Polskie RPG The Blood of Dawnwalker obejdzie się bez wszechmocnego bohatera. Gracze będą musieli liczyć się z pewnym wampirzym ograniczeniem.
Bohater The Blood of Dawnwalker będzie musiał liczyć się z typowo wampirzą słabością, co znacznie utrudni osiągnięcie „legendarnego wyczynu” na początku gry.
Niedawno Konrad Tomaszkiewicz ze studia Rebel Wolves napomknął, że gracze będą mogli bardzo wcześnie rozprawić się z „wielkim złym” debiutanckiego RPG polskiego dewelopera. Tyle że ma to być „wyczyn godny legend”, choćby z powodu, o którym reżyser TBoD wspomniał w wywiadzie dla magazynu Edge.
W trakcie rozmowy Tomaszkiewicz podkreślił, że na wpół wampirza natura Coena nie zapewni mu większych korzyści w ciągu dnia i w tym czasie zabicie bohatera będzie „bardzo łatwe”. Tak, nadal będzie miał on dostęp do niektórych mocy, ale nie wszystkich, a i te dostępne będą znacznie osłabione w porównaniu z tym, do czego Coen będzie zdolny po zachodzie słońca.
Jak tłumaczy reżyser, Rebel Wolves wprowadziło takie ograniczenie także z narracyjnych pobudek:
[Coen – przyp. red.] ma pewne moce, ale dość łatwo go zabić. To było dla nas ważne, bo nie chcieliśmy tworzyć zbyt potężnego bohatera – to utrudnia opowiadanie historii. Chcieliśmy kogoś, kto może zostać ranny, kto może zginąć, bo te stawki są naprawdę ważne
Takie podejście niewątpliwie pozwoli też urozmaicić rozgrywkę, narzucając nieco odmienne podejście do misji wykonywanych w ciągu dnia. To tłumaczy także, dlaczego gracze nie będą mieli łatwej przeprawy, jeśli zdecydują się zmierzyć z finałowym bossem zaraz po prologu, zwłaszcza że zapewne nawet nocne starcie z tym wrogiem będzie wielkim wyzwaniem. Niemniej nie ma wątpliwości, że szybko znajdą się gracze, którzy postawią sobie za cel przejście całej gry w świetle dnia.
The Blood of Dawnwalker zadebiutuje 3 września na PC, XSX/S i PS5.
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).