Tim Sweeney wskazał dowód na braki Steama, tyle że gracze znaleźli pewne nieścisłości w jego argumentacji.
Tim Sweeney znów podpadł graczom po kolejnym wpisie z krytyką Steama z nieco chybionym argumentem.
Szef firmy Epic Games to jeden z tych przedstawicieli branży, o których słyszymy bardzo często za sprawą wpisów w mediach społecznościowych. Na nieszczęście dla niego, te twierdzenia rzadko spotykają się z poklaskiem ze strony internautów. Wielce wymowne są ich reakcje na niedawny wpis Sweeneya odnośnie do „nielegalnych” serwerów Minecrafta, których kwintesencją jest odpowiedź organizatorów akcji Stop Killing Games: „Nawet Tim Sweeney to rozumie”. A to nie jedyny komentarz w tym stylu.
Niestety, najnowszy wpis Amerykanina wpisuje się już w typowy trend co najmniej kontrowersyjnych wypowiedzi Sweeneya. W odpowiedzi na komentarz użytkownika serwisu X odnośnie do niedawnych deklaracji o „nieodpowiedzialnej” polityce Steama prezes Epic Games twierdził, jakoby wysoka marża pobierana przez Steama miała zachęcać studia z „wielkimi markami” pokroju firm Riot Games i HoyoVerse to działania na własny rachunek:
Oto, co się dzieje z ekonomicznego punktu widzenia: Steam narzuca tak wielkie opłaty, że dla deweloperów z silnymi markami i wystarczająco dużą bazą odbiorców, jak Epic, Riot i MiHoYo, bardziej opłacalne jest działanie na własną rękę. Jak na ironię, zmniejszenie stawek i większa otwartość mogłaby zwiększyć zyski Steama.
Wpis miał szybko zyskać Sweeneyowi „nagrodę”, której obawia się każdy użytkownik serwisu X w postaci uwagi społeczności, aczkolwiek najwyraźniej ta została już usunięta. Niemniej komentarze pozostały, a w tych próżno szukać słów poparcia dla twierdzenia prezesa Epic Games. Pomijając pytania o, ekhm, preferencje Amerykanina, internauci zwrócili uwagę, że akurat HoyoVerse wydało sporo gier na Steamie, a choć nie ma wśród nich Genshin Impact oraz Honkai: Star Rail (największych hitów studia, które można znaleźć na Epic Games Store), to już Zenless Zone Zero jest dostępne na platformie od połowy czerwca.
Gracze nie omieszkali też przypomnieć Sweeneyowi, że akurat jego strategia biznesowa niespecjalnie zdała egzamin, skoro Epic Games musiało zwolnić ponad tysiąc osób, a EGS jakoś nie zdołał przełożyć armii darmowych gier na zakupy użytkowników (tylko 16-18% z nich miało wydać pieniądze na tej platformie). Niektórzy internauci zauważają też z cynizmem, że szef EG wielokrotnie nazywał Steama monopolem, a teraz krytykuje, że platforma firmy Valve nie pozyskuje wielkich hitów, które jeszcze bardziej wzmocniłyby jej pozycję.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Sony wyłączy wybrane warianty PlayStation Store. Polska w gronie ostatnich krajów

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).