Sony ma już ponad 650 terabajtów danych w swoim „skarbcu” dziedzictwa PlayStation. Pytanie tylko, co ta ambitna inicjatywa przyniesie graczom?
Sony na poważnie rozpoczyna walkę o zachowanie ponad 30 lat dorobku PlayStation.
Inicjatywa PlayStation IP Preservation Program to coś, o czym Sony mniej lub bardziej oficjalnie wspomina od kilku lat, niejako podążając za trendem wyznaczonym m.in. przez Microsoft. W 2024 roku Garret Fredley (starszy inżynier, który dołączył do Sony w 2022 roku) informował o zebraniu ponad pół petabajta (500 terabajtów; do 2026 roku było to już 650 TB danych) „historycznych” danych PS-a, na który składały się „setki milionów plików”. Temu też po części zawdzięczaliśmy debiut „klasycznej” oferty w usłudze PlayStation Plus w maju 2022 r.
Od tego czas dowiedzieliśmy się m.in. o specjalnym skarbcu, czyli PlayStation Studios Vault, które ma zebrać cały dorobek Sony Interactive Entertainment o 1994 roku w jednym miejscu (wliczając w to nie tylko gry, ale też materiały z produkcji), a do którego swobodnego dostępu nie mają nawet członkowie zarządu SIE. Rok później, na zeszłorocznej edycji Game Developer Conference, Fredley pojawił się z prezentacją poświęconą „zachowaniu” dziedzictwa PlayStation, opisując wyzwania (w tym zdecentralizowanie, zróżnicowanie i miejscami rozdrobnienie danych między różnymi zespołami) oraz niektóre z odkrytych skarbów.
Inżynier pojawił się również na niedawnym sympozjum Save & Continue, które było poświęcone podobnym inicjatywom, a w trakcie którego Amerykanin miał okazję spotkać się ze zwolennikami „prezerwacji” gier z GOG.com oraz Xboxa. Niewiele później Fredley miał kolejną prezentację, tym razem dla samego zarządu Sony, z którym jego zespół podzielił się wizją przyświecającą programowi PlayStation IP Preservation. A przy okazji przypomniał graczom o samej inicjatywie, co widać po popularności najnowszego wpisu twórcy w serwisie X w porównaniu z poprzednimi oraz nieco zdziwionych i (pozytywnie) zaskoczonych fanach serii, które znalazły się na nieoficjalnym logo programu.
Oczywiście wpis Fredleya przełożył się także na całą masę próśb (i gróźb) fanów cyklów, o których nie pamięta ani Sony, ani współcześni gracze. Po części chodzi tym internautom o powroty tych marek w nowych odsłonach, ale wiele osób najwyraźniej zadowoliłoby się „tylko” wsteczna kompatybilnością z, ekhm, wszystkimi starymi grami z katalogu PlayStation – od PS1 do PS5. Nieliczne osoby pytają o materiały powiązane z grami, jak okładki pudełek oraz grafiki koncepcyjne.
Niemniej w odpowiedziach da się zauważyć nie tylko entuzjazm. Część graczy nie uważa, by zamykanie danych w „skarbcu” było faktycznym „zachowywaniem” gier wideo. Dlatego też pytają, co właściwie cała ta inicjatywa przyniesie nabywcom, a nie, powiedzmy, historykom studiującymi dzieje branży. Czyli, krótko mówiąc, czy ten program przełoży się na powrót starych gier i serii na, powiedzmy, następnej konsoli PlayStation? Być może, ale to potwierdzą tylko dalsze posunięcia Sony.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).