Prezes Saber Interactive miał prywatnie przeprosić scenarzystkę po zamieszaniu z AI, ale jego nowy wpis raczej dolał oliwy do ognia.
Szef Saber Interactive miał przeprosić scenarzystkę, od której miałby rzekomo preferować „scenarzystę” AI, ale w kolejnym wpisie jeszcze bardziej podpadł innemu, legendarnemu twórcy.
Niedawne wypowiedzi Matta Karcha były… cokolwiek dyskusyjne. Po tym, jak scenarzystka Stella Sacco oskarżyła Saber Interactive o zwolnienie i zastąpienie jej przez sztuczną inteligencję przy produkcji Ridehsare „Stimulator”, prezes studia odpowiedział na jej zarzuty w wyjątkowo ostrych słowach (co miało spodobać się niektórym graczom, zmęczonym typowym „korporacyjnym” językiem). Tak choćby stwierdził, iż Sacco została zastąpiona przez „kogoś bardziej utalentowanego”, na co Amerykanka odpowiedziała, że to „wyjątkowo żałosna odpowiedź jak na prezesa jakiejkolwiek spółki”.
Wygląda jednak na to, że sprawa niemal zakończyła się znacznie wcześniej, niż można było sądzić po tych, ekhm, wymianach zdań. Według Sacco Matt Karch miał przeprosić scenarzystkę za swoje słowa w długiej wiadomości wysłanej na jej e-maila.
Wczoraj wieczorem, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, otrzymałam długi e-mail od prezesa Saber Interactive, Matta Karcha. Przeprosił mnie bez zastrzeżeń za okropny sposób, w jaki wypowiadał się o mnie w prasie. Pełna treść e-maila pozostanie między nami; nie jestem tego rodzaju dziewczyną. Potwierdziłam jednak, że pochodzi właśnie od niego.
Matt powiedział, że żałuje eskalacji sporu oraz tego, jak ludzie w sieci o mnie mówili. Nie martwię się, że przypadkowi komentatorzy obrzucają mnie obelgami – jestem kobietą transpłciową, więc to dla mnie codzienność – ale okropne było to, że moje umiejętności i reputacja, budowane przez 20 lat w branży gier, zostały publicznie oczernione przez kogoś posiadającego instytucjonalną władzę.
Jedną z rzeczy, które słyszałam na swój temat – a Matt jeszcze podsycał te opinie – było to, że nie po raz pierwszy piętnuję byłego pracodawcę, więc muszę uwielbiać dramaty albo być trudną osobą we współpracy. Prawda jest taka, że złe traktowanie jest powszechne w branży gier – po prostu jestem bardziej skłonna niż inni, by o tym mówić. Robię to, by inni też byli gotowi to zrobić, gdy spotka ich coś podobnego.
Od początku stanowczo twierdziłam, że mówię prawdę, i myślę, że wszyscy możemy się teraz zgodzić, że zostało to potwierdzone. Matt wyraził chęć naprawienia sytuacji ze mną: w tej chwili nie bardzo wiem, jak to dla mnie będzie wyglądało, i będę musiała poświęcić trochę czasu, aby to przemyśleć, ale przynajmniej przyjmuję jego przeprosiny. Nic z tego nie zmienia mojego stanowiska wobec AI.
Matt i ja oczywiście mamy różne zdania w tej sprawie, a jako dyrektor generalny to on ponosi konsekwencje tego postępowania, a niestety także jego pracownicy. W dzisiejszych czasach przeprosin jest po prostu zbyt mało, by odrzucać je, gdy ktoś je oferuje. Oby to było ostatnie oświadczenie, jakie będę musiała wygłosić w tej sprawie.
Sprawa zamknięta? Może tak by było, gdyby Matt Karch nie opublikował wpisu w serwisie LinkedIn. Nie, nie było w nich formalnych przeprosin. Zamiast tego szef Saber Interactive podkreślił asymetryczność w sferze „public relations”, przez które on, jako prezes, najwyraźniej nie może odpowiedzieć w podobnym tonie, jak szeregowy deweloper:
To był dla mnie tydzień pełen refleksji nad niepisanymi zasadami i oczekiwaniami stawianymi współczesnym dyrektorom generalnym. Radzenie sobie z publiczną krytyką, narracjami medialnymi i zmianami w branży jest nieodłącznym elementem tej roli, ale dostarcza też kilku cennych lekcji:
Reakcje opinii publicznej rzadko są symetryczne. Jako dyrektor generalny nie możesz sobie pozwolić na luksus odpowiadania tym samym, nawet jeśli czujesz się pokrzywdzony. Wszystko, co wykracza poza wyważone oświadczenie, wywołuje dalszy dramat i sprawia, że to ty jesteś postrzegany jako agresor. Dla wielu prawdziwe przywództwo często oznacza rezygnację z naturalnej ludzkiej potrzeby dyskusji, krytyki lub mówienia prosto z serca, na rzecz milczenia lub opanowania. Zawsze uważałem, że milczenie jest gorsze, ale najwyraźniej powstrzymuje komentatorów przed wypowiadaniem się.[…]
Rozwiązujcie problemy w bezpośrednim kontakcie międzyludzkim. Eskalowanie sporów za pośrednictwem mediów lub publicznych oświadczeń rzadko prowadzi do rozwiązania problemu. Prawdziwe rozwiązanie osiąga się poprzez bezpośredni, osobisty kontakt. Jeśli przekroczysz granicę, przyznaj się do tego bezpośrednio przed osobą, której to dotyczy.
Przywództwo nie polega na zadowalaniu wszystkich — chodzi o skupianie się na długoterminowej wizji, wyciąganie wniosków z konfliktów oraz koncentrowanie się na zadaniach, które naprawdę mają znaczenie.
Karch nie odnosi się do sprawy bezpośrednio, ale nikt nie ma wątpliwości, czego dotyczy jego wpis. Ten zaś przyjęto równie „spokojnie”, co poprzednie wypowiedzi prezesa, które mocno podzieliły internautów. W serwisie LinkedIn da się znaleźć osoby krytykujące jego „ton” i „osobiste ataki”, przy czym sam CEO przyznał, że przesadził z „językiem” po tym, jak „pewne niedawne komentarze” sprawiły, że „najpierw strzelał, a dopiero potem myślał” nad swoimi odpowiedziami.
Wśród krytyków znalazł się m.in. Chet Faliszek, który w swoim niedawnym materiale dał mocno kontrowersyjną radę dla oglądających go widzów. W odpowiedzi Karch wspomniał we wpisie o „26-minutowym wideoeseju od scenarzysty bez sukcesów” z atakami personalnymi i zachętami do zaczepiania go. Prezes zmienił treść na „dobrze znanego scenarzystę” po tym, jak inni użytkownicy serwisu (i sam Faliszek) wyrazili zdumione oburzenie na takie określenie legendarnego scenarzysty serii Portal.
Niewykluczone więc, że mimo rzekomych przeprosin to nie koniec sprawy. A na pewno będzie ona ciągnąć się za Karchem jeszcze przez długi czas, jeśli wręcz nie przez całą jego karierę.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).