aktor głosowy wcielający się w postać Jana Ptaszka w serii Kingdom Come: Deliverance, odwiedził niedawno polskie studio, gdzie udało mu się zadać kilka pytań twórcom. Jedno z nich dotyczyło właśnie pracy nad dwoma projektami jednocześnie. Dale był ciekawy, jak często deweloperzy przechodzą pomiędzy Wiedźminem i Cyberpunkiem, a Paweł Burza, starszy menadżer ds. społeczności, przyznał, że starają się to ograniczyć.
Tak, widzieliśmy to szczególnie przy przejściu z Wiedźmina 3 do Cyberpunka 2077 – mieliśmy deweloperów, którzy w pewnym sensie przechodzili z jednego projektu do drugiego. Myślę, że z kreatywnego punktu widzenia to trochę jak przeniesienie się z czegoś typowego dla fantasy do czegoś o bardziej, powiedzmy, klimacie science-fiction. To była ciekawa zmiana.
Teraz jednak staramy się tworzyć dedykowane zespoły, żeby pracownicy mogli faktycznie wybrać, przy którym IP chcą pracować. Jednocześnie mamy też członków zespołu pracujących przy wszystkich projektach. Na przykład zespoły lokalizacji czy audio w zasadzie przechodzą między projektami i dla nich może być trochę łatwiejsze dostosowanie się do różnych IP.
W ostatecznym rozrachunku istnieją dwa oddzielne zespoły. Ten umiejscowiony w Bostonie pracuje nad Cyberpunkiem 2, a w Warszawie – nad Wiedźminem 4. Wygląda jednak na to, że deweloperzy nie przechodzą między nimi i skupiają się wyłącznie na jednym projekcie.
Przy okazji Dale zapytał także o easter eggi, które CD Projekt Red dodaje do swoich gier. Aktor był ciekawy, czy deweloperzy nadal ukrywają je w tak, by ich odkrycie zajęło dużo czasu, oraz w jaki sposób w ogóle decydują, gdzie je umieścić. Paweł Burza przyznał, że po części są one pomysłami poszczególnych deweloperów, którzy chcą dodać do gry „szczyptę siebie”.
Myślę, że to trudne pytanie. To po prostu mieszanka różnych rzeczy. Czasami są elementy, które dodajemy do gry, a które zostają odkryte dopiero później – ludzie nie zauważają ich od razu. Zdarzają się drobne rzeczy, które nasi deweloperzy lubią dodawać w stylu: „o, byłoby fajnie to tu umieścić, ciekawe czy ktoś to zauważy”.
Czasem gracze tego nie zauważają, a czasem tak. Więc jest to robione celowo, ale myślę, że zawsze było tak, że nasi deweloperzy są prawdziwymi pasjonatami tego, co robią, i chcą włożyć w to trochę samych siebie. Dlatego dodają różne małe easter eggi.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).