RPG Knight’s Path doczekało się widowiskowego gameplay trailera, który zachwycił graczy. Twórcy musieli ostudzić ich temperament, wyjaśniając, dlaczego ich grze nie należy się miano „Kingdom Come: Deliverance TPP”.
Niespełna dwa tygodnie temu informowałem Was, że Jan Tichota i Aamn Chahrour opublikowali na Steamie kartę gry Knight’s Path. Teraz deweloperzy poszli o krok dalej i wypuścili trwający minutę i dwanaście sekund gameplay trailer owego RPG. Prezentuje on ujęcia z wersji pre-alfa – od treningowego machania mieczem przez wyprowadzanie precyzyjnych cięć wytrącających innych rycerzy z równowagi aż po fragment walki z majestatycznym smokiem.
Jak wspomniałem, powyższy materiał jest króciutki – raptem 72 sekundy! – ale w ciągu dwóch dni zdążył zatoczyć w sieci szerokie kręgi. Na oficjalnym kanale Knight’s Path na YouTubie ma już 273 tys. wyświetleń, ale twórcy zasugerowali dziś, że w sumie obejrzano go już znacznie więcej razy.
Szczerze mówiąc, jesteśmy absolutnie oszołomieni. Nie spodziewaliśmy się, że zwiastun osiągnie miliony wyświetleń. Reakcje były niesamowicie pozytywne i nie możemy Wam wystarczająco podziękować za wsparcie, opinie i entuzjazm. To, że ludzie angażują się w to, co tworzymy, znaczy dla nas wszystko. Dziękujemy za wiarę w Knight's Path. Będziemy ciężko pracować, aby zdobyć Wasze zaufanie!
Obecnie skupiamy się na grywalnej wersji demonstracyjnej, która wiernie odda istotę gry, abyście mogli sami ją wypróbować i przekonać się, czy przypadnie Wam do gustu.
Co ciekawe, gracze w komentarzach – czy to na YouTubie, czy też na X – zaczęli określać Knight’s Path mianem „Kingdom Come: Deliverance TPP”. Realnie przedstawione zbroje, miecze i otoczenie niewątpliwie do tego skłaniają, ale twórcy zauważyli te porównania i szybko na nie zareagowali.
Podkreślili, że owszem, doceniają wkład Warhorse Studios czy też polskiego Slavic Magic – twórców Manor Lords – w proces wiernego przedstawiania średniowiecza w popkulturze, gdyż różnie z tym w przeszłości bywało. Zaznaczyli jednak, iż choć część elementów Knight’s Path również zostanie ukazana w podobny sposób, grę jako taką charakteryzuje klimat low fantasy (gdyby smok ze zwiastuna nie był wystarczająco przekonujący). Co więcej, mają nadzieję, że kolejne materiały oraz wspomniane demo jednoznacznie upewnią w tym społeczność.
Jan Tichota i Aamn Chahrour zaznaczyli także, że wprawdzie stylistyka Knight’s Path może nieco przypominać tę znaną z KCD, ale określanie gry mianem „Kingdom Come: Deliverance TPP” nie ma większego sensu choćby przez wzgląd na różnice w systemie walki. Mechanika ich RPG jest bowiem mocno inspirowana tą z Sekiro: Shadows Die Twice i położy nacisk na refleks, parowanie oraz przełamywanie postawy przeciwnika. Twórcy przypomnieli też o mocnych naleciałościach z serii Gothic, jeśli chodzi o poczucie progresji – a zwłaszcza to, jakim orężem i zbroją może dysponować bohater – oraz projekt świata.
Deweloperzy odnieśli się również do pytań graczy o konsolową wersję Knight’s Path. Po raz kolejny nie owijali w bawełnę – stanowią mały zespół, który pracuje nad grą w wolnym czasie, dlatego priorytetowo traktują premierę na Steamie. Gdy ta się odbędzie, „z radością wydadzą produkcję także na konsole”. Nie sprecyzowali jakie, gdyż jest na to o wiele za wcześnie, ale PlayStation 5 i Xbox Series X/S wydają się pewniakami.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.